Kicking the bucket, czyli Hannibal 2×05

Recap (“recapitulate” = rekapitulacja, streszczenie) odcinka 2×05 serialu “Hannibal”.

W ramach bycia monotematycznym Mysz zaprasza na omówienie kolejnego odcinka Hannibala.
 

Czytajcie i komentujcie wszyscy, oto notka moja. ;)

SPOILERY do odcinka

Hannibal 2×05 – Mukozuke

mukōzuke czyli “a sliced dish of seasonal sashimi”.

– Biedny Mads. Pewnie znowu musieli nakręcić –naście ujęć zanim udało mu się tak perfekcyjnie rozbić jajko. No chyba, że ćwiczył poza planem i teraz jest w tym mistrzem.
– oho, Fuller znowu bawi się w kontrasty – wcześniej ubieranie koszul i krawatów, teraz jedzenie Hannibala kontra więzienny prowiant Willa (NARESZCIE jest jedzenie. Ze trzy odcinki nie było żadnych potraw).
PS. Okej, rozpoznaję na tacy Willa jajecznicę, (z prawej na dole), owsiankę (z lewej na dole), kawę (w kubku), połówkę czerstwej bułki (po lewej od kawy) i widelec. A co jest w lewym górnym rogu??

 Czerwony sweterek. Who wore it best?

– alsdhgaslkdh Hannibal ma nie przylizane włosy i sweterek zamiast garnituru. Hanny, are you okay? Are you sick? *przykłada mu łapkę do czoła i sprawdza temperaturę*
A tak, on a personal note: nie lubię gdy Hannibal ma nieulizane włosy. Jakoś sobie zakodowałam, że jak włosy są ulizane to jest Hannibal, a jak są luzem, to to jest Mads. I teraz widzę Madsa a nie Hannibala *smuteczek*
– „You’re a great friend, Hannibal”, mówi Jack.
A w tym momencie malutki głosik w głowie Hannibala krzyczy „Tak! TAK! A teraz powiedz to Willowi! Może jak Ty mu to powiesz, to wreszcie uwierzy!” :D

Powiedźcie, że nie tylko ja miałam w głowie
taki wewnętrzny monolog w wykonaniu Hannibala!
– O mój Boże. Freddie Lounds prosi Jacka, by nie wchodził na miejsce zbrodni, bo widok, który tam zastanie może nim zbytnio wstrząsnąć? To on ma w sobie jednak jakieś szczątkowo ludzkie odruchy? Nie wierzę.
– Biedny Jack *tulimy*
Swoją drogą: jeśli Fuller dostał „zjebkę” od różnorakich fanów serialu, za to, że zabił kobiecą postać (i że niby w ten sposób pokazał swoją „mizoginię”, „szowinizm” i różne inne górnolotne hasełka), to ciekawe jak fani zareagują na zrobienie z Beverly warstwowej wystawy a’la dzieło Damiena Hirsta)
Pytanie techniczne: skąd Hannibal wziął takie ogromne tafle szkła/grubej pleski? Myślałby kto, że FBI byłoby go w stanie wytropić, gdyby dokonał takiego zakupu.

too soon?
– Tulimy Briana i Jimmy’ego!
– Dobra, totalny strzał w ciemno, oparty nie o dedukcje fabularne, ale o Mysią znajomości konstrukcji „serialu” jako medium – ten salowy, który zakłada maskę Willowi?… ja znam tego aktora (Jonathan Tucker; czy on się pojawił gdzieś w tle, w odcinku 2×03 “Hassun”?) A jeśli w miarę rozpoznawalny aktor wciela się w trzecioplanową postać, która (chwilowo jeszcze) nie ma imienia, wniosek jest prosty:… ON JEST WIELBICIELEM WILLA. Teoria ta może się okazać błędna, ale mock my words: facet okaże się jeszcze istotny dla fabuły.

