Mr. Writer… czyli Top 20 pisarzy

Mysia top-lista dwudziestu ulubionych pisarzy.

 
Mysz kocha czytać.
Choć filmy i seriale skupiają na sobie większość mojej uwagi, książki wciąż pozostają moją pierwszą, najsilniejszą miłością i ostateczną ucieczką przed światem. Gdy już mam dosyć wpatrywania się w ekran laptopa, czy nawet słuchania muzyki (tak, są takie momenty!), to właśnie świat literatury jest tym miejscem do którego uciekam.
Śmiem twierdzić, że mam dość rozpięte, eklektyczne gusta, ale przyznaję bez bicia, że mam skłonność do konkretnego gatunku książek, mianowicie fantastyki. Poprawniej byłoby powiedzieć fantasy, bo science-fiction to zupełnie nie moja broszka. Do tego stopnia, że gdy w zbiorach opowiadań ulubionych autorów lub różnych antologiach trafiam na tekst s-f, muszę się bardzo zmuszać, by go w ogóle przeczytać. Oczywiście raz na jakiś czas zdarza mi się przeczytać coś z klasyki (“Flowers for Algernon” to jakby nie patrzeć  science-fiction) albo pogranicza s-f, ale bardziej niż “kosmici i lasery” kręci mnie szeroko pojęta “magia i miecz”.
Nic więc dziwnego, że na liście moich ulubionych autorów 13-stu to pisarze – głównie – fantastyki. Jest też autorka kryminałów, mistrz grozy, dwóch wspaniałych autorów obyczajowych, znany pisarz bestsellerowych gniotów, jeden bajkopisarz oraz swego czasu słynna autorka książek dla dorastających nastolatek. Rozpiętość również szeroka, a jednocześnie ograniczona, co Mysie gusta.
Żeby nie było wątpliwości: nie jest to lista ulubionych książek. Taką byłoby o wiele trudniej spisać. Ale ponieważ chciałam jakoś uczcić dzisiejszy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich, chciałam przedstawić Wam listę swoich najulubieńszych pisarzy. Są to ludzie pióra do których książek najczęściej wracam; które śnią mi się po nocach; które od lat uparcie – choć czasem z długimi przerwami – kolekcjonuję; których kolejne pozycje czytam w miarę możliwości na bieżąco; których bronić będę zawsze i którzy na zawsze w moich sercu pozostaną. Ponieważ na liście jest aż 20 pozycji postaram się opisać w miarę krótko i treściwie powody mojej dla tych pisarzy sympatii. Przypominam także, że nie jest to lista 20-stu najlepszych moim zdaniem pisarzy, tylko tych, którzy mają w Mysim serduszku umoszczone wygodne miejsce. Bacz różnicę, mocium panie.
Bez dalszych wstępów przed Wami, Drodzy Czytelnicy, lista dwudziestu ulubionych Mysich pisarzy:

1. Anne Rice
 
Dama od której zaczęła się Myszy przygoda z wampirami. Co prawda najpierw obejrzałam film, ale zakochana w postaci nieletniej wampirzycy Klaudii sięgnęłam po książkę… i tak narodziła się największa moja literacka miłość. I bynajmniej nie mam tu na myśli postaci Daniela Malloya.
Miałyśmy z panią Rice wiele przebojów (ten chrześcijański okres w jej twórczości bardzo nas pokłócił), ale mimo to uważam jej książki za absolutnie wyjątkowe. Nikt nie opisuje Nowego Orleanu ani nie wczuwa się w mroczne, gotyckie klimaty tak jak Rice. A co tam – nawet jej erotyki czytam i lubię, bo także tam warstwa opisowa i klimat bardzo mi się podobają.
Pierwsza przeczytana książka: Wywiad z Wampirem
Ostatni przeczytana książka: The Wolf Gift
2. Andrzej Sapkowski
 
