Liebster Award. Mysz robi łańcuszki i to nie tylko na szydełku

Blogerska zabawa w pytania i odpowiedzi.

Jako stoi w tytule: Mysz przypomniała sobie, jak się robi na szydełku. A to wszystko zasługa Zwierza i jego Secret Santa. Mysz bowiem wpadła na cudowny pomysł jak uradować osobę, którą wylosowała i wkłada teraz w ten projekt całe serce, pasję, zręczne paluszki i sporo kordonka/wełny/rozprutej poduszki z której biorę wypełnienie. Nie powiem jednak, co robię bo to niespodzianka i tajemna-tajemnica.
W związku z tym, że mam zajęte palce, trudno znaleźć czas na napisanie nowej notki (choć robię, co w mojej mocy). Tak więc nominacja do Liebster Award spada mi niejako z nieba i daje pretekst do dość prostej, nie wymagającej zbyt instensywnego myślenia notki. Jeśli Czytelnicy liczyli dziś na głębokie dywagacje, jestem zmuszona ich zawieść *kaja się*

Ideą Liebster Award jest promowanie innych blogów. Co prawda zasady mówią, że nominacja jest przyznawana blogom o niższej (niż nominujący) liczbie obserwatorów, ale Mysz uważa, że trzeba promować WSZYSTKIE blogi, nie tylko to z mniejszą publicznością. Po prostu należy szerzyć dobre, ciekawe blogo-pisanie. A ponieważ reaguję drgawkami i hiperwentylacją na wszelkie odmiany słowa “musisz”, stwierdzam, że choć z przyjemnością nominuję 11 osób do Liebster Award, nie będę od nich egzekwować odpowiedzi na pytania. Ja akurat byłam miło zaskoczona nominacją od Oli z Doliny Kulturalnej, stąd wpis i chęć wzięcia udziału w łańcuszkowej zabawie. Nikogo innego jednak do tego nie zmuszam.
Oto odpowiedzi na pytania zadanie przez Olę:
1. Oskar za najlepszy film 2013 roku trafi do…?
Mimo zachwytów, chyba jednak nie do Gravity Cuarona, choć film pewnie zgarnie kilka nagród technicznych, plus nominację – lub nawet nagrodę – dla Sandry Bullock. Aktorsko będę też obstawiać nominację dla Amandy Seyfried za Lovelace. Instynkt każe mi podążać, podobnie jak Rusty, w stronę The Wolf of Wall Street, bo choć filmu nie widziałam, zapowiada się na “zwycięzcę gali wszelkich”. No i może Leo DiCaprio wreszcie dostałby tego Oscara za aktorstwo?

A tak naprawdę to jeszcze za wcześnie by coś określać jako faworyta. Czekają nas jeszcze premiery tak świetnie zapowiadających się filmów jak August: Osage County, Dallas Buyers Club, Inside Llewyn Davis, 12 Years a Slave, Only Lovers Left Alive, American Hustle, Her, Saving Mr. Banks, The Secret Life of Walter Mitty, Philomena… opcji jest wiele!

EDIT: przypomniało mi się, że w tym roku wyszedł The Butler Lee Danielsa. Mysz ma ślepe zaufanie do tego reżysera i choć filmu jeszcze nie widziała, kibicuje właśnie Danielsowi.

2. Największe serialowe zaskoczenie tego sezonu to…
 Wszyscy piszą Sleepy Hollow, a Mysz nie, bo od początku wiedziałam, że to będzie świetny serial, tylko nikt mi, kurczę, nie wierzył.

Największym zaskoczeniem dla Myszy jest The Blacklist, bo nigdy bym się nie spodziewała, że taki serial mnie wciągnie. Jasne, lubię procedurale, ale The Blacklist jest serialem mrocznym i ciut zbyt “politycznym” jak na mój gust (między innymi dlatego porzuciłam świetne Homeland – bo nie zdzierżyłam polityki). Zaskoczenie jest tym większe, że Mysz absolutnie nie znosi Jamesa Spadera, bo patrząc na niego, ma w głowie mrugający neon pt. “uwaga, zboczeniec, gwałciciel, nie ufać, zabić na miejscu”. Jednak właśnie to podejście sprawia, że dla Myszy postać Reda Reddingtona okazała się tak fascynująca. Tym bardziej, że Megan Boone dzielnie dotrzymuje Spaderowi pola na arenie aktorskich talentów. Poza tym The Blacklist jest ciekawie napisany, ma niejednoznaczne, skomplikowane postacie i zawiłą intrygę. Oraz, co dla Myszy jest niewyobrażalnie wręcz istotnym kryterium, bodajże najlepszy soundtrack do serialu EVER. Co odcinek to lepszy kawałek muzyczny. Mysz chyli czoła.