Czyżby nowy “murderer of the week“?
– Biedny Will wieziony na wózeczku, jak ogromny sześciopak. Biedny, biedny Will *głasku głasku*
– Bardzo mi się podoba scena, gdy Jack odpina Willa od wózka i zdejmuje mu kaftan i maskę. Niby robi to trochę agresywnymi ruchami, jakby nie chciał za długo Willa dotykać, ale dla mnie jest w tej scenie przede wszystkim niechęć, gniew i smutek. Ale nie dlatego, że Jack jest zły na Willa, bo podejrzewa go o bycie mordercą (im dalej w las tym bardziej myślę, że Jack nie wierzy w to, że Will jest winny), tylko jest zły, że jego przyjaciel został potraktowany jak zwierzę, w tak pozbawiony godności sposób.
No i pozwala mu też swobodnie podejść do ciała Beverly. D’aww, Jack still cares for Will :3
I na dodatek mu ufa. To znaczy, podejrzewam, że z obserwatorium jest tylko jedno wyjście i Jack (i jego gnat :D) będzie tego wyjścia pilnował, by Will nie uciekł. Ale jednak mu w jakimś stopniu ufa, skoro zostawia go samego. Co więcej, ufa też jego „metodzie”, pozwalając mu samemu „rozgryźć” zbrodnię.
– Ojej, jaka ładna scena. Myślimy, że Will będzie bezuczuciowo interpretował scenę zbrodni (zamyka oczy, czyli zaraz zobaczymy wahadło), ale zamiast tego Will się emocjonalnie rozpada. Tak FAJNIE przemyślana scena.

Somebody give Will Graham a tissue!
A surprise Beverly appears.
O, i jaka ładna scena rekonstrukcji – Will duszący Beverly, mrożenie, krajalnica… *klaszcze*
– Czyli Will trochę jednak obwinia Jacka za to, że nie było go wczoraj w FBI, tak by Beverly mogła z nim porozmawiać, zamiast iść szukać dowodów?
Ale mimo, że go obwinia, to nadal zachowuje swój „cool” i nie szasta oskarżeniami na Hannibala, tylko sugeruje, że Jack musi się sam wszystkiego domyślić. Jaka to jest ładnie rozegrana scena. I jeszcze to westchnięcie pełne rezygnacji, zanim Will odpowiada na pytanie Jacka… cudo!
Swoją drogą: brawa (jak zwykle) dla Hugh Dancy’ego za umiejętne rozegranie tego, jak bardzo Will stara się kontrolować swoje emocje i nie wybuchnąć płaczem. Zacinające się wypowiedzi, urywany oddech, drżenie głosu… majstersztyk.
– Chilton przewracający oczami, gdy mówi, że nie może podsłuchiwać rozmów w „privacy room”. „Och, te głupie przepisy, zabraniające mi inwigilacji” :D
W ogóle Chilton i jego podejście na zasadzie „no pomyliłem się, wielkie mi coś” szalenie mnie bawi. W sumie chciałabym żeby przeżył jak najdłużej, bo to co z tą rolą robi Raul Esparza jest fantastyczne.

Frederick Chilton, Sassy MD.
– *dreszcze* Wow. Tyle subtelnej gry aktorskiej (głosem i twarzą) w jednym zdaniu (chodzi o moment gdy Will mówi „Just think, Frederick, you could be the one who catches him after all”). Na dodatek Will znowu uderza w czułą strunę ambicji Chiltona. Jestem wielką fanką scen między tymi dwiema postaciami. Nie wiem czy zauważyliście, ale to właśnie wtedy wychodzi z Willa „Hannibalowy element” – zdolność manipulacji, wyrachowanie, brak empatii… nasi chłopcy rzeczywiście są bardziej podobni niż się wydaje na pierwszy rzut oka ;)
– OŻ TY WREDNA MENDO.
Będzie mi się kanibal jeden uśmiechał, zżerając biedną Beverly. CO TO, TO NIE. Żryj ją sobie, ale nie bądź przy tym perfidny!
 
– Hehe, Abel Gideon mówiąc, że Will ma w sobie „to coś”, co pozwoliłoby mu zabić człowieka. Czyżbyś insynuował, że Will może być mordercą?… we’re waaaaay past that little theory  :D
A poza tym: hurra! Eddie Izzard wrócił!

