Video killed the radio star. Aktorzy w teledyskach.

Subiektywna wyliczanka znajomych celebryckich twarzy w wideoklipach.

Choć MTV już dawno przestała być telewizją muzyczną, a rolę promotorów muzyki przejęło iTunes i Spotify, popularność wideoklipów na YouTube i VEVO dobitnie świadczy, że sztuka kręcenie teledysków nie odeszła do lamusa. I tak jak dla Myszy muzyka pozostanie zawsze na pierwszym miejscu, nie ma nic przyjemniejszego niż dobrze zrealizowany teledysk. I nie mam tu na myśli przeciętnego klipu hip-hopowego, gdzie kuse tancerki, tańczą do głębokich basów w skąpo oświetlonym klubie, ale pozbawione dialogów, zmyślne historie-miniaturki, które w kilka minut potrafią poruszyć emocje o wiele silniej niż dwugodzinna kinowa produkcja.
 

Film i muzyka przenikają się nie od dziś i właśnie w teledyskach widać to najlepiej. Nie trudno o tego typu symbiozę, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że wielu aktorów próbuje swoich sił nie tylko na małym i dużym ekranie, ale także na scenie muzycznej. Obecność Russela Crowe’a czy Jareda Leto w teledysku nikogo nie powinna już dziwić.

 
Nie będę Wam jednak pisać o aktorach robiących karierę muzyczną – to temat na osobną notkę. Zamiast tego skupimy na teledyskach w których występują znani aktorzy. Wbrew pozorom takich klipów jest zatrzęsienie. Między innymi dlatego, że wielu aktorów zaczynało swoje kariery od grania niewielkich rólek w teledyskach. Często zdarza się też, że aktorzy grają po znajomości w klipach zaprzyjaźnionych muzyków. Jest też oczywiście najbardziej prozaiczna kategoria, czyli fakt, że aktor otrzymał angaż do wideoklipu (tak jak do filmu czy serialu) i jest to dla niego po prostu kolejna rola.
Z względu na przytłaczającą liczbę fajnych klipów z jeszcze fajniejszymi aktorami, Mysz spędziła nieprzyzwoitą ilość czasu zbierając materiały do tej notki. Serio – w takie czy innej formie piszę ją od ponad roku. By więc zawęzić krąg podejrzanych i przedstawić Wam kawałki, które naprawdę są warte uwagi, Mysz narzuciła sobie pewne kryteria:
– trzymajmy się utworów możliwe współczesnych; lata 90-te aż ociekały celebryckimi cameos, poza tym większość z nas z pewnością je kojarzy
– aktor występujący w teledysku nie może być członkiem zespołu, którego piosenkę ilustruje klip; that would be too easy, poza tym z marszu wymieniłabym wówczas całą klipo-grafię 30 Seconds to Mars :)
– jeśli teledysk promuje utwór do jakiegoś filmu i aktor pojawia się w urywkach filmu wplecionych w teledysk, lub scenach nawiązujących do filmu – teledysk się nie liczy.
– obecność aktora nie może być króciutkim cameo – musi odgrywać główną postać w teledysku lub spełniać istotną rolę w fabule
– w miarę możliwości wykluczam teledyski, które składają się z wielu cameo różnych aktorów (czyli odpada np. ostatni klip Beastie Boys, “Make Some Noise” – a szkoda, bo jest fantastyczny ^^)
– teledysk musi być interesujący, ie. opowiadać ciekawą historię lub zaskakiwać formą
– nie zamieszczam teledysków do piosenek, które mi się nie podobają; jeśli coś tu jest, to dlatego że wpadło mi zarówno w oko, jak i w ucho ;)
 
 
1. Best Coast – “Our Deal”
 
 
Myszy najulubieńszy teledysk ostatnich lat. Jak pewnie wiecie, I’m a sucker for musicals, więc ujęcie we współczesne ramy historii niczym z West Side Story natychmiast do mnie przemówiło. Do tego dodajmy dwójkę szalenie sympatycznych młodych aktorów w głównych rolach – Chloe Grace Moretz (Kick Ass) i Tyler Posey (Teen Wolf) – a otrzymamy radośnie pochlipujący kłębek emocji, w postaci zasmuconej ale niezmiernie zadowolonej Myszy. W teledysku można zobaczyć także kilka innych znajomych twarzy – Donalda Glovera (Community), Alię Shawkat (Arrested Development), Mirandę Cosgrove (iCarly) i Shailene Woodley (The Divergent) – a całość wyreżyserowała Drew Barrymore. Innymi słowy: POEZJA!
Pełną, dziesięciominutową wersję klipu możecie obejrzeć tutaj.