3. Trzy ulubione książki z dzieciństwa to?
…czy jako powiem Saga o Wiedźminie Sapkowskiego to zostanę potraktowana serio?… dla Myszy dzieciństwo kończy się mniej-więcej w wieku lat 11-stu (kłamstwo – Mysz do dziś jest dzieckiem!), więc Sapek wciąż wpada w te ramy wiekowe. Druga pozycja jest dość klasyczna – “Dzieci z Bullerbyn”. Mogłam ją czytać na okrągło. Trzecia… niech będzie “Tajemnica Selby’ego” wspomniana w tym wpisie. Nie wiem, co takiego było w postaci gadającego psa, że wciąż do tej książki wracałam. Dość powiedzieć, że zaczytałam książkę dokumentnie.

4. Filmy w kinie czy w zaciszu domowym?
Wyjście do kina jest dla Myszy zupełnie innym, osobnym doświadczeniem niż obejrzenie filmu w domu. Uważam wręcz, że film obejrzany w kinie potrafi być – bardzo często – inaczej odebrany, niż gdyby obejrzeć go w zaciszu domowych pieleszy. Tak więc chyba jednak w domu. Mam wrażenie, że wtedy bardziej się na filmie skupiam i więcej z niego “wynoszę”. Co nie zmienia faktu, że wypady do kina często niosą ze sobą większą dawkę przyjemności. 

5. Kobieta-gracz gra tylko w Simsy?
Mysz nie uważa się za kobietę-gracza. Może dlatego, że grała w niewiele gier, a jak już znalazła taką, która jej się spodobała, to zajeździła ją do imentu. Co, wbrew pozorom, wcale nie oznacza, że udało mi się ją przejść do końca. Mysz nie gra w gry, by je przejść. Mysz gra w gry by, no cóż… grać.

Simsy, owszem, bywały na tapecie. Ale był też drugi Tomb Raider, Heroes of Might and Magic (uznaję tylko III), Age of Empires II, Populous, parę starszych GTA czy Need For Speed, Morrowind (czy też szerzej Oblivion), bywały gry na konsoli Lubego, teraz gramy razem w Marvel Lego… więc chyba jednak nie tylko Simsy. Choć wciąż lubię do nich raz na jakiś czas wrócić: stworzyć rodzinkę, zbudować jej idealny domek, a potem nigdy nimi nie zagrać. Bo takie ze mnie chaotyczne bóstwo.


6. Aktorskie odkrycie 2013 roku:
Kusi by napisać: Lizzy Caplan (Masters of Sex), ale Mysz już wcześniej wiedziała, że aktorsko panna Caplan jest fenomenalna. Także Amanda Seyfried powinna otrzymać laury za Lovelace, ale jeśli Mysz ma się kierować własnymi odczuciami – oraz swą krótką pamięcią – to odkryciem tego roku jest… Tom Mison, czyli Ichabod Crane z Sleepy Hollow. Mysz wcześniej go kompletnie nie znała, choć, jak się okazuje, grał w paru filmach, które już widziałam. Ot, co jedna fajna serialowa rola potrafi zrobić z karierą aktora. 

7. Ulubiony filmowy lub serialowy bromance?
Hm… jeżeli nie ograniczamy pojęcia “bromance” tylko do przyjaźni męsko-męskich, a po prostu do fajnie przedstawionych, autentycznych, realistycznych przyjaźni między dwójką bohaterów, którzy raczej nigdy nie wylądują razem w łóżku, Mysz chciałaby – dość nietypowo – wymienić Max i Caroline z 2 Broke Girls, które mimo ogromnych różnic wciąż się świetnie dogadują. A także Joan Watson i Sherlock Holmes z Elementary, bo niezmiernie mi imponuje, że twórcy serialu od początku oznajmili fanom, że ten związek ZAWSZE będzie wyłącznie platoniczny. Pozostaje mieć nadzieję, że świetnie zapowiadająca się przyjaźń Abbie Mills i Ichaboda Crane w Sleepy Hollow także pójdzie tymi torami.

