GilgaMysz, czyli “tickle my fancy” #2

Przypadkowa zbieranina tekstów i obrazków, które ostatnio rozbawiły Mysz.

Drogich Czytelników którzy nie wiedzą o co chodzi z tytułem wpisu, odsyłam pod ten link. A resztę zapraszam na odrobinę poniedziałkowej rozrywki. Trzeba się przygotować psychicznie na tydzień pełen pracy, stresu i w wypadku Myszy rockowej muzyki.

Oto, co w minionym tygodniu uradowało Mysz:

  • ten wpis na blogu Wiedźmy na Orbicie, który udowadnia mi po raz kolejny, że Mysz musiała do Muppetów dorosnąć. Kiedyś mnie nie śmieszyły. Wczoraj 2 minuty płakałam ze śmiechu nad Sandrą Bullock i Kermitem.
  • Nagrodzony Oscarem w 2011 roku short animowany The Fantastic Flying Books of Mr. Morris Lessmore. Po szybkim researchu okazało się, że Mysz przestała oglądać wszystkie nominowane shortale w roku 2009. Teraz przynajmniej mam co robić wieczorami. Filmik warto obejrzeć także z tego względu, że stoi za nim William Joyce – twórca wspaniałego filmu Rise of the Guardians (watch it NOW!) oraz Epic na które Mysz się bardzo napaliła, ale musi poczekać na DVD żeby obejrzeć, bo odmawiam chodzenia do kina na dubbing (Tajemnice zielonego królestwa my ass!)

  • dzisiejsza premiera trzeciego sezonu Teen Wolf. Już czuję pod skórą te wibracje w które wpadła wilko-kłaczy fandom. Jutro mój Internet (głównie Tumblr) totalnie wybuchnie od pisków, omdleń i zbereźnych chichotów. Nie mogę się wprost doczekać! *tańczy*

  • Ten tekst:
     
    “Consider that you can see less than 1% of the electromagnetic spectrum and hear less than 1% of the acoustic spectrum. As you read this, you are traveling at 220 km/sec across the galaxy. 90% of the cells in your body carry their own microbial DNA and are not “you.” The atoms in your body are 99.9999999999999999% empty space and none of them are the ones you were born with, but they all originated in the belly of a star. Human beings have 46 chromosomes, 2 less than the common potato. The existence of the rainbow depends on the conical photoreceptors in your eyes; to animals without cones, the rainbow does not exist. So you don’t just look at a rainbow, you create it. This is pretty amazing, especially considering that all the beautiful colors you see represent less than 1% of the electromagnetic spectrum.
    —  NASA Lunar Science Institute, We Originated in the Belly of a Star (2012)

  • Jake Bugg. Tak jak nigdy nie lubiłam Dylana, to tę młodzieżową wariację na jego temat – z naleciałościami Beatlesów, The Kooks i poetyckiej prostotą tekstów – szalenie mi się podoba. Jego debiutancki album “Jake Bugg” od tygodnia leci u Myszy non-stop na MP3.

  • dowód na to, że to kobiety są dźwignią handlu:

    “Women read comics. Anyone at all engaged in social media knows this. Women read comics and are a driving force behind fandom. I think I could call them the driving force behind fandom and put up a convincing argument. Just think about it: what fandoms have driven America crazy in the last decade? Could anyone dissuade me from saying that they were Harry Potter, Twilight and the Hunger Games? “Avatar” may have put butts in theater seats, but you don’t hear about it… ever. No one is immersed in the world of “Avatar” except James Cameron and people who enjoy wearing Na’vi Zentai suits. “The Avengers” was pretty darn huge and, if Tumblr is any indication, a whopping portion of the people driving that fandom online do not possess a Y chromosome. Women engage in fandom to levels that men do not. When women get behind something, their sheer numbers and passion force it into the mainstream. That’s why you can name the actor who plays that werewolf kid in “Twilight” and probably sing at least the chorus to one Justin Bieber song. What do tween boys like? I have no clue. Sports? Probably sports.” – Brett White, Comic Book Resources

  • Anton Yelchin, dzięki któremu Chekov w nowym Star Treku stał się moja ulubioną postacią.

Being a cutie pie, it was inwented in Russia.

  • najlepszy facet na świecie:

  • Party Rock Cantina band, czyli jak się tańczy w Star Wars

  • Ten tekst:

    “Sometimes you’re 23 and standing in the kitchen of your house making breakfast and brewing coffee and listening to music that for some reason is really getting to your heart. You’re just standing there thinking about going to work and picking up your dry cleaning. And also more exciting things like books you’re reading and trips you plan on taking and relationships that are springing into existence. Or fading from your memory, which is far less exciting. And suddenly you just don’t feel at home in your skin or in your house and you just want home but “Mom’s” probably wouldn’t feel like home anymore either. There used to be the comfort of a number in your phone and ears that listened everyday and arms that were never for anyone else. But just to calm you down when you started feeling trapped in a five-minute period where nostalgia is too much and thoughts of this person you are feel foreign. When you realize that you’ll never be this young again but this is the first time you’ve ever been this old. When you can’t remember how you got from sixteen to here and all the same feel like sixteen is just as much of a stranger to you now. The song is over. The coffee’s done. You’re going to breathe in and out. You’re going to be fine in about five minutes.”  – Winter of the Air

  • Tęczowe włosy.

 

 

  • Przykład tego, jak J.J. Abrams mógłby w następnym filmie Star Trek wynagrodzić kobietom scenę Alice-Eve-w-bieliźnie:
  • ten wpis Zwierza, który udowadnia, że pisząc o popkulturze czasem nie trzeba omawiać tego, co się widziało. Czasem wystarczy pomyśleć i puścić wodze wyobraźni.

  • Inteligentna młodzież.

  • Fandom Hannibala. Jak można ich nie kochać?! Nie dość, że piszą wnikliwe, dogłębne analizy serialu, to jeszcze ten artykuł dobitnie udowadnia, że mają niesamowite poczucie humoru. Dalsze dowody:
    Link

    Link

    Link

    Z drugiej strony jak tu nie kochać fandomu pełnego trolli, skoro przoduje im największy troll z nich wszystkich?

    A co Was w tym tygodniu uradowało? ^__^