Friendship is magic, czyli jak zaprzyjaźniłem się z kannibalem. Hannibal 2×03

Recap (“recapitulate” = rekapitulacja, streszczenie) odcinka 2×03 serialu “Hannibal”.

Myszowy blog robi się ostatnio monotematyczny – nic tylko jedzenie i jedzenie *chichot* Ale co robić, skoro Hannibal wychodzi w taki dzień tygodnia, że akurat i pracy mniej i jest czas spokojnie usiąść i podelektować się odcinkiem… ale co to za frajda delektować się samemu?

Zapraszam do stołu!

SPOILERY do odcinka

Hannibal 2×03 – Hassun

– „hassun” czyli drugie danie japońskiego posiłku kaiseki, które ustala tematykę (związana zazwyczaj z porą roką) całego posiłku.
Za Janice Poon:

Hassun is the second course of a Kaiseki dinner – so named because of the size of the plate (eight inches). This course features foods that are complements of each other in nature, artfully depicting the relationship between sea and mountain  — or field and stream. A sort of balance of opposites.”

– o, grillowanie mięsko ^__^
Jak sądzicie: czego metaforą jest Willowa chęć zabicia samego siebie na krześle elektrycznym? Czy chodzi o zabicie tej części, którą zdołał zmanipulować Hannibal? Czy może to odniesienie do tego, jak „usmażony” był mózg Willa podczas jego choroby? Czy może w ten sposób Will metaforycznie pozbywa się wątpliwości co do swojej niewinności? Na zasadzie „myślałem, że jestem mordercą, to teraz go w sobie zabiję i już nigdy nie zwątpię w to, że jestem dobrym człowiekiem, że postępuję słusznie”. Tylko w takim razie dlaczego Will, która pociąga za wajchę jest ma tak bardzo marsową minę? Może Will-w-garniturze jest w istocie Hannibalowym odłamem osobowości Willa i w istocie „zabija” w sobie te niewinny odłam, który został – przez własną słabość – niesłusznie skazany na śmierć?… ah, tęskniłam za Hannibalem i zabawą w nadinterpretację :D
“I’m bringing sexy back…”

– ojej, jakie śliczne paralele z zakładaniem garnituru *bezczelnie gapi się na pięknych mężczyzn zapinających piękne koszule*
We were all thinking it…
 
– Pani prokurator twierdzi, że Will ma „remarkable visual memory” co jest o tyle ciekawe, że u Harrisa Will ma dosłownie fotograficzną pamięć – pamięta WSZYSTKO co widział. Zastanawia mnie, czy Fuller specjalnie „umniejszył” zdolności Willa w serialu (bo wtedy mógłby zbyt szybko się zorientować w szaradach Hannibala), czy to po prostu pani prokurator nie wie co mówi.
Swoją drogą: łapie mnie złowieszczy śmiech, że Hannibal ma w sobie teraz elementy zarówno procedurala, serialu psychologicznego, jak i prawniczego. Jak tak dalej pójdzie to Fuller wsadzi tu nawet musical ;)
– Hannibal (słuchają pani prokurator): Hehe, Will wcale nie jest najmądrzejsza osobą na tej sali *mikroskopijny uśmieszek, który tylko Mads jest w stanie pokazać, zdając się przy tym w ogóle nie poruszać mięśniami twarzy*
– (gdy panna Kade wytyka Jackowi, że łatwiej być facetem, który nie zauważył cierpienia przyjaciela – bzdura, Jack dobrze wiedział co robi! – niż szefem wydziału Nauk Behawioralnych, który nie zauważył, że stoi przed nim morderca, Mysz bierze taka głupawka, że musi na moment zapauzować oglądanie. Ach, ironia tego serialu nigdy nie przestanie mnie bawić)
– tak jak Jack mnie denerwuje, podoba mi się, że na sali sądowej mam malutki moment odkupienia (gdy mówi, że Will nieznosił swojej pracy i wykonywał ją tylko dlatego, że dzięki temu ratował życia). Załamanie na twarzy panny Kade jest tylko wisienką na torcie, jakim jest ta scena.
– hehe, prawnika Willa nazwał go „pretty package”. Jest obcesowy, wulgarny i wredny, ale go lubię. Ciekawe, czy Hannibal go zje ^_^
– wow. Nareszcie wrócili do kwestii umierającej żony Jacka. Słuchajcie, jestem w takim szoku, że prawie spadłam z krzesła *sarkazm* Ale serio: jedna z niewielu pretensji, jakie mam do Hannibala to to, jak szybko zamietli pod dywan kwestię choroby/umierania Belli. Co nie zmienia faktu, że Lawrence Fishburne piękne gra tę scenę w gabinecie Hannibala. I fajnie, że było odniesienie do Włoch, gdzie książkowi Jack i Bella się poznali.

