Mysz poleca: serial Switched at Birth

Czasem w zalewie nowych, popularnych seriali przepadają niewielkie serialowe perełki. Mysz przedstawia jedną z nich.

Parę dni temu miałam uroczą przygodę, która zmotywowała mnie wreszcie by napis choć parę słów o naprawdę świetnym serialu: Switched at Birth. Ale najpierw o przygodzie.

Przed bożo-cielnym weekendem próbowałam kupić mięso na grilla (co tam burza z piorunami! Mój grill jest elektryczny i mogę go rozstawić w garażu!). Po obejściu połowy Mokotowa w poszukiwaniu sklepu mięsnego gdzie byłaby karkówka, z rezygnacją udałam się do Carrefour Marketu, żeby kupić parę tacek próżniowo pakowanego mięsa wątpliwej jakości (dobra marynata pomoże na wszystko!). Złapałam tacki pod pachę i stanęłam w najkrótszej kolejce. Stoję, słucham muzyki z komórki, rozglądam się po sklepie, gdy wtem mój wzrok zawisł na kasjerce, która obsługiwała moją kolejkę. Zauważyłam ze zdziwieniem, że nie powiedziała ona “dzień dobry” do właśnie obsługiwanego klienta. Myślę sobie: “No tak. Carrefour Market. Jakbym tu pracowała też nie miałabym ochoty mówić ludziom dzień dobry”. Ale coś mnie tknęło, więc dyskretnie przyglądałam się jej dalej. Dzięki temu zauważyłam, że zapytana o plastikową torebkę, dziewczyna wskazała palcem na pęk siatek, jakby upewniała się, że właśnie o to klientowi chodzi. Także gdy przyszło pora zapłacić, kasjerka nie powiedziała słowa, a jedynie wskazała palcem na wyświetlacz kasy fiskalnej. W tym momencie Mysz doznała olśnienia (wiem, czasem jestem bardzo powolna). Tak więc, gdy przyszła moja kolej, grzecznie poczekałam aż kasjerka sczyta kody kreskowe produktów, wskaże na wyświetlacz, przyjmie moją kartę do zapłaty, itd. W momencie gdy oddawała mi kartę razem z rachunkami uśmiechnęłam się, przyłożyłam czubki palców jednej ręki do brody, a następnie odsunęłam je delikatnym ruchem.
Dla niewtajemniczonych dodam, że jest to gest w języku migowym oznaczający “dziękuję”. Uśmiech kasjerki – niespodziewany i szczery – był najjaśniejszym punktem mojego tygodnia i dowodem na to, że warto oglądać telewizję. Bo wbrew powszechnie panującej opinii, że telewizja rozpuszcza nam mózgi, telewizja także uczy. Czego najlepszym przykładem jest właśnie serial Switched at Birth, który niniejszym chciałabym Wam serdecznie polecić.