Lubicie interpretację, że Hannibal to Lucyfer?
– „Concealing the absence of ethics and morality”. Ojejku, jaki to ładny zwrot :3
– Rozmowy Hannibala i Chiltona o ich „ niedyskrecjach” (przy czym pamiętajmy, że Chilton tylko –myśli- że wie z kim się bawi w tę niebezpieczną grę) przypominają mi dwa wilki przy zwierzęcym truchle – niby ten sam gatunek, ale jeden to Alfa, a drugi to Beta, tylko że Beta myśli, że skoro Alfa dopuścił go do swojego „stołu”, są na tym samym poziomie. A figę, Chilton! Jak tylko Alfa-Hannibal się tobą znudzi, zostaniesz zagryziony szybciej niż to truchło nad którym się do siebie szczerzycie.
– Nie, sorry, ale interpretowanie wieloznaczności rozmowy Hannibala i Gideona to jak tango na polu minowym. Nie piszę się na to. Ale nadal próbuję rozgryźć dlaczego właściwie Gideon nie chce Hannibala wydać. Rozumiem, honor amongst thieves i tak dalej, wzajemny szacunek ludzi o podobnych „predyspozycjach”, ale czy Gideon nie wie, że pogrywanie z Hannibalem to niebezpieczna zabawa?
– „That was rude, Miss Lounds
*radosne klaskanie Myszy na tę sugestię „konsumpcji” – i późniejszego shit-storm, które by się rozpętało wokół Fullera za zabicie kolejne kobiety w serialu – ale musimy się wstrzymać, bo jeśli trzymamy się książek, to Freddie musi wytrwać do „Czerwonego smoka”*

ZJEDZ JĄ, HANNIBAL!
ZJEDZ JĄ!
– Salowy sepleni. Hmmm… pytanie czy to słabość (kompleks, który np. Hannibal mógłby wykorzystać w manipulacji), czy to fasada udająca „słabość”?
– Niech mnie ktoś trzyma, bo padnę. Wiem, że wszyscy zachwycają się twarzą Madsa i jego umiejętnością kontrolowania mimiki, ale to, jak Hugh Dancy gra twarzą (np. w scenie z Freddie Lounds) nieodmiennie zwala mnie z nóg. Brawo, panie Dancy. BRAWO.
Swoją drogą: ktoś jeszcze zauważył paralele między tym, jak Will wykorzystuje Freddie do „komunikacji” z mordercą, a tym, jak podobny manewr jest wykorzystany w „Czerwonym smoku” Harrisa?
– A NIE MÓWIŁAM ŻE TO ON?!?!?!?! Konstrukcja seriali, kochani. It lets you catch the killer 90% of the time. W ten sposób zawsze rozgryzam odcinki Criminal Minds przed końcem. I większość innych seriali kryminalnych. Z filmami bywa trudniej, bo mają mnie ustabilizowaną formułę. Ale w serialach? Działa bezbłędnie.
Nikt nie ucieknie… OD WIANKA.

– Hm. Salowy mówi, że Will jest „utalentowany” skoro ukrywał się w FBI. Czyli raczej nie ma pojęcia o istnieniu Hannibala i nie miał z nim kontaktu *smuteczek* A tak liczyłam na współpracę. Pozostaje mieć nadzieję, że Hannibal tego mordercę „wywącha” i też zacznie się z nim bawić.
– Hm hm hm. Czyli salowy zabił baliwa, ale Hannibal sędziego?… ciekawe.
– Pan salowy byłby idealnym pet project dla Hannibala. O wiele lepszym niż Abigail Hobbs.
Bad move, Will. Tak bardzo zły ruch. Nie dość, że każesz mordercy kogoś zabić (to jest karalne, prawda?), nie dość, że Gideon to podsłuchał (i pewnie uprzedzi Hannibala), to jeszcze podesłał Hannibalowi zabawkę do psychologicznego maltretowania w postaci niedoświadczonego, młodego psychopatycznego zabójcy. To się źle skończy.
PS. Czyli jednak seplenienie jest udawane, by sprawiać wrażenie w jakiś sposób „ułomnego”.
PS2. Kolejna paralela do „Czerwonego smoka”, gdzie uwięziony Hannibala wysyła wiadomość do Dolarhyde’a (innego mordercy), by ten zabił Willa Grahama i jego rodzinę.
– OŻ TY  O___O
JAKA FANTASTYCZNA SCENA. Will zamieniający się w jelenia (z nawiązaniem do „nadziewania” na jelenie poroże). Mówiłam, że nie należało zlecać psychopacie zamordowania Hannibala. That makes you no better than Lecter, Will.
Also: mmm, goła klata (oj cicho, I’m only human!)