Hannibal tęskni za Willem…
– gdy Hannibal mówi do Jacka „I’m helling you not to force an issues for the short-term satisfaction it may have”, właściwie podsumowuje swoje podejście do życia i zabijania – Hannibal plays the long game zarówno z Willem, jak i Jackiem, a także całym FBI. Dla niego to ogromna, długa, powoli rozgrywająca się gra i nie ma sensu jej pośpieszać, tylko po to by poczuć chwilową przyjemność. Od tego ma swoje okazjonalne obiadki :)
– „Nie, stary, w ogóle mi do głowy nie przyszło by w ramach pomocy przysłać ci ucho” – powiedział Hannibal z tzw. shit-eating grin na twarzy. Może i sam go nie wysłałeś (doubtful) ale pewnie maczałeś w tym palce. Nie ważne, kto wysłał to ucho i czy rzeczywiście stał za tym zamysł „pomocy” Willowi. Ważne, że może się ono pośrednio przyczynić do urzetelniania historii Willa – że to nie on jest mordercą. Chyba że… że to jedna wielka zmyłka, która ma wzbudzić w Willu nadzieję, że zostanie uniewinniony, by potem te nadzieje stłamsić i zaserwować kolejne uderzenie jego psychice. Albo  to część Hannibalowej gry i ma na celu zasugerowanie wszystkim, że Will miał wspólnika. Hey, with this show, you never know!… 
I wrote you a poem because I love you…
  

– Och Will *wstaje i bije brawo* Twoja gra jest piękna. I bardzo przekonywująca. Pytanie tylko, czy przekona Hannibala.
– Freddie Lounds urwała się z filmu noir. Nikt teraz nie nosi takich zajebistych kapeluszy :D
– smutny Will w klatce jest smutny *sad puppy face*
– om nom nom. Pieczysty strażnik, nom nom. Kompilacja greatest hits, jak w radiu Złote Przeboje. Hannibal, przeszedłeś sam siebie :)
– „Trzeba było pobrać od Willa próbkę kału”. No, przepraszam bardzo, KUTWA, teraz o tym rozmawiają? Gdzie była ta propozycja cztery odcinki temu??? Ale fajnie, że Beverly pamięta o danej Willu obietnicy i stara się mieć otwarty umysł i nie zakładać z góry, że to on jest mordercą tylko dlatego, że na to wskazują dowody.
Jak tu nie kochać obsady?
 
– Chilton myśli, że jest taki sprytny. Mówi „Will Graham i ja nie mieliśmy relacji osobistych, więc nie mógł mną manipulować”. A teraz spójrz na proszone obiadki, które jadasz u Hannibala i jeszcze raz przemyśl swoją wypowiedź, Frederick!
– „There is not yet a name for what Will Graham is (…) He likes to play God,” mówi Chilton, opisując sposób w jaki Will zabija swoje ofiary (metodycznie). A z tyłu sali siedzi Hannibal i radośnie chichocze w kułak. „Och, Frederick, jak ty pięknie o mnie mówisz”.
– Mniamniam, rozcinanie twarzy, odcinanie ucha, pyszności. Ach, Fuller, ty wizualny onanisto.
– Pytanie: kto inny zamordował strażnika, czy Hannibal specjalnie niechlujnie „podrobił” poszlaki? Bo w to, że się „spieszył” i rzeczywiście coś spartolił to nie uwierzę.
– Occam’s BROOM? Miotła Occama? Myślałam zawsze, że to jest brzytwa Occama? A czekaj, jedno jest od zamiatania niewygodnych faktów pod dywan, a drugie to narzędzie, którym swoich klientów golił Sweeney Todd. Ba-dum-tsss.
– Hm, a co jeśli cała ta akcja – zorganizowanie Willowi admiratora, przekonanie innych, że Will może być niewinny – służy tylko temu, by Hannibal namówił Will do świadomego kłamstwa (bo przecież Will -wie- że ten adorator w istocie nie jest tą osobą, o czyje zbrodnie jest oskarżony), a co za tym idzie w kolejny, nowy sposób „złamał” jego dobrą, prawą, niewinną psychikę?… no bo jeśli Will zostanie uznany za niewinnego na podstawie dowodów, o których wie, że są nieprawdziwe – ale nikomu o tym nie powie – to wcale nie jest taki niewinny. No bo skłamał. Może Hannibal nadal próbuje go zmanipulować? Na zasadzie „daje ci wyjście z tej sytuacji Will, nikt nie musi widzieć, że to kłamstwo, tylko my. Jestem twoim przyjacielem, utrzymam twój sekret”.
O tym, że wszelkie próby uniewinnienia Willa ze strony Hannibala są jedynie wielką laurką pt. „Jestem seryjnym mordercą, który lubi bawić się ludźmi, ale zobacz jak cię lubię – wsadziłem cię do więzienia, ale teraz cię z niego wyciągnę” już nawet nie będę wspominać.
– Dobra, Hannibal – przyznaj się: wyciąłeś ten cały numer ze strażnikiem nie tylko na potrzeby Willa, ale także po to, by móc usiąść na krześle świadka, spojrzeć na całą salę sądową, pomyśleć sobie „I am your master” i totalnie ich wszystkich zmanipulować. Chciałeś się po prostu zabawić w Flecistę z Hamelin CHECK :P
 
