Halloween treats, czyli filmy na najfajniejszy dzień w roku

Mysz wymienia filmy, które warto obejrzeć w najstraszniejszą noc w roku.

Są ludzie, dla których najmilszym dniem w roku jest Wigilia Bożego Narodzenia. Są też tacy, dla których nie ma większej radości niż zdmuchiwanie świeczek na kolejnym torcie. Są miłośnicy Sylwestra, Mikołajek, pierwszego dnia wakacji, pierwszego śniegu… Ale dla Myszy istnieje właściwie tylko jedno święto: Halloween.
Nigdy nie zastanawiałam się głębiej nad tym, skąd się bierze moja miłość do tego święta. Może to moje spędzone w Stanach dzieciństwo, a może frajda z wymyślania i kompletowania co roku nowego kostiumu. Może to wspomnienie radosnego oczekiwania, gdy pukałam do drzwi kolejnych sąsiadów, ciekawa jakie słodkości dostanę tym razem, i czy będę zmuszona zrobić komuś psikus, jeśli zabraknie cukierków. Może podoba mi się idea święta, które z biegiem wieków przeszło tak wiele przemian – od Celtyckiego święta zbiorów, poprzez chrześcijański dzień czczenia zmarłych, aż po dzisiejszą, luźną i raczej wesołą celebrację wszelkich duchów, dziwów i strachów.
Nie jestem w stanie odeprzeć argumentów, że Halloween – od wielu już lat – to przede wszystkim okazja do szerzenia komercji, podobnie z resztą jak Walentynki. Smuci mnie to jednak, bo Halloween to nie tylko “to wstrętne, amerykańskie święto”. To pretekst by przebrać się za wróżkę, wampira albo wilkołaka, i świetnie bawić ze znajomymi, zajadając się słodyczami, w otoczeniu uśmiechniętych dyń, sztucznych pająków i muzyki Danny’ego Elfmana. Może jestem naiwna, ale zamiast narzekać, że Amerykanie wmuszają nam do gardła kolejne święto, warto spróbować w tym roku celebrować Halloween… nawet jeśli będziemy to robić tylko przed telewizorem albo ekranem laptopa.
Jako że ostatni wpis był istnym esejem, dzisiaj nie będę się zbytnio rozpisywać. Tym bardziej, że od miesięcy jestem w stopniowo narastającym ferworze przed-Halloweenowym, a jako że został zaledwie jeden dzień *nerwowo przełyka ślinę*, mam jeszcze bardzo dużo do zrobienia. Pajęczyny się same nie rozwieszą!
Mysz, jako prawdziwy miłośnik Halloween, nawet podczas szycia kostiumu czy wycinania dekoracji nie może sobie darować tematycznego maratonu filmowego. A i żeby Was wprowadzić w odpowiedni nastrój, postanowiłam podzielić się listą absolutnych Halloweenowych must-see. Kto wie – może po seansie któregoś z tych filmów nabierzecie ochoty by wsiąść na miotłę i polatać po sąsiadach? A nóż-widelec któryś z nich będzie miał przygotowaną miskę słodyczy?… u Myszy z pewnością coś się dla Was znajdzie.
 

Myszy dekoracje nie są aż tak fajne jak te w parku Disneya,
ale kiedyś z pewnością spróbuję zrobić taką myszową-dynię.
Naturalnie w wersji mini.

