Happy Birthday i Auld Lang Syne, czyli urodzinowo i noworocznie.

Pierwsze urodziny bloga Mysz świętuje podziękowaniami dla Czytelników i blogerskim dumaniem.

Nie dość, że dziś Sylwester, a Nowy Rok czai się za progiem, to nadarza się jeszcze jedna okazja do świętowania. Mysi blog obchodzi 1 stycznia swoje pierwsze urodziny!

Dla Was, drodzy Czytelnicy, może się to wydawać błahym powodem, zwłaszcza biorąc pod uwagę długość stażu paru innych popkulturowych blogerów, ale dla Myszy to naprawdę duże osiągnięcie.
Widzicie, Mysz cierpi na bardzo poważną chorobę. Jej imię to:… słomiany zapał – wiele rzeczy w życiu zaczynam, niepomiernie mniej kończę. Nie będę Was zanudzać przykładami, ale niech dowodem przeciwko mnie będzie fakt, że odkąd pamiętam, co roku staram się prowadzić pamiętnik/dziennik/zapisywać ważne daty i wydarzenia w kalendarzu… i każdy z nich urywa się mniej-więcej w okolicy czerwca. Co więcej, choć przez całe życie pisałam sporo tekstów, zaledwie jedna dziesiąta z nich została kiedykolwiek ukończona. Wielokrotnie też próbowałam prowadzić różne blogi, ale do każdego prędzej czy później traciłam serce.
Nie oszukujmy się – ten blog też miewał, czasem bardzo długie, momenty posuchy. Jego idea także często się zmieniała. Wciąż istnieją serie notek, które rozpoczęłam, a do których od miesięcy nie dodałam nowych wpisów. Czasem wypisuję głupoty, wciąż zdarzają mi się literówki i słowotoki, które nawet mnie samej trudno momentami zrozumieć. Ale jakoś, w bólach i trudach, a także pławiąc się w niewyobrażalnej przyjemności, udało się te 12 miesięcy przetrwać. Podobno pierwszy rok jest zawsze najtrudniejszy.
 
