Kicking the bucket, czyli Hannibal 2×05

Recap (“recapitulate” = rekapitulacja, streszczenie) odcinka 2×05 serialu “Hannibal”.

W ramach bycia monotematycznym Mysz zaprasza na omówienie kolejnego odcinka Hannibala.
 

Czytajcie i komentujcie wszyscy, oto notka moja. ;)

SPOILERY do odcinka

Hannibal 2×05 – Mukozuke

mukōzuke czyli “a sliced dish of seasonal sashimi”.

– Biedny Mads. Pewnie znowu musieli nakręcić –naście ujęć zanim udało mu się tak perfekcyjnie rozbić jajko. No chyba, że ćwiczył poza planem i teraz jest w tym mistrzem.
– oho, Fuller znowu bawi się w kontrasty – wcześniej ubieranie koszul i krawatów, teraz jedzenie Hannibala kontra więzienny prowiant Willa (NARESZCIE jest jedzenie. Ze trzy odcinki nie było żadnych potraw).
PS. Okej, rozpoznaję na tacy Willa jajecznicę, (z prawej na dole), owsiankę (z lewej na dole), kawę (w kubku), połówkę czerstwej bułki (po lewej od kawy) i widelec. A co jest w lewym górnym rogu??

 Czerwony sweterek. Who wore it best?

– alsdhgaslkdh Hannibal ma nie przylizane włosy i sweterek zamiast garnituru. Hanny, are you okay? Are you sick? *przykłada mu łapkę do czoła i sprawdza temperaturę*
A tak, on a personal note: nie lubię gdy Hannibal ma nieulizane włosy. Jakoś sobie zakodowałam, że jak włosy są ulizane to jest Hannibal, a jak są luzem, to to jest Mads. I teraz widzę Madsa a nie Hannibala *smuteczek*
– „You’re a great friend, Hannibal”, mówi Jack.
A w tym momencie malutki głosik w głowie Hannibala krzyczy „Tak! TAK! A teraz powiedz to Willowi! Może jak Ty mu to powiesz, to wreszcie uwierzy!” :D

Powiedźcie, że nie tylko ja miałam w głowie
taki wewnętrzny monolog w wykonaniu Hannibala!
– O mój Boże. Freddie Lounds prosi Jacka, by nie wchodził na miejsce zbrodni, bo widok, który tam zastanie może nim zbytnio wstrząsnąć? To on ma w sobie jednak jakieś szczątkowo ludzkie odruchy? Nie wierzę.
– Biedny Jack *tulimy*
Swoją drogą: jeśli Fuller dostał „zjebkę” od różnorakich fanów serialu, za to, że zabił kobiecą postać (i że niby w ten sposób pokazał swoją „mizoginię”, „szowinizm” i różne inne górnolotne hasełka), to ciekawe jak fani zareagują na zrobienie z Beverly warstwowej wystawy a’la dzieło Damiena Hirsta)
Pytanie techniczne: skąd Hannibal wziął takie ogromne tafle szkła/grubej pleski? Myślałby kto, że FBI byłoby go w stanie wytropić, gdyby dokonał takiego zakupu.

too soon?
– Tulimy Briana i Jimmy’ego!
– Dobra, totalny strzał w ciemno, oparty nie o dedukcje fabularne, ale o Mysią znajomości konstrukcji „serialu” jako medium – ten salowy, który zakłada maskę Willowi?… ja znam tego aktora (Jonathan Tucker; czy on się pojawił gdzieś w tle, w odcinku 2×03 “Hassun”?) A jeśli w miarę rozpoznawalny aktor wciela się w trzecioplanową postać, która (chwilowo jeszcze) nie ma imienia, wniosek jest prosty:… ON JEST WIELBICIELEM WILLA. Teoria ta może się okazać błędna, ale mock my words: facet okaże się jeszcze istotny dla fabuły.