Mówcie co chcecie o tym, że Sapkowski się skończył. Może i tak. Ale saga o Wiedźminie na zawsze pozostanie jedną z moich ulubionych serii książkowych ever. Okej, niektórzy twierdzą, że to niemodnie przyznawać się do wielkiej wiedźmińskiej miłości, że Sapkowski jest passe. A dla mnie jego dzieło pozostaje niepodważalnym kanonem polskiej fantastyki. Przyznaję – saga miewa gorsze momenty. Sapkowski nie był nieomylny i czasem wytknięcie popełnionych przez niego błędów jest wręcz banalnie proste. Ale przywiązanie do postaci, do fabuły, do znanych i kochanych dialogów, sytuacji, nawet opisów i dalekich skojarzeń powoduje, że ponowne czytanie Sagi jest jak powrót do dawno opuszczonego domu. Niby wszystko jest pokryte pajęczynami i stary bujany fotel jęczy przy każdym poruszeniu, ale ogień w kominku grzeje tak samo, a zapach pleśni i mchu wywołuje niekontrolowany uśmiech. I takie właśnie mam podejście do Sapka – jak do ukochanej, spróchniałej chatki mojego dzieciństwa.
Pierwsza przeczytana książka: Ostatnie Życzenie
Ostatni przeczytana książka: Rękopis znaleziony w Smoczej Jaskinii
3. Andrzej Ziemiański
 
Miłość do “Achaji” Ziemiańskiego przyszła powoli i w dużych bólach. Nie jest to łatwa książka – albo się ją lubi w całości, albo w kawałkach, albo nie znosi od początku do końca. Dość powiedzieć, że moje dwie przyjaciółki polubiły “Achaję” dopiero wtedy, gdy przeczytałam im książkę na głos. Luby z kolei do dziś za książką nie przepada.
Mysz sama ma do dzieł Ziemiańskiego specyficzne podejście. Oprócz serii o Achaji właściwie nie czytam jego tekstów, bo elementy historyczne których tam pełno skutecznie mnie odstraszają. W “Achaji” są one przynajmniej pociągnięte z wierzchu warstewką wymyślonego fantasy. Jeszcze w krótkiej formie – w opowiadaniach, np. zbiorze “Zapach szkła” – jakoś jestem w stanie znieść tę całą polską wojenność i narodową dumę. Ale w pełnym, książkowym wymiarze? Forget it.
However, serię o Achaji darzę ogromną sympatią. Do tego stopnia, że jestem chyba jedną z niewielu osób, które autentycznie lubią epilog z trzeciego, “ostatniego” tomu. I choć uważam, że w “schamieniu” swoich bohaterek Ziemiański ciut przesadził, właśnie ten aspekt książek lubię. Te twarde, brudne, przeklinające babochłopy, które prędzej rękę obetną, niż dadzą się po tyłku poklepać. A wszelkie argumenty na seksizm i mizoginię tych książek gremialnie olewam. Bo mogą sobie one być słuszne, ale osobiście nigdy tych książek tak nie odbierałam. I nie zamierzam. Zamierzam się za to nimi bezwstydnie cieszyć. O!
Pierwsza przeczytana książka: Achaja, tom 1
Ostatni przeczytana książka: Pomnik Cesarzowej Achai, tom 1
4. Jakub Ćwiek
 
