Szczur, jeleń, pieseł i futrzana czapa. Hannibal 2×09

Recap (“recapitulate” = rekapitulacja, streszczenie) odcinka 2×09 serialu “Hannibal”.

Dwie notki w jeden dzień? Czyżby Mysz robiła Wam prezent z okazji zbliżającej się rocznicy (jeszcze dwie notki, oprócz tej, i dobrniemy do okrągłych 200 notek!)? A może po prostu przyszła pora na klasyczne weekendowe omówienie Hannibala?… zdecydujcie sami, czy wolicie jedną z tych opcji, czy obie na raz :)


A w międzyczasie zapraszam do konsumpcji!

SPOILERY do odcinka

Hannibal 2×09 – Shiizakana

 
shiizakana (czy też jak to zapisała Janice Poon „suziikana”) główne danie w kaiseki – zazwyczaj rodzaj potrawki czy gulaszu z najrzadszych, najbardziej wykwintnych składników. Potrawa mocno mięsna i dość ciężka (w przeciwieństwie do poprzedniego odcinka, który był lekki u służył do „oczyszczania podniebienia”)

– Oho, Fannibale będą używanie z tą rozmową. Hannibal basicallymówi „kocham Cię Will”, „wszystko co robię, robię z miłości, a Ty dzięki temu się zmieniasz, stajesz się lepszy”.

Swoją drogą ciekawe, że Will w tej wizji ma kontrolę nad Nightmare Stag – zazwyczaj jeleń był w jakiś stopniu emanacją czy uosobieniem Hannibala. Na dodatek zazwyczaj prowadził gdzieś Willa, wskazywał mu pewne rzeczy. Teraz to Will jest in control, czyli podświadomie wie, że po części jest takim „potworem” jak Hannibal. Zauważmy jednak, że Will nie zabija Hannibala „tymi rękami”, jak to wcześniej panowie omawiali, ale przy pomocy zewnętrznej siły (jelenia). Oznacza to, że w Willu jest potencjał by stać się tym, kim Hannibal chce żeby był, ale wciąż balansuje na krawędzi.

– JAKA FAJNA FONTANNA!
– czy to smażona wątróbka?! Hanni, nie bądź wiśnia, DAJ DZIABA :)
– O, Hannibal wspomina o freskach w swym umyśle. Czyżby bardzo subtelny ukłon do książek Harrisa.
PS. Odważny z Ciebie człowiek, Jack, że jesz mięsko u Hannibala. He he. „Czego bym nie dał by parę rzeczy zapomnieć”… jak na przykład to, że wtranżalam grasicę jakiegoś przypadkowego gościa. Ech, czego się nie robi dla dobra ludzkości.

– To co mi się najbardziej podoba w tym serialu to to, że Hannibal niemalże uparcie twierdzi, że Will „wypiera się” tego kim jest. I byłby w tym uporze błędny (bo wiadomo – Hannibal ma złudzenia, bo CHCE by Will był taki jak on) gdyby nie to, że cholera, ma rację – Will jest pod pewnymi względami taki jak Hannibal i rzeczywiście się tego wypiera. Może nie zawsze, może nie do końca świadomie, ale jednak. Trzyma się kurczowo swojego człowieczeństwa i swojej moralności i wiemy, że ostatecznie stawia na swoim. A przynajmniej tak by wynikało z książek Harrisa. Pytanie tylko jak bardzo Fuller będzie się ich trzymał.

– przyjmuję zakłady: czy Will serio żałuje, że nie zabił tego mordercy w ostatnim odcinku, czy tylko gra na potrzeby Hannibala? A może jedno i drugie? Jak myślicie?
– uu, patrzcie jaki sprytny Will: używa takich słów jak evolveczy become, wpasowując się w plan „przemiany”, który ma dla niego Hannibal. Will TOTALNIE mu się podstawia. Przecież to takie oczywiste. Dlaczego Hannibal tego nie widzi? Hm… może dlatego, że wbrew pozorom w tym wcale nie ma tak wiele „gry”. Może Will naprawdę staje się taki jak Hannibal, tym samym niejako -przy okazji- „łapiąc” Hannibala? He adapts, evolves and becomes. Pytanie tylko: w jak wielkim stopniu?
– jeżu… oni tak do siebie szepczą, że intymność tej sceny przywodzi mi na myśl niemalże film erotyczny. Nic dziwnego, że ludzie łączą Willa i Hannibala w parę – chrzanić sexual tension. Poziom intymności między tą dwójką jest zatrważający.
– „I’m the guy who didn’t kill all those people”. Ehehe, padłam :D
– „What kind of psychiatrist are you?” EHEHEHEHEHEHE *nieprzystojny mysi rechot* Gdybyś tylko wiedziała.
– O MÓJ BOŻE TRZYMAJCIE MNIE CZAPKA HANNIBALA JEST ABSOLUTNIE PRZEŚMIESZNA ZARAZ ZEJDĘ ZE ŚMIECHU NIE MOGĘ GO W TEJ CZAPCE TRAKTOWAĆ POWAŻNIE.