 
 
– Gideon mówi, że on i Alana są „equally expendable”. Czyli jednak zdaje sobie sprawę z tego, że Hannibal go wykorzystuje. Czemu więc się na to zgadza? Czemu mu pomaga? Czy może tylko udaje, że mu pomaga, a w rzeczywistości będzie prowadził własną grę, gdzieś na boku?
– Pytanie do publiczności: jak obstawiamy – Gideon wyjawia Alanie „sekret Willa” by uratować Hannibala, czy by uratować Willa przed samym sobą? Czy może obie opcje na raz?
Swoją drogą: nawet jeśli Gideon to robi tylko po to by uratować Hannibala, zgadzam się z nim – Will już zaczyna żałować tego co zrobił i pewnie świadomość tego, że kazał kogoś zabić prędzej czy później złamałaby go psychicznie. Gideon o tym wie, i sprytnie wykorzystuje prawdę w swojej manipulacji Alaną (how very Hannibal of you, Gideon).

Reakcja Tumblra na odcinek 2×05.
– Przepraszam, że zawrzasnę, ale: BASEN! NARESZCIE (niewtajemniczonym wyjaśniam, że parę miesięcy temu Internet obiegły zdjęcia Madsa Mikkelsena w kąpielówkach na basenie i fanki dostały apopleksji, czekając aż ta scena pojawi się w serialu :D)
– Dobra, sorry, ale: co tam Mads! Spójrzcie na tego salowego! Jakie śliczne tatuaże! *___*

No co?… Jestem tylko człowieko-myszą!
Umiem docenić ładne męskie ciało ze
strategicznie umiejscowionymi tatuażami!
– … wow. Nie mam słów. Jaki piękny montaż (od umywalki z kapiącą krwią, poprzez twarz Willa, aż po strumień krwi i widok rozkrzyżowanego Hannibala z pętlą na szyi), jaka piękno scenografia (szary granit, taki piękny), jaka piękna kompozycja (jak pieta albo obraz przedstawiający scenę religijną)… kurde, dobry jest ten młody :)

– „Are you the Chesapeake Ripper?” pyta młody morderca.
Źrenice Hannibala się rozszerzają.
A młody na to: I love your work ;)

*powtarza jak mantrę*
Nie będę miała sprośnych skojarzeń,
nie będeęmiała sprośnych skojarzeń…
– Dobra. Przyznać się: kto jeszcze w zbliżeniu na twarz Willa pod koniec odcinka czekała na taki malutki, ledwo dostrzegalny uśmieszek na jego ustach?… bo ja tak.
W ramach dodatku: ciekawe ujęcie symboliki wody w tym odcinku, courtesy of jak zawsze niezawodnej ekipy The A.V. Club:

Will’s own transformation is writ large when he imagines growing the stags horns—the accepted symbol for Hannibal. Yet, it’s important to note how uncomfortable he seems with the process. But the symbol that interested me the most about the switch in power dynamic was the use of water. Both visually and audibly, water was a major element (pun totally intended) throughout the episode. Water has been used symbolically before in Hannibal, namely in the first season’ “Rôti.” While the element so regularly symbolizes cleansing or rebirth, in “Mukozuke,” it represents a different kind of rebirth for Will. First, we see water drip off of Beverly, signaling that she had been frozen in order to cut her so precisely. But that water run off is eventually mixed with her own blood, signifying that the rebirth will be a tainted one. Will realizes his full transformation, into someone who is capable of murder rather than just imagining it, when he sees the water dripping from his sink turn to blood. His own face transforms in the altar where his admirer is torturing the true fiend—Hannibal.”

