Gorsety, mankiety i sztyblety – top 10 filmów kostiumowych

Kostiumy są integralną częścią filmowych produkcji. Mysz wymienia kilka ze swych ulubionych przykładów olśniewających prac kostiumografów.

 
Swego czasu suzarro zaproponowała, żebym zrobiła listę Top 10 filmów kostiumowych. Mysz przyklasnęła temu pomysłowi, bo bardzo lubi filmy kostiumowe. Ale potem zaczęłam robić research. I nagle okazał się, że filmów wartych uwzględnienia na tej liście jest tyle, że chyba nigdy by mi się nie udało ich wszystkich umieścić. Ponieważ mój wewnętrzny perfekcjonista (który nawet teraz krzywo patrzy na podkładkę od myszki, która na leży równolegle do brzegu biurka) absolutnie nie zgadza się czegokolwiek ominąć, postanowiłam go – i Was – co nieco oszukać. Mianowicie narzuciłam sobie pewne kryteria: żadnych filmów fantasy. Oczywiście pojawiają się na liście filmy z takimi elementami, ale starałam się trzymać filmów, których akcja jest mocno zakorzeniona w jakiejś epoce z naszej, ludzkie historii. Stąd brak wszelkich Hobbitów i innych The Lord of the Ringsów, pięknego ostatnio Mirror Mirror czy Alice in Wonderland. Na liście brakuje także filmów, które Mysz w pierwszej kolejności uznaje za inny gatunek niż film kostiumowy. Przykładem niech będą takie filmy jak Chicacgo, The Phantom of the Opera, Hairspray, Sweeney Todd: The Demon Barber from Fleet Street, Les Miserables czy My Fair Lady (te suknie! Te kapelusze!), gdyż te filmy to dla mnie w pierwszej kolejności musicale.

