Friendship is magic, czyli jak zaprzyjaźniłem się z kannibalem. Hannibal 2×03

Recap (“recapitulate” = rekapitulacja, streszczenie) odcinka 2×03 serialu “Hannibal”.

Myszowy blog robi się ostatnio monotematyczny – nic tylko jedzenie i jedzenie *chichot* Ale co robić, skoro Hannibal wychodzi w taki dzień tygodnia, że akurat i pracy mniej i jest czas spokojnie usiąść i podelektować się odcinkiem… ale co to za frajda delektować się samemu?

Zapraszam do stołu!

SPOILERY do odcinka

Hannibal 2×03 – Hassun

– „hassun” czyli drugie danie japońskiego posiłku kaiseki, które ustala tematykę (związana zazwyczaj z porą roką) całego posiłku.
Za Janice Poon:

Hassun is the second course of a Kaiseki dinner – so named because of the size of the plate (eight inches). This course features foods that are complements of each other in nature, artfully depicting the relationship between sea and mountain  — or field and stream. A sort of balance of opposites.”

– o, grillowanie mięsko ^__^
Jak sądzicie: czego metaforą jest Willowa chęć zabicia samego siebie na krześle elektrycznym? Czy chodzi o zabicie tej części, którą zdołał zmanipulować Hannibal? Czy może to odniesienie do tego, jak „usmażony” był mózg Willa podczas jego choroby? Czy może w ten sposób Will metaforycznie pozbywa się wątpliwości co do swojej niewinności? Na zasadzie „myślałem, że jestem mordercą, to teraz go w sobie zabiję i już nigdy nie zwątpię w to, że jestem dobrym człowiekiem, że postępuję słusznie”. Tylko w takim razie dlaczego Will, która pociąga za wajchę jest ma tak bardzo marsową minę? Może Will-w-garniturze jest w istocie Hannibalowym odłamem osobowości Willa i w istocie „zabija” w sobie te niewinny odłam, który został – przez własną słabość – niesłusznie skazany na śmierć?… ah, tęskniłam za Hannibalem i zabawą w nadinterpretację :D
“I’m bringing sexy back…”

– ojej, jakie śliczne paralele z zakładaniem garnituru *bezczelnie gapi się na pięknych mężczyzn zapinających piękne koszule*
We were all thinking it…
 
– Pani prokurator twierdzi, że Will ma „remarkable visual memory” co jest o tyle ciekawe, że u Harrisa Will ma dosłownie fotograficzną pamięć – pamięta WSZYSTKO co widział. Zastanawia mnie, czy Fuller specjalnie „umniejszył” zdolności Willa w serialu (bo wtedy mógłby zbyt szybko się zorientować w szaradach Hannibala), czy to po prostu pani prokurator nie wie co mówi.
Swoją drogą: łapie mnie złowieszczy śmiech, że Hannibal ma w sobie teraz elementy zarówno procedurala, serialu psychologicznego, jak i prawniczego. Jak tak dalej pójdzie to Fuller wsadzi tu nawet musical ;)
– Hannibal (słuchają pani prokurator): Hehe, Will wcale nie jest najmądrzejsza osobą na tej sali *mikroskopijny uśmieszek, który tylko Mads jest w stanie pokazać, zdając się przy tym w ogóle nie poruszać mięśniami twarzy*
– (gdy panna Kade wytyka Jackowi, że łatwiej być facetem, który nie zauważył cierpienia przyjaciela – bzdura, Jack dobrze wiedział co robi! – niż szefem wydziału Nauk Behawioralnych, który nie zauważył, że stoi przed nim morderca, Mysz bierze taka głupawka, że musi na moment zapauzować oglądanie. Ach, ironia tego serialu nigdy nie przestanie mnie bawić)
– tak jak Jack mnie denerwuje, podoba mi się, że na sali sądowej mam malutki moment odkupienia (gdy mówi, że Will nieznosił swojej pracy i wykonywał ją tylko dlatego, że dzięki temu ratował życia). Załamanie na twarzy panny Kade jest tylko wisienką na torcie, jakim jest ta scena.
– hehe, prawnika Willa nazwał go „pretty package”. Jest obcesowy, wulgarny i wredny, ale go lubię. Ciekawe, czy Hannibal go zje ^_^
– wow. Nareszcie wrócili do kwestii umierającej żony Jacka. Słuchajcie, jestem w takim szoku, że prawie spadłam z krzesła *sarkazm* Ale serio: jedna z niewielu pretensji, jakie mam do Hannibala to to, jak szybko zamietli pod dywan kwestię choroby/umierania Belli. Co nie zmienia faktu, że Lawrence Fishburne piękne gra tę scenę w gabinecie Hannibala. I fajnie, że było odniesienie do Włoch, gdzie książkowi Jack i Bella się poznali.