Właśnie dlatego pierwsze urodziny Mysza Movie tak wiele dla mnie znaczą. Tym bardziej, że to głównie dzięki Wam – Waszym komentarzom, poradom, pytaniom, a także Waszej krytyce – miałam i wciąż mam motywację, by pisać. Bez Was to wszystko nie miałoby sensu.
Prowadzenie bloga, a także udzielanie się w szeroko pojętej blogosferze pozwoliło mi nie tylko rozwijać się intelektualnie i popkulturowo(i popkulturalnie też), ale przede wszystkim poznać mnóstwo nowych, wspaniałych ludzi. Kto by pomyślał, że z kompletnie nieznajomymi ludźmi można nawiązać tak fajny, sympatyczny kontakt. Świadomość, że zawsze znajdzie się ktoś, z kim można pogadać o najnowszym filmie, pozachwycać się ostatnim odcinkiem serialu, albo ponarzekać na kolejną kiepską książkę tego jednego autora sprawia, że Internet nagle przestaje być miejscem, do którego ludzie uciekają przed światem. To w nim się łączą i odnajdują.
Tak więc dziękuję, że mnie odnalazłeś, Drogi Czytelniku i dziękuję, że wciąż tu jesteś. I nie ważne, czy pojawiłeś się rok temu czy dzień temu – fajnie Cię tu mieć.
… ja tu jednak gadu-gadu, a koniec roku i urodziny zobowiązują! W związku z “pierwszym roczkiem” Mysza Movie dostał redesign, coby wpasować się w tak obecnie popularny trend minimalistyczny. A co do jakiegoś podsumowania minionego roku….hm, nie mam co próbować pisać popkulturowego podsumowania z prawdziwego zdarzenia – bo mądrzejsi blogerzyzrobili to lepiej – ale czemu by nie zrobić takiego małego, osobistego spisu tego, co mi w pamięci utknęło?
Pewnie nie wiecie, ale Mysz od paru lat codziennie zapisuje swoje „popkulturowe konsumpcje”: książki, płyty, filmy, różne eventy… dzięki temu łatwiej mi upilnować, co już wrzuciłam na ruszt. Przy takiej ilości regularnie oglądanych seriali (80 na chwilę obecną) bardzo się to przydaje – nigdy nie mam problemu z pamiętaniem, który odcinek widziałam jako ostatni. Dzięki temu wiem także, kiedy byłam na jakim koncercie, kiedy sięgnęłam po jakąś książkę, itd.
Myk tej listy polega na tym, że zapisuję na liście wyłącznie NOWE konsumpcje. A na każde nowe dzieło popkultury przypada jedno (jeśli nie dwa) starsze, takie które już dobrze znam i „zjadam” nie po raz pierwszy. Nowości nowościami, ale każdy potrzebuje czasem wrócić na stare śmiecie. Nie wiem, jak Wy, ale Mysz ma wiele filmów, do których powrót jest jak włożenie pary starych, ciepłych, rozchodzonych, wygodnych kapci.
Podsumowanie roku 2013
Liczba przeczytanych książek:
33 (aj waj, mało!)
W tym po angielsku:
10
W tym po polsku:
23
W sumie przeczytanych stron (przy założeniu: książka ma średnio 200 str):
6600 stron (11880000 znaków, przy założeniu: strona znormalizowana = 1800 znaków)
Liczba przeczytanych komiksów:
6
Liczba przesłuchanych płyt:
17
Liczba obejrzanych stand-upów:
7
Liczba obejrzanych ceremonii rozdań nagród:
6
Liczba obejrzanych nagrań spektakli:
12
Liczba obejrzanych filmów:
132 (z czego 23 w kinie)
przy założeniu, że średni film trwa ok. 1h 45min, liczba godzin spędzonych na oglądaniu: 13860 (ponad 9 dni ciągłego oglądania)
Liczba obejrzanych na żywo spektakli teatralnych:
6 (mało!)
Lista obejrzanych na żywo koncertów:
4 (3 w ramach IMPACTfest 2013)
Liczba konwentów:
1 (ale za to jaki – Kolejkon 2013 wiecznie żywy!)
Liczba przesłuchanych odcinków podcastów/programów radiowych:
32
Liczba obejrzanych odcinków programów typu reality:
113 (w tym kilka sezonów Face Off, The Voice i Ru Paul’s Drag Race)
Liczba obejrzanych odcinków komediowych seriali (założenie: odcinek = ok. 20min):
385
Liczba godzin spędzonych na oglądaniu: ~ 128 (ponad 5 dni ciągłego oglądania)
Liczba obejrzanych odcinków seriali dramatycznych (założenie: odcinek = ok. 40 min)
570
Liczba godzin spędzonych na oglądaniu: ~380 (prawie 16 dni ciągłego oglądania)
 
FILMY:
Najciekawszy trailer:
The Secret Life of Walter Mitty.
The Grand Budapest Hotel
Her
Filth (uwaga: not safe for work!)
Warm Bodies
Runner up: Don Jon
Najlepsze użycie muzyki w filmie
1. „Sandman” Kirsty McGeew Trance (ex aequo z “Chanson d’amour” Toddy’ch z tego samego filmu)
2. Najbardziej znana piosenka Roya Orbisona w Warm Bodies
3. Czarna muzyka folkowaw 12 Years a Slave (w linku przykład w postaci “Roll, Jordan, Roll” z soundtracku do filmu, ale Mysz woli wersję z samego filmu; jest o wiele bardziej poruszająca)
Najlepsze wykorzystanie muzyki w trailerze:
“Feel Again” OneRepublic w trailerze do The Spectacular Now (1:04)
“Sail” Awolnation w trailerze Disconnect

Love is Blindness” Jacka White’a w trailerze do The Great Gatsby (0:50)
“212” Azaelia Banks w trailerze The Bling Ring
“Dirty Paws” Of Monsters and Men z trailera do The Secret Life of Walter Mitty

