GilgaMysz, czyli “tickle my fancy” #1

Przypadkowa zbieranina tekstów i obrazków, które ostatnio rozbawiły Mysz.

Po angielsku idiom “something tickled my fancy” wbrew pozorom wcale nie oznacza czegoś sprośnego (choć jak się uprzeć, to może). Zwrot ten oznacza, że dana rzecz nas zainteresowała czy zaintrygowała. Mysz z kolei używa go w kontekście na poły dosłownym, czyli gdy coś mile mnie połechcze – rozweseli, uraduje, zachwyci, itd. I własnie o tym chciałabym dzisiaj napisać.
Nie wiem czy będzie to cykliczny wpis, ale ponieważ ostatnio pojawia się sporo rzeczy o których chciałabym wspomnieć (a pisać o nich postów nie ma sensu, bo by wyszły na parę linijek), postawiłam stworzyć serię wpisów z podtytułem “GilgaMysz”, które służyłyby temu bym mogła się z Wami podzielić tym co mnie zainteresuje, rozbawi czy zaciekawi.
PS. Za nazwę “GilgaMysz” musicie podziękować mojemu Lubemu, który wymyślił ją z bardzo prostego powodu: Mysz ma masakrystyczne łaskotki :)

A więc bez dalszych wstępów przedstawiam to, co w minionym tygodniu uradowało Mysz:

  •  ten wpis na blogu Zwierza, który dokładnie opisuje jakie issues Mysz ma z Internetem. This is why we can’t have nice things
 
  •  reunion Fresh Prince’a, DJ’a Jazzy Jeff i… Carltona! Dance, Carlton, dance!

  • nadchodzące premiery True Blood season 6, Teen Wolf season 3 i Franklin & Bash season 3. Lato zapowiada się w tym roku zarówno krwiście, emocjonalnie jak i wesoło.
    By the way, jeśli Drodzy Czytelnicy nie znają Franklina i Basha to polecam serdecznie – klimaty prawniczo-komediowe a’la męska Ally McBeal, tylko mniej melodramatu, zaburzeń psychicznych, halucynacji i Vondy Shepard. Ale poza tym jest zajebiście, bo jest Mark-Paul Gosselaar (Saved by the Bell), Breckin Meyer (Clueless),  Malcolm McDowell (A Clockwork Orange) i Reed Diamond (Dollhouse).
 
  • Cudowny, zachwycający, zapierający dech w piersiach teledysk do “Love Somebody” Maroon 5.
    Słowo daję – Adamowi Levine’owi to bym dała chociażby na wypchanym jednorożcu (ciasteczko dla tego, kto pamięta z czego to cytat)

  • nowe zdjęcia z planu kolejnego Garfieldowego Spider-Mana. Can you say “kawaii”? ^__^

  • Serial Da Vinci’s Demons: za uroczo niepoważne podeście do swojej – w sumie historycznej – tematyki. Myszy akurat taka konwencja a’la Hudson Hawk niezmiernie pasuje, ale stwierdzam, że jestem chyba dość ostamotniona w tym przekonaniu. Nie zmienia to faktu, że kolejne odcinki serialu oglądam z rosnącym bananem na pyszczku (Dracula?! SERIOUSLY?!). Duża w tym zasługa stacji STARZ, która ponownie ma w głębokim poważaniu nietolerancyjne społeczeństwo i po raz koleny (po Spartacusie) nie wystrzega się wątków homoseksualnych. Brawa od Myszy także dla głównego aktora – Toma Rileya – którego zaangażowanie w pokazanie Leonarda Da Vinci jako “trudnego do zdefiniowania” jest niesamowite. A jednocześnie tyle w nim szacunku do fanów serialu! Aż mam ochotę go przytulić.

  • Simon Pegg znowu pokazuje, że jest ONE OF US (czyli niepoprawnym slasherem)

  •  Totalny – jak to nazwała fabulitas – earworm, czyli “Blurred Lines” Robina Thicke’a. Żeby nie było: Mysz kompletnie na poważnie lubi muzykę tego pana. Głównie dlatego, że bez względu na seksistowskie konotacje i wydźwięk tekstów, do tej muzyki się świetnie rozbiera. Mysz wie, bo w ten sposób przesłuchała cały album “Sex Therapy” *hem hem* Teraz poraz dorwać w Mysie łapki kolene krążki tego pana. 

  • Fani Hannibala mnie dobijają psychicznie. In a good way. Dawno nie trafiłam do tak bezpardonowo trollującego wszystko fandomu.

Jack “Asshole” Crawford in a nutshell

  • Finały Criminal Minds, Supernatural, Elementary i Grimm – za wgniecenie mnie w fotel, pozytywne zaskoczenia, okrzyki “oh no you didn’t” i “bitch, don’t even“, a także za systematyczne łamanie mi serca, by potem szybciutko posklejać je z powrotem (używając śliny i różowe gumy balonowe, ale liczy się efekt, a nie droga do celu). Zombie, zombie, zombie!Mark Hamill! Margaery Tyrell! It’s raining angels, hallelujah!

    However, największe brawa należą się twórcom Grimm, którzy wycięli fanom serialu cudownego trolla w postaci kończącej finałowy odcinek karty tytułowej:

Niby a wszystko w normie, a potem…



… Ta-dam!
Stacja NBC. The biggest troll of them all!



  • To zdęcie. Bo tak!