Hannibal tęskni za Willem…
– gdy Hannibal mówi do Jacka „I’m helling you not to force an issues for the short-term satisfaction it may have”, właściwie podsumowuje swoje podejście do życia i zabijania – Hannibal plays the long game zarówno z Willem, jak i Jackiem, a także całym FBI. Dla niego to ogromna, długa, powoli rozgrywająca się gra i nie ma sensu jej pośpieszać, tylko po to by poczuć chwilową przyjemność. Od tego ma swoje okazjonalne obiadki :)
– „Nie, stary, w ogóle mi do głowy nie przyszło by w ramach pomocy przysłać ci ucho” – powiedział Hannibal z tzw. shit-eating grin na twarzy. Może i sam go nie wysłałeś (doubtful) ale pewnie maczałeś w tym palce. Nie ważne, kto wysłał to ucho i czy rzeczywiście stał za tym zamysł „pomocy” Willowi. Ważne, że może się ono pośrednio przyczynić do urzetelniania historii Willa – że to nie on jest mordercą. Chyba że… że to jedna wielka zmyłka, która ma wzbudzić w Willu nadzieję, że zostanie uniewinniony, by potem te nadzieje stłamsić i zaserwować kolejne uderzenie jego psychice. Albo  to część Hannibalowej gry i ma na celu zasugerowanie wszystkim, że Will miał wspólnika. Hey, with this show, you never know!… 
I wrote you a poem because I love you…
  

– Och Will *wstaje i bije brawo* Twoja gra jest piękna. I bardzo przekonywująca. Pytanie tylko, czy przekona Hannibala.
– Freddie Lounds urwała się z filmu noir. Nikt teraz nie nosi takich zajebistych kapeluszy :D
– smutny Will w klatce jest smutny *sad puppy face*
– om nom nom. Pieczysty strażnik, nom nom. Kompilacja greatest hits, jak w radiu Złote Przeboje. Hannibal, przeszedłeś sam siebie :)
– „Trzeba było pobrać od Willa próbkę kału”. No, przepraszam bardzo, KUTWA, teraz o tym rozmawiają? Gdzie była ta propozycja cztery odcinki temu??? Ale fajnie, że Beverly pamięta o danej Willu obietnicy i stara się mieć otwarty umysł i nie zakładać z góry, że to on jest mordercą tylko dlatego, że na to wskazują dowody.
Jak tu nie kochać obsady?
 