Pytanie do publiczności: czy Hannibal wybaczy Willowi nasłanie na niego mordercy (może nawet będzie po wrażeniem, że Will się na to zdobył), czy raczej będzie chciał się mścić?
…biorąc pod uwagę promo do kolejnego odcinka (nigdy ich nie oglądam, ale Tumblr mi zaspoilował i musiałam) chyba raczej to drugie. Powiem jedno (spoiler) HANNIBLOOM I JEDZENIE NA WYNOS O_O(/spoiler)

 

  • livhannah

    – Jack-Will; może troszeczkę obwiniania jest, choć raczej nie stricte osobistego („to przez Ciebie, Jack”), bardziej na zasadzie „a mogło pójść inaczej, gdyby tylko…”. Dla mnie brak wymienienia Lectera jako winnego wiąże się trochę z myśleniem „mówiłem Ci tyle razy, nie słuchałeś, nie będę się powtarzał”. Się może chłopak już zmęczył, że Jack tak bardzo nie chce uznać możliwości, że Hannibal jest mordercą i sobie trochę „dał spokój” ;)
    – ciekawa jestem, czy tę zdolność do manipulacji Will „miał w sobie” od początku, czy dopiero kontakt z Lecterem, oskarżenie o morderstwo, „cel uświęca środki” popchnęły go do takich zachowań.
    – Gideon może chcieć coś od Lectera. Albo stwierdził, że lepiej grać po jego (Lectera) „stronie boiska”. Mniej próbowania pogrywania z dr, raczej staranie się pozostania przy życiu.
    – „That was rude, Miss Lounds” *radosne klaskanie Myszy na tę sugestię „konsumpcji”*; ciekawa jestem ile osób nie pomyślało o tym, nie skojarzyło ;)
    – „Swoją drogą: ktoś jeszcze zauważył paralele między tym, jak Will wykorzystuje Freddie do „komunikacji” z mordercą, a tym, jak podobny manewr jest wykorzystany w „Czerwonym smoku” Harrisa?”; ja, ja, ja! *wyrywa się z łapką w górze* *_^ z kolei trucht Freddie za salowym (gdy tamten wymienia warunki rozmowy) skojarzył mi się z przebieżką Starling z „Milczenia…” podczas pierwszej wizyty u Lectera (bodajże tylko w filmie Chilton ją tak „przegania” po korytarzach). I jak mi się maska Willa podoba – nawiązująca, ale oryginalna ;)
    – obstawiam obie opcje naraz.
    – IMO niemal każdy odcinek zawiera w sobie spore ilości wizualnego porna dla oczu. Akurat w tym odcinku się nagromadziło ;)
    – też czekałam, choć jego pojawienie się oznaczałoby, że źle z Willem *smuteczek*.
    – tez obstawiam zemstę. wyrafinowaną i podaną na zimno ;) promo za to ucieszyło mnie sugestią, że Jack w końcu zaczyna coś podejrzewać.

  • Mysz mi zaspoilerowała (pewnie nie zbyt dużo) książkę. Zła Mysz C:
    + Boże, przynajmniej Beverly nie żyła jak ją cięto. Moja teoria o samobójstwie, przed śmiercią poległa, ale cóż. Ale mam rację, nie żyła? Nie żyła prawda? *ma nadzieję*
    + Strasznie mi się podobała reakcja Will’a na śmierć Bev i jego późniejsze działania. Opanowanie, danie się zmanipulować przez Gideon’a, przejście na ciemniejszą stronę Willa warunkowaną przez złość.
    + wyrastanie rogów było świetne. Will wyglądał jak motylek >w<
    + muzyka w Hannibalu jest boska, czyż nie. Mocne dźwięki gdy Will zobaczył co się stało z Katz. Czułem wtedy straszny niepokój.
    + Freddie pierw zrobiła fotkę. Uwielbiam jej wyrachowanie, naprawdę. Tylko czy troska o Jacka była szczera, czy tylko wyrazem uprzejmości?
    + Hannibal w nieulizanych włosach i w sweterku wygląda tak niewinnie. Boże, jakby tak chodził na co dzień to nikt nigdy by go o nic nie podejrzewał. Nawet Will xD
    + Jesteśmy tylko ludźmi więc zachwycajmy się tatuażami ^.^
    + Boże tak bardzo lubię Hannibala (jako postać) ale tez tak bardzo chcę by ktoś go boleśnie wykończył. Czy to się wyklucza. Pomysł młodego na śmierć był niezły, ale gdyby po prostu strzeli byłoby po sprawie. Zresztą to dziwne, jak dowiedział się, że Hanni to Rozpruwacz, to jakoś nie przeniósł swojego fanostwa na niego. HELOŁ WILL NIC NIE ZROBIŁ
    + promo niszczy moje uczucia. Chociaż miło, że Jack zaczyna coś podejrzewać. Ten strach w oczach Hannibala <3

