Oscary, Oscary… i po Oscarach.

Podczas 85-tych rozdań nagród Akademii nie obyło się bez emocji i kontrowersji. Mysz dorzuca swoje trzy grosze w temacie.


Są takie momenty gdy naprawdę żałuję, że nie mam w domu telewizora, a moje łącze internetowe jest wolniejsze niż ślimak z kolką. Te momenty zdażają się zazwyczaj kilka razy do roku, w okresie nagromedzanie transmisji gali nagrodowych. Oscary, naturalnie, są najważniejszym z tych momentów. Na szczęście udało mi się pozostać względnie niepoinformowaną o tym, kto wygrał (ach, filtr Facebooka, który wszystkie filmowe serwisy informacyjne trzyma ode mnie z daleka) i mogłam oglądając galę Oscarów poczuć chociaż odrobinę emocji i podekscytowania.

 Oto więc parę mocno spóźnionych Mysich przemyśleń.
 

Prowadzący Seth MacFarlane.

Niestety rzeczywiście czekała mnie tylko odrobina emocji, bo Oscary były w tym roku wyjątkowo stonowane zarówno w kwestii tego kto wygrał, jak i możliwych kontrowersji, czy to w mowach czy w dowcipach prezentera, Setha McFarlane’a. Tu ogromny ukłon ze strony Myszy dla MacFarlane’a, bo spodziewałam się po nim absolutnie karygodnego poziomu humoru (wiem, że to Oscary, ale McFarlane potrafi być naprawdę niepoprawny), a otrzymałam wyluzowanego, uśmiechniętego prowadzącego, który choć nie był w swej roli wybitny, był więcej niż adekwatny. Jego żart na otwarcie o rozbawieniu Tommy’ego Lee Jones’a – odnoszący się do słynnej miny Jones’a podczas rozdania Emmy’s –  był co prawda najlepszym żartem wieczoru, ale reszta nie prezentowała sobą jakoś szalenie niskiego poziomu. Jedyne naprawdę kontrowersyjne teksty – o Melu Gibsonie oraz Chrisie Brownie i Rihannie – zostały szybko obrócone w niewinne żarciki. Jedyne co mnie zastanowiło to dlaczego podczas gdy reszta sali jęknęła z niesmakiem na komentarz MacFarlane’a o Rihannie i Brownie, Robert Downey Jr. zaczął klaskać i przytakiwać głową. Then again, to Robert. Logiki to ja się po nim nie spodziewałam.

Drugi najlepszy żart wieczoru – przed wejściem na scenę Christophera Plummera, który prezentował Oscara dla aktorki drugoplanowej – odnosił się do tematu przewodniego tegorocznych Oscarów. Zgadza się: w tym roku Akademia postanowiła dać swojej gali motyw przewodni. Na szczęście dla Myszy wybrali muzykę filmową, a konkretniej musicale. W związku z tym przed wejściem Plummera – który grał Von Trappa w The Sound of Music – MacFarlane odstawił uroczą scenkę nawiązującą do końcówki „Dźwięków muzyki” (gdy rodzina Von Trappów ma się pojawić na scenie i jest trzy razy wywoływana brawami, po czympojawia się młody Nazista z okrzykiem „they’re gone!”). Mysz dosłownie miała łzy w oczach ze śmiechu, tym bardziej że Christopher Plummer przyjął ten żart z godnością i humorem.

Skoro już o prezenterach mowa w tym roku Myszy najbardziej się podobał duet Jennifer Aniston i Channing Tatuum – ich żarty na temat pielęgnacji, makijażu i woskowania (prezentowali nagrody za charakteryzację) były zabawne, a oboje prezentów sprawiało wrażenie bardzo swobodnych. Mysz uśmiała się też podczas prezentowania przez Avengersów (Downey Jr, Evans, Ruffalo, Renner, Jackson, bez Scarlett Johansson) nagrody za najlepsze efekty specjalne. Zwłaszcza Renner się popisał – widać było, że żartowanie sobie z Samuela L. Jacksona sprawia mu perwersyjną przyjemność i ma na scenie kawał radochy.

Halle Berry za kulisami.