 
 
– „A mind faced with the possiblity of committing such deeds will find an alternative reality to believe in” – czyli tak naprawdę, Hanni, ty nie zabijasz ludzi, tylko zostawiasz dla swojego Best Friend Willa Grahama śliczne prezenty i laurki, tak? No bo przecież tak robią najlepsiejsi przyjaciele na świecie, którzy przecież tacy sami i wyjątkowi, tylko nikt inny na świecie ich nie rozumie, nie?… Serio: czasami mam wrażenie, że „realność” w której żyje Hannibal – i do której uparcie wsadza Willa – jest w istocie pełna szczeniaczków, tęczy i puchatych jednorożców. Martwych szczeniaczków, tęczy płynów ustrojowych i puchatych jednorożców wypchanych ludzkimi zwłokami. Każdemu jego porno.
– Czy tylko mi się wydaje, że gdy Hannibal mówi “Will is and always will be my friend” to jest to w istocie groźba? 

Bros 4 LIFE!
  
– Czyli jednak Hannibal chciał wzbudzić nadzieje wszystkich, którzy liczyli na uniewinnienie Willa (włącznie z samym Willem), by potem je po chamsku zdeptać?… a może jednak Hannibal naprawdę próbował w ten sposób Willa wyciągnąć z więzienia (bo smutno mu tak samemu siedzieć w gabinecie) tylko, o dziwo, mu się nie udało?… kurczę, nawet podoba mi się ta druga opcja, tylko nijak nie mogę uwierzyć to, że coś, co Hannibal sobie zaplanował mogło nie wypalić.
– Aha! Śmierć sędziego zdaje się sugerować, że rzeczywiście plan Hannibala – by uniewinnić Willa – nie wypalił, bo (zdaniem Hannibala) sędzia był za głupi. Więc Hannibal pokazał mu jak bardzo się mylił. I jak kończą ludzie, którzy stają na drodze Hannibala. Ale czekajcie… czy zabicie sędziego nie skończy się tzw. mistrail?
– Hm, czyli zaczynamy rozprawę od początku (mówiłam – Fuller bawi się w serial prawniczy!), Will nadal jest podejrzewany przez wszystkich o popełnione zbrodnie, ale mamy dodatkowego „gracza” w postaci zabójcy Shoot First, Mutilate Later, który zdaje się niebezpiecznie adorować Willa.
Pytanie tylko: czy jest to ktoś namówiony i zmanipulowany przez Hannibala do „przeszkadzania” w rozprawie i procesie Willa? Czy Hannibal sam odpowiada za te zbrodnie i od początku chodziło mu o mistrail, o ciągłe trzymanie Willa w zawieszeniu, w niepewności, o zabawę nim?… ech, totalnie już się chyba zgubiłam.
– Hurra! Wielki powrót swiggity swag, the nightmare stag!
– Skoro Will czuł jakby morderca (ten nowy) „wychodził za nim z sali sądowej”, może ten morderca – zakładając, że to jednak nie Hannibal – bierze w jakiś sposób udział w rozprawie? Może to pani stenotypistka! :D
Friendship IS magic!