Willkommen, bienvenue, welcome!

Oficjalna notka powitalna na nowej stronie. Powstawała w dużych bólach, ale chyba było warto.

Willkommen, bienvenue, welcome. Fremde, etranger, stranger. Gluklich zu sehen, je suis enchante, Happy to see you, bleibe, reste, stay.

– “Cabaret”

Dobra, przyznać się, Robaczki: kto z Was domyślał się, że tajnym projektem, który pochłonął 2 tygodnie Mysiego życia była własna domena i nowy blog? ;)

Lets be honest – nie trudno było dojść do takich wniosków. Mysz może i bloguje dopiero od dwóch lat, ale rocznice zawsze były dla mnie ważną okazją do celebracji. Tak to jest jak się cierpi na słomiany zapał – każdy kamień milowy wykraczający poza 6 miesięcy to powód do dumy. A MyszaMovie.pl, które widzicie przed sobą, choć wciąż niedopracowane i raczkujące, napawa Mysz ogromną dumą. Czy silniejsze od dumy okaże się uczucie frustracji, gdy -znów- zauważę że coś co nie działa?… time will tell. Ale myślę że warto było temu projektowi poświęcić tyle czasu.  Teraz pozostaje pytanie, że skoro pierwszą rocznicę bloga uczciłam zmianą jego wyglądu, a drugą wykupieniem domeny, szablonu i przejściem “na swoje”, to czym uczczę trzecią?… Jeśli macie pomysły, Mysz jest otwarta na propozycję ;)

Choć dopiero dziś ma miejsce oficjalne odsłonięcie nowej strony, wiem że część z Was zdążyła już tu trafić, m.in. przez przekierowania z Blogspotowego adresu. Tu moja prośba: jeśli zauważycie, że jakiś link z Blogspotu nie przekierowuje bezpośrednio do korespondującej strony na nowym blogu, dajcie znać. Postaram się to naprawić.

Jednak nawet przed sprzężeniem obu blogów Mysz dostawała sygnały, że co bardziej spostrzegawczy i domyślni Czytelnicy wiedzą co się kroi. Niniejszy pozdrawiam Pytającego, który na Asku już 4 dni temu zapytał, czy Mysz wykupiła własną domenę. Jak widać na załączonym obrazku, odpowiedź brzmi: tak. Odpowiadając także na kolejne Askowe pytanie (sprzed 2 dni): czy nowy wygląd bloga to moja “zasługa”. Tak. I to in more ways than one.

Proces zakładania domeny i nowego bloga zaczęłam, jak i wiele innych blogowych działań, 31 grudnia – ot tak, w ramach noworocznych postanowień. Niemal tydzień zajęło samo postawienie strony i przeniesienie treści z Blogspota. Jak się okazuje od początku musiałam walczyć z przeciwnościami losu, bo Panom od migracji kilka razy wykrzaczały się zdjęcia. Po drodze Mysz spędziła niemal bity tydzień próbując podjąć decyzję jaki szablon kupić. Niektórym tak długie deliberacje mogą się wydać przesadą, ale jak się okazuje czas poświęcony na dogłębne przeanalizowanie wielu szablonów, w tym także komentarzy kupujących, był mądrą inwestycją. Bo chociaż zakupiony przeze mnie szablon nie jest idealny (wciąż jest wiele rzeczy, które bym w nim zmieniła, podrasowała lub usunęła), ani razu nie żałowałam podjętej decyzji. Tym bardziej, że szablon ten ma jeden z najbardziej pomocnych, wyrozumiałych i sympatycznych supportów ever. Liczba maili, które im przesyłałam z różnymi pytaniami, nawet w moich oczach osoby ze skłonnością do obsessive behavior wydaje się nieprzyzwoita.