Czyżby nowy “murderer of the week“?
– Biedny Will wieziony na wózeczku, jak ogromny sześciopak. Biedny, biedny Will *głasku głasku*
– Bardzo mi się podoba scena, gdy Jack odpina Willa od wózka i zdejmuje mu kaftan i maskę. Niby robi to trochę agresywnymi ruchami, jakby nie chciał za długo Willa dotykać, ale dla mnie jest w tej scenie przede wszystkim niechęć, gniew i smutek. Ale nie dlatego, że Jack jest zły na Willa, bo podejrzewa go o bycie mordercą (im dalej w las tym bardziej myślę, że Jack nie wierzy w to, że Will jest winny), tylko jest zły, że jego przyjaciel został potraktowany jak zwierzę, w tak pozbawiony godności sposób.
No i pozwala mu też swobodnie podejść do ciała Beverly. D’aww, Jack still cares for Will :3
I na dodatek mu ufa. To znaczy, podejrzewam, że z obserwatorium jest tylko jedno wyjście i Jack (i jego gnat :D) będzie tego wyjścia pilnował, by Will nie uciekł. Ale jednak mu w jakimś stopniu ufa, skoro zostawia go samego. Co więcej, ufa też jego „metodzie”, pozwalając mu samemu „rozgryźć” zbrodnię.
– Ojej, jaka ładna scena. Myślimy, że Will będzie bezuczuciowo interpretował scenę zbrodni (zamyka oczy, czyli zaraz zobaczymy wahadło), ale zamiast tego Will się emocjonalnie rozpada. Tak FAJNIE przemyślana scena.

Somebody give Will Graham a tissue!
A surprise Beverly appears.
O, i jaka ładna scena rekonstrukcji – Will duszący Beverly, mrożenie, krajalnica… *klaszcze*
– Czyli Will trochę jednak obwinia Jacka za to, że nie było go wczoraj w FBI, tak by Beverly mogła z nim porozmawiać, zamiast iść szukać dowodów?
Ale mimo, że go obwinia, to nadal zachowuje swój „cool” i nie szasta oskarżeniami na Hannibala, tylko sugeruje, że Jack musi się sam wszystkiego domyślić. Jaka to jest ładnie rozegrana scena. I jeszcze to westchnięcie pełne rezygnacji, zanim Will odpowiada na pytanie Jacka… cudo!
Swoją drogą: brawa (jak zwykle) dla Hugh Dancy’ego za umiejętne rozegranie tego, jak bardzo Will stara się kontrolować swoje emocje i nie wybuchnąć płaczem. Zacinające się wypowiedzi, urywany oddech, drżenie głosu… majstersztyk.
– Chilton przewracający oczami, gdy mówi, że nie może podsłuchiwać rozmów w „privacy room”. „Och, te głupie przepisy, zabraniające mi inwigilacji” :D
W ogóle Chilton i jego podejście na zasadzie „no pomyliłem się, wielkie mi coś” szalenie mnie bawi. W sumie chciałabym żeby przeżył jak najdłużej, bo to co z tą rolą robi Raul Esparza jest fantastyczne.

Frederick Chilton, Sassy MD.
– *dreszcze* Wow. Tyle subtelnej gry aktorskiej (głosem i twarzą) w jednym zdaniu (chodzi o moment gdy Will mówi „Just think, Frederick, you could be the one who catches him after all”). Na dodatek Will znowu uderza w czułą strunę ambicji Chiltona. Jestem wielką fanką scen między tymi dwiema postaciami. Nie wiem czy zauważyliście, ale to właśnie wtedy wychodzi z Willa „Hannibalowy element” – zdolność manipulacji, wyrachowanie, brak empatii… nasi chłopcy rzeczywiście są bardziej podobni niż się wydaje na pierwszy rzut oka ;)
– OŻ TY WREDNA MENDO.
Będzie mi się kanibal jeden uśmiechał, zżerając biedną Beverly. CO TO, TO NIE. Żryj ją sobie, ale nie bądź przy tym perfidny!
 
– Hehe, Abel Gideon mówiąc, że Will ma w sobie „to coś”, co pozwoliłoby mu zabić człowieka. Czyżbyś insynuował, że Will może być mordercą?… we’re waaaaay past that little theory  :D
A poza tym: hurra! Eddie Izzard wrócił!

