Magiczny pocisk i sos jabłkowy. Hannibal 2×07

Recap (“recapitulate” = rekapitulacja, streszczenie) odcinka 2×07 serialu “Hannibal”.


Ciekawe, o czym to świadczy, że jedyne notki, które na blogu pojawiają się w miarę aktualnie, dotyczą serialu o seryjnym mordercy. Jakieś teorie? :D

Zapraszam na kolejne omówienie Hannibala.


SPOILERY do odcinka

Hannibal 2×07 – Yakimono

yakimono, czyli jedzenie opiekane nad płomieniem, często ryba.

– Pierwsza myśl – skoro Miriam przeżyła dwa lata bez łapki, to czy oznacza to, że Abel Gideon też może przeżyć bez nóżki? Ja wiem, że w Hannibalu guest stars często znikają by nigdy nie wrócić (chyba, że jako duchy, wizje lub flashbacki), ale strasznie lubię Eddiego Izzarda i trzymam kciuki, że jeszcze się w serialu pojawi.
– Ooh la la. Brawa dla Anny Chlumsky. Kolejna świetna aktorka, która bardzo fajnie gra mimiką. Nadal nie wiem, czy mogę ufać postaci Miriam (teoria, że Hannibal zrobił jej pranie mózgu i jest teraz „po jego stronie” nadal mi się podoba), ale bez względu na jej przyszłą rolę w serialu bardzo mi się podoba – a jednocześnie trochę frustruje – jak mało dowiadujemy się o jej „niewoli” u Rippera. Oczywiście, z jej porwanych na strzępy wspomnień można wiele rzeczy wywnioskować, lub spekulować na temat tego, w jakich warunkach była trzymana, ale bardzo liczę na jakieś flashbacki, które nam autentycznie pokażą, co się z nią działo.
Swoją drogą: oburzenie Miriam na przeprosiny Jacka wynika z czego innego, ale ja też jestem trochę… zniesmaczona. Okej, Jack postąpił źle wysyłając Miriam w teren. Ale niech nie wmawia mi skruchy, która wynika tylko i wyłącznie stąd, że w międzyczasie doprowadził KOLEJNĄ osobę (Willa) do nieszczęśliwego końca. Rozumiem, że Jacka nareszcie przejrzał na oczy i zrozumiał, że robi źle, ale jego przeprosiny względem Miriam są w moich oczach… skażone. Tanie i płytkie, w pewnym sensie. Totalnie bez znaczenia. Myślę, że Miriam – z zupełnie innych powodów – ma do tych przeprosin podobne podejście (lub takie podejście udaje :) )

