Krótka piłka, czyli czym jest Skrót?

By usprawnić blogowanie i częściej dyskutować z Czytelnikami, Mysz wprowadza nową kategorię notek.

Mysz zapowiedziała drobne blogowe usprawnienie. Już tłumaczę o co chodzi.

Jednym z Myszy głównych problemów jest brak czasu na pisanie regularnych, pełnoprawnych notek – wielokrotnie się już tak zdarzyło, że Mysz mimo posiadania w głowie gotowej notki, nie miała czasu by usiąść i ją spisać. Na to jednak chwilowo nie mam żadnej rady. No chyba że ktoś chce mi pożyczyć Zmieniacz Czasu ;)

Jednak istotniejszym blogowym problemem jest coś co Mysz nazywa „dylematem krótkiej formy”. Załóżmy, że chciałabym napisać o np. najnowszym filmowym newsie albo odcinku serialu, ale nie mam dostatecznie dużo materiału na pełną notkę. Do tej pory w takich wypadkach Mysz wrzucała wszystko na fanpage bloga. Niestety ma to kilka zasadniczych wad. Po pierwsze Facebook wyświetla wszystko według własnego widzimisię i często zdarza się, że niektóre statusy MyszaMovie wcale się Wam nie pojawiają na ścianach. Po drugie, wśród natłoku informacji w social media, łatwo jest jakiś status przegapić. Po trzecie, w wypadku mini-podsumowań serialowych, które Mysz czasem wrzuca na fanpage, pojawia się również problem jeśli ktoś danego odcinka/serialu jeszcze nie widział. Wówczas, jeśli ktoś po jakimś czasie nadgoni odcinek i zechce się do Mysich pisków ustosunkować, musi albo odszukać dany status w zakładkach (jeśli tak jak Mysz ma obsesyjną tendencję do zapamiętywania statusów FB do których zamierza wrócić), albo polować na niego w archiwum Facebooka. Żadna z tych opcji nie jest jakoś super wygodna. Myszy tym bardziej szkoda tych statusów, że w komentarzach pod nimi często rodzą się naprawdę ciekawe dyskusje i szkoda by było, aby przepadły one w pomrokach Facebooka.

Stąd pojawił się pomysł aby wprowadzić na blogu nowy format, czyli notki nieco krótsze w treści, w których Mysz mogłaby m.in. okazjonalnie pisać o swoich serialowych wrażeniach (i dyskutować o nich z Czytelnikami); wrzucać zestawienia ciekawych popkulturowych linków czy filmowych trailerów; recenzować filmy o których warto wspomnieć, ale niekoniecznie poświęcać im całą notkę, etc. A także wprowadzić w życie chodzącą jej po głowie od dłuższego czasu serię notek „Musical Moments”, o pamiętnych scenach z filmów, w których dużą rolę gra muzyka.

Zanim podniesie się larum, że nie chcecie żadnych zmian i kochacie super-długie Mysie notki, proszę byście wzięli pod uwagę, że pisanie takich notek wymaga ogromnego nakładu czasu, researchu i pracy. Mysz oczywiście ma z ich pisania mnóstwo frajdy, ale gdybym chciała się ograniczyć jedynie do długich notek, częstotliwość wpisów spadłaby do… bo ja wiem, jednego na miesiąc. A i to jest optymistyczny scenariusz ;)

Celem „Skrótów” (unoriginal name, ale nie oryginalność jest tu ideą) byłoby właśnie zwiększenie częstotliwości pojawiania się notek na MyszaMovie, przy jednoczesnym zachowaniu tego, co mam wrażenie tak lubicie w Mysich tekstach – czyli entuzjazmu, fanowskich pisków i niepoważnych zachwytów. Again, nie oznacza to, że kompletnie rezygnuję z rzetelnych notek i wnikliwych analiz. Chciałabym po prostu móc częściej z Wami dyskutować i deliberować, i mam wrażenie, że krótka forma może być tutaj rozwiązaniem.

Tym bardziej, że często zdarza się iż Mysz, nie posiadając dostatecznie dużo materiału na „pełnoprawną” notkę, odkłada kilka kolejnych tematów na kupkę, czekając aż troszkę ich narośnie. Wówczas zdarza się jednak, że po pewnym czasie kompletnie już nie pamiętam co chciałam powiedzieć i dlaczego uznałam dany temat za istotny. W efekcie takie „oszczędzanie” sprawia, że Mysz pisze rzadko, choć w sumie miałaby coś do powiedzenia. A ponieważ jak część z Was wie, Mysz ma wyrzuty sumienia gdy długo nic na bloga nie wrzuca, „Skróty” byłby takim komfortem psychicznym dla Myszy, że jednak w eterze nie panuje kompletna cisza.