Interesujące dla Myszy było, że Halle Berry – która zapowiadała hołd dla 50 lat Jamesa Bonda (!!!) – sprawiała wrażenie szalenie spiętej i zestresowanej. Ale za tę śliczną pasiastą kieckę można było jej to zdenerwowanie wybaczyć. Tym bardziej, że hołd złożony Bondowi był absolutnie cudowny. Nie mówię oczywiście o wyświetlanych na ekranie fragmentach filmów, ale o fakcie, że pod koniec tego montażu na scenę wyszła… dame Shirley Basset – absolutnie bezdyskusyjnie najlepsza piosenkarka, którą w Bondzie mogliśmy słyszeć. Jej „Goldfinger” i „Diamonds Are Forever” wyznaczają standard do którego powinny dążyć wszystkie Bondowskie piosenki. Między innymi dlatego Myszy od początku podobało się „Skyfall”, bo choć spokojniejsze i bardziej balladowe niż piosenki Bassey, miało ich cudowny, klasyczny Bondowski klimat. Dame Bassey była dla Myszy jasnym punktem wieczoru, bo mimo swego wieku (który przemilczę) zaśpiewała absolutnie bezbłędnie. Jej głos – odrobinę pogłębiony z wiekiem – zachował całą swoją moc, czystość i cudowną, charakterystyczną dla Bassey manierę.

Dame Shirley Bassey.

Kolejnym muzykalnym zaskoczeniem wieczoru – nadal w zgodzie z motywem przewodnim gali – była Barbra Streisand (!!!), która pod koniec montażu In Memoriam zaśpiewała „The Way We Were” w hołdzie Markowi Hamlischowi. Babra, podobnie jak Dame Shirley, pod względem talentu wokalnego nie zmieniła się ani na jotę – wciąż pozostaje tym samym potężnym, dźwięcznym dzwoneczkiem, którego Mysz pamięta z Funny Girl, Hello Dolly czy Yentl.

Tym smutniejsze jest to, że w porównaniu do Dame Shirely Bassey i Barbry Streisand Adele, która śpiewała Bondowskie „Skyfall” (nominowane do Oscara za najlepszą piosenkę) wypadła szalenie blado. Jej wykonanie było absolutnie poprawne i bardzo czyste, ale zbyt przypominało wersję piosenki znaną z radia. Mysz żałuje, że Adele nie odważyła się trochę swego występu ubarwić.

Catherine Zeta-Jones wciąż w formie.

Skoro o śpiewie mowa – którego w tym roku było wyjątkowo dużo (co Mysz bardzo cieszy; naprawdę, nie mogli lepiej utrafić pod moje gusta z tym motywem) – należy wspomnieć o kolejnych wielkich powrotach. Na scenie zobaczyliśmy ponownie dwie zdobywczynie Oscarów – Jennifer Hudson, wykonującą „And I Am Telling You (I’m Not Going)” z Dreamgirls oraz Catherine Zeta-Jones, która wciąż potrafi przekonująco zagrać i zaśpiewać Velmę Kelly, swą pamiętną rolę z Chicago. Dawno nie byłam taka dumna ze swojej nieustającej miłości do Kaśki *chichot* jak w momencie gdy pojawiła się w tej kusej, ozdobionej frędzlami kiecce na szczycie fortepianu by odśpiewać „All That Jazz”. A tak zupełnie poza tematem: Catherine była chyba moją ulubioną kiecką na czerwonym dywanie. Ale o tym za moment.

Wracając do śpiewu: mieliśmy też okazję zobaczyć występ obsady Les Miserables. Ich wykonanie „One Day More” było nieporównywalnie lepsze na żywo, podczas Oscarów, niż w samym filmie. I choć pewne fragmenty piosenki brzmiały chaotycznie, fragmenty chóralne były zarówno piękna, jak i potężne. Poza tym na scenie był Eddie Redmayne. Mysz bardzo lubi Eddiego i cieszy się niezmiernie, że młody Brytyjczyk robi w Hollywood karierę.