Myszowa TOPLISTA filmów na Halloween

1. Hocus Pocus
Ci co film znają, wiedzą, że jest to pozycja ABSOLUTNIE OBOWIĄZKOWA.
Ci, co filmu nie znają, powinni przygotować się na jazdę na miotle bez trzymanki.
Hocus Pocus to jeden z tych cudownych filmów, które obejrzane w dzieciństwie, zostają z człowiekiem na zawsze. I co więcej po latach wciąż są w stanie wywołać w nas… no, może nie strach, ale wspomnienie strachu. Tego jedynego w swoim rodzaju dziecięcego strachu, który kazał nam zakrywać oczy łapkami, ale jednocześnie patrzeć przez palce.
Czego tu nie ma? Trzy siostry-wiedźmy (Bette Midler, Sarah Jessica Parker, Kathy Najimy), gadający kot o imieniu Thackery Binx, księga czarów z upiornym okiem, magiczna świeca dla dziewic, uparty zombie, a song-and-dance number, młodziutka Thora Birch, cudowny klimat wczesnych lat 90-tych (myślcie “upiorność Gremlins ale w wersji fantastyczno-wiedźmowej”), jedna z najbardziej creepy piosenek ever… słowem: Houcs Pocus ma WSZYSTKO. Na miłość Borską: to jest film, który sprawił, że latami podkochiwałam się w gadającym kocie!
I jeśli zdecydujecie się obejrzeć tylko jeden film z listy, niech to będzie -ten- film. Jeszcze Myszy podziękujecie.
Inne “straszne filmy, które możesz pokazać swojemu dziecku (jeśli chcesz by do końca życia miało traumę)”:  klasyczny Beetlejuice, po którym przez cały wieczór będziecie podśpiewywać “shake, shake, shake, senora!”; Casper, przyjacielski duszek, lub też: ten duszek,w którego ludzkiej formie Mysz kocha się po dziś dzień (damn you, Devon Sawa!); Witches, znane jako “Roald Dahl: facet, którego wyobraźnia stworzyła zapotrzebowanie na dziecięcą terapię u psychologa”.
2. Trick’r’Treat
…czyli najfajniejszy horror, jaki Mysz od lat widziała (może za wyjątkiem Cabin in the Woods). Film-antologia! Zabawa konwencją! Krew, flaki, seks i słodycze! Inne chwytliwe słowa, która nakłonią Was do obejrzenia tego filmu!
Trick’r’Treat to kilka etiudek, których fabuły i postacie się przeplatają. Mamy więc zakochaną parę, która wraca z zabawy Hallowenowej; dyrektora szkoły, który rozdaje dzieciom cokolwiek trefne słodycze; grupę małoletnich przebierańców, która odwiedza miejsce tragedii sprzed lat; dziewicę na samotnym spacerze w ciemnym, groźnym lesie; i starego człowieka z mrocznym sekretem. Do tego dodajmy wspaniałą obsadę, że wymienię chociażby Dylana Bakera (Road to Perdition), Annę Paquin (True Blood), Briana Coxa (X-men 2), czy Tahmota Peniketta (Battlestar Galactica).
Zaletą Trick’r’Treat jest to, że ze względu na konstrukcję, każdy znajdzie w filmie coś dla siebie. Nie wierzycie?… przekonajcie się sami!
Inne filmy, gdzie przewodzi zabawa z konwencją: wspomniane Cabin in the Woods Jossa Whedona, na którym w kinie nikt się nie śmiał… oprócz Myszy, Lubego i kolegi, ale to chyba dlatego, że nikt inny filmu nie zrozumiał; seria Scream, włącznie z czwórką, która pokazuje, że Wes Craven nadal: a) wie jak się kręci horrory, b) jest mistrzem zabawy gatunkiem; From Dusk till Dawn, czyli “ten film gdzie widz może dostać apopleksji na widok Salmy Hayek, oraz powinien uwierzyć, że George Clooney i Quentin Tarantino to bracia”; Hellbent – ciekawostka tylko dla wytrwałych: horror LGBT, niewysoki budżet, ale udana zabawa konwencją.
3. The Nigtmare Before Christmas
Film, którego obecności na tej liście chyba nie trzeba tłumaczyć. Co ciekawsze: jest to jeden z niewielu filmów, które można oglądać dwa razy do roku, zarówno na Halloween, jak i na Boże Narodzenie.
Tim Burton mógłby w przyszłym roku nakręcić arcydzieło swego życia (choć Myszy zdaniem już to zrobił w postaci Big Fish), a film i tak pobiły popularności i kultowego statusu The Nightmare Before Christmas. To film, który tak głęboko zakorzenił się w sercach i umysłach ludzi, że chyba nic go już nie przebije.