Brakuje także całej grupy filmów z nurtu kina brytyjskiego. Wszelkie ekranizacje klasyki brytyjskiej prozy: Mansfield Park, Sense and Sensibility, Emma, Vanity Fair, Pride and Prejudice, The Remains of the Day, A Room with a View odpadły niejako w przedbiegach. Dlaczego?… bo, przyznaję to bez bicia, nie znam się zbyt dobrze na “klasyce” brytyjskiego kina. Z pewnością są w Internetach blogerki, które znają się na tym lepiej i mogą Wam, w niesamowicie ciekawy sposób, opowiedzieć trochę o strojach tamtego okresu. Mysz się w każdym razie na to nie pisze, bo to naprawdę nie moja broszka. Także nie moją broszką jest szeroko pojęte kino azjatyckie więc z rankingu musiałam – z ciężkim sercem – wyrzucić wszelkie produkcje typu Crouching Tiger Hidden Dragon, Hero, The House of Flying Daggers, itd.
Jednak największy ból sprawiło mi wyrzucenie z rankingu filmów Julie Taymor, której artystyczna wizja oraz to jak przekłada się ona na kostiumy nieodmiennie mi imponuje. Jednak filmy pani Taymor podpadają bardziej pod kategorię fantasy – nie swoją tematyką (pani Taymor lubi ekranizować Szekspira), ale właśnie specyficzną dla Taymor konwencją. Z tego samego powodu na liście zabrakło filmów Tarsema Singha, który oprócz Taymor jest drugim Myszy ulubionym kinowym “wizjonerem”. Na szczęście jednak byłam w stanie zawrzeć w rankingu jeden film z kostiumami Eiko Ishioka. Dla niewtajemniczonych dodam, że ś.p. Eiko była odpowiedzialna za kostiumy we wszystkich filmach Tarsema (The Cell, The Fall, Immortals, Mirror Mirror), ale to nie za jego filmy otrzymała swojego pierwszego – i jedynego – Oscara. Właśnie ten nagrodzony film znalazł się w rankingu, ale chwilowo nie zdradzę jaki jest jego tytuł.
W rankingu zabrakło także filmów rozgrywających się w XVIII-stym wieku (teoretycznie na liście pojawiają się dwa, ale to wyjątki). Why? Otóż Mysz jest zdania, iż jest to jedna z: a) najczęściej wychwalanych epok pod względem kostiumów, b) najczęściej ekranizowanych epok, c) najłatwiejszych do opracowania dla kostiumologa. Wszystko kręci się wokół gorsetów, gołych dekoltów, peruk, często masek i bogato udekorowanych sukien, surdutów, a nawet butów. Oczywiście strasznie tutaj upraszczam, ale rozumiecie o co mi chodzi. Żeby nie był: Mysz ubóstwia oglądać filmy z tej epoki. Zwłaszcza Casanova z 2005 roku z ś.p. Heathem Ledgerem utkwił mi w pamięci, że o klasyce w stylu Dangerous Liaisons czy Marie Antoinette nie wspomnę.
Chciałam jednak zwrócić Waszą uwagę na inne filmy – niektóre mniej znane, inne trochę zapomniane – które moim zdaniem zasługują na to by poświęcić im swój czas. Nie tylko ze względu na świetną fabułę (tak, to kryterium też brałam pod uwagę w tym rankingu!), ale właśnie ze względu na kostiumy. Jeśli pod wpływem tego rankingu zdecydujecie się obejrzeć któryś z poniższych filmów, pamiętajcie by podczas oglądania raz na jakiś czas przyjrzeć się kostiumom. Bo to właśnie one – Myszy zdaniem – tworzą klimat filmu i sprawiają, że możemy choć na chwilę uwierzyć, iż przenieśliśmy się do XVII, XVI lub nawet XII wieku. I niekoniecznie chodzi mi w tym momencie o 100% zgodność historyczną, a raczej o stworzenie spójnego, silnego klimatu. Taki, który sprawia, że wielokrotnie do filmu wracamy.
I tak: Mysz każdy z poniższych filmów widziała więcej niż raz. Niektóre co prawda wiele lat temu, ale mimo to utkwiły one w mojej pamięci. Z kolei niektóre z poniższych pozycji oglądam przynajmniej raz do roku.
Tak więc bez dalszych wstępów zapraszam na Mysi ranking Top 10 filmów kostiumowych.
1. La Reine Margot / The Other Boleyn Girl / Elizabeth – XVI wiek
Francja kontra Anglia. O dziwo w tym pojedynku z większym przepychem mimo wszystko wypada Anglia – stroje zarówno w The Other Boleyn Girl jak i Elizabeth suknie są o wiele strojniejsze, kolory żywsze. Może to kwestia mrocznej tematyki La Reine Margot (noc świętego Bartłomieja), ale w tym filmie nawet kunsztowna suknia ślubna Margot wydaje się bardziej konserwatywna niż odpowiedniki zza kanału La Manche. Jedynie francuska biżuteria prezentuje się lepiej od brytyjskiej, która mimo pełnienia roli ozdobnika bywała raczej skromna.
Mysz osobiście woli La Reine Margot (dlatego film wymieniony jest jako pierwszy), bo częściej ukazuje on postacie w strojach “domowych”, a także częściej skupia się na ukazaniu strojów nie tylko szlachty i bogaczy, ale także biedaków. Tworzy w ten sposób spójniejszy klimat i przedstawia o wiele ciekawszą wizję. Poza dochodzi jeszcze widok Isabelle Adjani w zakrwawionej, zbrukanej sukni. Co za moc!
Kostiumy: Moidele Bickel
Kostiumy: Sandy Powell
Kostiumy: Alexandra Byrne
 2. Perfume: The Story of a Murderer / The Red Violin – XVIII wiek / przekrój historyczny (XVII, XVIII, XIX, XX wiek) oraz geograficzny (Włochy, Austria, Anglia, Chiny, USA) 
Jedyne dwa filmy, których akcja dzieje się w XVIII wieku. Mysz jednak lubi Perfume z tego względu, że ukazuje on życie biedoty w o wiele większym stopniu niż ówczesnej warstwy bogatej. Dzięki temu, że film skupia się na doznaniach zmysłowych – głównie węchu – otrzymujemy wiele ciekawych zbliżeń na stroje przewijającego się przez film tłumu statystów. Za to gdy akcja przenosi nas już w trochę “szlaechetniejsze” rejony, otrzymujemy jeden z najprostszych a jednocześnie wizualnie olśniewających strojów, jakie Mysz kiedykolwiek widziała – błękitny szlafrok haftowany jasną nicią. Mysz by sobie tym materiałem wytapetowała cały dom, gdyby mogła.
Natomiast The Red Violin jest ciekawym filmem, bo dzięki jego konstrukcji – akcja dzieje się na przestrzeni kilkuset lat i trzech kontynentów – możemy zaobserwować rozwój mody od XVII-wiecznych rzemieślników, poprzez XVIII-wiecznych kaznodziejów, XIX-wieczną brytyjską szlachtę, XX-wieczne komunistyczne Chiny, aż po Nowy Jork w latach 90-tych). Pomijając, że kocham ten film za ogromne wrażenie jakie wywarł swego czasu na młodej Myszy, lubię go także właśnie ze tę historyczną i geograficzną rozpiętość.
Kostiumy: Pierre-Yves Gayaurd
Kostiumy: Renee April
 