  • Jakbym słuchała przyjaciółki… Po prostu genialna notka :D Gdyby nie owa przyjaciółka, to nawet bym tutaj nie trafiła.
    Ten odcinek był niemożliwe! Czy zamrożony człowiek jest już martwy, czy też nie? Od początku mnie to męczy i nie wiem, co myśleć…
    Później ten sweterek… Taki Johnowaty… Psuje mi to obraz Hannibala. On nie może być Johnowaty, prawda?
    I znowu ta “ruda małpa w czerwonym”… Jak ja jej nie lubię. Jak ona mnie wkurza… Jak mnie irytuje… Czy ktoś mógłby dać wilczy bilet tej pani? Błagam… Dużo lepiej wyglądałaby w wersji jeleniej…
    Scena na basenie jest niemożliwie dobrze nagrana i zagrana. Wszystko do siebie pasuje, idzie płynnie i wygląda bardzo realnie. Aż ma się wrażenie, że biedny Mads zbyt na serio wziął swoją rolę i nawet zbyt serio się dusił… Aktorstwo takie niebezpieczne. Wow.
    Trailer do nowego odcinka mnie powalił. Kompletnie mnie zniszczył i przez chwilę zastanawiałam się, czy nadal chcę mieć oczy… Oby to było tylko wyobrażenie. Jeżeli nie, to dotychczasowe porno pójdzie się schować do kąta ze wstydu, że jest takie słabe.
    Ach ten Hannibal… Rujnuje życie i nie daje pisać pracy licencjackiej…

  • Anonymous
  • Zastanawia mnie czy było błędem ze strony salowego że nie pozbył sie telefonu Hannibala czy zrobił to specjalnie? Bo jeśli nie to to strasznie głupi błąd z jego strony. Co o tym myślicie?

  • Biedny Mads musiał się znowu popisywać swoimi umiejętnościami żonglera :D

  • Może nie sądził, że ktokolwiek będzie Hannibala szukał? Wszak nie wiedział, że Gideon podsłuchał jego wymianę zdań z Willem. A nawet jeśli to tym bardziej nie wiedział, że Gideon nakabluje FBI.
    Nie jest to więc moim zdaniem stricte błąd, a raczej niedopatrzenie.

  • – też uważam, że obwinianie jest bardziej z gatunku “szkoda, że tak wyszło”. Nie sądzę, by Will personalnie obwiniał Jacka o śmierć Beverly. Bardziej samą Beverly, skoro postąpiła wbrew radom Willa i sama weszła w paszczę kanibala ;)
    – moim zdaniem zdolność ta zawsze była w Willu. Zauważ, że Will choć określany jest jako “gdzieś na skali autyzmu” wcale-a-wcale autyzmu nie ma. Jego unikanie kontaktu wzrokowego w pierwszym sezonie, udawanie wycofanego to też był rodzaj manipulacji – “wmawiał” ludziom, że jest autystyczny by ci się od niego odsuwali. Will jest szalenie empatyczny i odpychanie ludzi od siebie było formą psychicznej obrony. To też wymagało wyrachowania, tylko trochę innego rodzaju. Stąd wnioskuję, że Will miał w sobie tę umiejętność od zawsze (i Hannibal to zauważył).
    – Jak można nie skojarzyć EAT THE RUDE?! :D
    – przeganianie Freddie mnie też się skojarzyło z Milczeniem. A pokrywka mini-meat-pie (widoczna u góry wpisu)? Przecież to odniesienie wizualne do słynnej maski Hannibala! Kocham Fullera i jego ukłony w stronę kanonu! :D
    – ja obstawiam, że to co widzieliśmy w promosie ma związek z zemstą. Na zasadzie “siedzisz za kratkami, Will i nie będziesz mógł mnie powstrzymać, gdy zacznę się zabawiać z bliską ci osobą”. Oczywiście “zabawiać” jest tu zarówno w znaczeniu dosłownym, jak i psychologiczno-manipulacyjnym :)