2. The Luka State – “30 Minute Break” 
Jeśli nie udało Wam się w ciągu ostatnich paru lat trafić na film z Thomasem Brodie-Sangsterem, żałujcie – uroczy chłopaczek z Love Actually wyrósł na utalentowanego młodego aktora. Jednak nie tylko talent Thomasa “robi” ten teledysk – istotna jest historia którą opowiada. Krótka forma bywa momentami o wiele trudniejsza do zrealizowana niż pełnometrażowy film – trzeba bardzo dokładnie przemyśleć w jaki sposób niewielkimi środkami opowiedzieć naprawdę poruszającą historię. Wszak chcemy, żeby widz zapamiętał wideoklip, a tym samym piosenkę i zespół, który ją wykonuje.
Jest to z pewnością jeden z najciekawszych klipów na tej liście i gdybyście mieli obejrzeć tylko jeden z nich (lub tylko jeden polecić znajomym) Mysz gorąco radzi, aby był to właśnie ten. I koniecznie obejrzyjcie go do końca – geniusz klipu leży w niespodziewanym twiście fabuły. Mysz w każdym razie dawno podczas oglądania teledysku nie odczuła tak potężnego tąpnięcia w serducho, jak oglądając “30 Minute Break”.

3. Arcade Fire – “We Exist” 

O “We Exist” było swego czasu dość głośno w Internetach. I to nie tylko ze względu na Andrew Garfielda (The Amazing Spider-Man), który wziął udział w teledysku, ale może przede wszystkim ze względu na to w jaką rolę wcielił się Garfield, i jaką historię opowiada teledysk. Zresztą pod wieloma względami “We Exist” i “30 Minute Break” zajmują to samo miejsce w Mysim serduchu – poruszają tematy, które zwłaszcza współcześnie są, w moim odczuciu, bardzo istotne. Teledysk z Garfieldem wypada tym silniej, że bezbłędnie pasuje do tekstu piosenki. No i jego końcówkę kręcono podczas festiwalu Coachella, na żywo, podczas występu Arcade Fire tamże. A jeśli to Wam nie imponuje, to może zrobi to Garfield – tańczący w butach na obcasie ;)

4. Years&Years – “Take Shelter”

Mysz nie tak dawno wspominała o tym zespole i teledysku przy okazji filmu God Help the Girl, w którym występuje Olly Alexander – wokalista Years&Years – i aktorka Emily Browning (Sucker Punch). Jednak tak jak God Help the Girl nijak nie przypadło mi do gustu, teledyskiem “Take Shelter” jestem wciąż tak samo zachwycona. Jest to zresztą trzeci klip tego zespołu, który wpadł mi w oko – po cudownie mrocznym i niepokojącym “Real” [w którym grają Ben Whishaw (Skyfall), Nathan Stewart-Jarett (Misfits) i Tuppence Middleton (Black Mirror)] i radosno-kolorowym “I Wish I Knew”.
“Take Shelter” jest eteryczne, oniryczne i zachwycające. Basically, Mysz może je oglądać w kółko. W ogóle polecam Wam klipy (i muzykę) Years&Years – ich najnowszy teledysk, “Desire”, również ma w sobie niepowtarzalną magię.

5. Imagine Dragons – “I Bet My Life”
 
W tym miejscu miała się znaleźć piosenka “Radioactive”, którą z pewnością wiele z Was kojarzy – swego czasu leciała w radiu non-stop. Zresztą Mysz uważa, że nie bez powodu. Imagine Dragons to jedno z moich ulubionych muzycznych odkryć ostatnich lat. Do tego stopnia, że kiedyś nawet popełniłam notkę o ich debiutanckim albumie.
Anywho, miało być “Radioactive” i jadący na kwasie sen opętanego Muppeta z Alexandrą Daddario (Percy Jackson) i Lou Diamond Phillipsem (La Bamba), a zamiast tego macie “I Bet My Life” – najnowszy utwór zespołu, promujący ich nadchodzący drugi album. Mysz teledysku nie rozumie, ale strasznie mi się podoba, że trudno przypisać mu jedną interpretację. Niech każdy oceni, o czym jest teledysk. Mysz w każdym razie cieszy się, że może w nim oglądać Dane’a DeHaana (The Amazing Spider-Man 2).