ABC Family chwali się, że Switched at Birth to pierwszy mainstreamowy program telewizyjny, w którym regularnie występują aktorzy niesłyszący oraz niedosłyszący, a także pojawiają się sceny odegrane wyłącznie w ASL (American Sign Language). Nie wiem ile w tym racji, ale prawdą jest, że do tej pory Mysz jeszcze nigdy nie trafiła na serial z tyloma napisami (w scenach rozmów z użcyciem ASL napisy pojawiają się na ekranie dla osób nieznających języka migowego).
Switched at Birth, jak większość seriali, wpadł w moje ręce przypadkiem. Dzięki Boru, że tak się stało, bo stacja ABC Family nigdy wcześniej nie figurowała zbyt prominentnie na moim radarze (to akurat jest kłamstwo, bo niedawno zorientowałam się, że ukochane seriale mojego dzieciństwa, Sabrina: The Teenage Witch oraz Full House i Boy Meets World były wyprodukowane właśnie przez stację ABC). Jednak koncepcja Switched at Birth wydała mi się na tyle intrygująca, że postanowiłam zaryzykować i dać temu “familijnemu dramatowi” szansę.
Serial opowiada – jak sam tytuł wskazuje – o dość kłopotliwej zamianie. Bay i Daphne zostały niechcący podmienione w szpitalu tuż po urodzeniu. Po latach szczęśliwego i dość bezproblemowego życia w tych rodzinach, które traf im przeznaczył, sytuacja nagle się zmienia. Bay Kennish w ramach szkolnego projektu dotyczącego genetyki odkrywa, że nie jest spokrewniona ze swoimi rodzicami. Prawda wychodzi na jaw, a rodziny Kennishów i Vasquezów (z którymi wychowała się Daphne) muszą nauczyć się wspólnej, w miarę pokojowej egzystencji.
Czy rodziny Kennishów i Vasquezów będą w stanie się dogadać?
Przyznaję: historia brzmi jak wyjęta z opery mydlanej czy innej latynoamerykańskiej telenoweli. Jednak tym, co Switched at Birth odróżnia od innych seriali jest właśnie użycie ASL. Postać Daphne jest niesłysząca – chodzi do szkoły dla niesłyszących, z najbliższymi porozumiewa się językiem migowym, jej najlepszy przyjaciel także jest niesłyszący, itd.
Właśnie aspekt języka migowego jest w serialu najciekawszy. Switched at Birth z taktem, wyczuciem i szczerością pokazuje, jak wygląda życie ludzi niesłyszących – z czym muszą walczyć, jak sobie radzić, jakie zachowania słyszącego społeczeństwa znosić na co dzień. Serial nie tylko przedstawia widzom niesłyszących i niedosłyszących bohaterów, ale także całe rodziny, wręcz społeczności. Oglądając Switched at Birth mamy możliwość nieśpiesznego odkrywania jak fascynująca i złożona jest kultura niesłyszących (np. deaf movies czy kwestia niesłyszących małżeństw, itd.).
Na szczęście twórcy serialu wiedzą, jak ważne jest wyważenie wątków, więc Switched at Birth to wciąż przede wszystkim dramat familijny. Oprócz aspektu ASL, to właśnie wątki rodzinne są drugim najważniejszym elementem serialowej fabuły. Wiadomo, że każda rodzina ma swoje problemy, także Kennishe i Vasquezowie. Jednak to tarcia między tymi dwoma rodzinami – ich scysje, rozmowy, kłótnie i konflikty – są mocnym pniem, na którym “wzrasta” cały serial. Tu należy wspomnieć o dwóch kluczowych postaciach, czyli podmienionych dziewczynkach. Bay Kennish (właściwie Vasquez) to zbuntowana, temperamentna artystka, która ma w sobie co-nieco z rozpuszczonej, uprzywilejowanej jędzy. Z kolei Daphne Vasquez (właściwie Kennish) jest jej przeciwieństwem – wesoła, sympatyczna i układna, ani na moment nie daje po sobie poznać, że brak słuchu w jakikolwiek sposób na nią negatywnie wpływa. Oczywiście to tylko pozory – postacie głównych bohaterek wcale nie są tak jednowymiarowe, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Bay, choć potrafi być denerwująca, ma momenty kiedy po prostu ma się ochotę przytulić ją z całej siły i nigdy nie puścić. Z kolei Daphne wcale nie jest ciepłą kluchą – gdy coś jej się nie spodoba, pod delikatną powłoką potrafi zadźwięczeć wewnętrzna stal.

Dwie główne bohaterki serialu:
Daphne (Katie Leclerc) i Bay (Vanessa Marano)

Wielowymiarowość jest z resztą jedną z wielu zalet serialu. Nie oszukujmy się: jest to dramat familijny i bez płaczu, kłótni, romansów, problemów oraz WIELKICH DRAMATÓW się nie obejdzie. Należy jednak pochwalić twórców i obsadę za umiejętne żonglowanie emocjami widzów. A także stworzenie naprawdę sympatycznych, fascynujących, złożonych postaci, którym naprawdę trudno nie kibicować.
Skoro o obsadzie mowa, w serialu gra (i to jak!) parę znajomych twarzy: w rolę państwa Kennishów wcielają się Lea Thompson (Back to the Future) oraz D.W. Moffet (Friday Night Lights). Rodziców Daphne, Vasquezów grają Constance Marie (George Lopez) oraz Gilles Marini (Sex and the City: The Movie). W serialu pojawia się także nagrodzona Oscarem za film Children of a Lesser God aktorka Marlee Matlin, którą fani seriali mogą kojarzyć z niezliczonej ilości wspaniałych ról. Matlin w Switched at Birth brawurowo gra Melody, matkę Emmetta, przyjaciela Daphne.

