Smooth criminal – zbrodnia na ekranie. Part 1.

Wyliczanka wyszukanych przez Myszę ciekawych, nietypowych filmów o tematyce około-kryminalnej.

Suzarro w komentarzach do poprzedniego wpisu rzuciła hasło “tematyka kryminalna” na co Mysz zareagowała merdaniem ogonka. A potem przyszło opamiętanie i największa Mysia zmora – over-thinking.

No i zaczęłam się zastanawiać: co rozumiemy przez tematykę “kryminalną”. Czy szeroko pojętą zbrodnię (crime)? W Wikipedii pod hasłem “crime movies” znajdziemy wszystko od Se7en i The Usual Suspects po The Dark Knigth i The Da Vinci Code. Wszędzie tam, gdzie panoszy się zbrodnia – gangi, kradzieże, mafia, zabójstwa, narkotyki czy jakakolwiek inna nielegalna działalność – tam możemy znaleźć temat na film. Nic więc dziwnego, że tak trudno ograniczyć wybór, gdy przychodzi pora na stworzenie jakiejś spójnej listy filmów “kryminalnych”. Pisać o seryjnych mordercach czy może o złodziejach? O gangach i mafii czy dealerach narkotyków? O przypadkowych ludziach uwikłanych w niebezpieczne przygody czy o profesjonalnych zabójcach?… a dlaczego nie utrudnić sobie – i wszystkim innym życia – i nie wymienić z każdej kategorii po trochu? Wszak urozmaicenie jest przyprawą życia… or something like that. Zabrakło jedynie filmów o seryjnych zabójcach, bo to jest temat na osobny wpis.

Tak więc oto przed Wami długa-krótka lista filmów o tematyce kryminalnej. Nie tych -najlepszych-, ale tych najfajniejszych, które z jakiegoś powodu utkwiły mi w pamięci. Enjoy!

PS. Wiem, że niektóre filmy można podciągnąć pod więcej niż jedną kategorię, ale starałam się kierować wiodącymi wątkami/postaciami. Howgh.

You don‘t know me.

I Love You, Phillip Morris
czyli Jak Nabierałem Ludzi Zamiast Zarabiać Na Życie, Wylądowałem w Więzieniu, Zakochałem Się w Phillipie Morrisie, Próbowałem Go Z Tego Więzienia Wydostać. Wielokrotnie. Bezskutecznie.
A tak na poważnie: oparta na faktach historia Steve’a Russella (Jim Carrey) – homoseksualnego con artist, który w więzieniu zakochuje się w oszuście podatkowym, Phillipie Morrisie (Ewan McGregor) – to cudownie kiczowaty, zabawny, uroczy film. I choć to historia mężczyzny, który był niesamowity w wykorzystywaniu ludzi, tak naprawdę jest to film o miłości. Takiej, które niestraszne nawet więzienne mury.
Sister Act
Jeśli dziwi Was obecność tego filmu na liście, zastanówcie się: mamy wszak zbrodnię, mafię, a także… ukrywanie prawdziwej tożsamości.
Wiadomo, że są to jedynie ramy fabularne dla świetnego musicalu, a także popisów Whoopi Goldberg. Mimo to historia szansonistki, która przywdziewa habit by ukryć się przed morderczym eks-facetem ma całą kupę wdzięku. Dodajmy do tego świetne chóralne interpretacje popowych szlagierów (“I Will Follow Him”) a otrzymamy przepyszną, komediowo-muzyczną mieszankę.
Acha i uprzedzę pytania: tak, Mysz woli Sister Act 2: Back in the Habit. Don’t judge me.

Catch Me If You Can

Kluczowy film, gdy przychodzi do tematu con artists.
To przede wszystkim popis Leonarda Dicaprio w roli Franka Abagnale’a Jra – autentycznego kryminalisty, który przed ukończeniem 21 roku życia przyjął osiem osobowości, podrobił setki czeków i ukradł miliony dolarów. Równie ciekawą rolę gra w filmie Tom Hanks, który wciela się w rolę Carla Hanratty’ego – agenta, który ściga młodego Franka. I choć “pojedynek” tych dwóch mężczyzn stanowi oś filmu, to jego uroczy, kolorowy, sprytny początek – gdy Frank odkrywa i ćwiczy swoje umiejętności oszustwa – stanowi Myszy ulubiony fragment.
A na dodatek dostajemy Christophera Walkena, Amy Adams, Jamesa Brolina i Martina Sheena.