6. Vampire Weekend – “Giving Up the Gun”
 
Kolejny teledysk, którego fabułę trudno wytłumaczyć. Basically oglądamy mecz tenisa, ale Mysz nawet pod groźbą śmierci nie byłabym Wam w stanie powiedzieć o co tu do końca chodzi. Ale jest Jake Gyllenhaal (Brokeback Mountain), oraz akcenty muzyczne w postaci Joe Jonasa (The Jonas Brothers), RZA i Lil’ Jona.
Fakt, że Vampire Weekend tworzą szalenie radosną, wpadającą w ucho muzykę, a nazwę zespołu wzięli stąd, że któregoś razu spędzili cały weekend oglądając Interview with the Vampire sprawia że nietrudno zgadnąć, dlaczego Mysz ich lubi ;)
7. R.E.M. – “ÜBerlin”
Kolejna ciekawa współpraca reżysera i aktora. Tym razem widzimy efekty kolaboracji Sam Taylor-Wood (reżyserka m.in. Nowhere Boy) oraz Aarona Taylor-Johnsona (Kick Ass) – kontrowersyjnego brytyjskiego małżeństwa (między małżonkami są 23 lata różnicy, i to Aaron jest młodszym partnerem w związku). Mysz osobiście nie ma nic przeciwko ich związkowi – tak długo jak im ze sobą dobrze, nie mnie się wtrącać w kwestie wieku.
Sam teledysk utknął mi w pamięci głównie ze względu na akrobacje i sekwencje taneczne, które prezentuje Aaron, a także użycie długich ujęć oraz cofania taśmy. W jakiś przedziwny sposób bardzo to pasuje do wybitnie nie-tanecznego utworu REM. Zwłaszcza jeśli założyć, że wszystko co aktor robi w teledysku jest w dużej mierze improwizacją.
8. Mumford & Sons – “Hopeless Wanderer”
 
Tu miałam dylemat, bo zastanawiałam się czy nie wstawić “Lover of the Light” tego samego zespołu. Zwłaszcza w obliczu ostatnich plotek o nowym Bondzie wrzucenie teledysku z Idrisem Elbą (Pacifim Rim), na dodatek w jego reżyserii, mogłoby być dobrym pomysłem ;)
Postanowiłam jednak trzymać się nieco bardziej komediowych klimatów, stąd wybór padł na “Hopeless Wanderer” – przeuroczy teledysk, który cudownie nabija się z członków zespołu, wcielając w ich role śmietankę amerykańskich komedii: Jasona Sudeikisa (Horrible Bosses), Jasona Batemana (Arrested Development), Eda Helmsa (The Hangover) oraz Willa Forte (30 Rock). Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze się śmieję oglądając ten klip. Tym bardziej że w pierwszej chwili trudno zauważyć, że coś jest w teledysku nie tak, a kontrast tekstu piosenki do tego co widzimy na ekranie wypada fenomenalnie ;)
9. Jenny Lewis – “Just One of the Guys”
 
Wreszcie trochę żeńskiej energii na liście ;)
Nie dość, że mamy sympatyczną, tchnącą feminizmem piosenkę, nie dość że mamy trzy znane aktorki – Anne Hathaway (Interstellar), Kristen Stewart (Twilight), Brie Larson (Don Jon) – przebrane za facetów, to jeszcze mamy najpiękniejsze i najbardziej niesamowite garnitury jakie w życiu widziałam. Serio: tęczowy lub fioletowo-różowy kobiecy garnitur w gwiazdki. Mysza wants the precious!

10. UNKLE – “Burn My Shadow Away”
 
Piosenkę tę podchwyciłam kilka lat temu z filmu Repo Men. Może nie była to wybitna produkcja – mocno kojarzyła mi się z eXistenZ, nie tylko ze względu na osobę Jude’a Lawa – ale miała jedną z najlepszych ścieżek dźwiękowych jakie pamiętam z ostatnich lat.
Utwór sam w sobie jest niepokojący (UNKLE ma do takich smykałkę), ale w połączeniu z emocjonującym teledyskiem, nawiązującym do fabuły filmu, i występem Gorana Visnjica (E.R.) robi tym większe wrażenie.