Bay w odwiedzinach u Emmetta i jego mamy, Melody.

Dorosła część obsady wypada w serialu bez zarzutu. Mysz przyklaskuje zwłaszcza rodzinie Kennishów, bo Thompson i Moffet z niebywała lekkością lawirują między graniem rodziców, których miałoby się ochotę porwać na własność, a takich, którym ma się ochotę nakłaść po mordzie. Postać Reginy Vasquez nie sprawia tak natychmiastowo-sympatycznego wrażenia, jak Kennishowie, ale nie można odmówić jej ognistej iskry i zawiłej, skomplikowanej przeszłości.

Na szczęście dorosłym z werwą i talentem dorównuje młodzież. Vanessa Marano (Gilmore Girls) i Katie Leclerc (Veronica Mars) w rolach Bay i Daphne są fenomenalne. Nie ważne przez co przechodzą, trudno jest nie reagować emocjonalnie na ich perypetie. A przynajmniej Mysz ma z tym problemy, bo niezmiernie szybko i łatwo zżyła się z tymi postaciami. Naturalnie są momenty gdy telewizyjny dramat zaczyna swoim egzaltowanym poziomem lekko kłuć w oczy, ale świeżość Marano i Leclerc sprawia, że można na to z łatwością przymknąć oko. Sprawdzają się również Lucas Grabeel (High School Musical) w roli Toby’ego Kennisha, brata obu dziewczyna, oraz Austin Butler (The Carrie Diaries), jako przyjaciel Toby’ego, Wilke. Do kompletu mamy także wspomnianą wcześniej postać Emmetta, którego wspaniale gra młody głuchoniemy aktor i komik, Sean Berdy. Emmett jest z resztą ulubieńcem chyba wszystkich widzów serialu (a może tylko Myszy). On i Daphne to bez wątpienia najjaśniej świecące gwiazdy na serialowym firmamencie.

Młodzież górą, czyli: Toby (Lucas Grabeel),
Emmett (Sean Berdy), Daphne i Bay.

 

Kolejnym wartym uwagi elementem Switched at Birth jest to, jak ogromną rolę odgrywa w serialu ASL. Prowadzone są w nim całe dialogi, przy czym porozumiewają się nim nie tylko postacie niesłyszące, ale także słyszące. Żeby zachować jak największy realizm na planie zatrudnia nie tylko niesłyszących aktorów i aktorki, ale także konsultantów i dialogistów, którzy upewniają się, że wszystkie gesty są poprawne i przejrzyste. Cała obsada regularnie ćwiczy język migowy, a Kate Leclerc, której postać mówi (choć jest niesłysząca) ćwiczy dodatkowo wymowę z tzw. “niesłyszącym akcentem”. Dla nas, słyszących, może się to wydawać nietaktowe, ale dla społeczności niesłyszących – do której sama Leclerc należy – jest to istotna kwestia. Osoby niesłyszące od urodzenia często nie mówią, ale ci, którzy utracili słuch na dalszym etapie życia porozumiewają się zarówno głosem jak i językiem migowym. Leclerc, która zaczęła tracić słuch będąc nastolatką, mówi w rzeczywistości jak osoba słysząca. Jednak razem z twórcami serialu podjęła decyzję, że Daphne będzie ciekawszą, bardziej realną postacią, jeśli będzie mówić z niesłyszącym akcentem. Mieli rację – dla osoby słyszącej jest to ważny element postaci, który pozwala – dosłownie – “osłuchać” się z mową osób głuchoniemych, a także uświadomić, że brak słuchu nie jest taką wielką “niepełnosprawnością”*, za jaką przyjęło się ją powszechnie uważać. Z kolei dla społeczności niesłyszących jest to ważny aspekt ich kultury i myślę, że istotne jest, by pokazywać na ekranie również te osoby niesłyszące, które na co dzień porozumiewają się także mową. Ciekawostka: w scenach, w których prowadzone są rozmowy w ASL, dźwięki w tle są mocno ściszone. Dzięki temu osobom słyszącym łatwiej skupić się na twarzach i emocjach rozmawiających (które przy języku migowym są równie ważne co dłonie), a także łatwiej – w pewnym stopniu – wczuć się w skórę osób niesłyszących.
Daphne i Emmett zatopienie w rozmowie.