Wracając na moment do MacFarlane’a – Mysz była w ciężkim szoku, jak dobry głos ma prowadzący galę. Jego piosenki na otwarcie – w uroczym towarzystwie najpierw Chaninga Tatuuma i Charlize Theron w roli pary tańczącej walca, a potem Josepha Gordon-Levitta i Daniela Radcliffe’a – były zarówno urocze, jak i naprawdę ładnie zaśpiewane. Nawet prześmiewcza „We Saw Your Boobs” była w pewnym stopniu urocza, a rozbrajający uśmiech towarzyszący przez większość wieczoru MacFarlane’owi sprawiał, że ten nawet w swych ryzykowniejszych żartach był  do zniesienia. Fakt, że w pewnym momencie na scenie pojawił się także kapitan Kirk (but why?), który bezwstydnie się z MacFarlane’a nabijał również prowadzącemu nie zaszkodził. Ale i tak najlepsza była Sally Field. She’s my hero!

Channing Tatuum i Charlize Theron.

Mimo  to, tegoroczne Oscary były szalenie stonowane. Żadnych kontrowersyjnych przemówień dziękczynnych, żadnych wielkich wybuchów emocji, niespodziewanych wygranych, czy naprawdę niezręcznych momentów. Właściwie za jedyny taki moment można uznać potknięcie Jennifer Lawrence, gdy wchodziła na scenę odebrać nagrodę za aktorkę pierwszoplanową, ale przy takiej sukni dziwne by było gdyby się nie potknęła.

No dobra. Była jeszcze kwestia remisu. Owszem, drogi Czytelniku: w kategorii najlepsza edycja dźwięku nagrody otrzymało zarówno Zero Dark Thirty jak i Skyfall. Nie jest to pierwszy taki wypadek – do tej pory remisy zdarzały się także w 1949 i 1997 za najlepszy film dokumentalny, w 1986 roku za najlepszą krótkometrażówkę, w 1932 roku dla najlepszego aktora, oraz w 1969, kiedy to nastąpił chyba najbardziej wówczas kontrowersyjny remis, gdy to zarówno Ingrid Bergman (za The Lion in Winter) jak i Barbra Streisand (Funny Girl) otrzymały Oscara za pierwszoplanową rolę żeńską. Mimo to, że remisy się zdarzają to są one na tyle rzadkie, że gdy prezentujący nagrodę za edycję dźwięku Mark Wahlberg otworzył kopertę i odczytał obu wygranych, cała sala zaszemrała w zdziwieniu. I choć kategoria w której remis się przytrafił nie należała może do wyjątkowo prestiżowych, ale warto było zobaczyć ten moment na własne oczy. Chociażby dla komentarza Wahlberga, który ze sceny zapewniał, że wcale nie żartuje i remis rzeczywiście się zdarzył.

Dosłownie kilka słów o ważniejszych wygranych tego wieczoru:

– Najlepszy film: Grant Heslov, Ben Affleck i George Clooney za Argo. I słusznie. Za to, że olali Bena jako reżysera to należał mu się chociaż Oscar producencki. Tako rzeczy Mysza.

Wzruszony Ben Affleck.

– Najlepszy aktor pierwszoplanowy: Daniel Day-Lewis za Lincoln. No surprise there. Daniel jak zwykle miał chyba najbardziej dowcipną, uroczą i szczerą mowę wieczoru. Widać, że jest to facet z klasą. A teraz na dodatek jest pierwszym aktorem, który trzeci raz dostał nagrodę dla najlepszego aktora.

– Najlepsza aktorka pierwszoplanowa: Jennifer Lawrence za Silver Linings Playbook. Najmilsze zaskoczenie wieczoru i moment w którym Mysz autentycznie wyrzuciła ramiona w powietrze ze szczęścia. Byłam przekonana, że to Jessica Chastain otrzyma w tym roku Oscara, a Jennifer będzie musiała się ponownie zadowolić nominacją (tak jak to było w wypadku Winter’s Bone). Jej wygrana szalenie mnie cieszy. Lawrence naprawdę jest wschodzącą gwiazdą swojego pokolenia i fakt, że Akademia to uhonorowała jest niesamowicie ważny.

Wygrani aktorzy.

– Najlepszy aktor drugoplanowy: Christoph Waltz za Django Unchained. Kolejna wygrana, która uradowała Myszę. Bo Waltz jest utalentowany, skromny i tak wdzięczny Quentinowi Tarantino za jego wsparcie, że aż się człowiekowi ciepło na duchu robi.