 

 

 Jedno słowo: CZAPKA
– Ah, Hannibal – zawsze znajdziesz sposób by badaną przez FBI sprawę mało subtelnie odnieść w jakiś sposób do Willa. Yes, we get it – you make puns. Enough already.

– aslkgdhalksdhgald Peter wrócił! I MA SZCZURA KAPTUROWEGO :333333

Jak to fajnie, że Jeremy Davies gra w więcej niż tylko jednym odcinku!

– Wszyscy jesteśmy zwierzętami. Każdego można wytresować. Ekhm. Jakiś mało odkrywczy ten odcinek. I mało subtelny.

– Fuller, ty esteto! Tyle ładny utensyliów i rekwizytów do pokazania. Teraz to już się popisujesz :)

– No ładnie. To chyba jeden z bardziej brutalnych ataków, jakie mieliśmy przyjemność widzieć w serialu.

Tylko tak sobie tutaj siedzę i myślę… i wychodzi mi na to, że jestem w stanie zrozumieć i ludzi-ule, i ludzi-hodowle-grzybów, i ludzi-patchwork i wiele innych chorych morderstw, ale robienie sobie machiny do zabijania ze zwierzęcych szczątków?… to takie strasznie pracochłonne i nieopłacalne i marnotrawne. Autentycznie nie jestem w stanie wymyśleć, jaki ktoś miałby powód by tak zabijać (nie, że zazwyczaj siedzę i się zastanawiam, jak ludzie się zabijają; po prostu w kontekście serialu jakoś… no jakoś mi to nie leży). Hannibalopiera się przede wszystkim na estetyce, artyzmie i bardzo pokrętnym poczuciu humoru. W tym odcinku nie ma właściwie żadnego z tych elementów… no chyba, żeby liczyć pietyzm, który morderca przykład do swojego „narzędzia pracy”, ale widzimy z tego „garnituru” na tyle mało, że właściwie nie ma czego docenić. Rozumiem, że działa tu zasada „im mniej czegoś widzisz, tym jest straszniejsze” (poza tym pewnie ich nie stać na wybudowanie całego kostiumu), ale jeśli mam docenić wkład włożony w jego stworzenie, to muszę to o coś oprzeć. A tak?… kilka kłów i pneumatyki. Super :/

– o, krwisty test Rorschacha na śniegu :)

Ooookay… that was new O_O
Czyli teraz, przy „przemianie” Willa, będziemy w jego wizjach znów oglądać jak sam zabija ofiary? Chociaż trzeba zwrócić uwagę, że wcześniej zawsze robił to w sposób chłodny, kalkulowany. Teraz – a może to tylko w wypadku tego bardzo „zwierzęcego” m
orderstwa – wychodzą z niego radosne, drapieżne instynkty? Obecność Nightmare Stag zdaje się sugerować, że Will jest coraz bliżej wyewoluowania w istotę, którą chciał stworzyć Lecter… No cóż. Dość powiedzieć, że zakrwawiony Hugh Dancy z porożem będzie mi się długo śnił po nocach. Niekoniecznie w morderczym kontekście.

PS. Chcę mieć jego płaszcz. Jest fantastyczny.

– Zabójca tygodnia „zbudował swoją bestię” – jak Hannibal Willa. Zabójca tygodnia jest „uczniem drapieżników” – jak Will Hannibala i innych morderców których rozpracowuję. Yes, we get it – enough already with the heavy-handed metaphors. Serio – albo ten odcinek jest jakiś nachalny, albo ja się zrobiłam zbyt uważna podczas oglądania. 
– Przestańcie mówić o mordowaniu się „tymi ręcami” tymi miękkimi, szepczącymi, intymnymi głosami, panowie! Zaczynam mieć skojarzenia ^__^
– Hanni, Hanni… tak udaje przed Jackiem troskliwego doktora, tak opowiadasz o tym swoim pacjencie… -prawie- jestem w stanie uwierzyć, że naprawdę masz jak najlepsze intencje. A prawda jest taka, że albo to kolejny zawiły plan, albo po prostu kryjesz własny tyłek. Tak czy tak: well played, my friend.
– Świetna jest ta scena rozmowy Lectera i Randalla w Muzeum historii naturalnej. Zwierzęce szkielety i jeszcze to od-dolne oświetlenie? Piękne i upiorne. Brawo, Fuller!
– Moja teoria jest taka, że Hannibal coachuje pączkujących psychopatów, a potem wypuszcza ich w świat i po latach ich znajduje i patrzy na swoje dzieło, jak dumny i szczęśliwy tata. Will to tylko kolejny – choć by może najważniejszy – puzel w tej układance.
– No, tego się nie spodziewałam. Margot przyjeżdżająca w odwiedziny do Willa? Cóż może z tego wyniknąć? *drapie się po głowie w zamyśleniu*
 Najlepszy pick-up line.
– NAJPIĘKNIEJ SFORMUŁOWANIE PRZYZNANIE SIĘ DO HOMOSEKSUALIZMU EVER. „I have the wrong parts and the wrong proclivity for parts”. Padłam i nie wstanę :)

– Czyli teraz Will robi za psychiatrę, a Margot jest na kozetce? Will, ty lepiej uważaj, bo naprawdę zaraz zamienisz się w Hannibala.