A jeśli upieramy się przy męsko-męskich przyjaźniach to należy wymienić Stilesa i Scotta z Teen Wolfa oraz czołowy bromance w telewizji, czyli Esposito i Ryana z Castle‘a. 
 
PS. Mysz obstawia, że bromance w nadchodzącym Almost Human ma szansę dorównać temu w Castle

8. Twój najbardziej popularny post to?
Jedenastostronicowe porównanie dwóch ekranizacji Carrie oraz książki Stephena Kinga. Bo najwyraźniej moi Czytelnicy to psychiczni masochiści, którzy nie mają co robić ze swoim czasem. I właśnie za to ich kocham :)

9. Plany blogowe: zdobycie świata czy umocnienie pozycji w niszy?
Lubię swoją niszę. Jest mała, ciemna i przytulna. Jak norka. Myszy lubią norki.

10. Poezja czy proza?
Proza. Na poezji za grosz się nie znam. Although that never stopped me before *chichot*

11. 3D czy 2D?
Definitywnie 2D. Choć muszę przyznać, że ostatnio coraz częściej trafiam na naprawdę dobrze zrealizowane 3D. Wciąż są to jednak wyjątki od reguły i standardowo największym komplementem, jaki jestem w stanie powiedzieć o filmie w 3D to “trzeci wymiar nie przeszkadzał”.

A poniżej lista Mysich pytań oraz nominowanych blogów, które niniejszym gorąco polecam!

1. Ulubiona piosenka “z filmu”?
2. Reżyser, którego filmów z zasady nie lubisz?
3. Film, który obejrzałeś/obejrzałaś w tym roku, a który najbardziej Cię zaskoczył (pozytywnie lub negatywnie)?
4. Serial do którego oglądania trudno jest Ci się przyznać przed znajomymi?
5. Książka, która zmieniła Twoje życie?
6. Gdyby Twoje życie miało przypominać dowolny serial, który byś wybrał/wybrała?
7. Twoje tegoroczne (lub zeszłoroczne) odkrycie muzyczne?
8. Gatunek filmowy, którego oglądanie przychodzi Ci z trudem?
9. Wymarzony geekowski pojazd, który chciałbyś/chciałabyś sobie sprawić?
10. Wyobraź sobie, że Twój znajomy/znajoma może Cię przedstawić Twojemu ulubionemu aktorowi/aktorce/muzykowi/twórcy/pisarzowi/whatever. Czy korzystasz z okazji, by poznać swojego idola?
11. Najbardziej żenujący utwór, jaki ostatnio wpadł Ci w ucho?

Fangirl’s Guide to the Galaxy, bo nikt nie piszę tak wspaniałych podsumowań Teen Wolfa jak Rusty, ani tak wnikliwie nie ogląda filmów Marvela. Ani nie poleca tak wspaniałych książek.
Jeans and Tee Girl,  Fabulitas wciąż mnie zaskakuje swoim oczytaniem (poleca świetne książki) oraz ciekawymi interpretacjami popkultury. Jest też niezmiernie sympatycznym towarzyszem podróży w spontanicznych geekowskich wypadach w świat.
Wiedźma na Orbicie, czyli Myszy kobiece guru w kwestii gier. A także powód dla którego tu jestem, bo to Aeth wzbudziła we mnie zainteresowanie polską blogosferą. Mysz chciałaby tak umieć pisać o grach jak Aeth.
Kacza Zupa, blog Noidy to kopalnia wnikliwych notek i linków do świetnych artykułów. Tylko u niej jestem w stanie dyskutować na trudne tematy np. feminizmu w popkulturze.
Recenzje Malkontentki, Pusiek ma luźne, a przy tym przyjemne podejście do popkultury – jej teksty czyta mi się nieodmiennie miło, bez względu na tematykę  To zresztą kolejne moje kobiece guru w kwestii gier.
Popkultulove, Iza wypuszcza w świat cudowne notki – przemyślane, zabawne i, co mnie wciąż przyjemnie zaskakuje, o często dość niszowej kinematografii.
Oh no, it’s suzarro, dzieli z Myszą ogromną miłość do filmów Disneya oraz lżejszych popkulturalnych pozycji. Co jej się niezmiernie chwali.
Poza granicą wzroku, Vivaldiego to niewielka, ale intrygująca kopalnia notek. Tym bardziej, że ich autor ma skłonność do kina weird fiction, o którym bardzo interesująco pisze.
Ponder Times, Mysz nie zawsze zgadza się z poglądami Ponder (de gustibus, i tak dalej), ale bardzo lubi go czytać. Rzadko spotykam mężczyznę, który miałby tak ciekawe przemyślenia na temat The Rocky Horror Picture Show.
Bobrownia, jedyny gamer płci męskiej, którego Mysz – od niedawna – czyta regularnie. I choć nie wszystkie gry omawiane przez Salantora wpadają w krąg Mysich zainteresowań, lubi jego notki czytać. Bo są pisane z sensem i pasją.
ArtHouse (dawniej Subiektywnie o kinie), blog na którym chwilowo panuje cisza, ale warto przeczytać starsze notki. Świetny poziom, mądre przemyślenia, nic tylko pozazdrościć! 
and last but not least i niejako dodatkowom nominuję także Zwierza Popkulturalnego, bo z chęcią poznam jej odpowiedzi na moje pytania.