 
Fuck you and fuck your cinematographer!
– czyżby Miriam była przetrzymywana w chłodni Hannibala i to ją (między innymi) znalazła Beverly?… piszę „między innymi”, bo słowa Miriam – he was saving me for last – w mojej głowie insynuują, że Miriam nie była „tam” jedyną przetrzymywaną ofiarą. No ale chyba Hannibal nie byłby tak nieostrożny, by trzymać ofiary razem – by mogły rozmawiać, wymieniać się informacjami (Miriam jest agentką FBI, pamiętajmy) i być może dojść do tego, kim jest Ripper?… eh, teorie. Fuller, nie bądź wydra, powiedz nam coś więcej! :D
– ojej, jaka fantastyczna muzyka w scenie, gdy Hannibal i Miriam „patrzą” na siebie przez weneckie lustro. I mimika Miriam – cudo!
PS. Czy tylko ja miałam wrażenie, że sylwetka Rippera we wspomnieniach Miriam wygląda -ciut- jak Chilton? Frederick też nosi garnitury, kontury fryzury się zgadzają… ale może po prostu mam omamy.
– Miriam twierdzi, że Hannibal nie jest Ripperem. Wyparcie, konspiracja, czy (w jej umyśle) prawda?
– Will na wolności. Taki zmaltretowany. Taki zgorzkniały. Taki upiorny.
Also: przerażenie na twarzy Chiltona, gdy Will stwierdza, że Gideon nie żyje. Nie ma gierek, nie ma układów, nie ma sojuszy – Hannibal zawsze będzie grał samotnie i manipulował -wszystkimi- dla własnych celów. Bój się, Chilton. Bardzo się bój. W książkach się pojawiasz, ale nie ma żadnej gwarancji, że Fuller zechce cię utrzymać przy życiu na tyle długo, byś „zrównał się” ze swoją książkową wersją :)
Also also: hm, ciekawe, że Will założył z powrotem okulary. Wiemy, że nie mam wady wzroku i niegdyś zakładała je po to by „odgrodzić się” od innych ludzi, nie musieć na nich patrzeć, przeżywać ich emocji. Jakiemu celowi służą okulary teraz, gdy Will „zrzucił” swoją zbroję i pozbył się lęku?
– słyszę w tym odcinku bardzo fajne motywy muzyczne… najpierw skrzypce w scenie z Miriam i Hannibalem, teraz, podczas wychodzenia Willa ze szpitala: oboje i tzw. drewniane żabki (wydają albo dźwięk rechotania, gdy przejeżdża się drewienkiem po grzbiecie, albo pusty drewniany dźwięk, gdy się w nie uderzy; wątpię by użyli akurat tego instrumentu, by osiągnąć ten pusty, drewniany efekt – jest wiele instrumentów, które go wydaja – ale Mysz ma taką drewnianą żabkę, to i jej się dźwięk skojarzył).
Miód dla moich uszu.
– patrzcie państwo: Jack „poddaje się” w kwestii odnalezienia Miriam, czy uwierzenia w „wariackie” teorie Willa… ale swojej żonie nie pozwoli się poddać. Hipokryta jeden.
– Paralela między Willem w otworze szybu, a Hannibalem w otworze silosu (I love your work)?
– Mogłabym się godzinami wsłuchiwać w modulację Hugh Dancy’ego – to jak mówi pewne zdania w konkretny sposób, zmieniając ton lub akcentowanie tak, że zdanie zmienia swój sens…
Mówię: wszyscy się zachwycają grą Madsa (jego sposób mówienia pewnych zdań też nadaje im nowy sens), ale ja jestem fanką Dancy’ego i jego Willa. TYLE NIUANSÓW!
– PIESAŁKI! UŚMIECHNIĘTY WILL! *Mysz rozpływa się w kałużę emocji i radosnych pisków*

 
– czy Will basically powiedział Alanie „kiepski z ciebie psychiatra skoro tak bardzo się pomyliłaś w ocenie tego, kim jestem”? Bo ja totalnie widzę to jako pojazd :D

– Liczę na to, że sympatia, którą Alana błędnie czuje do Hannibala sprawi, że Will nareszcie otrząśnie się z swojego „pociągu” do niej. Najpierw mu nie uwierzyła, teraz jeszcze go potępia za próbę zabójstwa Hannibala, a na koniec jeszcze idzie z nim do łóżka… jeśli to nie jest w stanie „przełamać” zakochania Willa w Alanie, to ja się poddaję. Autentycznie nie rozumiem, co faceci w niej widzą. Jest piękna i mądra (względnie), ale od początku serialu wykazuje się brakiem rozsądku w pewnych sytuacjach. I chyba to – w serialu, gdzie rozsądek, dedukcja i podążanie za dowodami są istotne – tak mnie w postaci Alany denerwuje. To niby Will jest empatą, ale to Alana daje się rządzić emocjom. Nie dlatego, że jest kobietą, mind you, tylko dlatego, że jest tak a nie inaczej skonstruowaną postacią.