– Dobra. Rozmowa między Willem a Margot jest chyba moją ulubioną wymianą zdań w tym sezonie (nie licząc rozmów Willa z Hannibalem, bo te zawsze są super). Co chwila zaczynałam chichotać. Ach, cynical Will is my favorite.

 
 
– Oho. Widzę, że teoria Willa jest podobna do mojej: Hannibal’s School for Gifted Psychopaths :D:D:D:D:D 
– TAK TAK! NARESZCIE CYTAT O SYPIĄCYCH SIĘ KOŚCIOŁACH *tańczy* Ten cytat jest WSZĘDZIE. Był już w Hannibalu w wersji z kościołem w Texasie (34 ofiary) – ta sama wersja była w Manhunter, oraz Red Dragon. Z kolei cytat z tego odcinka jest wzięty bezpośrednio z książkowego „Milczenia owiec” i nareszcie do Hannibala. Już myślałam, że Fuller go oleje, albo przearanżuje (Hannibal wszak już nie raz mówił o Bogu). Jejku-jej, jak ja KOCHAM ten cytat :)
 
 
  

Am I evil, Officer Starling?”
“I think you’ve been destructive. For me it’s the same thing.”
“Evil’s just destructive? Then storms are
evil, if it’s that simple. And we have fire, and then there’s hail. Underwriters lump it all under ‘Acts of God.’ “
“Deliberate—-“

“I collect church collapses,
recreationally. Did you see the recent one in Sicily?Marvelous! The facade fell on sixty-five grandmothers at a special Mass. Was that evil? If so, who did it? If He’s up there, He just loves it, Officer Starling. Typhoid and swans—- it all comes from the same place.”

– BUSTER PRAWIE UTKNĄŁ W GŁEBOKIM ŚNIEGU *rechocze radośnie*
– NIE ZABIJAJCIE BUSTERA!!!! :((((((((((((((

– Okej, trzymajcie mnie, zaraz padnę ze śmiechu. Will totalnie jest kotem, który właśnie przyniósł właścicielowi zabitą ryjówkę. „Look, human. I brought you a present” :D
 
 

Widziałam zajawkę kolejnego odcinka. Mam dla was jedno słowa: OŻ!
Podsumowując: nie jestem fanką tego odcinka. Rozumiem koncepcję zrobienia odcinka bardziej slasherowego (niemalże wilkołaczego), gdzie mamy zwierzęcego mordercę, którym żądzą instynkty, który morduje tylko dla funu i którego, zupełnie jak zwierzę, można nasłać na Willa jak agresywnego psa (a także formę zabawki – na zasadzie „masz tu agresywnego mordercę, zabij go sobie, dobrze ci to zrobi na psychikę”). Rozumiem też, że teraz Will – pokonawszy swojego zwierzęcego rywala – podstawia się Hannibalowi jako jego „faworyt”. Teraz to on chce być pupilkiem, którego Hannibal nasyła na ludzi (Fuller użył tu metafory lordów Sithów „there can only be one master and one student” czyli albo Randall albo Will musiał zginąć). I rozumiem ujęcie stałego motywu serialu – transformacji, przemiany – w ramy nie tylko przemiany Willa a wyrafinowanego zabójcę, ale także dosłownej przemiany Randall z człowieka w bestię. Ale za dużo tego było. Zbyt ciężkie i dosłowne były te metafory i analogie. Trochę przyciężki był ten posiłek. Na dodatek zabrakło w nim wielu elementów, które w serialu cenię (artyzm zbrodni, muzyka – jakaś taka nijaka tym razem była, przewrotny humor), a oprócz teorii Willa i rozmowy Willa z Margot odcinek właściwie niczego nie wniósł do serialu. Dopiero kolejny odcinek ma spory potencjał. Ale na to musimy poczekać do następnego razu :)
A jak Wam się podobało?
PS. Na koniec piękny cytat od Fullera, który moim zdaniem idealnie oddaje istotę Hannibala:

„(…) what Hannibal does is not coercion. It’s persuasion. He is a naughty, naughty man [Laughs.] who likes to encourage naughty behavior in other people because I think on some level he sees more of himself in it. It may help him better understand himself, so I think he’s curious about that capacity in others. Also, I think he is an agent of ill will in the world, because he’s curious what creates that behavior, and he’s curious about the consequences of that behavior. If he is the Devil in that capacity, then he’s certainly fascinated by man’s capacity for sin.”