Uwaga: widzowie, którzy znają polsko-języczną wersję (zacną, ale bez zachwytu), powinni obejrzeć film po angielsku. Danny Elfman – tak, ten sam! – jako głos Jacka Skellingtona jest cudowny. No i te teksty: “And since I am dead, I can off my head, to recite Shakespearean quotations!” *chichot*
Inne filmy stop-motion animation, odpowiednie na Halloween:… yyyy, wszystkie filmy Burtona?… w każdym razie na pewno Corpse Bride i Frankenweenie; Coraline, bo Neil Gaiman jest równie niepokojący co Burton; Paranorman, bo Samara z Ring‘a i inne upiorne duchy mogą się schować – dziewczynki z tego filmu NIC nie pobije.
4. Practical Magic
To był jeden z tych filmów, które Mysz obejrzała przez przypadek w telewizji – w czasach gdy nie miała jeszcze pojęcia kto zacz Nicole Kidman albo Sandra Bullock, czy Goran Visnjic – i zakochała się na amen. Oczywiście film był o wiele za straszny jak na mój młody, podatny na bodźce wiek, ale historia sióstr-czarownic, choć traumatyczna, po dziś dzień jest jedną z moich ulubionych 
Inne wiedźmie seanse (see what I did there?): The Witches of Eastwick, bo to klasyk i o wiele bardziej opłaca się obejrzeć film niż czytać arcy-nudną książkę Updike’a; The Craft, czyli dowód na to, że czasem najlepsza koleżanka potrafi być straszną wiedźmą.
5. The Addams Family
Ach, rodzinka Addamsów….  któż kiedyś nie marzył, że zostanie przez nich adoptowany? Mysz z pewnością miewała takie okresy w swoim życiu, gdy z radością wymieniłaby własnych rodziców, na przedziwną, ale kochającą się rodzinę Addamsów. Morticia i Gomez – małżeństwo idealne; Wednesday i Pugsley – rodzeństwo, z którym nigdy byśmy się nie nudzili; ekscentryczny wujek Fester (którego realny odpowiednik Mysz w swej rodzinie posiada); babcia, zadziwiająco dobrze zakonserwowana, jak na swój wiek; Lurch – najwyższy lokaj świata; oraz kuzyn Coś… czyli Mysz, gdy się nie uczesze. Nie należy też zapominać o zawsze pomocnej Rączce!… możecie się śmiać, ale im częściej po latach wracam do The Addams Family, tym bardziej stwierdzam, że to cała reszta postaci w filmie jest nienormalna.
Inne filmy o bandzie dziwolągów: Rocky Horror Picture Show, równie nietypowy wizualnie, jak rodzina Addamsów, ale o wiele bardziej zwariowany.
6. Ginger Snaps
Nie wiem, co jest takiego w horrorach y lat 90-tych, ale z jakiegoś powodu Mysz strasznie do nich lgnie. A im większy mają dystans do siebie, tym lepiej. Tak jest w wypadku kultowego Ginger Snaps – horroru, w którym wilkołaki są tak bardzo emo, że bardziej się już chyba nie da. Ale to nie ich wina. Tak to bywa, gdy wilkołakiem staje się emocjonalnie rozchwiana nastolatka. Czy te istoty nadnaturalne nigdy się nie nauczą, że ludzi przed osiemnastym rokiem życia się nie kąsa?… potem wychodzą z tego jakieś Twilighty i inne koszmarki.
Ciekawostka: fani Supernatural, oglądając Ginger Snaps, mogą się zabawić w “z którego odcinka znam tę aktorkę/tego aktora”. Co więcej w Ginger Snaps 2 (jest też trójka!) trafimy także na młodą Tatianę Maslany z Orphan Black.
Inne wilkokłacze filmy, które nie traktują się serio: Cursed Wesa Cravena – mało kto lubi ten film, a Mysz jest jego nieustającą fanką. Te przekomiczne teksty! Ten pastisz! Ten młody Jesse Eisenberg!
7. Idle Hands
Kolejny film na liście, w którym pojawia się Devon Sawa, plaga jakaś czy co?
“Zręczne ręce” był jednym z fortunnych trafów podczas zabawy w “wybierz w wypożyczalni film do obejrzenia tylko na podstawie okładki”. Dzięki temu trafiłam na przesympatyczną, traktującą się kompletnie nie-serio, nastoletnią komedię… o chłopaku, którego ręka zostaje opętana przez diabła. I’m not even kidding. Brzmi jak fabuła durnego filmu klasy “B”, ale film ma szalenie dużo uroku. Wyobraźcie sobie klimat Grindhouse: Planet Terror w konwencji komedii, bez zombie, ale za to z opętaną ręką. Kuszące, prawda? A dochodzi do tego jeszcze fajna młodociana obsada w postaci Setha Greena, młodziutkiej Jessici Alby i Vivici A. Fox.