„Wiedziałam, że warto było czekać na ten film tyle czasu”:
Much Ado About Nothing Jossa Whedona

 

Najmilsze zaskoczenie filmowe:
Pacific Rim
Runner up: Beautiful Creatures (bo zapowiadało się jak Zmierch 2.0, ale okazał się przemiłym paranormal teenage romance)
Najlepszy indie film (zdaniem Myszy), o którym nikt nie słyszał:
Runner up: Violet and Daisy

Najlepsza podmiana członka obsady (godna Thorne’a Forrestera z The Bold and the Beautiful):
Zachary Levi jako Fandral w Thor: The Dark World

Największa radocha ze smoka w filmie:
ex aequo Smaug w The Hobbit: The Desolation of Smaug i Toothless w trailerze do How To Train Your Dragon 2

Najbardziej idiotyczny gest u filmowej postaci:
Przeczesywanie włosów w wykonaniu Jace’a (The Mortal Instruments: City of Bones)

Najlepsza kontynuacja serii:
Fast & Furious 6
Runner up: Monsters Univesity
Najpiękniejsze kostiumy:
The Hunger Games: Catching Fire (fryzury też – dajcie mi włosy Johanny!)

 

Najdłuższe ujęcie:
12 Years a Slave
Runner up: Gravity
Najlepszy lens flare:
Star Trek Into Darkness (I’m sorry I’m not sorry, J.J.)Ulubiony reżyser:
Lee Daniels (w tym roku obejrzałam aż trzy jego filmy i wciąż mnie tak samo zachwycają)

X vs Y:
Olympus Has Fallen vs White House Down
Zwycięzca: White House Down
Najlepsze zagranie marketingowe:
Najlepsze nieobejrzane filmy roku (ie. wyszły w USA, w Polsce jeszcze nie):
Lovelace (Mysz widziała i poleca)
– August: Osage County (taka obsada, wow, taki film)
– Dallas Buyers Club (żądam Oscara dla Jareda Leto!)
– Philomena (jak można nie kochać Judy Dench?)
– Inside Llewyn Davis (… *wciąż nie może się otrząsnąć z polskiego tłumaczenia tytułu*…)
– American Hustle (łysiejący Christian Bale z brzuszkiem – czy wciąż będę się w nim tak samo podkochiwać?)
– Her (nie mam słów na to, jak bardzo czekam na ten film)
– Romeo & Juliet (bo fajna obsada, bo porównanie z Luhrmanem i bo kostiumy!)
– Kill Your Darlings (Harry Potter, poeci i LGBT, czego tu nie kochać?)
– Filth (James McAvoy klnący po szkocku. Nie mam więcej pytań)
– Short Term 12 (dla Brie Larson, cudownie nam się dziewczyna rozwija aktorsko)
– Fruitvale Station (… bo wszyscy mówią, że dobre?)
Wampiry:
Na nie – Byzantium
Najdziwniejszy film obejrzany wyłącznie dla konkretnego aktora:
Internship (Dylan O’Brien)

Zawód roku:

Runner up: The World’s End
Najbardziej chaotyczny montaż filmu (dzwoniło MTV, they want their video-clip style back!):
Don Jon
Najbardziej idiotyczny finał filmu:
The Wolverine
Najbardziej bezsensowne zagranie marketingowe:
Scena po napisach PO NAPISACH w Thor: The Dark World
Najgorszy film roku (i najgorsza kontynuacja):
MUZYKA:
Debiut roku:
Lorde – Pure Heroine

 

Zaskoczenie muzyczno-społeczne:
Albumy roku:
SERIALE:

Słowo roku:
lieutenant (wymawiane: “lef-tenant”)
(Sleepy Hollow)

Zwrot roku:
Someone please help Will Graham
(Hannibal)

“9 sezon za pasem, a nadal dają radę”:
Criminal Minds
Bones
Supernatural (choć przyznaję – oglądam głównie z przyzwyczajenia)
Najlepszy bromance:
Męsko-męski: John Kennex i Dorian (Almost Human)
Żeńsko-męski: Abigail Mills i Ichabod Crane (Sleepy Hollow)
Żeńsko-żeński: Max i Caroline (2 Broke Girls)