Potem przyszły przeboje z WordPressem i różnymi wtyczkami, kodowaniem w CSS (na poziomie średnio-rozwiniętego pierwotniaka, bo informatyk ze mnie żaden) i mięsem rzucanym tak krwiście, że bluzgibryzgi nadal zdobią ściany Mysiego pokoju, by nie wspomnieć o ekranie laptopa. Luby to w ogóle od tygodnia podchodzi do mnie jak trusia, bo co chwila warczę w eter, odkrywszy -kolejne- niedociągnięcie.

Wszystkie te problemy blakną jednak przy jednym nader istotnym, ale niestety bardzo smutnym numerze, który został nam przypadkowo wycięty. Piszę “nam”, ponieważ kwestia ta dotyczy także Was, Czytelników. Otóż w wyniku… nazwijmy to eufemistycznie “nieporozumieniem”… Otóż w wyniku nieporozumienia między mną a pracownikiem supportu domeny odnośnie kwestii przeniesienia komentarzy z Blogspota na WordPress, skasowaniu uległy WSZYSTKIE komentarze z MyszaMovie z ostatnich 4 miesięcy. To co wyświetla się Wam po starszymi notkami, to komentarze sprzed czasów Disqusa, gdy Mysz używała wbudowanego systemu komentarzy na Blogspocie. Te komentarze, trzymane na ich serwerze i zassane przez WordPress mają się dobrze. Cała reszta, niestety, przepadła bezpowrotnie.

Tu drobna moja prośba: wstrzymajcie się proszę z dobrymi radami, że mogłam kogoś z Was poprosić o pomoc, albo że mogłam wszystko zostawić jak było, albo że mogłam pamiętać o zrobieniu kopii zapasowej komentarzy (czego jak widać nie zrobiłam)… I feel guilty enough as it is. Serio, nawet nie macie pojęcia jak bardzo boli mnie myśl, że straciłam 4 miesiące dyskusji z Wami. Skąd jednak mogłam wiedzieć, że poproszony o pomoc profesjonalista przeprowadzi działania, które doprowadzą do skasowania 4 miesięcy treści? I to bez zrobienia wcześniej back-upu?! Pół biedy gdyby to były 4 miesiące notek (których wcale nie było w tym czasie tak dużo, mind you) – Mysz zwykle gdzieś ma zapisane przynajmniej szkice wielu swoich wpisów. Ale nie. Przepadły 4 miesiące interakcji i rozmów z Wami. I tego mi tak strasznie szkoda. Luby twierdzi, że powinnam złożyć reklamację. To be honest, sama nie wiem co o tym myśleć. Jest mi po prostu niewypowiedzianie smutno.

Ale przejdźmy może do spraw nieco mniej przygnębiających, czyli kwestii technicznych:

  •  Widoczny po prawej widget chwilowo nie pokazują prawdziwych wyników w przypadku “popularnych wpisów”. MyszaMovie.pl to wciąż nowa domena, więc dane odnośnie odwiedzin/wyświetleń nie są po pierwsze zbyt wielkie, ani po drugie zbyt wiarygodne.
  • Wszystkie notki sprzed notki powitalnej są na chwilę obecną niesformatowane, co oznacza, że wszystko może się rozjeżdżać – tekst, obrazki, filmiki, etc. Mysz będzie systematycznie cofać się w archiwum wpisów i formatować je kolejno, aby były zgodne z nowym szablonem.
  • Strona “Kategorie” chwilowo pokazuje wszystkie notki jako “Brak kategorii”. Tu również Mysz będzie systematycznie cofać się w notkach i przypisywać im odpowiednie kategorie. To będzie działanie, które w miarę możliwości przeprowadzę w pierwszej kolejności.
  • Chwilowo strona “Tagi” wyświetla stare etykietki z Blogspota. Nowy, bardziej szczegółowy system tagów pojawi się w drugiej kolejności. Hopefully.
  • Udało mi się usunąć/naprawić wszystkie niedziałające linki do zewnętrznych serwisów. Zawarte w notkach linki wewnątrz-blogowe (ie. linki do innych Mysich notek) powinny działać, przekierowując do korespondującej notki na MyszaMovie.pl. Jeśli zauważycie, że tak się nie dzieje, lub znajdziecie zepsuty link/filmik który się nie wyświetla, give me a holler. Naprawię co się da :)
  • Na Blogspocie pod notkami z 2014 roku widoczny był Facebookowy guziczek “Like/Share”. Na WordPressie w tym samy celu zainstalowałam wtyczkę, ale niestety wygląda na to, że operuje ona na innych danych, bo nie zlicza like’ów klikniętych na Blogspocie. Tak więc tu też, jak w przypadku komentarzy, zaczynamy niejako od zera.