Inne filmy, gdzie nastolatki wpadają w różne, niekoniecznie normalne tarapaty: The Faculty, które jak na film o UFO w liceum ma cudowną obsadę (Elijah Wood, Josh Hartnett, Clea Duvall, Jordana Brewster, Salma Hayek, Famke Jansenn, Piper Laurie, Christopher McDonald, Robert Patrick, Usher, Jon Stewart), a w dodatku reżyserował go Robert Rodriguez, a scenariusz napisał Kevin Williamson (ten pan od trzech “Krzyków” i The Vampire Diaries); Disturbing Behavior, gdzie spotykają się Katie Holmes – zanim został byłą-panią-Cruise, Cyclops z X-menów (James Marsden) i nastoletni John Connors (Nick Stahl), jako grupa outsiderów, która walczy z inwazją porywaczy ciał… sort of. A to wszystko reżyseruje David Nutter, czyli pan od The X-Files.
8. Interview with the Vampire
Myszy najukochańszy film ever, od… plus-minus czternastu lat. NIEZMIENNIE.
Jak wiadomo, każda okazja jest dobra by wrócić na stare śmiecie. A skoro Halloween, to także wampiry. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie nie istnieje lepszy zestaw wampirów niż Tom Cruise, Brad Pitt, Antonio Banderas i Kirsten Dunst. A fakt, że Mysz na zabój kochała się w Christianie Slaterze nijak nie wpływał na jej ocenę filmu. Wcale a wcale.
Inne jedyne-słuszne-wampiry: Dracula Coppoli. Dlaczego?… It’s fucking DRACULA!; Dracula 2000… nie no, żartuję przecież. Gerard Butler nie jest jedynym-słusznym-wampirem. Ale Mysz lubi ten film za jego koncepcję pochodzenia Draculi (sprytny myk z tym srebrem!), oraz obsadę w postaci Jonny’ego Lee Millera i Christophera Plummera. Aha, i narzeczone Draculi mają w tym filmie ładne kiecki.
9. Sleepy Hollow
  Jeśli Halloween, to dynie. Jeśli dynie, to powycinanie dynie. Jeśli powycinane dynie, to tylko z wyciętym pyszczkiem… a stąd już prosta droga do Jeźdźca Bez Głowy.
Mysz co prawda nie pamięta, czy w filmie z Johnnym Deppem Jeździec przywdziewa dynię jako głowę, ale wie, że było coś takiego u Disneya. Ciekawe czy serial Sleepy Hollow też zdecyduje się na taki krok. Swoją drogą strasznie mi smutno, że Sleepy Hollow nie miał Halloweenowego odcinka. Wyobraźcie to sobie. Ichabod Crane nawet nie musiałby się przebierać *chichot*
Inne filmy w których Johnny Depp kogoś ściga/kogoś morduje/włóczy się po mrocznych scenografiach: From Hell, czyli film, w którym Mysz nie kibicuje Deppowi, bo jest zbyt zajęta kibicowaniem Rozpruwaczowi (i tak, jestem z tego dumna; don’t judge me); Sweeney Todd: The Demon Barber of Fleet Street, czyli ten film, w którym Mysz się nie może na niczym skupić, bo stara się nie chichotać na myśl o tym; Dark Shadows, czyli ten film, o którym Mysz stara się zapomnieć (ale hurra dla Chloe Moretz!); Charlie and the Chocolate Factory, czyli ten film, który nie wydaje się mroczny, ale jak się mocniej zastanowić to wcale nie jest taki słodki i kolorowy jakby się mogło wydawać.
10. 13 Ghosts / Evil Dead (2013)
Na koniec listy dwa filmy… których Mysz nie widziała. A może inaczej: widziała fragmenty (13 Ghosts nad ramieniem znajomych, w przerwach między odcinkami serialu; nowe Evil Dead – trailer)… i to wystarczyło. Nie sądzę bym kiedykolwiek z własnej woli po te filmy sięgnęła. No chyba, że ktoś zaoferuje się obejrzeć je razem z Myszą, w ramach wsparcia duchowego.
To tyle, drogie Robaczki. Mogłabym tak jeszcze długo wyliczać – Halloween to naprawdę mój ukochany dzień w roku – ale przecież kostium sam się nie obrębi! A w międzyczasie czekam na Wasze ulubione Halloweenowe filmy. Zapomniałam o jakichś wspomnieć?