  • *przerażenie* Ojej. Co zespoilowałam? :(
    – no właśnie nie wiadomo. Powiedziane jest, że Hannibal ją dusi, ale nie jest powiedziane, czy do śmierci, czy tylko do nieprzytomności *głaszcze i pociesza*
    – mnie “przemiana” Willa fascynuje. Bo wiadomo: każdy z nas ma taki moment, że najchętniej by głowę komuś urwał. Ale gdybyśmy to rzeczywiście zrobili, pewnie żałowalibyśmy swojej chwili “słabości”. Pytanie: czy Will też będzie żałował tego, że nasłał na Hannibala zabójcę, czy już przekroczył tę granicę moralności? Niby Hannibal się totalnie o to prosił, a śmierć Beverly sprawiła, że Will jest bardziej zdesperowany, ale ja wciąż liczę na to, że w Willu jest zbyt wiele dobra, by ostatecznie przeszedł “na ciemną stronę”
    – sądzę, że troska o Jacka była szczera. Służbowe wyrachowanie nie sprawia, że Freddie jest totalnie bez serca. Wbrew temu co mówi :D
    – śliczne tatuaże *wcale się nie ślini. WCALE*
    – czemu młody nie przeniósł swojej fascynacji na Hannibala? Bo ludzkie ciągoty często nie poddają się logice. Młody wybrał sobie na obiekt admiracji Willa, i Hannibal, jak ofiara wybrana przez Will, mógłby być nawet wcielonym Szatanem (blisko, blisko), a młody i tak by go zabił, bo to Will jest obiektem jego westchnień. Z obsesją jest tak jak z miłością – można ją analizować, ale nie zawsze można ją zrozumieć :)
    – JEDZENIE NA WYNOS!!! :D

  • W sumie nie wpadłam na to, by zastanawiać się, czy Beverly podczas cięcia była jeszcze żywa. Wiemy, że Hannibal ją dusił, ale nie wiemy czy tylko na tyle, by straciła przytomność i mógł ją zamrozić, czy na tyle by straciła życie. To w sumie dobre pytanie do twórców :)
    Najpierw sweterek, potem kąpielówki… wszystko takie nie-Hannibalowe!
    Też nie przepadam za Freddie, ale jeśli ją zabiją to znów podniosą się głosy, że Fuller jest seksistą i zabija tylko postacie kobiece.
    Mnie autentycznie szkoda “mordercy tygodnia”. Podobała mi się ta postać. Poza tym brakuje mi trzecioplanowej postaci seryjnego mordercy, który mógłby się utrzymać dłużej niż jeden odcinek, a jednocześnie pojawiać się częściej niż (wspaniały zresztą) Abel Gideon.
    Osobiście jestem bardzo ciekawa jak rozegrają się wydarzenia z promosa. Najpierw scena w łóżku, potem jedzenie na wynos… oj, komplikują się sprawy i to mocno :)

  • Dzięki za wyjaśnienie :) mam nadzieje że zrobisz to samo z kolejnym odcinkiem bo świetnie się to czyta.

  • Jak najbardziej będą notki dotyczące kolejnych odcinków – Mysz za punkt honoru poczytuje sobie “zrecenzowanie” wszystkich odcinków Hannibala :)