Książki Kuby pokochałam zanim poznałam ich autora osobiście. Za ogromne szczęście poczytuję sobie, że znajomość z imć Ćwiekiem nie wpłynęła na frajdę jaką mam z czytania jego tekstów. Każdy powrót do którejś z jego starszych książek i to jak rozmowa z dawno niewidzianym kumplem z dzieciństwa, z którym swego czasu oglądało się bajki w telewizji i napierdzielało po głowach kijami. Z kolei czytanie obecnie wydawanych tekstów to trochę jak wejście do klubu dla metali: muzyka niby nie moja, ale fajnie daje w czachę; ludzie trochę straszni, ale w gruncie rzeczy bardzo mili i przyjaźni, choć z nutką niebezpieczeństwa; a klimat?… swojski, choć wydawałoby się, że to niemożliwe.
Swego czasu, po pierwszym przeczytaniu “Kłamcy” porównałam Kubę do Kevina Smitha. I to porównanie funkcjonuje do dziś. Bo jeśli jest coś co łączy obu tych panów w mojej głowie i sprawia, że ich niesamowicie lubię to poczucie humoru i genialnie pokręcona wyobraźnia. A na szczęście te aspekty twórczości Kuby z wiekiem są coraz lepsze.
Pierwsza przeczytana książka: Kłamca, tom 1
Ostatni przeczytana książka: Dreszcz
5. S.J. Bolton
Względnie nowe odkrycie, ale za to z jakim powerem. Mysz przyznaje, że nie czyta wielu kryminałów (jeśli nie liczyć młodzieńczej fascynacji Conan Doylem i Agathą Christie), ale właśnie TAKICH kryminałów zawsze sobie w literaturze życzyła. Książki Bolton są jak naprawdę dobry, skomplikowany film, pełen poplątanych wątków, intrygujących poszlak, spójnie przedstawionych i mocno zarysowanych postaci, logicznych ciągów przyczynowo-skutkowych, mrocznych i krwawych morderstw, poruszających opisów… Mysz jest pod ogromnym wrażeniem pisarstwa tej pani i z niecierpliwością oczekuje na kolejną książkę.
Nawet Mamut Męski, który na kryminałach zna się całkiem nieźle, przyznał, że od lat nie czytał tak dobrych kryminałów. Poza tym jak nie polubić autorki, która w swą pierwszą książką sprawiła, że “My Favorite Things” z The Sound of Music nigdy już nie będzie takie samo.
Pierwsza przeczytana książka: Ulubione rzeczy
Ostatni przeczytana książka: Karuzela samobójczyń (po tej książce Mysz przez tydzień miała problemy ze snem)
6. Marion Zimmer Bradley
 
Panią Marion Zimmer Bradley lubię dokładnie za to samo, co Anne Rice – za opisy i wyobraźnię. Może niesłusznie, ale uważam, że nikt nie tworzył tak pięknych, szczegółowych, ociekających klimatem książek fantastyczno-historycznych jak Zimmer Bradley. I tak jak elementy historyczne u Ziemiańskiego mi przeszkadzają – Mysz ma duże problemy z historią Polski – tak wątki historyczne u Zimmer Bradley od zawsze mnie fascynowały. Duża w tym zasługa mityczno-kapłańskiej tematyki, a także o wiele bardziej zamierzchłych czasów i miejsc niż Wrocław w czasach II Wojny Światowej *patrzy krzywo na Ziemiańskiego*
Przyznaję bez bicia, że do tej pory przeczytałam tylko dwie jej książki, ale Marion po polsku dość trudno znaleźć. A przynajmniej za każdym razem gdy byłam w Empiku akurat jej nie mieli. Chyba najwyższa pora poszukać uzupełnić sobie biblioteczkę via Internet. Marion Zimmer Bradley jest tego warta.
Pierwsza przeczytana książka: Mgły Avalonu
Ostatni przeczytana książka: Kapłanka Avalonu
7. Suzanne Collins
 
Są takie książki (a właściwie serie książek), podczas czytania których nachodzi mnie nagle myśl: “Tak. To jest to. Właśnie to chciałam od zawsze przeczytać. Te książki od teraz będą należeć do mojego osobistego kanonu ulubionych dzieł literatury. I opinia innych ludzi nijak mnie w tej kwestii nie obchodzi”.
Tak właśnie stało się z trylogią pani Collings. Wiem, że jest wiele głosów zwątpienia zarówno w popularność tej serii, jak i jej jakość. Szczerze? Rozumiem te wszystkie obiekcje i zarzuty. Ale Mysz ostatni raz tak mocne wrażenie p.t. “Tak, tego właśnie chciałam” i tak silne emocje przeżywała czytając… Achaję. 8 lat temu.
Więc wybaczcie, ale trylogia “The Hunger Games” będzie zawsze miała wysokie miejsce na mojej topliście.
Pierwsza przeczytana książka: The Hunger Games
Ostatni przeczytana książka: Mockingjay
8. Jacqueline Carey
 