– Najlepsza aktorka drugoplanowa: Anne Hathaway za Les Miserables. Ubóstwiam Anne i jej rola Fantine była wspaniała, ale osobiście myślałam, że powinna wygrać Sally Field. Ale Anne też może być. A końcówka jej przemowy odnośnie nadziei, że w przyszłości historie dziewcząt takie jak Fantine będziemy oglądać tylko w kinie była poruszająca.

Obsada Les Miserables podczas wykonania “One Day More”

– Najlepszy reżyser: Ang Lee za Life of Pi. „Życie Pi” było definitywnie czarnym koniem wieczoru – zgarnęło całkiem pokaźną kupkę nagród. Nie były to może wyjątkowo prestiżowe kategorie (głównie wizualne), ale uhonorowanie Anga Lee to zupełnie wynagrodziło. A wnioskując z tego, jak wszyscy nagrodzeni za Life of Pi chwalili Anga, wydaje się, że Akademia podjęła właściwą decyzję.

– Najlepszy scenariusz oryginalny: Quentin Tarantino za Django Unchained. Nagroda dla Quentina zawsze cieszy. Zawsze. Chociażby dlatego, że to naprawdę utalentowany facet, jeden z autentycznych filmowych indywidualistów. Poza tym jego mowy są zawsze tak uroczo nieskładne. Ale strasznie mi szkoda Moonrise Kingdom. Tak temu filmowi kibicowałam przez ten rok, a nie otrzymał od żadnej z prestiżowych nagród, do których był nominowany.

– Najlepszy scenariusz adaptowany: Chris Terrio za Argo. Patrząc na dobrą passę Life of Pi myślałam, że to właśnie David Magee dostanie Oscara za adaptację książki Yanna Martela. A tu niespodzianka – nagroda idzie do Argo. Z drugiej strony, widząc jak ogromne poparcie w Hollywood ma  ten film, można się było tego spodziewać

– Najlepszy pełnometrażowy film animowany: Mark Andrews i Brenda Chapman za Brave. Mysz jest ogromnie uradowana, że a) Brave wygrało, b) Mysz to przewidziała. Bo Brave definitywnie zasłużyło na tę nagrodę. Co z tego, że to Disney – to NAPRAWDĘ DOBRY Disney. Mysz do dziś płacze na tym filmie, za każdym razem jak go ogląda.

– Najlepszy film obcojęzyczny: Amour. To było absolutnie do przewidzenia.

– Najlepsza piosenka: Adele za Skyfall. NO JA MYŚLĘ, ŻE ADELE.

– Kinematografia, Muzyka, Efekty wizualne: Life of Pi. Z dość oczywistych, czarujących wizualnie powodów.

– Kostiumy: Jacqueline Durran za Anna Karenina. Szkoda. Liczał na pośmiertnego Oscara dla Eiko Ishioka za Mirror Mirror albo zasłużoną nagrodę dla Colleen Atwood za Snow White and the Huntsman.

– Scenografia: Rick Carter i Jim Erickson za Lincoln. To było chyba największe zdziwienie. W kategorii, gdzie obok Les Miserables, Life of Pi i Anny Kareniny znalazł się jeszcze Hobbit, wygrał Lincoln?… eeee. Wygląda to jak jakaś smętne nagroda pocieszenia. Trzeba było dać nagrodę Annie Kareninie.

Poniżej możecie zobaczyć pełną listę wygranych (plus innych nominowanych w danej kategorii, dla porównania).

A na koniec dosłownie parę zdanek o sukniach na czerwonym dywanie: JEŻU, CO ZA NUDA. Więcej kolorów, drogie gwiazdy; więcej odwagi, błysku, koronek, ciekawych form, wycięć i trenów. Mysz za całokształt wyglądu nagrodę Czerwonego Dywanu przyznaje – bezapelacyjnie – Charlize Theron. Na drugim miejscu: Catherine Zeta-Jones. Na trzecim: Jennifer Lawrence.