– Chilton myśli, że jest taki sprytny. Mówi „Will Graham i ja nie mieliśmy relacji osobistych, więc nie mógł mną manipulować”. A teraz spójrz na proszone obiadki, które jadasz u Hannibala i jeszcze raz przemyśl swoją wypowiedź, Frederick!
– „There is not yet a name for what Will Graham is (…) He likes to play God,” mówi Chilton, opisując sposób w jaki Will zabija swoje ofiary (metodycznie). A z tyłu sali siedzi Hannibal i radośnie chichocze w kułak. „Och, Frederick, jak ty pięknie o mnie mówisz”.
– Mniamniam, rozcinanie twarzy, odcinanie ucha, pyszności. Ach, Fuller, ty wizualny onanisto.
– Pytanie: kto inny zamordował strażnika, czy Hannibal specjalnie niechlujnie „podrobił” poszlaki? Bo w to, że się „spieszył” i rzeczywiście coś spartolił to nie uwierzę.
– Occam’s BROOM? Miotła Occama? Myślałam zawsze, że to jest brzytwa Occama? A czekaj, jedno jest od zamiatania niewygodnych faktów pod dywan, a drugie to narzędzie, którym swoich klientów golił Sweeney Todd. Ba-dum-tsss.
– Hm, a co jeśli cała ta akcja – zorganizowanie Willowi admiratora, przekonanie innych, że Will może być niewinny – służy tylko temu, by Hannibal namówił Will do świadomego kłamstwa (bo przecież Will -wie- że ten adorator w istocie nie jest tą osobą, o czyje zbrodnie jest oskarżony), a co za tym idzie w kolejny, nowy sposób „złamał” jego dobrą, prawą, niewinną psychikę?… no bo jeśli Will zostanie uznany za niewinnego na podstawie dowodów, o których wie, że są nieprawdziwe – ale nikomu o tym nie powie – to wcale nie jest taki niewinny. No bo skłamał. Może Hannibal nadal próbuje go zmanipulować? Na zasadzie „daje ci wyjście z tej sytuacji Will, nikt nie musi widzieć, że to kłamstwo, tylko my. Jestem twoim przyjacielem, utrzymam twój sekret”.
O tym, że wszelkie próby uniewinnienia Willa ze strony Hannibala są jedynie wielką laurką pt. „Jestem seryjnym mordercą, który lubi bawić się ludźmi, ale zobacz jak cię lubię – wsadziłem cię do więzienia, ale teraz cię z niego wyciągnę” już nawet nie będę wspominać.
– Dobra, Hannibal – przyznaj się: wyciąłeś ten cały numer ze strażnikiem nie tylko na potrzeby Willa, ale także po to, by móc usiąść na krześle świadka, spojrzeć na całą salę sądową, pomyśleć sobie „I am your master” i totalnie ich wszystkich zmanipulować. Chciałeś się po prostu zabawić w Flecistę z Hamelin CHECK :P
 
 
 
– „A mind faced with the possiblity of committing such deeds will find an alternative reality to believe in” – czyli tak naprawdę, Hanni, ty nie zabijasz ludzi, tylko zostawiasz dla swojego Best Friend Willa Grahama śliczne prezenty i laurki, tak? No bo przecież tak robią najlepsiejsi przyjaciele na świecie, którzy przecież tacy sami i wyjątkowi, tylko nikt inny na świecie ich nie rozumie, nie?… Serio: czasami mam wrażenie, że „realność” w której żyje Hannibal – i do której uparcie wsadza Willa – jest w istocie pełna szczeniaczków, tęczy i puchatych jednorożców. Martwych szczeniaczków, tęczy płynów ustrojowych i puchatych jednorożców wypchanych ludzkimi zwłokami. Każdemu jego porno.
– Czy tylko mi się wydaje, że gdy Hannibal mówi “Will is and always will be my friend” to jest to w istocie groźba? 

Bros 4 LIFE!
  