Matchstick Men
Mysz co prawda widziała Matchstick Men tylko raz, ale pamięta, że wywarł na niej mocne wrażenie. Zasługa w tym Nicholasa Cage’a – jeszcze zanim stał się chodzącą parodią samego siebie – jako cierpiącego na OCD (obsessive compulsive disorder) oszusta, Roya. Na ekranie towarzyszą Cage’owi Sam Rockwell (Moon) jako jego protegowany, Frank oraz wspaniała Alison Lohman (White Oleander) jako pojawiająca się po latach córka Roya, Angela.
Więcej nie będę zdradzać, bo film naprawdę warto choć raz zobaczyć. Jest dowcipnie, emocjonalnie i z zadziornym pazurkiem. Czyli tak jak Myszy lubią. Aż dziw, że do tej pory nie zrobiłam sobie powtórki filmu. Pora to zmienić!

Kiss Kiss Bang Bang
Tego filmu chyba naprawdę nie trzeba przedstawiać. Czy jest jeszcze ktoś kto nie widział słynnej sceny między Robertem Downeyem Jr.’em a Valem Kilmerem?… bo jeśli tak, to należy natychmiast nadrobić ten film!
Historia Harry’ego (Downey Jr.), złodziejaszka który ukrywając się przed policją zaczyna udawać aktora, mocno się komplikuje gdy poznaje prywatnego detektywa, Perry’ego (Kilmer). A co się dzieje potem? Pffft! Co się -nie- dzieje: morderstwa, pościgi, tajemnice, zabójcy i cała masa świetnych dialogów. Kiss Kiss Bang Bang to definitywnie film, który należy znać.
Heartbreakers

Chyba Myszy ulubiona pozycja na liście, bo mało kto by się takiego filmu tutaj spodziewał. A mimo to komedia romantyczna, w której Sigourney Weaver i Jenniger Love Hewitt grają duet oszustek matka+córka musiał się w tym wpisie pojawić. Może to kwestia tego, że jest to jeden z niewielu filmów, gdzie to żeńskie con artists grają główną rolę. Weaver i Love Hewitt są odpowiednio urocze, a jednocześnie wyrachowane by “sprzedaż” widzom tę lekką komedię, w której Gene Hackman po raz kolejny popisuje się niespodziewanym talentem komediowym. A Mysz dodatkowo dostaje sarkastyczne ciacho w postaci Jasona Lee
The Talented Mr. Ripley
Film, który praktycznie rzez biorąc ustanowił amerykańską odnogę kariery Jude’a Lawa. Jako Dickie – bogaty paniczyk, któremu ani kobiety ani mężczyzni nie są w stanie się oprzeć – jest wprost olśniewający. The Talented Mr. Ripley sprawił także, że krytycy oraz opinia publiczna zaczęli powoli zmieniać zdanie o Damonie – Matt nareszcie pozbył się etykiety “słodkiego chłopaka z sąsiedztwa”. Jego Tom Ripley to wyrachowany, zimny oszust, który bez żadnych skrupółów popełnia kolejne morderstwa, byle jego oszustwo uszło mu na sucho. A jednocześnie Damona gra Ripley’a tak, że trudno mu nie kibicować. Chcemy, żeby cała maskarada mu się udała. I jeszcze ta gorzka końcówka… świetne!
The Brothers Bloom
Chyba najmniej znany film w tej grupie. Bracia Bloom (Mark FluffaloRuffalo i Adrien Brody) są oszustami od dziecka. Gdy napotykają na swojej drodze bogatą, samotną, żądną przygód dziedziczkę, Penelope (Rachel Weisz), postanawiają ją wykiwać. I wszystko było w porządku, gdyby jeden z braci i Penelope nie poczuli nagle do siebie mięty…
Film ten pod względem ilości “przekrętów w przekręcie” przypomina klasykę gatunku caper movies czy crime comedies takich jak remake’i The Italian Job czy Ocean’s Eleven. Odróżnia go jednak specyficzny, zwariowany klimat którego nie powstydziłby się Brian Fuller (Pushing Diasies).
 