Teraz będę bluźnić: kojarzycie to uczucie gdy w Game of Thrones (serialu, nie książce) widzicie jakąś niesamowicie nakręconą scenę? Pełną przepychu, barw i kształtów, albo po prostu ekranowej magii, i gdzieś w środku Wasza dusza aż płacze, bo chciałaby móc się tam znaleźć?…
Mysz tak miała czytając po raz pierwszy sagę Kusziela. I ma tak do dziś. Jasne, książkom można wiele zarzucić: że zbyt romantyczne by być erotyczne i zbyt wannabe S&M by być political fantasy. A Myszy, cholera jasna, ten miszmasz pasuje. Jest coś takiego w stworzonym przez Carey świecie – mało oryginalnym, ale przez to bardzo znajomym – co sprawia, że mam ochotę się tam natychmiast przenieść i przeżywać przygody razem z książkowymi bohaterami.
Do tej pory tak silnie uczucia wywoływały we mnie tylko światy Wiedźmina, Dragonlance (patrz punkt 16) i właśnie Terre D’Ange. Mimo więc wad prozy pani Carey, za tę umiejętność wzbudzania we mnie tęsknoty za wymyślonym światem niezmiernie ją szanuję.
Pierwsza przeczytana książka: Strzała Kusziela
Ostatni przeczytana książka: Santa Olivia
9. Stephen King 
 
seriously? To King. Uważam, że nie muszę się z tej sympatii tłumaczyć.
Pierwsza przeczytana książka: Carrie
Ostatni przeczytana książka: Smętarz dla zwierzaków

10. John Green
Ugh. Jak ja jednocześnie kocham i nienawidzę tego autora. On one hand: jeden z – moim zdaniem – najbardziej inteligentnych, wnikliwych i przenikliwych autorów na obecnym rynku. On the other: ostatni raz tak mocno płakałam czytając końcówke Wiedźmina mając 11-ście lat. A czytając “Looking for Alaska” w pewnym momencie zaczęłam autentycznie wyć. Ale czytałam dalej. Takie to było dobre.
Jeśli nie znacie książek tego pisarza, polecam je GORĄCO. Ale ostrzegam: to straszna tortura. Niby wywołują łzy, płacz, gniew, zgrzytanie zębów i chęć wyrzucenia książki przez okno. A jednak czytasz dalej.
Książki Johna Greena bolą. Ale bolą tak mocno, tak prawdziwie i tak głęboko, że jest to najwspanialszy rodzaj bólu. A poza tym facet ma niesamowite poczucie humoru.

Pierwsza przeczytana książka: Looking for Alaska
Ostatni przeczytana książka: An Abundance of Katherines (jestem w połowie The Fault in Our Stars i nie mogę czytać dalej. Za dużo łez)
11. Haruki Murakami
Z Harukim jest podoba sytuacja jak z Johnem Greenem to znaczy uważam, że jest to jeden z najbardziej przenikliwych, inteligentnych pisarzy naszych czasów. Do tej pory przeczytałam tylko jedną jego książkę (“Norwegian Wood” czeka na półce), ale czytałam wiele urywków i fragmentów jego tekstów i jestem w ciężkim, ale przyjemnym szoku. To z jakim wyczuciem, jakim niesamowitym talentem Murakami jest w stanie opisywać istniejący wokół nas świat w prostych, a jednocześnie magicznych i poruszających słowach, wydaje mi się prawdziwym darem. No wiecie, takim darowanym-przez-[tu wpisz imię Siły Wyższej]-talentem; jedynym w swoim rodzaju geniuszem, którego ze świecą szukać. Jak, nie przymierzając, Mozart. O, właśnie: teksty Murakamiego są jak muzyka – piękne, ulotne i poruszające. A poprzez to niesamowicie wręcz prawdziwe.
Pierwsza przeczytana książka: Po zmierzchu
Ostatni przeczytana książka: Po zmierzchu
12. Dan Brown
 
don’t judge me. Facet naprawdę wciągająco pisze.
Poza tym czasem naprawdę nie ma nic lepszego niż spiskowa teoria dziejów i pseudo-intelektualne dochodzenie pełne zamachów, tajemnic, morderstw, napięcia i pogoni za uciekającym czasem. Wierzcie mi: co jak co, ale książki Browna idealnie czyta się w toalecie. I w wannie. Wiem. Tak straciłam “Zwodniczy punkt”.
Pierwsza przeczytana książka: Kod Leonarda da Vinci
Ostatni przeczytana książka: Zaginiony symbol