– Czyli jednak Hannibal chciał wzbudzić nadzieje wszystkich, którzy liczyli na uniewinnienie Willa (włącznie z samym Willem), by potem je po chamsku zdeptać?… a może jednak Hannibal naprawdę próbował w ten sposób Willa wyciągnąć z więzienia (bo smutno mu tak samemu siedzieć w gabinecie) tylko, o dziwo, mu się nie udało?… kurczę, nawet podoba mi się ta druga opcja, tylko nijak nie mogę uwierzyć to, że coś, co Hannibal sobie zaplanował mogło nie wypalić.
– Aha! Śmierć sędziego zdaje się sugerować, że rzeczywiście plan Hannibala – by uniewinnić Willa – nie wypalił, bo (zdaniem Hannibala) sędzia był za głupi. Więc Hannibal pokazał mu jak bardzo się mylił. I jak kończą ludzie, którzy stają na drodze Hannibala. Ale czekajcie… czy zabicie sędziego nie skończy się tzw. mistrail?
– Hm, czyli zaczynamy rozprawę od początku (mówiłam – Fuller bawi się w serial prawniczy!), Will nadal jest podejrzewany przez wszystkich o popełnione zbrodnie, ale mamy dodatkowego „gracza” w postaci zabójcy Shoot First, Mutilate Later, który zdaje się niebezpiecznie adorować Willa.
Pytanie tylko: czy jest to ktoś namówiony i zmanipulowany przez Hannibala do „przeszkadzania” w rozprawie i procesie Willa? Czy Hannibal sam odpowiada za te zbrodnie i od początku chodziło mu o mistrail, o ciągłe trzymanie Willa w zawieszeniu, w niepewności, o zabawę nim?… ech, totalnie już się chyba zgubiłam.
– Hurra! Wielki powrót swiggity swag, the nightmare stag!
– Skoro Will czuł jakby morderca (ten nowy) „wychodził za nim z sali sądowej”, może ten morderca – zakładając, że to jednak nie Hannibal – bierze w jakiś sposób udział w rozprawie? Może to pani stenotypistka! :D
Friendship IS magic!

 

  • Więc tak po pierwsze – Frendship is magic – strasznie mi się podoba jak Hannibal w tym odcinku bardzo próbuje wszystkich w tym Willa przekonać, że to co robi morderca jest przejawem miłości i uczucia. Druga sprawa “The Best of Will Graham” zastanawiałam się nad tym i widzę dwie sprawy – po pierwsze Hanninbal strasznie dąży do tego by Will go zobaczył – popełniając zbrodnię podobną ale nie idealną z jednej strony rzuca podjerzenia na oskarżenia względem Willa z drugiej testuje a.) moralność Willa b.) to czy Will naprawdę rozumie kim jest Hanni. Poza tym zastanawia mnie czy tu głównym powodem podjęcia takiej akcji nie jest chęć namówienia Willa do zmiany strategii obrony – jeśli zacznie przekonywać sąd nie że był niepoczytalny ale że był niewinny może potem wrócić do punktu wyjścia czego chce Hannibal. powrót Belli bardzo mi się podobał (akurat mówiłam bratu, że powinni coś o niej powiedzieć), rozmowa o próbce kału rozbawiła mnie do łez (i torchę wyjaśniła dlaczego Hannibal tak dobrze manipuluje FBI), sędzia zginął bo Hannibal chce by proces rozpoczął się na nowo – plus jak wiać – zabójca ustawił mózg ponad sercem sugerując, że sędzia zachował się bez serca. Ogólnie odcinek był bardzo fajny, prawnik mi się podoba, wyeliminowanie Alany z procesu też (moim zdaniem hannibalowi też mogło o to chodzić). podobał mi się też sen – moim zdaniem fakt że pojawia się w nim osobno jeleń i Hannibal świadczy o nowej konfuzji Willa. A i ubierający się panowie. Mrrr.