Lubicie interpretację, że Hannibal to Lucyfer?
– „Concealing the absence of ethics and morality”. Ojejku, jaki to ładny zwrot :3
– Rozmowy Hannibala i Chiltona o ich „ niedyskrecjach” (przy czym pamiętajmy, że Chilton tylko –myśli- że wie z kim się bawi w tę niebezpieczną grę) przypominają mi dwa wilki przy zwierzęcym truchle – niby ten sam gatunek, ale jeden to Alfa, a drugi to Beta, tylko że Beta myśli, że skoro Alfa dopuścił go do swojego „stołu”, są na tym samym poziomie. A figę, Chilton! Jak tylko Alfa-Hannibal się tobą znudzi, zostaniesz zagryziony szybciej niż to truchło nad którym się do siebie szczerzycie.
– Nie, sorry, ale interpretowanie wieloznaczności rozmowy Hannibala i Gideona to jak tango na polu minowym. Nie piszę się na to. Ale nadal próbuję rozgryźć dlaczego właściwie Gideon nie chce Hannibala wydać. Rozumiem, honor amongst thieves i tak dalej, wzajemny szacunek ludzi o podobnych „predyspozycjach”, ale czy Gideon nie wie, że pogrywanie z Hannibalem to niebezpieczna zabawa?
– „That was rude, Miss Lounds
*radosne klaskanie Myszy na tę sugestię „konsumpcji” – i późniejszego shit-storm, które by się rozpętało wokół Fullera za zabicie kolejne kobiety w serialu – ale musimy się wstrzymać, bo jeśli trzymamy się książek, to Freddie musi wytrwać do „Czerwonego smoka”*

ZJEDZ JĄ, HANNIBAL!
ZJEDZ JĄ!
– Salowy sepleni. Hmmm… pytanie czy to słabość (kompleks, który np. Hannibal mógłby wykorzystać w manipulacji), czy to fasada udająca „słabość”?
– Niech mnie ktoś trzyma, bo padnę. Wiem, że wszyscy zachwycają się twarzą Madsa i jego umiejętnością kontrolowania mimiki, ale to, jak Hugh Dancy gra twarzą (np. w scenie z Freddie Lounds) nieodmiennie zwala mnie z nóg. Brawo, panie Dancy. BRAWO.
Swoją drogą: ktoś jeszcze zauważył paralele między tym, jak Will wykorzystuje Freddie do „komunikacji” z mordercą, a tym, jak podobny manewr jest wykorzystany w „Czerwonym smoku” Harrisa?
– A NIE MÓWIŁAM ŻE TO ON?!?!?!?! Konstrukcja seriali, kochani. It lets you catch the killer 90% of the time. W ten sposób zawsze rozgryzam odcinki Criminal Minds przed końcem. I większość innych seriali kryminalnych. Z filmami bywa trudniej, bo mają mnie ustabilizowaną formułę. Ale w serialach? Działa bezbłędnie.
Nikt nie ucieknie… OD WIANKA.

– Hm. Salowy mówi, że Will jest „utalentowany” skoro ukrywał się w FBI. Czyli raczej nie ma pojęcia o istnieniu Hannibala i nie miał z nim kontaktu *smuteczek* A tak liczyłam na współpracę. Pozostaje mieć nadzieję, że Hannibal tego mordercę „wywącha” i też zacznie się z nim bawić.
– Hm hm hm. Czyli salowy zabił baliwa, ale Hannibal sędziego?… ciekawe.
– Pan salowy byłby idealnym pet project dla Hannibala. O wiele lepszym niż Abigail Hobbs.
Bad move, Will. Tak bardzo zły ruch. Nie dość, że każesz mordercy kogoś zabić (to jest karalne, prawda?), nie dość, że Gideon to podsłuchał (i pewnie uprzedzi Hannibala), to jeszcze podesłał Hannibalowi zabawkę do psychologicznego maltretowania w postaci niedoświadczonego, młodego psychopatycznego zabójcy. To się źle skończy.
PS. Czyli jednak seplenienie jest udawane, by sprawiać wrażenie w jakiś sposób „ułomnego”.
PS2. Kolejna paralela do „Czerwonego smoka”, gdzie uwięziony Hannibala wysyła wiadomość do Dolarhyde’a (innego mordercy), by ten zabił Willa Grahama i jego rodzinę.
– OŻ TY  O___O
JAKA FANTASTYCZNA SCENA. Will zamieniający się w jelenia (z nawiązaniem do „nadziewania” na jelenie poroże). Mówiłam, że nie należało zlecać psychopacie zamordowania Hannibala. That makes you no better than Lecter, Will.
Also: mmm, goła klata (oj cicho, I’m only human!)

