Świąteczne światełko, czyli szerzymy radość i czytelnictwo!

Mysz zachęca do zakupienia książki “Świetlik w ciemności” i wspomożenia akcji charytatywnej.

Część Czytelników wie, że Mysz przyjaźni się z polskim pisarzem fantastyki, niejakim Jakubem Ćwiekiem, autorem takich serii jak “Kłamca”, “Chłopcy” czy “Dreszcz”. Ćwiek często nazywany jest przeze mnie publicznie “zbirem”. Czemu?… po pierwsze to określenie bardzo pasuje do jego charakteru *chichot* Ale tak zupełnie poważnie, Kuba bywa zbirem wyłącznie podczas naszych popkulturowych dyskusji, gdy każdy upiera się przy swojej racji, a argumenty i cięte riposty latają jak wióry. Na upartego, Kuba jest zbirem także wtedy, gdy spóźnia się na spotkania, o czym wiedzą wszyscy, którzy kiedykolwiek byli na jakimś Ćwiekowym spotkaniu autorskim.
Tak sobie narzekam i smęcę, ale to wszystko z sympatii i miłości. Mysia miłość do Kuby oscyluje gdzieś wokół… hm, miłości do dziecka. Nie mojego, broń Borze Liściaty! Ale takiego… bo ja wiem, uroczego, zadziornego bratanka. Jasne, czasem pokaże mi język, ale poza tym ma dobre serduszko i taki zapas wiary w magię i cuda, że mógłby nimi dwa tuziny innych dorosłych obdzielić. Nie na darmo zresztą Kuba kojarzy się Myszy z Piotrusiem Panem.
Ten wstęp jest poniekąd po to, by wytłumaczyć Wam, drogie Robaczki, skąd wziął się poniższy, dość spontaniczny wpis. Owszem, lubię Ćwieka i czasem prosi mnie o różne (niekoniecznie drobne) przysługi, ale w tym wypadku piszę notkę z własnej, nieprzymuszonej woli. Jest w tym mikroskopijna Mysia prywata, ale przede wszystkim robię to by szerzyć światełko radości, iskierkę świątecznego ciepła i kaganek czytelnictwa wśród najmłodszych.

O co chodzi?… Otóż stowarzyszenie Browncoats of Poland (którego Ćwiek jest porucznikiem i założycielem) wymyśliło przemiłą akcję charytatywną, której celem jest zebranie środków na szerzenie czytelnictwa wśród małych szkrabów i brzdąców. A chcą to zrobić dzięki sprzedaży specjalnie w tym celu stworzonej książeczki. Jej autorem jest Kuba Ćwiek, urocze rysunki zrobiła Magdalena Babińska, a fabuła dotyczy pewnego dzielnego świetlika (ang. firefly) i jego drużyny insektów. 
Jeśli macie skojarzenia z Whedonowskim serialem Firefly to bardzo słusznie – książeczka jest prawdziwą gratką dla fanów tego nieodżałowanego dzieła popkultury. “Świetlik w ciemności” ma jednak, oprócz aspektów charytatywnych, dwie ogromne zalety. Po pierwsze: książeczka nie wymaga znajomości serialu, by się nią cieszyć, możecie więc bez problemu i obaw czytać ją najmłodszym. Kto wie, może dzięki temu wychowacie kolejne pokolenie fanów Firefly? Po drugie: książeczka jest dwujęzyczna, więc może służyć jako sprytne narzędzie do nauki języka angielskiego wśród najmłodszych. Więcej: może służyć jako prezent do wysłania za granicę, jeśli akurat macie jakąś rodzinę np. wśród amerykańskiej Polonii.
Czemu Mysz o książeczce mówi i z całego serca zachęca Was do kupowania?… Trudno stwierdzić. Może dlatego, że Wasz gryzoń maczał palce przy tworzeniu tej książeczki? Może dlatego, że lubi pomagać Ćwiekowi? A może po prostu dlatego, że idą święta i należy szerzyć radość i ciepło gdzie tylko się da?
Powody nie są istotne – istotne jest działanie. Mysz już kupiła dwa egzemplarze: jeden dla siebie i jeden na prezent. A wy? W razie czego tutaj możecie przeczytać fragment książeczki! A na oficjalnej stronie akcji możecie dowiedzieć się czegoś więcej o autorach, samym przedsięwzięciu, no i o Browncoats of Poland.