3. Stage Beauty / Anonymous – XVII / XVI wiek
Filmy te zostały zgrupowane razem bardziej ze względu na tematykę niż epokę, choć oba rozgrywają się w Anglii. Mianowicie oba filmy łączy tematyką teatru – pierwszy jest inspirowany biografią najsłynniejszego ówcześnie aktora grającego kobiety, Edwarda Kynastona, drugi to spiskowa teoria dziejów według Rolanda Emmericha (The Day After Tomorrow) na temat prawdziwej postaci stojącej za sztukami Szekspira. Żeby nie było wątpliwości – Mysz oba filmy ubóstwia. Co więcej zgrupowanie ich razem tworzy cudowną przeciwwagę dla filmu, który według większości osób powinien się tu znaleźć, mianowicie Shakespeare in Love. Lubię ten film niezmiernie, ale śmiem twierdzić, że zarówno Anonymous jest ciekawszą spekulacją na temat “prawdziwego życia Szekspira”, jak i Stage Beauty jest ciekawszym filmem o kulisach XVII-wiecznych teatrów.
Tu chciałabym Wam naprawdę bardzo serdecznie polecić Stage Beauty, który według Myszy jest jednym z najpiękniejszych, poruszających, pięknie napisanych, zagranych – i ubranych! – filmów o teatrze. Są tu wspaniałe role Claire Danes (Homeland), Billy’ego Crudupa (Big Fish) oraz Ruperta Everetta (My Best Friend’s Wedding) i obok A Midsummer Night’s Dream jest to jeden z Myszy ulubionych filmów o sztuce teatralnej. Gorąco zachęcam byście dali mu szansę. Chociażby po to, by zobaczyć jak Billy Crudup męczy się w gorsecie *chichot*
Kostiumy: Tim Hatley
Kostiumy: Lisy Christl
4. The Three Musketeers / The Man in the Iron Mask – XVII wiek
Oczywiście nie mam na myśli tych najnowszych Muszkieterów (jeżu, to była karygodnie durny film). Mowa o absolutnej Mysiej klasyce lat 90-tych, gdzie w Muszkieterów wcielają się jedyni słuszni dla nich aktorzy – Keifer Sutherland, Charlie Sheen oraz Oliver Platt – a kardynała Richelieu gra, również jedyny słuszny, Tim Curry. Tym jednak co mi najbardziej pod względem kostiumów utkwiło w głowie to jeden konkretny strój. Nie czerwona sutanna kardynała, czarny strój Rocheforta, błękitne tuniki muszkieterów, czy nawet wymyślne stroje króla Ludwika XIII i królowej Anny. Mowa o białej, prostej sukience w której Milady de Winter [spoiler] skacze z klifu [/spoiler]. Myszy się ta kiecka z jakiegoś powodu po nocach śniła. Ale nie należy zapominać o pojawiających się w tym filmie cudownych kapeluszach i butach – to wbrew pozorom w nich tkwi “dusza” muszkieterów. A żadnemu filmowi o tych walecznych bohaterach nie udały się buty i kapelusza jak właśnie The Three Musketeers.
Z kolei The Man in the Iron Mask jest idealnym przykładem na to, jak pokazać królewski przepych. Mysz autentycznie raz na jakiś czas wraca do tego filmu tylko po to by zobaczyć Leonardo DiCaprio w tym uroczym złotym laurze na głowie. Poza tym: BAL MASKOWY. Zawsze na plus.
Kostiumy: John Mollo
Kostiumy: James Acheson
5. The Mists of Avalon / Robin Hood: Prince of Thieves / Robin Hood / Braveheart – trzy pierwsze filmy: ok. XII wiek / Braveheart: XIII wiek
 
W wypadku The Mists of Avalon zaraz pewnie podniosą się głosy protestu, że przecież to nie film tylko mini-seria, a poza tym dzieło fantasy. A Mysz mimo wszystko uznaje go za film kostiumowy, bo choć król Artur był – podobno – postacią jedynie legendarną, historycy są w stanie mniej-więcej ustalić ramy czasowe w których Artur mógł żyć. Naturalnie film The Mists of Avalon pozwala sobie na pewne nieścisłości historyczne – podobnie zresztą jak Robin Hood: Prince of Thieves – ale mimo to tworzy niesamowity klimat. Mysz do dziś uważa The Mists of Avalon za jeden z najlepszych i najpiękniejszych filmów o królu Arturze, właśnie ze względu na stroje, które się w nim pojawiają (skórzana maska Cernunnosa!).
Z kolei Robin Hood Ridleya Scotta oraz Braveheart to filmy, które z całych sił próbowały zachować historyczny autentyzm. Wciąż trwają spory w jakim stopniu im się to udało, ale Mysz przyznaje, że nie widziała dwóch filmów brudniejszych niż właśnie te dwa dzieła. Po Robin Hoodzie autentycznie miała ochotę się umyć. Co prawda nie było tak źle jak w wypadku The Messenger: The Story of Joan of Arc (jeżu, ile tam było błota), ale akurat tego filmu nie ma na liście z bardzo prostego względu: tam to właściwie tylko zbroje, zbroje i jeszcze raz zbroje. Poza tym Mysz za tym filmem nie przepada, a ostatni raz widziała go lata temu. Hm, może w takim razie pora na powtórkę?
Kostiumy: James Acheson i Carlo R. Poggioli
Kostiumy: John Bloomfield
Kostiumy: Janty Yates
Kostiumy: Charles Knode
6. The Girl with the Pearl Earring – XVII wiek
 