Także do obejrzenia
  • seriale: Hustle, Leverage, The Riches oraz White Collar (z boskim Mattem Bomerem i jednym z najbardziej uroczych, ciepłych, sympatycznych telewizyjnych małżeństw, jakie Mysz widziała na ekranie).
  • filmy: The Grifters (John Cusack! Dużo go będzie w tym wpisie), Sleuth, Maverick (Mel Gibson był kiedyś fajny), Intolerable Cruelty, Revolver (Guy Ritchie!), Confidence, The Usual Suspects, Six Degrees of Separation (młody Will Smith!), Birthday Girl, The Sting, Paper Moon.

 Killing in the name of.

Mr. & Mrs. Smith
Żadna lista filmów o zabójcach na zamówienie nie mogłaby się obyć bez tego filmu. Czego by nie myśleć o związku Jolie i Pitta jaki wynikł na planie Mr. & Mrs. Smith, film nawet i bez tej skandalicznej otoczki trzyma się nieźle. Pełne akcji sceny, urok Pitta, zabawny chłód Jolie, piękna scena zabójczego tanga oraz prześmiesznie ujęte “małomiasteczkowe” życie. Właśnie te sceny domowe Mysz lubi najbardziej – broń ukryta w piekarniku, składzik pod podłogą komórki na sprzęt ogrodowy, trucizny, latające noże i – ostatecznie – miłość, której nawet pieniądze czy obowiązek nie są w stanie pokonać. Czy jest coś piękniejszego?
Looper
Jedna z najnowszych pozycji na liście. I nie bez powodu, choć w filmie samego zabijania jest – moim zdaniem – niewiele, a akcja skupia się wbrew pozorom na dość przygaszonych, dramatycznych scenach, jest to film wart obejrzenia. Chociażby dla przedziwnego wrażenia, jakie widz odnosi patrząc na Bruce’a Willisa… i jego młodszą wersję, graną w upiornym make-upie przez Josepha Gordon-Levitta. Są rzeczywiście ujęcia i sceny gdy Levitt wygląda jak młody Willis, ale Mysz i tak cały film gapiła się na niego z skrzywionym pyszczkiem. On z resztą odwdzięczał się tym samym, bo Willis skrzywienie warg ma chyba wtopione w twarz, zarówno w młodszej jak i starszej wersji.
A poza tym to film o podróżach w czasie, płatnych zabójcach i mutantach. Ale tylko w nie wielkim stopniu.
The Whole Nine Yards
Kolejny film, gdzie Willis gra płatnego mordercę (jeśli liczyć wymienione poniżej Red, to już trzeci). Jednak w przeciwieństwie do Loopera, The Whole Nine Yards to kryminalna komedia akcji jakiej ze świecą szukać. Jest intryga, zawirowania, dużo zbrodni, świetna obsada, cała kupa wdzięku i humoru (Willisowi dzielnie sekundują Matthew Perry i Amanda Peet – ta dwójka zagrała zresztą potem w Studio 60). Poza tym mam wrażenie, że to jeden z niewielu filmów, gdzie główna postać jest dentystą, żona-blondynka nie jest głupia, a główny zły jest bardziej żałosny niż przerażający (zamierzony zabieg, ale nadal mnie dziwi, choć może to tylko moja reakcja na Kevina Pollaka). Jeśli nie znacie tego filmu – polecam serdecznie (sequel już trochę mniej).
Wanted