  • Anonymous

    Tym razem nie mam większych uwag, bo większość, którą sama wykoncypowałam podczas oglądania odcinka, znalazła się już w Twoim wpisie (plus multum innych rzeczy) :). Więc teraz tylko parę tych luźniejszych:
    1. za pierwszym razem scenę z krzesłem odebrałam w chyba najbardziej oczywisty sposób – czyli jako błędną i podkolorowaną antycypację Willa co do jego procesu i śmierci. Za drugim razem samej scenie przyjrzałam się lepiej i w sumie zdezorientowała mnie ona bardziej: na początku czas leci do tyłu, cofając Willa i dym o kilka sekund, później przyłazi strażnik i zdejmuje mu maskę (nawiązanie do filmu? książki? czy może bawienie się symbolem zakrycia i odkrycia ust?), a dopiero później mamy całą scenę, jak to Will zabija siebie. Jeśli mam być szczera, to nie mam kompletnie pomysłu na interpretację.
    2. Na tle całego serialu zapinanie koszul jest fanserwiśne w fajny, spójny sposób xD.
    3. Oglądając od czasu do czasu jakieś odcinki seriali prawniczych, zawsze mnie dziwiło, że oskarżeni czasem wyrywają się na sali sądowej z okrzykami “To nie prawda!” i zakłócają przebieg procesu. W trakcie oglądania tego odcinka w końcu zrozumiałam – gdybym to ja była na sali podczas przemowy prokurator, to chyba zaczęłabym wyć i wrzeszczeć z napięcia i wściekłości.
    4. Prawnik jest bardzo fajny :). Nie wiem czemu, ale miałam na początku wrażenie, że twórcy nie będą się nim przejmować, a co dopiero tworzyć dla niego charakter, ale miło mnie zaskoczyli.
    5. Yay, Freddie wróciła!
    6. Następna oczywista rzecz, ale podobało mi się złączenie słów Chiltona z późniejszym postępowaniem Hannibala.
    7. Oglądałam odcinek z polskimi napisami i ta “brzytwa Ockhama” (bo tak to przetłumaczyli) walnęła mnie w twarz. W ogóle nie wiedziałam, skąd i po co się ona tam wzięła? Twoje uwagi co do “miotły Ockhama” trochę mi sprawę rozjaśniają :). Swoją drogą, nigdy wcześniej o miotle nie słyszałam.
    8. “did it in court so it’s cannon” – nie mogłam przestać się zacieszać xD
    9. Cała sprawa z nowymi zabójstwami jest cholernie ciekawa, ale kompletnie nie mam żadnej teorii. Jeśli zrobił to Hannibal, to czemu? Jeśli chciał uniewinnić Willa, to czemu zmienił sposób zabijania? Chciał wywołać więcej chaosu?
    Jeśli nie zrobił tego Hannibal, to czy był z tym powiązany? Jeśli zrobił to ktoś inny, to czy jest to ktoś, kogo znamy (w końcu nie wszystkie szczegóły były ujawnione prasie)? No i jeśli zrobił to ktoś inny (powiązany z Hannibalem), to czy wie, że Will jest niewinny?
    Zaczęłam też się zastanawiać, że hipotetycznie, gdyby to Hannibal zmienił swój sposób zabijania i to były jego morderstwa, to czy Will by do tego doszedł? Główny powód do wiary, że to nie ten sam morderca, opiera się na fakcie zabicia ofiary z broni – ale gdyby to był Lecter zmieniający “pattern”, to czy Will byłby w stanie to wychwycić?
    Ogólnie cały ten sezon jest bardzo smaczny, dla mnie chyba smaczniejszy od pierwszego (który w sumie miał dosyć powolny start i cierpiącego Willa).
    Akedeia

  • Wiesz, ja od dawna jestem przekonana, że w umyśle Hannibala to co on robi Willowi to naprawdę jest przejaw troski i miłości :D Mnie brak pewności, że to rzeczywiście Hannibal odpowiada za te zbrodnie „The Best Of”. To znaczy podejrzewam, że jest z tym jakoś związany, ale nie jestem przekonana, że on sam te zbrodnie popełnia. Brak w nich…. Finezji. I rozumiem, że Hannibal może specjalnie je tak konstruować, ale… cóż. Serial bardzo lubi manipulować nie tylko postaciami, ale i widzami. Chwilowo więc wstrzymuję się od stuprocentowych deklaracji. Podobnie w wypadku powodów, dla których Hannibal ingeruje w proces Willa – nie jestem w stanie przyszpilić jaki może być „long game” (czyli ostateczny cel) Hannibala w całym tym matactwie. Poczekamy, zobaczymy. A propos snu: zastanawia mnie, jakie jest znaczenie tego, że Ravenstag wyprowadza Willa z celi, ale Hannibal (sam Hannibal, a nie Wendigo-z-Rogami) zaprasza go do niej z powrotem. Teorie?