13. P.C.Cast
 
Przyznaję: pani Cast pisze straszne, babskie czytadła z nurtu fantasy. Wyobraźcie sobie “Twilight” dla ubogich, skrzyżowany z Danielle Steel i nachalnych młodzieżowym slangiem. Taka jest właśnie seria Dom Nocy. A mimo to Mysz jest właśnie w trakcie pochłaniania siódmego tomu i ma już zakupione kolejne dwa.
Autentycznie nie wiem co jest takiego w książkach pani Cast (zarówno serii Dom Nocy pisanej na spółkę z córką, jak i cyklu “Wezwanie bogini”), ale są one idealną odskocznią po ciężkim i wymagającym umysłowo dniu pracy. To trochę tak jak oglądanie starych odcinków Niewolnicy Isaury w telewizji – niby durne, ale pomaga się odmóżdżyć. A do tego książki P.C. Cast nadają się wprost idealnie!
Pierwsza przeczytana książka: Dom Nocy, tom 1. Naznaczona.
Ostatni przeczytana książka: Dom Nocy, tom 7. Spalona.
14. Richelle Mead
 O dziwo z książek pani Mead przypadła mi do gustu tylko jedna jej seria – ta o sukkubie. Próbowałam czytać również Akademię Wampirów, ale najwyraźniej nawet jak na niewygórowane wymagania Myszy względem literatury wampirzej, są pewne granice. Jest to tym dziwniejsze, że na chłopski rozum seria wspomnianej wyżej P.C. Cast o Domie Nocy jest gorsza niż Akademia Wampirów. Mimo to jakoś nie mogę się do tej serii Mead przekonać.
Polecam za to jej książki o sukkubie. Nie jest to może literatur wysokich lotów – raczej średnio-niskich – ale jest to przyjemne, sympatycznie napisane i skonstruowane, lekko romansowe, fantastyczne czytadło dla kobiet. Poza tym Mysz twierdzi, że z serii o Georginie byłby naprawdę fajny serial. Ciekawa tylko jestem czy rzeczywiście udałoby im się namówić Johna Cusacka do wystąpienia (ci co czytali książkę, wiedzą dlaczego jego obecność jest cokolwiek istotna).
Pierwsza przeczytana książka: Melancholia sukkuba
Ostatni przeczytana książka: Namiętność sukkuba
15. Dorota Terakowska
 
I tu dylemat. Bo niby jedna z ulubionych pisarek, a z drugiej strony… nie bardzo wiem dlaczego.
Z książkami Terakowskiej jest trochę jak ze snem. Wyobraźcie sobie, że… hm, śnicie bardzo piękny, skomplikowany, fantastyczny sen. Są tam postacie, które wydają Wam się całkowicie autentyczne. Jest też mroczna, pociągająca magia, tajemnice które burzą krew w żyłach i niespodzianki, które wywołują euforyczny śmiech. Jest prawdziwe niebezpieczeństwo i żywa, realna groza. Jest miłość i ból, łzy i rozczarowanie, radość i gniew. A w to wszystko wplecione – przez Waszą podświadomość – elementy rzeczywistego, niewyśnionego świata (na przykład znajomi ludzie, miejsca, przedmioty, itp.)
… no to właśnie takie są dla Myszy książki Terakowskiej. Jak bardzo stary, kompletnie zapomniany sen, który nagle odczytuję w cudzej książce. Szok, radość i niewytłumaczalna fascynacja.
Tylko szkoda, że już więcej nic nie napisze.
Pierwsza przeczytana książka: W krainie kota
Ostatni przeczytana książka: Ono
16. Margaret Weis & Tracy Hickman
  
Wystarczy jedno słowo: “Dragonlance”.
Smoki, lance, miecze, elfy, magowie, kenderzy, starożytne mity i postacie, których nie da się nie kochać. A to wszystko wręcz ocieka klimatem RPGów (a konkretniej D&D). Miłość o pierwszego przeczytania!
Pierwsza przeczytana książka: Kroniki, tom 1. Smoki jesiennego zmierzchu
Ostatni przeczytana książka: Drugie pokolenie (czekają mnie trzy tomy Legend)
17. Tomek Matkowski
 
…wiedzieliście, że jest na polskim rynku seria książek (nie) dla dzieci o Myszy?… nie? To teraz wiecie. Myk-myk, do sklepu. Ale już! ^__^
Pierwsza przeczytana książka: Mysza. Bajka nie dla dzieci
Ostatni przeczytana książka: Mysza i Niedźwiedź mają dziecko
18. Andrzej Pilipiuk
 