 
 
– Gideon mówi, że on i Alana są „equally expendable”. Czyli jednak zdaje sobie sprawę z tego, że Hannibal go wykorzystuje. Czemu więc się na to zgadza? Czemu mu pomaga? Czy może tylko udaje, że mu pomaga, a w rzeczywistości będzie prowadził własną grę, gdzieś na boku?
– Pytanie do publiczności: jak obstawiamy – Gideon wyjawia Alanie „sekret Willa” by uratować Hannibala, czy by uratować Willa przed samym sobą? Czy może obie opcje na raz?
Swoją drogą: nawet jeśli Gideon to robi tylko po to by uratować Hannibala, zgadzam się z nim – Will już zaczyna żałować tego co zrobił i pewnie świadomość tego, że kazał kogoś zabić prędzej czy później złamałaby go psychicznie. Gideon o tym wie, i sprytnie wykorzystuje prawdę w swojej manipulacji Alaną (how very Hannibal of you, Gideon).

Reakcja Tumblra na odcinek 2×05.
– Przepraszam, że zawrzasnę, ale: BASEN! NARESZCIE (niewtajemniczonym wyjaśniam, że parę miesięcy temu Internet obiegły zdjęcia Madsa Mikkelsena w kąpielówkach na basenie i fanki dostały apopleksji, czekając aż ta scena pojawi się w serialu :D)
– Dobra, sorry, ale: co tam Mads! Spójrzcie na tego salowego! Jakie śliczne tatuaże! *___*

No co?… Jestem tylko człowieko-myszą!
Umiem docenić ładne męskie ciało ze
strategicznie umiejscowionymi tatuażami!
– … wow. Nie mam słów. Jaki piękny montaż (od umywalki z kapiącą krwią, poprzez twarz Willa, aż po strumień krwi i widok rozkrzyżowanego Hannibala z pętlą na szyi), jaka piękno scenografia (szary granit, taki piękny), jaka piękna kompozycja (jak pieta albo obraz przedstawiający scenę religijną)… kurde, dobry jest ten młody :)

– „Are you the Chesapeake Ripper?” pyta młody morderca.
Źrenice Hannibala się rozszerzają.
A młody na to: I love your work ;)

*powtarza jak mantrę*
Nie będę miała sprośnych skojarzeń,
nie będeęmiała sprośnych skojarzeń…
– Dobra. Przyznać się: kto jeszcze w zbliżeniu na twarz Willa pod koniec odcinka czekała na taki malutki, ledwo dostrzegalny uśmieszek na jego ustach?… bo ja tak.
W ramach dodatku: ciekawe ujęcie symboliki wody w tym odcinku, courtesy of jak zawsze niezawodnej ekipy The A.V. Club:

Will’s own transformation is writ large when he imagines growing the stags horns—the accepted symbol for Hannibal. Yet, it’s important to note how uncomfortable he seems with the process. But the symbol that interested me the most about the switch in power dynamic was the use of water. Both visually and audibly, water was a major element (pun totally intended) throughout the episode. Water has been used symbolically before in Hannibal, namely in the first season’ “Rôti.” While the element so regularly symbolizes cleansing or rebirth, in “Mukozuke,” it represents a different kind of rebirth for Will. First, we see water drip off of Beverly, signaling that she had been frozen in order to cut her so precisely. But that water run off is eventually mixed with her own blood, signifying that the rebirth will be a tainted one. Will realizes his full transformation, into someone who is capable of murder rather than just imagining it, when he sees the water dripping from his sink turn to blood. His own face transforms in the altar where his admirer is torturing the true fiend—Hannibal.”

Pytanie do publiczności: czy Hannibal wybaczy Willowi nasłanie na niego mordercy (może nawet będzie po wrażeniem, że Will się na to zdobył), czy raczej będzie chciał się mścić?
…biorąc pod uwagę promo do kolejnego odcinka (nigdy ich nie oglądam, ale Tumblr mi zaspoilował i musiałam) chyba raczej to drugie. Powiem jedno (spoiler) HANNIBLOOM I JEDZENIE NA WYNOS O_O(/spoiler)