– Dobra Jack. Wiem, że Will powiedział, że masz nikomu nie ufać, ale to poddawanie w wątpliwość WSZYSTKIEGO mnie ostro denerwuje (wiem, jestem nielogiczna prawie tak bardzo jak Jack – z jednej strony chcę by nie ufał niczemu i próbował dalej złapać Hannibala, a z drugiej chcę by zaufał Chiltonowi). Ale może to dlatego, że od kilku odcinków naprawdę zaczęłam Chiltonowi kibicować – podoba mi się jego droga, jego przemiana, jego obecne przeżycia i dylematy… smuci mnie, że Jack mu nie wierzy, bo widzi w jego zachowaniu jakiś “interes”. Jasne, Chilton ma swój interes w śledztwie, ale to tak jak każdy, Jack. Nie rozumiem, dlaczego nie chcesz go przynajmniej wysłuchać. Zwłaszcza, że podskórnie czujesz, że w słowach Chiltona czai się prawda. Wiesz co, Jack? Myślę, że ty go po prostu nie lubisz!
*Mysz orientuje się, że zaczęła prowadzić – na głos! – rozmowę z wyimaginowanym Jackiem Crawfordem. Nie jest dobrze*
Also: mimika Raula Epsarzy jest w tym odcinku cudowna! W ogóle ten serial powinien dostać nagrodę zbiorczą dla mimiki wszystkich aktorów, którzy w nim grają :)

 
– Mój perwersyjny uśmiech, gdy Will mówi, że „you and I… are part of his design” (w domyśle: wszystko co się dzieje, jest częścią planu Rippera). NARESZCIE ROZUMIESZ, Will. You’re on of us now. You know it rhymes :D
– alkshfaslkdhg scena w kuchni!
Also: chcę zawartość lodówki Hannibala. Może nie tę mięsną, ale całą resztę – jak najbardziej *widać, że Mysz ma priorytety – piękni mężczyźni, potem jedzenie :D*
– W co ty pogrywasz, Jack? Skoro nie ufasz w słowa Miriam, że Hannibal nie jest Ripperem, a także masz wyrzuty sumienia, że wykorzystywałeś Mriam w śledztwie, to CZEMU ZNOWU TO ROBISZ, na dodatek konfrontując ją z Hannibalem, o którym już WIESZ, że może mieć zdolności manipulacji tak wyrafinowane, że nawet ty się nie zorientujesz, gdy zacznie z nich korzystać. DLACZEGO MNIE DENERWUJESZ, JACK?!
CZEMU POZWALASZ BY HANNIBAL „ODZYSKIWAŁ” WSPOMNIENIA MIRIAM, A NIE POZWALASZ NA TO CHILTONOWI?!… CZEMU, JACK?! Argh!
 
I’m with Jimmy on this one: to kogo w końcu podejrzewamy o bycie Ripperem? Bo totalnie się zgubiłam w tym „X powiedział, że to Y, Y powiedział, że to Z, a Z powiedział, że nie można ufać temu, co mówią X i Y”. Za dużo tego.
PS. A nie mówiłam, że Chilton będzie wrabiany w bycie Ripperem, gdy wspominałam, że we wspomnieniach Miriam sylwetka Rippera trochę przypomina Chiltona? Fuller już wtedy sugerował, gdzie będzie zmierzać fabuła odcinka…

Nie “everything is people
tylko “everyone is the Chesapeake Ripper“!
– OMG, Chilton znajdzie Gideon… na pewno… jestem tego pewna… A NIE-KURWA-MÓWIŁAM?!?!?!?!?!
By the way: Chilton, co ty trzymasz w tej piwnicy, że masz miejsce, by stworzyć faux-salę operacyjną?
– NIE, NIE ZABIJAJ CHILTONA!
wait… WHAT THE ACTUAL FUCK IS HAPPENING HERE?! W co Hannibal go wrabia?
– dawno nie widzieliśmy w Hannibalu tyle krwi. A miny Chiltona? BEZCENNE.
O, patrzcie państwo: the wound man. Czyli Hannibal wrabia Chiltona. Pytanie: czy Chilton przestraszy się i postąpi zgodnie z „designem” Hannibala, czy zaufa Jackowi i zgłosi się na policję? Biorąc pod uwagę jego tchórzostwo: obstawiam opcję A.