Umówmy się: Mysz gardzi i nie znosi całym swoim jestestwem serii Pilipiuka o Wędrowyczu. Ubóstwiam za to jego trylogią “Kuzynki/Księżniczka/Dziedziczki”. Z bardzo prostego powodu. Jest to po pierwsze wspaniała seria o silnych, inteligentnych, wyjątkowych kobietach. Po drugie jest to współcześnie dziejąca się fantastyka, które sprawnie miesza wątki historyczne (także z historii Polski). A ponieważ Mysz, jak już mówiłam, zawsze miała problemy z polubieniem książek fantasy z elementami polskiej historii, imponuje jej, że Pilipiuk był ją w stanie do takiej formuły przekonać.
No i dzięki niemu wiem, jak własnoręczne uwędzić szynkę i zbudować szałas. I jak rozpalać samowar. I gdzie chować strunę fortepianową do duszenia ludzi.
Dodatkowy plus: inne, ciekawe spojrzenie na wampiry.
Pierwsza przeczytana książka: Kuzynki
Ostatni przeczytana książka: 2586 kroków
19. Amelia Atwater-Rhodes
*przeczekuje śmiech tych, którzy książki tej autorki czytali*
Okej, jasne – nie jest to literatura najwyższych lotów. Jakby się nad tym zastanowić to nawet “Twilight” jest lepszy niż dzieł(k)a Amelii Atwater-Rhodes. Ale infantylne, miałko-proste, pseudo-fanfikowe wampirowe romansidła, które zwykła pisać ta autorka (nie wiem co pisze teraz) swego czasu ogromnie wpłynęły na podatny wówczas, nieletni Mysi mózg. Proza tej – również małoletniej – pisarki była głównym powodem, dla którego Mysz w ogóle zaczęła pisać własne teksty. Oczywiście były to głównie wampirze fanfiki, ale pierwszy krok na drodze literackiej tułaczki został uczyniony.
Bo skoro książki może pisać i wydawać 14-stoletnia dziewczyna z Concord, to może i 13-stoletnia Mysz z Warszawy.
Pierwsza przeczytana książka: W gąszczach mroku
Ostatni przeczytana książka: Nocny drapieżca
20. Meg Cabot
 
Ach, któraż to nastolatka swego czasu nie zaczytywała się nałogowo w “Pamiętnikach księżniczki”? (mówię oczywiście o pokoleniu, które w czasach wydawania tej serii było w wieku nastoletnim; vide: Mysz)
Czego by nie mówić o dość prostej konstrukcji książek Meg Cabot i lekko niedorzecznym założeniu fabularnym, postacie w jej książkach były cudownie swojskie i sympatyczne, a przygody księżniczki Mii zarówno ciekawe, wesołe, jak i pouczające. Zwłaszcza w kwestiach związków z facetami. Hej, śmiejcie się ile chcecie, ale zanim Mysz zaczęła czerpać informacje o związkach z Cosmopolitan i Marie Claire (które ówcześnie było jeszcze wydawane), to właśnie dzięki Meg Cabot dowiadywała się wszystkiego, co o relacjach damsko-męskich należało wiedzieć.
A jeśli jest coś, czego z pewnością nauczyła mnie właśnie Meg Cabot – i to wcześniej niż te wszystkie komedie romantyczne o dziewczynach z sąsiedztwa – to to, że faceci od umalowanej lalki wolą wygadaną dziewczyną w rozciągniętym swetrze, która zamiast ciągać ich po sklepach z ciuchami, usiądzie z nimi na kanapie i obejrzy całe Star Wars, zajadając się chipsami.
Pierwsza przeczytana książka: Pamiętnik księżniczki 1.
Ostatni przeczytana książka: Pamiętnik księżniczki 6. Księżniczka uczy się rządzić.
A jacy są Twoi ulubieni autorzy, Drogi Czytelniku?
  • Jaka fajna lista, chyba podkradnę trzech autorów :D

  • Właśnie miałam zabrać się za “Gwiazd naszych wina”. Mówisz, żeby nie czytać w drodze do pracy, bo może się skończyć wybuchem płaczu w tramwaju?