 

Best Motion Picture of the Year

Amour (2012): To Be Determined
Argo (2012): Grant Heslov, Ben Affleck, George Clooney
Beasts of the Southern Wild (2012): Dan Janvey, Josh Penn, Michael Gottwald
Django Unchained (2012): Stacey Sher, Reginald Hudlin, Pilar Savone
Les Misérables (2012): Tim Bevan, Eric Fellner, Debra Hayward, Cameron Mackintosh
Life of Pi (2012): Gil Netter, Ang Lee, David Womark
Lincoln (2012): Steven Spielberg, Kathleen Kennedy
Silver Linings Playbook (2012): Donna Gigliotti, Bruce Cohen, Jonathan Gordon
Zero Dark Thirty (2012): Mark Boal, Kathryn Bigelow, Megan Ellison

Best Performance by an Actor in a Leading Role

Bradley Cooper for Silver Linings Playbook (2012)
Daniel Day-Lewis for Lincoln (2012)
Hugh Jackman for Les Misérables (2012
Joaquin Phoenix for The Master (2012)
Denzel Washington for Flight (2012/I)

Best Performance by an Actress in a Leading Role

Jessica Chastain for Zero Dark Thirty (2012)
Jennifer Lawrence for Silver Linings Playbook (2012)
Emmanuelle Riva for Amour (2012)
Quvenzhané Wallis for Beasts of the Southern Wild (2012)
Naomi Watts for The Impossible (2012)

Best Performance by an Actor in a Supporting Role

Alan Arkin for Argo (2012)
Robert De Niro for Silver Linings Playbook (2012)
Philip Seymour Hoffman for The Master (2012)
Tommy Lee Jones for Lincoln (2012)
Christoph Waltz for Django Unchained (2012)

Best Performance by an Actress in a Supporting Role

Amy Adams for The Master (2012)
Sally Field for Lincoln (2012)
Anne Hathaway for Les Misérables (2012
Helen Hunt for The Sessions (2012)
Jacki Weaver for Silver Linings Playbook (2012)

Best Achievement in Directing

Michael Haneke for Amour (2012)
Ang Lee for Life of Pi (2012)
David O. Russell for Silver Linings Playbook (2012)
Steven Spielberg for Lincoln (2012)
Benh Zeitlin for Beasts of the Southern Wild (2012)

Best Writing, Screenplay Written Directly for the Screen

 Amour (2012): Michael Haneke
Django Unchained (2012): Quentin Tarantino
Flight (2012/I): John Gatins
Moonrise Kingdom (2012): Wes Anderson, Roman Coppola.
Zero Dark Thirty (2012): Mark Boal

Best Writing, Screenplay Based on Material Previously Produced or Published

Argo (2012): Chris Terrio
 Beasts of the Southern Wild (2012): Lucy Alibar, Benh Zeitlin
Life of Pi (2012): David Magee
Lincoln (2012): Tony Kushner
Silver Linings Playbook (2012): David O. Russell

Best Animated Feature Film of the Year

Brave (2012): Mark Andrews, Brenda Chapman
Frankenweenie (2012): Tim Burton
ParaNorman (2012): Sam Fell, Chris Butler
The Pirates! Band of Misfits (2012): Peter Lord
Wreck-It Ralph (2012): Rich Moore

Best Foreign Language Film of the Year

Amour (2012)(Austria)
War Witch (2012)(Canada)
No (2012/I)(Chile)
A Royal Affair (2012)(Denmark)
Kon-Tiki (2012)(Norway)

Best Achievement in Cinematography

Anna Karenina (2012/I): Seamus McGarvey
Django Unchained (2012): Robert Richardson
Life of Pi (2012): Claudio Miranda
Lincoln (2012): Janusz Kaminski 
Skyfall (2012): Roger Deakins

Best Achievement in Editing

Argo (2012): William Goldenberg
Life of Pi (2012): Tim Squyres
Lincoln (2012): Michael Kahn
Silver Linings Playbook (2012): Jay Cassidy, Crispin Struthers
Zero Dark Thirty (2012): William Goldenberg, Dylan Tichenor

Best Achievement in Production Design

Anna Karenina (2012/I): Sarah Greenwood, Katie Spencer
The Hobbit: An Unexpected Journey (2012): Dan Hennah, Ra Vincent, Simon Bright
Les Misérables (2012): Eve Stewart, Anna Lynch-Robinson 
Life of Pi (2012): David Gropman, Anna Pinnock
Lincoln (2012): Rick Carter, Jim Erickson