  • 1. No właśnie mnie ta początkowa scena też niezmiernie zafrapowała. Im bardziej próbuję ją rozłożyć na czynniki pierwsze, tym mniej rozumiem. Z drugiej strony, często tak bywa ze snami – nie chodzi o dosłowną interpretację każdego szczegółu, a bardziej np. o to, co sen może oznacza na poziomie podświadomej metafory, itd., itp.
    3. Zgadzam się. Mnie niezmiernie denerwuje stoicki spokój Willa na sali sądowej. A z drugiej strony rozumiem, że taką przyjął strategię.
    4. No coś Ty! Akurat Fuller i spółka bardzo starają się by wszystkie postacie w serialu miały przynajmniej -jakiś- charakter :)
    7. Miotła Occama to dokładnie to, co w odcinku opisał Will – „zamiatane” pod dywan świadomości faktów, które są nam niewygodne, bo stoją w sprzeczności do tego, co chcielibyśmy, by było prawdą.
    9. Też nie mam pewności odnośnie nowych morderstw. Sądzę jednak, że nawet jeśli nie dokonuje ich sam Hannibal, to jest w jakiś sposób to zamieszany. Nie wiem, może dostarcza prawdziwemu mordercy pomysłów?… a co do Twojego pytania: na mój rozum, tak – sądzę, że Will by wychwycił, gdyby Hannibal zmienił swój tzw. „modus operandi”.

  • Anonymous

    Co do 4., to tych dwóch pozostałych laboratoryjnych (nie pamiętam – ! – imion) nie ma jakiś specjalnych charakterów. Tzn. nie są tak do końca płascy, ale głównie robią za tło i prześlizgują się po serialu (chociaż chyba mieli jedną fajną scenę, ale nie pamiętam dokładnie, która to była). Myślałam, że adwokat będzie się podobnie prześlizgiwać właśnie, ale się miło pomyliłam.
    Właśnie obejrzałam jeszcze raz pierwszy pierwszy odcinek Hannibala i przypomniałam sobie, że Will w sumie na początku był całkiem opryskliwy i do pewnego stopnia umiał postawić na swoim – można powiedzieć, że teraz wrócił trochę do siebie sprzed choroby i Hannibala. Ponadto gdy Will widzi po raz pierwszy zabójstwo Hannibala mówi, że taki sadysta nie ma wzorca i jest go bardzo ciężko złapać (w domyśle nawet dla niego) – jakby się na tym oprzeć, to w sumie mógłby to zrobić Hannibal, a Will mógłby go nie poznać. Chyba.
    A tak swoją drogą, to duża frajda móc tak z Tobą rozkładać serial na czynniki pierwsze :)
    Akedeia

  • “- hehe, prawnika Willa nazwał go „pretty package”. Jest obcesowy, wulgarny i wredny, ale go lubię. Ciekawe, czy Hannibal go zje ^_^” słowo daję, czytając to wybuchnęłam niekontrolowanym śmiechem (niewskazane o pierwszej w nocy). Mam bardzo podobne odczucia :) co do sceny snu, która jak widzę zyskuje przeróżne interpretacje; sama myślałam, że Will, który przecież w gruncie rzeczy wie, że jest niewinny i śmierć mu się nie uśmiecha, śni o tym czego się boi. W takiej sytuacji byłoby to zrozumiałe, a że Will ma specyficzną percepcję to i sen jest niezwykle wyrazisty. Przyznaję jednak, że im więcej teorii poznaję tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że moje wyjaśnienie jest zbyt oczywiste. Jak zresztą było powiedziane wcześniej, z tym serialem nigdy nic nie wiadomo. Druga scena wprawiająca mnie w konfuzję to oczywiście ta, w której Will idzie za jeleniem, a do celi z powrotem pakuje go Hannibal. Pokaz podświadomych lęków Willa? Przekonanie, że Hannibal chce go całkowicie zniszczyć? No i Freddie… i TEN KAPELUSZ. Milczenie Willa mogę całkowicie zrozumieć, skoro i tak jest biedny i pokrzywdzony a Kade powiedziała mu niemalże wprost, że nieważne co powie i tak go skażą dla dobra FBI, to po co się wysilać? Zachowując spokój wygląda przynajmniej względnie stabilnie :p poza tym rybki są ciekawsze (no chyba, że mówi Hannibal, wtedy Will się budzi). I tak jakoś czuje się ciarki kiedy Mads mówi Will is and always will be my friend. I są to bardzo przyjemne ciarki :D