PS. Kochani: Mysza Movie, dzięki Waszemu zaangażowaniu, orazzatrważającemu zainteresowaniu wpisem o “Carrie”, przekroczył 50 tysięcy wyświetleń. Dzięki ogromne! Jesteście wspaniali i jedynie w swoim rodzaju i wszystko to Wasza zasługa! ^__^

  • Hocus Pocus to najlepszy halloweenowy film ever. Bez dwóch zdań.

    Wywiad z wampirem zawsze przyprawiał mnie o ciarki. Od małego jednak, w scenie gdy [SPOILER] Tom Cruise zabija Slatera i zaczyna się chichotać, ja też nie mogę się od śmiechu powstrzymać [END OF SPOILER]. Czy coś jest ze mną nie tak? :) Chyba tak, bo bardzo lubię Toma Cruise’a.

    Sleepy Hollow to dla mnie olbrzymie rozczarowanie po świetnym pilotażowym odcinku. Tego filmu z Sandrą Bullock i Nicole Kidman nie mogę zdzierżyć, a Rodzina Addamsów jest super, mała Christina Ricci jest bardzo przekonująca.

    Ze swojej strony mogę dodać “Ze śmiercią jej do twarzy” – połączenie Meryl Streep, Goldie Hawn i Bruce’a Willisa się zawsze sprawdzi :)

  • A tak przy okazji: ale masz gigantyczny skok w statystykach, gratki :)

  • Oj, jak ja się kochałam w Devonie Sawa. W tym samym czasie moje serducho wzdychało też do Jonathana Brandisa i Joshua Jacksona.

  • A czytałaś książki Anne Rice?… bo nie wiem, czy wiesz ale [SPOILER] postać Slater – Daniel Malloy – w książce nie ginie, tylko zostaje zamieniony w wampira przez Armanda :) Swoją drogą w filmie też nie jest powiedziane że ginie. Raczej Lestat sugeruje, że zamierza go przemienić, mówiąc swoje słynne “I gave you a choice I never had”.

    Sleepy Hollow, tak samo jak każdy inny serial, to kwestia osobistych preferencji. Wszyscy na przykład lubią “30 Rock”, a mnie ten serial w ogóle nie pasuje.

    O, widzisz! Zapomniałam o “Death Becomes Her”. I właśnie teraz zdałam sobie sprawę, że zbyt rzadko ten film oglądam :)

    PS. Ten skok to wszystko wina “Carrie”. Chyba powinnam napisać do Kinga list z podziękowaniami.

  • Niechże Cię uściskam! :D
    Do Joshui Jacksona Mysz wzdycha po dziś dzień. Jego Pacey z “Dawson’s Creek” to wciąż, obok Chandlera z “Friends”, jedna z najfajniejszych postaci w historii telewizji. I nikt mi nie wmówi inaczej!

  • Sporo z tych filmów zrobiło na mnie ogromne wrażenie w dzieciństwie. Do dziś mam ciarki, jak pomyślę o tym, jakie uczucia budziła we mnie Bette Midler z “Hokus Pokus”, pamiętam też, jak ubzdurałem sobie, że sąsiadka ma fioletowe oczy i modliłem się, żeby nie spotkać jej na klatce schodowej (po seansie “Wiedźm”). Ach te dawne czasy…
    Widzę też, że odnieśliśmy podobne wrażenia na seansie “Domku w głębi lasu” – na całej sali tylko ja i moja luba się śmialiśmy (i chyba tylko my zrozumieliśmy film).

  • Nie czytałam książki, więc tego paragrafu nie doczytam!