  • livhannah

    Kilka osób z listy ulubionych autorów z Myszą dzielę (np. King mistrzem jest i basta ;)), choć w moim przypadku bardziej jest to uwielbienie dla konkretnej książki/ serii.
    Na mojej liście znajduje się więc też (np. oprócz “Achai”) cykl o inkwizytorze J. Piekary, PLO Grzędowicza. Z polskich piszących lubię jeszcze M.J. Kossakowską – przy czym bardziej za cykl “Upiór południa”.
    Z obcych ostatnio wciągnął mnie Nesbo. cykl o Fandorinie B. Akunina mam w całości :)

    zaciekawił mnie John Green. Ale poczeka na odpowiedni moment :)

  • Chyba napiszę taki własny wpis. Może akurat się wyrobię na przyszłoroczny Dzień Książki.

  • Coś czułam, że właśnie tak powiesz.
    Ja dzięki Boru mam swoich ulubieńców ustawionych grzecznie, rzędami na regale tuż koło komputera. Więc miałam ułatwione spisywanie :)
    A taką Ultimate Top 5 masz?

  • Broń Boru w miejscach publicznych!
    Ja mam nawet zaznaczony moment w którym nie wytrzymałam i rozbeczałam się po raz pierwszy. Strona, bodaj, dwunasta. Więc radzę uważać :)

  • A których to trzech, że tak wścibsko zapytam, by puścić potem plotkę po oberżach? :D

  • Szczerze polecam Ci przeczytanie na próbę “Ulubione rzeczy” S.J.Bolton. Jestem bardzo ciekawa, czy by Ci podpasowały jej klimaty. Ja jestem urzeczona.

    Piekary czytałam tylko “Necrosis: Przebudzenie” i nadal żałuję, że nie ma więcej. O PLO słyszałam wiele, ale wciąż nie wiem czy to moja bajka. A od Kossakowskiej, wolę Magdę Kozak. Babka ma niezły power :)

    Johna Greena koniecznie. Ale przygotuj zapas chusteczek! I broń Boru nie czytać nic o książkach w Internecie. Siła jego książek leży m.in. w elemencie zaskoczenia.

  • No właśnie myślę o tym i myślę. Na pewno Connie Willis, Diana Wynne Jones, Ray Bradbury, Angela Carter. Dalej schody. Lubię Simmonsa, ale niewiele czytałam, lubię Kaya, ale ostatnio jakby mniej, lubię F. Scotta Fitzgeralda, Ursulę LeGuin we fragmentach, Orsona Scotta Carda we fragmentach, Anię Kańtoch. Ale chyba łatwiej byłoby mi napisać listę ulubionych książek niż autorów.

    W’ogle mam ochotę przeczytać coś Johna Grena po twoim wpisie.

  • Greena przeczytałam jedną książkę, The Fault in Our Stars, i uważam, że może i należy do najlepszych ludzi na Tumblrze, ale jest potwornie przecenianym autorem i to jego pisanie graniczy z emocjonalnym szantażowaniem czytelników. Za to nastoletnich bohaterów i bohateki pisze myślących, więc nastolatkom bym dała do czytania.

  • O matko, ktoś jeszcze poza mną czytuje duo Weis i Hickman? Raistlin <3

    Moja lista ulubionych autorów wygląda tak strasznie inaczej, że jest jakby w ogóle z innej kategorii.
    Natomiast wielu wymienionych przez ciebie pisarzy pisze rzeczywiście świetne czytadła, od których oderwać się nie sposób.

  • Raistlin <3 i Tasslehoff. Z powodów czysto rozrywkowych :D

    Cóż mogę? Proste ze mnie zwierzę. I choć kilkoro z wymienionych tu pisarzy znalazłoby się – IMHO – na liście “najlepszych pisarzy” to wciąż pozostaje lista moich osobistych ulubieńców. Stąd brak jakichś szalenie wybitnych nazwisk *poniekąd się kaja* A z ciekawości kto by się u Ciebie, na przykład, pojawił?