Naturalnie, prośba do Was jest taka, że jeśli zauważycie gdzieś na stronie istotne problemy, to skontaktujcie się z Myszą i dajcie sygnał, że coś jest nie tak – możecie to zrobić w komentarzu, poprzez formularz kontaktowy lub nawet w okienku Aska. Przyjmę także wszelkie Wasze uwagi, pytanie i sugestie odnośnie nowego wyglądu i wprowadzonych zmian. Wezmę pod uwagę wszystkie, zwłaszcza te związane z usprawnieniem funkcjonalności bloga, ale zatrzymuję sobie prawo do zignorowania krytyki pewnych aspektów estetycznych. Deliberowałam nad wyglądem MyszaMovie.pl naprawdę dużo czasu i jestem z niego zadowolona ^__^

Na koniec pora na podziękowania, bo bez Was, kochane Robaczki, prawdopodobnie nigdy bym się na tę drastyczną decyzję nie odważyła. First and foremost dla Lubego, który cierpliwie znosił moje jęki, warkoty i narzekania, i pocieszał mnie w chwilach zwątpienia. Uściski należą się także Zwierzowi Popkulturalnemu, który od miesięcy zachęcał mnie do przejścia “na swoje” i trzymał mnie za łapkę, gdy te opadały mi w przypływie rezygnacji.

Największe podziękowania należą się jednak Wam, drodzy Czytelnicy. Dziękuję Wam za to, że jesteście – nie ważne czy jest to okres liczony w minutach, miesiącach czy latach! Dzięki że znosicie moje górki i dołki, że cierpliwie czytacie me obsesyjnie-długie wywody i że samą swoją obecnością pokazujecie, że moje, a właściwie -nasze- zainteresowanie popkulturą ma jakąś wartość.

Dziękuję Wam także za wytrwałość w ostatnich tygodniach, oraz ogólnie za to, że cierpliwie znosicie gdy przepadam na kilka dni bez wieści. Cieszę się, że mogę wreszcie do Was wrócić. Tęskniłam ^_^

Niniejszym, z ogromną dumą, radością i ulgą, ogłaszam MyszaMovie.pl za uroczyście otwarte.

WITAJCIE!

PS1. Przysięgam, że nie papuguję znowu po Zwierzu, który też ostatnio zmienił wygląd bloga. To po prostu efekt tak często spotykanego u nas umysłowego sprzężenia zwrotnego ;)

PS2. Okej, ciutkę skłamałam – nie płaczę za wszystkimi komentarzami. Jednego i to sprzed kilku dni wcale mi nie szkoda. W sumie nie wiem czy bardziej się cieszyć czy smucić, że zachował się ku potomności w rozmowie on-line z Lubym. Ale niniejszym pozdrawiam Czytelnika(czkę?), który pod wpisem “Disclaimer: Uwaga! Angielski!” napisał, że zawiodłam go jako osoba.

Ponieważ nie miałam wówczas wolnej chwili aby odpisać na komentarz, a po ich skasowaniu straciłam możliwość, ku potomności napiszę tutaj:

“Drogi Czytelniku,

Dr.-Perry-Cox-Cares-So-Little-he-Almost-Passed-Out-On-ScrubsNo love,
Mysza”