– Hm, odwiedzin Fredericka u Willa się nie spodziewałam.
– Zaraz, zaraz: czyli jednak Jack daje się nabrać i zaczyna wierzyć, że to Chilton jest Ripperem?…. puu. Nie podoba mi się to :(

…czyli “dlaczego Mysz nie znosi Jacka Crawforda”
– Że co? Chilton, jakim cudem twój guest room (gdzie twierdzisz, że leżał pół-zjedzony Gideon) wygląda jak kuchnio-łazienka. No chyba, że uważasz za normalne trzymanie gości w zimnym pokoju wyłożonym kafelkami. Znamy już jednego pana, dla którego coś takiego to norma :P
Also: tekst odcinka – „I’ve got a partially eaten man in my guest room and corpses on my property, and you threw up an ear” :D
– Brawa dla Raula Esparzy w tym odcinku. BRAWA.
Also: Will taki zimny i wyrachowany. Smuteczek :(

– Jezu, ależ ten Jack Crawford mnie wkurwia. No chyba, że to całe ‘uwierzenie w winę Chiltona’ to tylko zagrywka, by uśpić czujność Hannibala. Ale jeśli tak, to jest to naprawdę chamskie – choć sprytne – zagranie.
– Biedny Esparza, taplający się w śniegu *tulimy*
 – A NIE MÓWIŁAM, ŻE MIRIAM WYDAWAŁO SIĘ, ŻE WIDZIAŁA CHILTONA?!
Boom! Mogłabym pisać ten serial :P

Tumblr ma rację – FBI postępuje w tym odcinku ARCY-idiotycznie.
–  Biedna Miriam. Biedny Chilton. Tyle fenomenalnego aktorstwa. Odcinek taki wow.
WHAT THE EVER-FLYING FUCK JUST HAPPENED?!?!?! O_O

BRYAN FULLER, ARE YOU FUCKING KIDDING ME RIGHT NOW?!
I WILL FUCKING END YOU, YOU GODDAMN BASTARD.

Kolejny idiotyzm odcinka.
Oj, Fuller, Fuller…

 
… no i zabili mi Chiltona :(

(a może go odratują? Bywali już ludzie, którzy przeżywali pręt wbity w mózg, czy przestrzeleni czaszki, prawda?)

 
 

Właśnie! Skoro Serpico mógł, to dlaczego nie Chilton?
– Co się dzieje w tym serialu?! Strzelają do Chiltona, Will idzie do fryzjera… świat się kończy.
– Dobra. Przyjaźń się skończyła. „Ripper się skończył”. No to a) jak teraz zamierzasz zabijać, Hanni (a może zrobiłeś duże zapasy w spiżarni?), b) jak będzie wyglądać twoja relacja z Willem. Nie wiem, co oni sobie obaj wyobrażają, kontynuując te sesje terapeutyczne. Ale jestem bardzo ciekawa, jak będą one wyglądały, teraz gdy zmieniła się sytuacja i dynamika między postaciami.
Pozostaje czekać nam na dalsze odcinki i obserwować, jak Will powoli wabi Hannibala z powrotem na haczyk. Bo jak słusznie zauważył Will – nie po raz pierwszy używają rybackiej metafory – Hannibala nie da się upolować, trzeba go zwabić (widać to też w „next on Hannibal” które mamy w zapowiedzi na koniec odcinka). Fajnie będzie obserwować odwrotną sytuację – teraz to nie Hannibal będzie „uwodził” Willa, ale Willa Hannibala. Już zacieram łapki na myśl o aktorskich popisach obu panów.
Pytanie też, czy Miriam Lass – która teoretycznie odegrała swoją główną rolę w planie Hannibala (zabiła kozła ofiarnego w postaci Chiltona) – będzie się jeszcze w serialu pojawiać w jakiś znaczący sposób?
Teorie, sugestie, komentarze? Mysz czeka na wasze uwagi.

To także Mysia teoria i nadzieja na przyszłą fabułę.
Czekamy też na pojawienie się Masona Vergera. I CANNNOT WAIT ^__^