Ciekawe jest także to, jak serial uczy języka migowego. Rodzina Kennishów wraz z poznaniem Daphne zaczyna powoli przyswajać sobie ASL. Wszyscy członkowie rodziny – od matki i ojca, poprzez Bay i jej brata – z odcinka na odcinek używają coraz więcej znaków. Dzięki temu widzowie mają szansę uczyć się pewnych zwrotów wraz z nimi. Mysz właśnie w ten sposób podłapała “dziękuję”, “przepraszam” i kilka innych przydatnych słówek. Tu oczywiście muszę nadmienić, że choć istnieją zwroty – właśnie takie jak “dziękuję” czy “przepraszam” – które są takie same lub zbliżone, to języki migowe różnią się od siebie. Tak więc nie wszystkie słowa w ASL będą korespondowały do tych samych słów w PJM (polski język migowy). Ale za to jeśli kogoś interesuje ASL to na stronie Switched at Birth znajdzie wiele filmików instruktażowych, w których członkowie obsady uczą podstawowych zwrotów ASL czy amerykańskiego alfabetu migowego.

Mysz stara się często robić sobie powtórkę z tych filmików.
Tak to jest jak się ma pamięć jak rzeszoto :)

Podsumowując: pod względem fabuły i konstrukcji Switched at Birth nie odbiega od dowolnego dramatu familijnego, jakich obecnie pełno w telewizji (z czego wiele z nich właśnie na kanale ABC Family – przykładowo Bunheads, które Mysz ubóstwia, The Secret Life of the American Teenager, czy kiedyś Kyle XY). Jednak pełne serca podejście do bohaterów, a także wgląd w fascynujący świat społeczności osób niesłyszących i niedosłyszących sprawia, że Switched at Birth jest jedyne w swoim rodzaju. Jestem pewna, że jeśli dacie mu szansę, z zatrważającą prędkością zadomowi się on w Waszym sercu.
* słowo “niepełnosprawność” jest wzięte w cudzysłów, ponieważ osoby niesłyszące i niedosłyszące często uważają je za obraźliwe. Tym samym chciałam zaznaczyć, że używam go w tym błędnie rozumianym sensie, jedynie by podkreślić swoje słowa, a nie obrazić czyjekolwiek uczucia. Wszak Mysz też jest niepełnosprawna, więc wiem, jakim w gruncie rzeczy pustym, krzywdzącym słowem jest “niepełnosprawność”

PS. Wpis “na Dzień Dziecka” pojawi się jakoś wieczorem. Może. Szczerze? Nie wiem. Mam wyjątkowo zły dzień, ale wieczorne wyjście do kina na Fast & Furious 6 może jakoś podniesie mnie na duchu. W każdym razie: wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka! Bo tak naprawdę wszyscy w głębi duszy jesteśmy dziećmi :)

  • livhannah

    Jak dla mnie ten wpis jest wystarczającym prezentem na Dzień Dziecka, bo od początku emisji SaB ma w moim serduchu miejsce (zwłaszcza z powodu tematyki) – i cieszy mnie, że jeszcze ktoś go ogląda i docenia :)

    Przyznam się też, że czekam na Myszy opinie o odcinkach Hannibala :)

    Udanego wieczoru (oraz dnia) :)

  • Strasznie się cieszę, że są ludzie – poza mną i Lubym – którzy są kompletnie oczarowani SaB. Należy szerzyć sympatię do tego serialu ile tylko wlezie :)

    Zaś przemyślenia odnośnie odcinków Hannibala powoli się klarują. A ponieważ się trochę zasiedziałam w przemyśleniach, hurtem napiszę od razu o trzech odcinkach.

  • Anonymous

    Hej :) wpadlam przypadkiem na ten serial 1,5 tyg temu i wszystkie odcinki ogladniete :P siedzialam do polnocy czasami a rano do pracy niezywa :D

  • Znam to zjawisko aż nazbyt dobrze. Ja co prawda mam w SaB straszne zaległości (jeszcze z końcówki pierwszego sezonu, bodajże), ale coś czuję, że gdy przyjdzie mi je nadrabiać, też będę zarywać noce :)