EDIT: odpowiedzi na pytania Ostetc i Sherlockisty. Bo tak ^_^

1) Wolisz stawić czoła problemom Jane Eyre czy Bridget Jones?
Ha. W pewnym momencie Mysz -była- Bridget Jones. Co prawda w wersji mocno nastoletniej, ale zaliczyłam większość z Bridgetowych zwichrowań.
Problemów Jane Eyre chyba bym nie zniosła. Całe to prim and proper zachowanie? *wzdryga się* NIGDY.

2) Podobno życie kobiety staje się najciekawsze po trzydziestce. A życie mężczyzny? Których obserwujecie z większą uwagą?
Dobre pytanie. Zauważyłam już dawno temu, że mam niepokojącą tendencję do młodszych mężczyzn. To znaczy – bardzo lubię trafić na młodego (<18lat) aktora, który ma zadatki talentu, a potem obserwować prężny rozwój jego kariery. Swego czasu miałam tak z Loganem Lermanem – przyuważyłam go w małej rólce w The Butterfly Effect i od tego czasu oglądałam każdy jego film. Teraz Lerman gra z Russellem Crowem, Christianem Balem, Orlando Bloomem… moje kochanie nieźle się wyrobiło *chichocze* Przyjmijmy więc, że zachwyty Myszy nad bardzo-młodym-pokoleniem wynikają z zainteresowania talentem aktorskim i z uczucia: “ojejku, jaki on ma słodki pysio”.
Niestety przy pociągu fizycznym jest nie lepiej. Przykładowo taki Eddie Redmayne podoba mi się między innymi dlatego, że tak młodo i chłopięco wygląda. Nawet mój przyszły mąż, Ewan McGregor, choć się starzeje, robi to z takim wdziękiem, że Mysz zaczęła go już w myślach traktować jak Doriana Graya (ciekawe, gdzie schował swój portret). Jasne, zwracam uwagę także na urodę – i kariery – starszych panów (Cillian Murphy, całe to Hiddlestonowo-Cumberbatchowo-Fassbenderowe zamieszanie, Robert Downey Jr., Clooney, Pitt, etc.). Ale widzę u siebie wyraźną tendencję do wpadania pod urok panów z tzw. boyish charm. Nawet jeśli, tak jak chociażby w wypadku Downeya, ów charm przy nieco większej liczbie lat na liczniku.
3) Jesteś Sherlockiem. Wolisz stawić czoła królowej Wiktorii czy królowej Elżbiecie II? I jaką sprawę rozwiązujesz?
Pfft! Banał. Oczywiście, że wolałabym stawić czoła królowej Wiktorii! A potem udowodnić wszystkim, że to jej wnuczek był w istocie Kubą Rozpruwaczem. Śmiejcie się ile chcecie, ale Mysz jest fanką królewskiej teorii odnośnie tożsamości Rozpruwacza.
4) Musisz spędzić rok na bezludnej wyspie. Możesz zabrać tylko jedną książkę, bez szans na to, że przypłynie kolejna. Jaką książkę i dlaczego?
… czy liczymy Sagę o Wiedźminie jako jedną książkę?… bo to moja standardowa odpowiedź na tego typu pytania. Czytam Sagę mniej więcej raz na rok/dwa lata i jeszcze mi się nie znudziła. Ale gdybym rzeczywiście mogła wziąć tylko jedną książkę… hm, może “Świat Zofii”? Zmusza do myślenia, więc dzięki niej miałabym rozrywkę – a także motywację do przetrwania – na długie dni.
1) No to jak ma na imię Doktor?
Dr William Masters. Masters of Sex, baby! ^__^
2) Co za pech! Tyle lat i nic, a teraz na raz przychodzi: kopertka z zaproszeniem od Doktora, nieokrzesany krasnolud od Gandalfa, chłodne wezwanie na Baker Street – i w dodatku na progu słabnie Wam ciężko ranny człowiek w czerwonej koszuli, ściskający ekranik z video od kapitana Kirka. Komu przyjdziecie z pomocą?
Red shirt, definitywnie. Na towarzysza Doktora się nie nadaję, boję się wielkich pająków, jestem zbyt głupia by pomagać Sherlockowi… ale na entuzjastycznego członka ekipy Enterprise, który kręci się po mostku jak rozochocony szczeniak nadaję się jak mało kto!
3) W Szwecji nie chcą wyemitować Doktora, dopóki serial nie przejdzie nowego, nieco surowszego testu Bechdel. Żeby pomóc, musicie spędzić całe popołudnie z jedną z kobiecych postaci z dowolnego sezonu i planu, ani razu nie rozmawiając o żadnym mężczyźnie (zwłaszcza o Doktorze). ani nie robiąc nic związanego z Doktorem, TARDIS i jego misjami. Którą wybierzecie?
Mysz wciąż ma ogromne zaległości w oglądaniu Doctor Who i na razie zdążyła bliżej poznać tylko Rose. Mimo mojej sympatii dla Billie Piper, musiałabym chyba powiedzieć pas. Za to z tego co widziałam w gifach na Tumblrze, Martha wydaje mi się fajną postacią, z którą możnaby miło poplotkować o wszystkim i niczym.