O ile w wymienionych wyżej filmach było dużo błota to w The Girl with the Pearl Earring jest za to MROK. Nie, serio – nigdy jeszcze nie widziałam tak mrocznego, pełnego gry światła i cienia filmu. Jest to oczywiste odniesienie do obrazów Vermerra, który właśnie takie zabawy światłem bardzo lubił. Myszy się jednak film ten podoba z tego względu, że rzadko widuje się stroje z tego zakątka świata na ekranie. Mowa oczywiście o XVII-wiecznej Danii. I choć stroje te przypominają inne europejskie ubiory z tamtego okresu, jest w tym stylu coś, co jest bardzo wyraźnie -duńskie-. Właśnie to mi się w tym filmie najbardziej podoba. No, może jeszcze Cillian Murphy, ale to już bardzo Myszowa słabość ^^
Kostiumy: Dien van Straalen
 
7. A Knight’s Tale – XIV wiek
 
Wiem, wiem – to film rozrywkowy i bardzo naciągany pod względem swojej “autentyczności” historycznej. Co on tu robi, Myszu?
Otóż moim zdaniem A Knight’s Tale powinno być przykładem dla wszystkich (!) kostiumologów, jak sprawnie i zgrabnie mieszać stylistykę różnych epok. Bo z jednej strony mamy ubiory wybitnie średniowieczne, a z drugiej strony widać w nich tę nieprzystającą, a jednocześnie świetnie wplecioną nutkę współczesności. Tym miszmaszem gatunków charakteryzuje się z resztą cały film.
Kostiumologiem, który świetnie w ten sposób mieszał gatunku – a także tworzył stroje fantastyczne na bazie historycznie autentycznych kreacji – była właśnie Eiko Ishioka. Skoro o niej mowa….
Kostiumy: Caroline Harris
8. The Illusionist / Little Women / An Ideal Husband / Dracula – XIX wiek (w wypadku pierwszego filmu konkretniej fin de siecle
 
Dracula jest kolejnym przykładem na to jak sprawnie mieszać gatunki i styl strojów z różnych epok. Nic dziwnego, że właśnie za film Coppoli Eiko Ishioka dostała Oscara. Któż nie pamięta czerwonego płaszcza Draculi, białej koronkowej suknii Lucy Westenra, szarego garniuturu young!Draculi czy zwiewnych, ulotnych szat narzeczonych wampira? Zaprawdę powiadam Wam: Dracula pod względem kostiumów przebija wszystkie inne wampirze filmy na głowę. Oprócz Interview with the Vampire, którego nie przebije nic. Ale akurat Wywiadu z Wampirem nie ma w tym rankingu z tego powodu, że wkrótce pojawi się na zupełnie innej topliście.
Pozostałe pozycje w tym punkcie znalazły się w jednej grupie z Draculą z bardzo prostego powodu: kostiumy w tych filmach są tak… niewidoczne, że praktycznie zlewają się z tłem. Można nawet powiedzieć, że są seamless (taki żart kostiumowy). Mam na myśli to, że kostiumy są zrobione tak sprawnie i tak spójnie, że widz w ogóle nie zwraca na nie uwagi. Służa one za idealne gładkie tło dla dziejących się na ekranie wydarzeń. Wbrew pozorom właśnie takie – wydawałoby się – banalne podejście do kostiumów potrafi być równie ważne, jeśli nie ważniejsze, niż oczarowanie widza nadmiernym przepychem. Swego czasu Mysz przez moment naprawdę uwierzyła, że Edward Norton jakimś cudem znalazł się z ekipą filmową w XIX-wiecznej Austrii!
Kostiumy: Ngila Dickson
Kostiumy: Colleen Atwood
Kostiumy: Caroline Harris
Kostiumy: Eiko Ishioka
9. Gosford Park – lata 30-te
 