Mysz jest ciekawa co sądzicie o takim pomyśle. Poniżej macie przykład, jak będzie to wyglądać :)

SKRÓTEM #1Uwaga: spoilery

MAC_1

Marvel’s Agent Carter 1×05-06 „The Iron Ceiling” / „A Sin to Err”

Okej, jak bardzo zajebiste jest to, że twórcy serialu pokazują nam początki tzw. „Red Room” (w wyniku którego narodziła się Black Widow z Avengers)? I w ogóle jak to był fajny odcinek! Peggy przejmuje rolę lidera, pokazując jak wielkim jest badassem i wzbudzając szacunek współpracowników i szefa :3

Poza tym Mysz była pod dużym wrażeniem występu Chada Michaela Murraya w tym odcinku – nie jest znany z aktorskiego talentu, a w scenie gdy agent Thompson opowiada Peggy o swoich wojennych traumach, wypadł naprawdę fantastycznie. No i przewijający się w tle agent Sousa, który okazuje się the brightest crayon in the box, bo rozgryzł szpiegowskie machlojki Peggy! <3

Twist z doktorem który okazuje się wtyką Lewiatana (a może samym Lewiatanem) w ogóle mnie dziwi. Morał z tego taki, że nigdy nie należy ufać ludziom, których ratuje się w nietypowych okolicznościach.

Also: Angie-Peggy friendship – I ship it!

The Flash 1×13 „The Nuclear Man”

Jeśli nie lubicie Barry’ego Allen, Mysza is judging you. Jak można nie lubić tego słodkiego, szczeniaczkowatego pyszczka, z puchatymi, gąsienicowymi brwiami zagłady? ^^

A tak na poważnie: niezmiernie mnie bawi, że twórcy dopiero teraz wcisnęli żart o tym, że Barry może być „za szybki” w sprawach łóżkowych. Ale nie będę narzekać. Grant Gustin ma łądną rzeźbię i każy pretekst by oglądać go bez koszulki jest dobry. Tym bardziej gdy serial wykorzystuje tak lubiane przez Mysz najnowsze hity jak „Uptown Funk” Bruno Marsa czy „I’m Not The Only One” Sama Smitha.

Supernatural 10×12-13 „About A Boy” / „Halt & Catch Fire”

Jak na razie jedne z lepszych odcinków tego sezonu, a to przecież stand alone episodes.

Dawno się tak dobrze nie bawiłam jak przy „About A Boy”. Dylan Everett grający młodego Dean był FENOMENALNY. Seriously, poziom uroku i talentu niebezpiecznie bliski temu, co w Teen Wolfie prezentuje Dylan O’Brien. Najwyraźniej imię zobowiązuje ;) Everett perfekcyjnie opanował Deanowe manieryzmy i teksty – ciekawe jak długo studiował Jensena żeby je sobie wyrobić – i nadał młodemu Deanowi kopę ciepła i młodzieńczego entuzjazmu. Fakt, że dzięki nieco lżejszemu tonowi odcinka, bracia wreszcie mogli się trochę poprzekomarzać, bez widma Angstu wiszącego im nad głowami (nawet teksty o Znamieniu Kaina wypadł jakoś tak mniej depresyjnie niż zwykle), niezmiernie Myszę ucieszył. I szczerze?… tak bardzo jak ubóstwiam Jensena, wcale bym się nie obraziła, gdyby młody Dean został z nami na więcej niż jeden odcinek :)

SPN_AboutABoy

Z kolei „Halt & Catch Fire” strasznie fajnie wykorzystał motyw ‚ducha w maszynie’. Chociaż naprawdę mnie dziwi, że chłopcy nie wpadli wcześniej na: a) to, że duch wykorzystuje Wi-Fi by się przemieszczać, b) ducha który wykorzystywałby Internet do straszenia. Brawa dla twórców za out-of-the-box thinking.

Fajne jest też to, że dzięki temu można było do serialu przemycić social commentary na temat m.in. mediów społecznościowych, smsowania w trakcie prowadzenia samochodu, etc. Bardzo mnie też rozbawiła kwestia brak porozumienia między Deanem a dziewczyną, która nie załapała nawiązania do „Christine”. Ale serio – to nie jest kwestia przynależności do Generation X, ale prostej popkulturowej wiedzy!

Na marginesie: Swego czasu czytałam wywiad z twórcami, że sporą część ich budżetu pochłaniało wykupywanie praw do classic rock tunes i dlatego ostatnio w serialu rzadko słyszymy naprawdę znane utwory, a raczej takie generic rock. A tu nagle w ostatnim odcinku pojawia się „Take Me To Church” Hoziera. Nie że narzekam – kocham ten utwór. Ale niby narzekają, że nie mają kasy na klasyczny rock, czyli podkład z którym Supernatural niejako ‚wyrosło’, ale mają kasę na najnowszy, bestsellerowy hit prosto z radia?… to samo było w poprzednim odcinku. I choć tam piosenka Taylor Swift była niejako fabularnie wytłumaczona, wciąż nie jest to trend któremu mogę całym sercem przyklasnąć. Wolałabym jednak abyśmy pozostali przy klasyce rocka.

Mysz w większym stopniu rozwodzi się o ostatnich dcinkach serialu na Pulpozaur.pl, wraz z Pirjo i Cathią z Rozdroży Cathii.”