4) Jesteście trochę takim Lokim jak w pytaniu Ninedin, ale macie dopiero 6 lat i z okazji urodzin Odyn pozwolił Wam tylko zamienić na jeden dzień dwie postaci z różnych uniwersów. Na przykład wrzucić Spocka do TARDIS, a Doktorowi kazać służyć na Enterprise. Co najbardziej chcielibyście zrobić?
Wrzuciłabym Edwarda Cullena do “Kronik wampirów” Anne Rice – niechby chłystek zobaczył jak wygląda PRAWDZIWY WAMPIR. A Lestat wylądowałby w świecie Twilighta, przy czym spędziłby cały dzień chodząc po domu Cullenów i wybuchając co chwila histerycznym, opętańczym śmiechem politowania. I’d love to see that.

5) A co – patrząc na wszystkie wieki, światy, planety, krainy, kosmity i gotujące maszyny – najbardziej chcielibyście zjeść?
Butterbeer z świata Harry’ego Pottera. Wiem, że można piwo kremowe kupić – a są nawet przepisy, jak je zrobić samemu – ale chciałabym się kiedyś napić tej ‘prawdziwej’, wymyślonej przez J.K. Rowling wersji. Ciekawe, czy rzeczywiście jest tak pyszne i rozgrzewające, jak to sobie wyobrażam.
Ewentualnie: spróbować turkish delight w Narnii i zobaczyć o co to całe halo. Nigdy nie rozumiałam czemu Edmund był w stanie dla garstki słodyczy zdradzić swoje rodzeństwo. Okej, rachatłukum było zaczarowane, ale to WCALE NIE JEST DOBRY ARGUMENT *naburmusza się*

6) Jesteście Stevenem Moffatem Wszechuniversum. Nie macie serca, uczuć, wartości, wątroby, skrupułów ani łez. Kogo – z obecnie utrzymujących się przy życiu bohaterów filmów, książek, seriali etc. – zabijacie, i jak?

Sherlocka. Dowolnego. Może być ten BBC. I zabiłabym go dokładnie tak, jak powinien był zginąć – w Reichenbach Fall(s).
Nawet w młodym wieku, gdy po raz pierwszy czytałam przygody Sherlocka, nie byłam zachwycona tym, że Conan Doyle przywrócił go do życia. Oczywiście, było mi strasznie smutno, gdy Sherlock zginął w walce z Moriartym, ale uważałam to za bardzo dobre, zasłużone zakończenie. Przywracanie Sherlocka na zasadzie “haha, I’m not dead, it was just a ruse!” nie podoba mi się, jako koncepcja, po dziś dzień. Poza tym sądzę, że gdybym była bezdusznym, bezsercowym Moffatem, płacz milionów fanek Sherlocka BBC byłby jak muzyka dla moich uszu *okrutny śmiech*