11. The Killers – “Mr. Brightside”
 Jest coś takiego w mężczyźnie umalowanym eyelinerem, czemu Mysz nie może się oprzeć. To oraz buduarowa estetyka teledysku, przywodząca na myśl Moulin Rouge! sprawiło, że zakochałam się w “Mr. Brightside” na długie lata. Jakież było moje zaskoczenie, gdy w bohaterce klipu rozpoznałam polską aktorkę Izabellę Miko, znaną mi z zapomnianego ale w pewnym kręgach kultowego filmu Coyote Ugly. Tutaj partneruje jej Eric Roberts (The Expendables), czyli brat Julii Roberts oraz ojciec Emmy Roberts (American Horror Story). Historia opowiedziana w “Mr. Brightside” – zarówno poprzez tekst piosenki jak i teledysk – nie jest może super oryginalna, ale porusza jakąś strunę w Mysim sercu. Mimo upływu lat, klip The Killers wciąż zalicza się do mojej toplisty ulubionych teledysków ever.

12. Robbie Williams – “Candy”
 
Nie mogło się obejść bez “Candy”. Ani piosenka ani teledysk nie są może szczytem geniuszu – ot, raczej taka kolorowa, przyjemna głupotka – ale ogromnie mnie ujęła (i rozbawiła) postać którą w teledysku gra Kaya Scodelario, znana z brytyjskiego serialu Skins. Jest coś rozbrajającego w tym, jak jej bohaterka maltretuje swojego anioła stróża (granego przez Williamsa). Poza tym umówmy się: not many guys could pull off a pink suit ;)

13. A Great Big World – “Already Home”
Idąc dalej tropem mniej znanych aktorów i zespołów, trafiamy na “Already Home” A Great Big World (ich ostatni hit, “Say Something” możecie kojarzyć z radia), z występem Darrena Crissa (Glee) i Jessici Szohr (Gossip Girl). Mysz przyznaje bez bicia, że dodała piosenkę do listy głównie ze względu na sympatię do Crissa, ale teledysk też się broni – pokazana w nim historia pary zakochanych, którzy się rozmijają jest wyjątkowo ujmująca i bezpretensjonalna.

14. Lykke Li – “Sadness Is a Blessing”
Do tej piosenki i tego teledysku przekonywałam się długie tygodnie. Wciąż są momenty, gdy nie do końca wiem co w nim widzę. Jest jednak coś magnetycznego zarówno w utworze Lykke Li, jak i w bardzo subtelnie zarysowanej relacji między nią, a grającym w teledysku Stellanem Skarsgardem (Thor). Mysz nie potrafi rozgryźć co łączy bohatera z bohaterką, ale przyznać trzeba, że Skarsgard bezbłędnie i bardzo oszczędnie operują mimiką. Oglądanie tego jest absolutnie fascynujące.
By the way: czy tylko mnie Lykke Li w niektórych ujęciach przypomina którąś z sióstr Olsen?

15. Ke$ha – “Blow”

 
 
Na koniec głupotka tak kompletna i abstrakcyjna, że trudno stwierdzić co przypomina bardziej – pop-artowy performance czy MTV acid trip. Mysz w każdym razie ma do klipu dużo sympatii, bo James Van Der Beek pokazuje w nim przewrotne poczucie humoru, grając samego siebie. Poza tym, seriously: klub pełen jednorożców w eleganckich ciuchach i bitwa na lasery! :D
A na koniec odkrycie najnowsze, które załapuje się na listę zaocznie: Sam Smith i jego włażąca w ucho, mózg i serce ballada “I’m Not The Only One”, z występem Diany Argon (Glee) i Chrisa Messiny (The Mindy Project). Teledysk autentycznie łamie mi serce. Every. single. time.
No to jak, spodobał Wam się któryś teledysk albo utwór? A może macie swoje ulubione aktorskie cameos? Mysz chętnie je pozna. Kto wie – może załapią się do drugiej rundy? :)