Miejmy to już z głowy, czyli kolejny film, w którym Lara CroftAngelina Jolie popisuje się swoim obeznaniem z bronią, reprezentując sobą mokry sen każdego geeka. Żeby nie był: Mysz ubóstwia Angie i szalenie lubi Wanted. Ale na miłość Borską, to.jest.tak.DURNY.film. I mean… stowarzyszenie asasynów, które bierze swoje zlecenia z KROSNA PRZEZNACZENIA?! Are you fucking high?!
Trzeba jednak przyznać, że Timur Bekmambetov zrobił z Wanted kawał wizualnie zachwycającego kina akcji. No i dostajemy Jamesa McAvoya w roli Wesleya – jednego z Myszy ulubionych unlikely heroes w historii kina.
Shadowboxer
Film o którym Mysz od początku roku próbuje napisać porządny wpis. I może kiedyś się uda, bo naprawdę warto – u Myszy od tego filmu zaczął się szacunek dla reżysera Lee Danielsa.
Zanim Helen Mirren zagrała zabójczynię w Red, zagrała ją w Shadowboxer. Jednak tam gdzie Red jest bezpardonowym filmem akcji, tam Shadowboxer jest pięknym, poruszającym i niesamowicie ciężkim (jak to filmy Danielsa) dramatem, w którym zawód głównej bohaterki – i jej przybranego syna (Cuba Gooding Jr.) – staje się katalizatorem dla niesamowitej transformacji. Film został co prawda zgnieciony przez krytyków, ale potem uzyskał status kultowego. Mysz nie rozumie pierwszej reakcji, a dołącza się do drugiej. Najwyraźniej do Shadowboxera potrzeba jest po prostu pewna konkretna wrażliwość. Na pohybel krytykom!
Grosse Pointe Blank
Kolejny film Cusacka na liście (o The Grifters ledwie wspomniałam, ale i tak się liczy). Cusack akurat ma tendencję do grania w filmach o płatnych zabójcach – oprócz Grosse Pointe Blank grał też hitmana w War Inc. oraz uciekającego przez zabójcą ojca w The Contract (“tego złego” grał tam Morgan Freeman). War Inc. jest w ogóle nieoficjalnym sequelem do tego filmu, ale to tak w ramach ciekawostki.
Dość powiedzieć, że Grosse Pointe Blank – mało w Polsce znany – jest cudowną czarną komedią akcji, pełną pamiętnych pojedynków, surrealizmu (płatny zabójca na zjeździe szkolnych absolwentów), świetnej obsady (Dan Aykroyd, Jeremy Piven, Minnie Driver, Joan Cusack, Hank Azaria, Alan Arkin) oraz jednego z najlepszych soundtracków na tej liście.
Colombiana
Nie jest to film wysokich lotów, ale jeśli ktoś lubi filmy Luca Bessona takie jak Nikita czy Leon, powinien dać Colombianie szansę. Oprócz Shadowboxera jest to film najbardziej “na serio”, a przy tym zachowujący klimat kina kopano-mafijnego klasy B. Na szczęście film ratuje Zoe Saldana, która pokazuje tutaj nie tylko na co ją stać fizycznie, ale także psychicznie. Trudno Cataleyę – główną bohaterkę – lubić, ale ciężko jest jej nie kibicować, gdy po kolei zabija złych ludzi, którzy zrujnowali jej dzieciństwo. Niby bajka stara jak świat, ale w wydaniu Saldany wciąż intrygująca. Colombiana jest więc trochę jak rzemień – cienki, ale mocny. I jak trzeba to można nim kogoś udusić.