  • Może to kwestia młod(sz)ego wieku, a może kwestia mojej znanej już szeroko naiwności, ale właśnie ten emocjonalny szantaż mnie zachwycił. Nie trafiłam do tej pory na autora, który tak bezceremonialnie, bezpardonowo obszedłby się z moimi uczuciami. Na zasadzie “tak, to jest chamskie zagranie, to jest manipulacja… co nie zmienia faktu, że jest także szalenie prawdziwa”. Uważam to o czym pisze Green – i jak pisze – za ważne. Jasne, dla młodszych czytelników przede wszystkim. Ale na mnie też podziałało, choć z lat nastoletnich śmiem twierdzić wyrosłam :)
    Wiadomo jednak, że odbiór książek to kwestia indywidualna, bierz więc moje zachwalanie Greena ze szczyptą soli, Rusty. Wszak byłam szczerze zachwycona “The Perks of Being a Wallflower”. Mimo to sądzę jednak, że warto Greena przeczytać. Ale nie zaczynaj od “The Fault in Our Stars” ale od “Looking for Alaska”.

    A tak w ogóle musisz mi kiedyś wytłumaczyć swoją miłość do Angeli Carter. Czytałam jej teksty i widzę ich wartość literacką, ale do mnie to nie przemawia.

  • Hm, właściwie jak się nad tym zastanowić, to nie mam ulubionych autorów, raczej ulubione książki. Albo może inaczej – mogę lubić danego autora za konkretną książkę, ale to nie oznacza, że natychmiast przeczytam wszystko, co on napisał.

    Ale jakbym miała wybrać, to byłby Javier Marias. Kiedyś kochałam Kunderę, ale właściwie od tak dawna nic jego autorstwa nie czytałam, że chyba już nie wypada go uznać. Boris Vian może? Angela Carter? Rany, to straszne, z wiekiem zrobiłam się potwornie wybredna chyba.

    Straszliwie jeszcze lubię kryminały Karin Fossum, Iana Rankina i Henninga Mankella, bo ja w ogóle najbardziej kocham kryminał jako gatunek.

  • Jasne, o wiele łatwiej jest skompilować listę ulubionych książek. Też taką mam, choć wbrew pozorom niewiele się ona różni od powyższej (może paroma pozycjami). Ale bierze się to głównie stąd, że gdy spodoba mi się książka jakiegoś autora staram się przeczytać je wszystkie, by mieć jak najlepiej wyrobionego zdanie o jego/jej twórczości. King jest tu dobrym przykładem – powoli czołgam się przez jego bibliografię, ale tak naprawdę lubię wyłącznie 2-3 książki (z tych które czytałam).

    Co wszyscy mają z Angelą Carter? Druga już osoba o niej mówi. Może Ty mi wytłumaczysz jej fenomen, bo czytałam jej teksty (w oryginale, żeby mieć lepsze spojrzenie na sprawę) i nie rozumiem zachwytów. Owszem, jej teksty są istotne dla popkultury, ale żeby takie ukochane? Please explain ^__^

    Skoro kryminał to szczerze polecam Ci zapoznać się z S.J. Bolton. Byłabym bardzo ciekawa Twojego o niej zdania.

  • Oj tam oj tam, wiele osób czytuje Smoczą Lancę i wiele osób ubóstwia Raista :D. I nie tylko. Z kilkoma pisarzami z listy bardzo się zgadzam. Z niektórymi mam zgryza, jak z Collins, bo czytałam tylko Hunger Games, więc to wciąż trochę za mało, żeby ocenić ją bardziej ogólnie. W mojej liście na pewno musiałby być też kochany przeze mnie namiętnie Dukaj. I… w sumie 20 to tak strasznie mało XD.

  • Niestety w Internecie tak rzadko trafiam na ludzi, którzy czytali Smoczą Lancę, że aż dziw mnie bierze. Zadziwiająco częściej wpadam na miłośników Dragonlance w realu :)
    Jeśli chodzi o Collins to Mysz po prostu była pod naprawdę ogromnym wrażeniem trylogii “The Hunger Games”… zwłaszcza że wcześniej zawiodła się na wielu ‘chwalonych’ młodzieżowych książkach. Z perspektywy czasu (i po ponownym przeczytaniu) widzę już pewne niedociągnięcia, ale sentyment pozostał :)