    No ciekawe czy King by odpowiedział :)

  • Jeziora nie oglądałam, ale Chandler to moja życiowa miłość, nikt go jeszcze nie przebił :D

  • Nie jestem specjalną fanką żadnych świąt, ale nie rozumiem, czemu akurat Halloween zbiera takie cięgi. Moim zdaniem bardzo sympatyczne święto i znacznie ciekawsze wizualnie niż np. Walentynki ;)

  • Dobra, tłusta lista. Ale koniecznie musi się na niej znaleźć “Kruk” z Brandonem Lee – dla mnie na Halloween to oczywista oczywistość.
    Obejrzyj Evil Dead, ale nie 2013, bo to ssie, tylko oryginał Sama Raimiego z 1981. Wszystkie trzy części. Ubaw po pachy. Po tym filmie pokochałam Bruce’a Campbella :)

  • co do marudzenia o komercji – jeśli ktoś jej ulega, to na co dzień i na każdym kroku, więc święto takie czy inne wiele tu nie zmienia.

  • Joshua jest bliski mojemu sercu praktycznie całe życie. Od Potężnych Kaczorów w wieku dziecięcym, przez nastoletnie Jezioro Marzeń (och, Pacey) i film Skulls, po dorosłe Fringe (choć ten serial przyznaję porzuciłam kiedyś nieopatrznie i potem już nie wróciłam, a podobno zrobił się całkiem fajny). A Chandlera chciałabym za męża, gdyby nie to, że sama się z nim utożsamiam i to byłoby trochę creepy.

  • Sara

    A gdzie “Halloween”?!

  • Fuzukat

    Lista jest tak bardzo Halloweenowa, że aż dodam do zakładek na przyszłe lata. Myszo, tym wpisem przypomniałaś mi o Practical Magic, filmu którego nie oglądałam od wieków. Po raz pierwszy obejrzałam go z przyjaciółką w czasach naszej obsesji na punkcie Sandry Bullock.
    Zupełnie się zgadzam odnośnie Rodziny Addamsów, niedawno oglądałam i jacy nienormalni są Ci ludzie, którzy uważają się tam za normalnych! Brr.

  • Co prawda “Beetlejuice” i “Witches” (jeden z filmów przez który zainteresowałem się grozą i do dziś na mnie działa) powinny być zamiast “Hocus Pocus’. A “Ginger Snaps” widziałem tylko trzecią część i to po ukraińsku (choć klimat rodem ze świetnych “Drapieżców” i tak miażdży). Ogólnie świetna lista. I uwaga. Proszę znaleźć chętnych na nowy “Evil dead”. Film jest mocny, ale ze wszechmiar godny uwagi.

  • W takim razie powinnaś :) Co prawda IwtV to jeden z przypadków, gdzie wolę film od książki, ale warto znać pierwowzór.

  • Okej. To jest upiorne – wszystko to co opisałaś?… MAM TAK SAMO. Włącznie z utknięciem we Fringe, i problemem z Chandlerem – bo z jednej strony to mój wymarzony facet, a z drugiej, no kurde, przecież ja totalnie jestem Chandelerem! :D
    Ale na szczęście Luby też, więc ja w ramach równowagi przejmuję powoli charakter Monici :D

  • U mnie do dziś ta upiorna piosenka z “Hocus Pocus” (come little children, I’ll take thee away) budzi dreszcze. A “Witches” to już kompletna trauma. Nagle ksywka “Mysza” zaczyna brzmieć dziwnie proroczo :D
    Nie rozumiem, jak można traktować “Cabin in the Woods” serio. Przecież to pachnie pastiszem na milę!

  • Pewnie dlatego, że Walentynkom dało się jeszcze przyporządkować katolickiego świętego. A Halloween w pojmowaniu większości chrześcijan to wciąż święto nie dość że komercyjne, amerykańskie, to jeszcze pogańskie. A tego wybaczyć nie można :/

  • O, tak. “The Crow” trzeba dodać do listy :)
    “Evil Dead” Raimiego nie jest mi obce. Boję się wyłącznie remake’u, bo w przeciwieństwie do wersji z lat 80-tych, nie jest prześmiewczy, a kompletnie na serio. Trochę mnie to, niestety, odstrasza, bo połowa uroku “Evil Dead” tkwi właśnie w śmiechu.

  • “Halloween” brak, bo po pierwsze to seria, a po drugie trochę zbyt oczywisty wybór ;)

  • “Practical Magic” to jeden z tych filmów, który każda dziewczynka powinna przynajmniej raz w życiu obejrzeć. Najlepiej z najlepszą przyjaciółką… albo siostrą :D
    Mnie zaskakuje po latach, jak wspaniałym, kochającym się małżeństwem są Morticia i Gomez. I jak, wbrew pozorom, rozsądnie wychowują swoje dzieci.