 
Smokin’ Aces
Razem z  Lucky Number Slevin i RocknRolla jeden z Myszy najulubieńszych filmów na tej liście. Pomijam obsadę oraz geniusz Jeremy’ego Pivena, który do roli  Buddy’ego “Aces” Israela wprawiał się najpierw jako antypatyczny Ari Gold w Entourage. Pomijam sceny wybuchowej akcji i hurtowej ilości kul. Pomijam wizualną stronę filmu oraz klimat a’la Tarantino (choć bez jego długich dialogów, which in this case is a good thing). Tym co Mysz w tym filmie kręci jest skomplikowany, zawiły, cudownie niespodziewany twist, jaki twórcy serwują na koniec filmu. Mysz się kompletnie tego nie spodziewała i do dziś pozostaje to jeden z moich ulubionych “myków” w kinie kryminalnym. I tak – nawet wytłumaczenia Ocean’s Eleven-Twelve-Thirteen i The Italian Job (które Mysz kocha) totalnie wysiadają przy Smokin’ Aces. Ale czego się spodziewać po facecie, który kazał Liam Neesonowi walczyć z wilkami (The Grey).
Także do obejrzenia
  •  filmy: Leon, Nikita, The Losers (niby bardziej o byłych agentach rządowych, ale Mysz uznaje akurat ten film za gatunek hitman cinema), Red, The Long Kiss Goodnight, In Bruges (Mysz wciąż nie widziała – wiem, for shame; wkrótce nadrobię), Kill Bill, Collateral, Shoot’em Up, Hitman, Crank, Wild Target (Billy Nighy jest zawsze świetny), Killer Joe, Killing Them Softly (Brad Pitt ponownie w roli zabócy, tym razem bardziej na poważnie), The Bourne Trilogy, The Mechanic (nie mylić z The Machinist), Confessions of a Dangerous Mind, Haywire (Mysz odradza, ale wie, że niektórzy obejrzą bo Fassbender), Pulp Fiction.
 

Life in the fast lane.

 

Gone in Sixty Seconds
czyli pora się pościgać. Mysz nie będzie omawiać filmów z klasyki tego gatunku, bo… cóż, Mysz wbrew pozorom nie lubi filmów w których są samochody. I filmów o ściganiu. Są jednak wyjątki od tejże reguły.
Pierwszy z nich to remake klasyki, czyli Gone in Sixty Seconds z Nicholasem Cagem, Angeliną Jolie, Giovannim Ribisi, Dziewiątym Doktorem i Vinniem Jonesem. Mysz nie widziała oryginały (for shame), ale jakoś jej do niego nie ciągnie. Za to bardzo ją ciągnie do filmowej Eleanor czyli samochodu Mustang z ’67. Bo widzicie… Mysz lubi samochody, gdy są one ładnie wyeksponowane. A nic nie uatrakcyjnia samochodu tak bardzo, jak traktowanie go jak pięknej kobiety. Poza tym jak na film o samochodach jest tu sporo komedii, uroku i rodzinnego dramatu. Oczywiście wciąż w dość niepoważnych barwach, ale faktem pozostaje, że Mysz od lat na Gone in Sixty Seconds nadal się nie nudzi.
Seria The Fast and The Furious
Żeby było śmieszniej akurat jutro Mysz robi ze znajomymi powtórkę z Fast Five w przygotowaniu na wchodzące do kin Fast and Furious 6. Ale się jaram! *banan na ryjku*
Szczerze mówiąc nie mam pojęcia dlaczego na widok filmów z tej serii Mysz zamienia się w blacharę. Żeby nie było: absolutnie nic nie wiem o samochodach, ale bez oporów bym sobie na takim błyszczącym cacku przysiadła, najlepiej w kusej spódniczce. Chrzanić feminizm – mrucząca maszyna między nogami to jest to, co Myszy lubią! Which is odd, biorąc pod uwagę, że raz w życiu byłam w samochodzie podczas driftingu i myślałam, że zaraz umrę. Tak więc szybkie samochody tak, ale tylko na ekranie. A najlepiej w tak zajebistej muzyki (Mysz ubóstwia zwłaszcza soundtrack z The Fast and The Furious: Tokyo Drift) i przy świetnej obsadzie.

Także do obejrzenia:

  • filmy: seria Transporter, Death Proof, seria Taxi, The Blues Brothers, The French Connection, The Dukes of Hazzard, Vanishing Point, Smokey and the Bandit, Speed Racer, Torque, Drive Angry, Tron (no co? Jak się uprzeć to się ścigają; w nowym TRON: Legacy też)
  • seriale: The Dukes of Hazzard
W części drugiej wpisu (jutro? pojutrze? who knows) skupię się z kolei na filmach bardziej… hm, nazwijmy to “mafijnych”. A także na Myszy ulubionej podgrupie, czyli filmach złodziejskich.

Suzarro, o to chodziło? :P