Najlepiej ubrani:

Hannibal Lecter (Hannibal)
Małżeństwo Underwoodów (House of Cards)
Cała obsada Masters of Sex
Najlepszy zakończony serial:
Spartacus
*chlipie w kąciku*

 

Najlepszy trwający serial:
 Shameless (US)
Runner up: Castle / Elementary
Najlepsze nowe seriale:
Hannibal
Orphan Black
– Orange is the New Black
– The Blacklist
– House of Cards
– By Any Means
– Almost Human
– Sleepy Hollow
– The Michael J. Fox Show
– Da Vinci’s Demons
Największe pozytywne zaskoczenie:
The Blacklist
 

 

„A nie mówiłam, już w fazie planowania, że to będzie genialny serial?”:
Masters of Sex
Najlepsza aktorka:
Tatiana Maslany (Orphan Black)
Runner up: Lizzie Caplan (Masters of Sex)
 

Najlepszy aktor:
James Spader (The Blacklist)
Runner up: Martin Sheen (Master sof Sex)
Najlepsza aktorka drugoplanowa:
Allison Janey (Masters of Sex)
Najlepszy aktor drugoplanowy:
Robbie Kay (Once Upon a Time)
Bohater drugiego planu, którego absolutnie nie planowałam polubić:
Agent Donald Ressler (The Blacklist)
Ulubiony guest-star:
Rhys Ifans w Elementary
Sting w The Michael J. Fox Show
Moment największego WTF?:
– finały ostatnich trzech odcinków Orphan Black
– finał Once Upon a Time przed przerwą świąteczną
– finał Orange is the New Black
– prawie pół roku czekania na sezon 3b Teen Wolf
Rozczarowanie roku (nowość):
The Following
Runner up: Dracula
 
Rozczarowanie roku (kontynuacja):
American Horror Story: Cohen
Runner up: New Girl

Najlepszy serial o czarownicach, gdy zawiodło AHS:Coven:

Witches of East End
Najlepszy trwający serial, który nie udaje czegoś, czym nie jest, a przy okazji trzyma świetny poziom:
Grimm
Najfajniejszy event telewizyjny:
The Sound of Music Live!
Seriale, za którymi będę tęsknić:
Spartacus (ugh! Tyle piękna, wow, taki awesome)
Bunheads (chyba z rozpaczy zrobię maraton Gilmore Girls)
Smash (mam słabość do musicali)
– Happy Endings (absolutnie niedoceniany)
– Fringe (które wciąż muszę nadgonić)
– Dexter (nadal nie widziałam 8-smego sezonu!)
Go On (Matthew Perry ma pecha do seriali od czasów Friends)
– The New Normal (możę Looking będzie miało większą szansę się utrzymać?)
– Partners (…ale czemu tylko dramaty o tematyce LGBT są w stanie zrobić karierę?)
… i w reszcie na koniec “Nagroda fandomu Supernatural dla serialu najbardziej przychylnemu fanom”: ex aequo Teen Wolf, Hannibal i Sleepy Hollow

Więcej grzechów nie pamiętam, jeśli o czymś zapomniałam, to przepraszam. Możecie mi w razie czego wszelkie niedociągnięcia wytknąć. Ale uwzględnię je dopiero w Nowym Roku!

Niniejszym życzę Wam, drogie Robaczki, wszystkie najlepszego – by rok 2014 był lepszy niż ten mijający, byście byli zdrowi, radośni i ukontentowani; by było czym się cieszyć i ekscytować (także popkulturowo), a także czym smucić (bo czasem płacz jest potrzebny). No i by zabawa w Sylwestra była absolutnie niezapomniana. Poważnie – starajcie się pamiętać Sylwestra. Mysz do dzisiaj nie może sobie przypomnieć jednego sprzed paru lat. A była wtedy kompletnie trzeźwa! ^__^