  • Laboranci (Brian, Beverly i Jimmy) nie mają jeszcze rozbudowanych charakterów bo są tłem serialu, ie. jeszcze w nim posiedzą i będzie czas by ich poznać. A adwokat? Pewnie zaraz go ktoś zje albo zabije. Czyli trzeba go szybko “zbudować” :)
    O tak, Will definitywnie wraca do swojej asertywności i wrednego charakterku z początków serialu. Szalenie mnie to cieszy. I masz rację – Hannibal jest bardzo specyficznym mordercą, trudnym do zdefiniowania (Chilton to mówi, co prawda o Willu, ale wiemy, że chodzi o Hannibala). Nie zmienia to faktu, że Hannibal jest bardzo “wysmakowany” w tym co robi i jego hedonizm, a także inteligencję łatwo zauważyć w różnych zbrodniach, gdy wie się czego szukać. Sądzę, że właśnie po tych szczegółach Will odróżnia zbrodnie Hannibala od innych.
    *klaszcze* A wiesz jak to frajda dla mnie? :D

  • Aspekt lęku przed śmiercią jest w śnie Willa oczywisty. Ale w “Hannibalu” nic nigdy nie jest tak proste jak się początkowo wydaje. Stąd tendencja by patrzeć poza pierwszą warstwę interpretacyjną :)
    Dla mnie sen z jeleniem też nie jest jasny, ale sądzę, że jest metaforą dla gry, którą Will prowadzi z Hannibalem. Z jednej strony cały czas szuka dowodów przeciwko niemu (podąża za jeleniem), a z drugiej strony musi cały czas udawać, że mu ufa (Hannibal zapraszający Willa z powrotem do celi). Ale mogę się mylić :)
    Dla mnie tekst “Will is and always will be my friend” był przede wszystkim kiepsko zawoalowaną groźbą. Na zasadzie “będziesz moim przyjacielem, czy tego chcesz czy nie”.

  • Gdyby to nie było tak cudownie zagmatwane straciłoby dużo swojego uroku :) możliwość różnych interpretacji sprawia, że na dobrą sprawę człowiek kończy odcinek a potem całe dnie łamie sobie głowę nad tym co to wszystko znaczy. Kiedy Hannibal mówi, że Will będzie jego przyjacielem to kojarzy mi się automatycznie Hopkins pytający “jak tam twoja rodzina”. On tak szybko sobie nie odpuści, więc Will ma przechlapane :) toksyczna przyjaźń nie ma co i w dodatku jednostronna. Mam nadzieję, że dadzą nam jeszcze trochę czasu na domysły a na koniec wszystko elegancko wytłumaczą.

  • Ja nadal czekam na moment, kiedy zobaczymy, że do Willa wreszcie całkowicie -trafia- to, że Hannibal naprawdę nigdy go nie zostawi w spokoju – zawsze będzie się wokół niego kręcił, próbował zaprzyjaźnić, przeciągnąć na swoją stronę. Jasne, była scena na sali sądowej (“will is and always will be my friend”) i Will chyba podskórnie czuje, że Hannibal naprawdę wierzy w ich przyjaźń, ale czekam na ten moment gdy go całkiem “olśni” i zda sobie sprawę, że już nigdy się od niego nie uwolni. Jestem ciekawa jak twórcy by ten moment rozegrali w serialu :)