Best Achievement in Costume Design

Anna Karenina (2012/I): Jacqueline Durran
Les Misérables (2012): Paco Delgado
Lincoln (2012): Joanna Johnston
Mirror Mirror (2012/I): Eiko Ishioka
Snow White and the Huntsman (2012): Colleen Atwood 

Best Achievement in Makeup and Hairstyling

Hitchcock (2012): Howard Berger, Peter Montagna, Martin Samuel
The Hobbit: An Unexpected Journey (2012): Peter King, Rick Findlater, Tami Lane
Les Misérables (2012): Lisa Westcott, Julie Dartnell

Best Achievement in Music Written for Motion Pictures, Original Score

Anna Karenina (2012/I): Dario Marianelli
Argo (2012): Alexandre Desplat
Life of Pi (2012): Mychael Danna
Lincoln (2012): John Williams
Skyfall (2012): Thomas Newman

Best Achievement in Music Written for Motion Pictures, Original Song

Chasing Ice (2012): J. Ralph(“Before My Time”)
Les Misérables (2012): Alain Boublil, Claude-Michel Schönberg, Herbert Kretzmer(“Suddenly”)
Life of Pi (2012): Mychael Danna, Bombay Jayshree(“Pi’s Lullaby”)
Skyfall (2012): Adele, Paul Epworth(“Skyfall”)
Ted (2012): Walter Murphy, Seth MacFarlane(“Everybody Needs a Best Friend”)

Best Achievement in Sound Mixing

Argo (2012): John T. Reitz, Gregg Rudloff, José Antonio García
Les Misérables (2012): Andy Nelson, Mark Paterson, Simon Hayes
Life of Pi (2012): Ron Bartlett, Doug Hemphill, Drew Kunin
Lincoln (2012): Andy Nelson, Gary Rydstrom, Ron Judkins
Skyfall (2012): Scott Millan, Greg P. Russell, Stuart Wilson

 

Best Achievement in Sound Editing

Argo (2012): Erik Aadahl, Ethan Van der Ryn
Django Unchained (2012): Wylie Stateman
Life of Pi (2012): Eugene Gearty, Philip Stockton
Skyfall (2012): Per Hallberg, Karen M. Baker
Zero Dark Thirty (2012): Paul N.J. Ottosson

Best Achievement in Visual Effects

The Avengers (2012): Janek Sirrs, Jeff White, Guy Williams, Daniel Sudick
The Hobbit: An Unexpected Journey (2012): Joe Letteri, Eric Saindon, David Clayton, R. Christopher White
Life of Pi (2012): Bill Westenhofer, Guillaume Rocheron, Erik De Boer, Donald Elliott
Prometheus (2012/I): Richard Stammers, Trevor Wood, Charley Henley, Martin Hill
Snow White and the Huntsman (2012): Cedric Nicolas-Troyan, Phil Brennan, Neil Corbould, Michael Dawson

Best Documentary, Features

5 Broken Cameras (2011)
The Gatekeepers (2012)
How to Survive a Plague (2012)
The Invisible War (2012)
Searching for Sugar Man (2012)

Best Documentary, Short Subjects

Inocente (2012): Sean Fine, Andrea Nix
Kings Point (2012): Sari Gilman, Jedd Wider
Mondays at Racine (2012): Cynthia Wade, Robin Honan
Open Heart (2013): Kief Davidson, Cori Shepherd Stern
Redemption (2012/V): Jon Alpert, Matthew O’Neill

Best Short Film, Animated

Adam and Dog (2011): Minkyu Lee
Fresh Guacamole (2012): PES
Head Over Heels (2012): Timothy Reckart, Fodhla Cronin O’Reilly
Paperman (2012): John Kahrs
The Simpsons: The Longest Daycare (2012): David Silverman

Best Short Film, Live Action

Asad (2012): Bryan Buckley, Mino Jarjoura
Buzkashi Boys (2012): Sam French, Ariel Nasr
Curfew (2012/I): Shawn Christensen
Death of a Shadow (2012): Tom Van Avermaet, Ellen De Waele
Henry (2011/III): Yan England