Ach, Robert Altman. Nikt tak nie kręci filmów o brytyjskiej służbie, jak on. Gosford Park jest jedynym wyjątkiem w rankingu jeśli chodzi o dzieła na wskroś brytyjskie. Ale jak to, Myszu – rozlegną się głosy oburzenia. Przecież wcześniej wspominałaś chociażby o Braveheart czy Elizabeth, filmach niejako brytyjskich? O co więc chodzi?
Chodzi o to, że Gosford Park jest jedynym na tej liście przedstawicielem brytyjskiego kina, które Mysz nazywa “sztywnym” – tych wszystkich manier, proszonych obiadków, 5 o’clock tea, służby i wyszukanego języka. Przede wszystkim służby. To właśnie ich stroje, a nie szlachetnych lordów i dam, najbardziej mnie w filmie fascynują. To jak, choć w zamierzeniu jednakowe, potrafią one podkreślać pewne cechy noszących je postaci. Dodajmy do tego, że Gosford Park jest po prostu świetnym filmem.
Gdybym nie postanowił odrzucić z rankingu musicalu w tym punkcie znalazłby się też francuski musical 8 femmes.
Kostiumy: Jenny Beavan
 
10. Anna and the King / Little Buddha / Memoirs of a Geisha – lata 40-te / różne okresy historyczne / II Wojna Światowa
Ostatnia grupa to filmy, które sprawnie mieszają stroje europejskie z wpływami ze wschodu. I tak jak Mysz nie czuje się na siłach by oceniać stroje chińskie, w tematyce japońskiej (Memoirs of a Geisha) czuje się bardzo “u siebie” i dlatego może z czystym sercem stwierdzić, że film ten pięknie obrazuje stroje Kraju Kwitnącej Wiśni.
Z kolei filmy Anna and the King oraz Little Buddha przedstawiają kostiumy inspirowane krajami z troszkę bliższego wschodu niż Chiny – mowa oczywiście o Syjamie (obecnie Tajlandia) i Tybecie/Indiach. Zwłaszcza w wypadku Anna and the King pięknie wypada kontrast między wschodnią i europejską kulturą i ubiorem.
W punkcie tym powinny się także znaleźć wszelkie filmy o brytyjskiej okupacji Indii (np. fabularna wersja The Jungle Book Disneya), ale tych Mysz widziała niestety niewiele. No chyba żeby liczyć początek The Secret Garden. O cholera! Zapomniałam o The Secret Garden!
Kostiumy: Jenny Beavan
 
Kostiumy: James Acheson
Kostiumy: Colleen Atwood
…widzicie jak trudno zrobić taki ranking i autentycznie ograniczyć się do 10 filmów? Damn you, suzarro! :D
  • Chciałam zostawić jakiś konkretny, długi komentarz, ale padam na nos, więc tylko się będę czepiać: Dutch to nie duński, tylko niderlandzki. Common mistake. Ale ściągam trzy filmy, więc wpis dał wymierne korzyści.

  • Podoba mi się to nakreślenie researchu. I szczerze się przyznam, że w przypadku brytyjskiej prozy również bym się nie popisała. Oj, to ujęcie z Rachel Hurd-Wood w “Pachnidle” i jej kreacja jest wspaniała-zgadzam się 100%-towo.Punkt 5,6 i “Geiszę” fanuję.
    Mam chyba też słabość do “Obłędnego Rycerza”.

  • *kaja się* Rzeczywiście, common mistake. Aż wstyd, że sama go popełniłam. Serves me right – pisać tak długi wpis po nocach na wpół nieprzytomnie. Z ciekawości: jakie pozycje Cię zainteresowały?

  • Cieszę się, że wybrane filmy Ci podpasowały. Wszak był to niemalże wpis na zlecenie ;)
    Aha, jeśli nie znasz filmu “Stage Beauty”, obejrzyj koniecznie.

  • Mists of Avalon, Stage Beauty i Anna and the King. Dwa z nich były na liście “to watch”, o jednym dopiero co usłyszałam.

  • Same perełki :)
    Nieśmiało żądam wpisu na FGttG. Przynajmniej o dwóch pierwszych *tries to bribe you with homemade cookies*

  • nie wiem

    Altmana fajnie brać pod lupę, ale najlepszy i najpiękniejszy jest tutaj nasz Has, przy którym każdy inny to blady jak pupa siostry zakonnej.

  • Ja w sumie tak dawno nic Altmana nie widziałam, że to aż woła o pomstę do niebios :D

  • nie wiem

    mubi.com/films/mccabe-mrs-miller