  • Krakowskim targiem – niech Beetlejuice, Witches i Hocus Pocus będą razem, w kupie :)
    Oh, mój drogi! “Ginger Snaps”, cała seria, to MUSOWY seans dla Ciebie (i Twojej ukochanej). Wierzę, że ich seans niezmiernie miło by Was zaskoczył. I możemy zawrzeć deal – jak Wy obejrzycie “Ginger Snaps”, to my z Lubym obejrzymy nowe “Evil Dead” :)

  • No właśnie! Nie dość że pachnie pastiszem na milę, to jeszcze stanowi ironiczną ocenę dzisiejszego horroru. I jako takie sprawdza się genialnie.
    Tak jeszcze a propos “From Hell”, o którym wspomniałaś. Film jest niezły, ale wypada bardzo blado w porównaniu z komiksowym pierwowzorem Alana Moore’a (który bardzo polecam).

  • Przecież Halloween to Wszystkich Świętych :) może chodzi o to, że jak wszystkich, to żadnego? ;)
    A pogański rodowód mają praktycznie wszystkie święta chrześcijańskie.
    Ciekawe, że w taki Meksyku nie mają problemu z połączeniem pamięci o zmarłych z dobra zabawą, i jeszcze radosnie wplataja w to elementy kultury przedkolumbijskiej; wychodzi taki eklektyczny miks, w którym każdy moze się odnaleźć. Właśnie tak chciałabym, żeby to swięto wyglądało, a nie popadanie w skrajności – wielka (pozorowana) smuta i rzucanie z ambony gromów na “satanistów”

  • Challenge accepted :)

  • Moje propozycje, znaczy “Death Becomes Her” i moje ukochane “The Crow” już padły, pod resztą pozycji w liście podpisuję się obiema łapami. Ale też to złe zło, bo człowiek z miejsca ma ochotę sobie powtórzyć wszystkie te filmy, a to nie wchodzi w grę. Interview ani Dracula NIGDY nie kończą się po pierwszym obejrzeniu. Nie wspominając kompulsywnego sięgania tuż po seansie po literackie pierwowzory i czytanie ich po raz tysięczny. I dodatkowo, jak już się przeczyta pierwszy tom Kronik, to nie sposób oprzeć się przynajmniej przed dwoma następnymi XD. A poza tym po czytaniu Stockera wracam jeszcze do opracowania prześwietnej Marii Janion o wampirach iiii…. Aaaaa, mój czas!

  • Wasza dyskusja uświadomiła mi jedną rzecz: muszę obejrzeć “Jezioro marzeń” (mam wrażenie, że omija mnie jakiś skrawek popkultury).

  • Cieszę się, że lista przypadła do gustu. Ale za chęć powtórek z Kronik i Draculi nie odpowiadam. To nie Myszy wina, że te teksty są tak świetne! :D

  • Konkretniej Halloween (All Hallow’s Eve) to Wigilia Wszystkich Świętych, i jako taka, jest świętem chrześcijańskim, które często JEST obchodzone – są całonocne msze, nabożeństwa, itd. Po prostu popkultura bardzo silnie rozpropagowała bardziej rozrywkową wersję obchodów Halloween. Ale nie jest to, wbrew twierdzeniom wielu katolików, święto stricte pogańskie.
    Marzy mi się, by w Polsce była taka tolerancja dla wielokulturowości i mieszania tradycji, jaka jest na Zachodzie. Cóż… to chyba jednak marzenie ściętej głowy. Przynajmniej na razie.

  • A widziałeś “Scream 4”? Nie tak fajne, jak “Cabin in the Woods”, ale zaimponowało mi, że po latach Wes Craven wciąż wie, co w horrorowej trawie piszczy i jak umiejętnie bawić się konwencją gatunku.
    Nie jestem fanką komiksów Moore’a, ale skoro polecasz “From Hell”, nie omieszkam zajrzeć :)

  • @Suzarro – Jezioro Marzeń, obok “Gilmore Girls” i “The O.C.” to trzy MUSOWE seriale, które każdy szanujący się miłośnik telewizji znać powinien. To kwintesencja młodzieży lat 90-tych :)