Elementary 3×13-14 „Hemlock” / „The Female of the Species”

Ojejku, jaki to był dobry odcinek! Nie dość, że dostaliśmy wgląd w życie Sherlocka gdy mu się nudzi – czy możemy częściej dostawać JLM mówiącego w obcych językach? – ale mogliśmy również zobaczyć kolejną ciekawą interakcję Joan i Sherlocka w kwestii życia uczuciowego Watson. By the way: how awesome was it that she actually punched him :3

To co jednak ‚robi’ dla Myszy ten odcinek to zakończenie. Oczywiście spodziewałam się tego, gdy tylko tajemnicza kobieta „przypadkiem” wpadła na Joan w kawiarni, ale mimo to jestem niesamowicie zaintrygowana i podekscytowana tym twistem fabularnym. Nie mogę się doczekać najnowszego odcinka!

Also: Czy tylko ja mam ochotę powiesić sobie na ścianie impresjonistyczny obraz w wykonaniu Clyde’a? :D

Elementary_Clyde

Update: Obejrzawszy 3×14 do porannej kawy stwierdzam, iż nie można nie lubić zarówno samego serialu jak i JLMowego Sherlocka. To jak troszczy się o Joan = Mysz rozpływa się w kałuży wzruszenia. Poza tym dostajemy odcinek o porwanych zeberkach, gdzie Bell i Sherlock współpracują, i Sherlock waży toster, which should totally be a meme (jak jeden z tych obrazków pt. „Obrazek bezsensu, twój argument jest inwalidą” ^^). Pomijam już twist związany z ‚zeberciątkami’ (źrebię + zebra = zebrię? źrebra?), sam fakt, że mogliśmy zobaczyć majutkie puchate stworzonko ogromnie Myszę cieszy :3 Fakt, że shipperzy Moriarty/Watson dostali kolejny kawałek puzzle’a do swojej układanki, też mi się podoba. Coś tak czułam, że nie można naprzykrzać się Joan i Sherlockowi bez narażania się jednocześnie na gniew ich największego wroga. W tym wypadku nie mamy do czynienia z „the enemy of my enemy is my friend” – Moriarty jest na to zbyt zazdrosna. I choć cieszę się, że Watson wraca do stałej współpracy z Sherlociem, łamie mi serce scena między nimi, gdy Joan przyznaje, że jej pragnienie posiadania własnego życia -poza- pracą detektywistyczną było nierealne. Rozumiem potrzebę twórców by znów przybliżyć do siebie bohaterów, ale czy tylko mnie zachowanie Joan wydaje się… bo ja wiem, objawem depresji? Taką totalną rezygnacją? Fajnie, że odnalazła cel we współpracy z Sherlockiem, ale smuci mnie wizja, że chce się odciąć od normalnego życia.

Na marginesie: moje zawieszenie niewiary jest w stanie przyjąć wiele rzeczy, ale nie to, że w środku śnieżnej zimy, ludzie chodzą w rozpiętych pod szyją płaszczach, BEZ SZALIKÓW. Zboczeńcy. Ewentualnie fetyszyści zapalenia płuc.

Grimm 4×11 „Maréchaussée”

Aaaaa, Arnold Vasloo jako guest star! Aaaa, Victor i Adalind w Portland! Aaaaa, Juliette totalnie wymiata! <3

Serio, co oni robili zanim Wu został wtajemniczony w świat Wessen? Kiedyś Nick i Hank jeździli do przyczepy i spędzali godziny na researchu. Teraz przyjeżdżają na miejsce zbrodni, a nadpobudliwy Wu już ma dla nich przygotowaną w pełni zresearchowaną teorię. Autentycznie nie umiem ubrać w słowa jak okropecznie się cieszę, że Wu dołączył do reszty drużyny :)

Niemniej muszę troszkę ponarzekać: tak bardzo jak badassowa Juliette jest super, tak naprawdę nie rozumiem czemu uparła się ukrywać swój stan przed Nickiem. To, że ta Hexenbiest ją nastraszyła, że instynktem Nicka będzie zabić Juliette (bo Grimm i Hexenbiesty się nie lubią) to przecież wierutna bzdura! Nick nie raz pokazywał, że nie jest normalnym Grimmem i że zawsze najpierw stara się sprawę rozwiązać polubownie, zanim wyciągnie zza pazuchy siekierę. Naprawdę uważam, że Juliette byłaby się w stanie z Nickiem w swoim nowym „stanie” dogadać. A na pewno im szybciej mu powie, tym lepiej. But lets be honest: coś czuję, że szydło wyjdzie z worka w najmniej odpowiednim do tego momencie, w gwałtowny, powodujący niepotrzebne konflikty sposób. Ech, when will they ever learn, że -należy- ze sobą rozmawiać? Z ukrywania prawdy rodzą się o wiele gorsze problemy :/

Uwaga na marginesie: was it just me, ale czy w tym odcinku mieliśmy wyjątkowo dobre CGI? Zarówno medium z początku odcinka jak i Mantykora wyglądali naprawdę super.

Grimm_Manticore

The Blacklist 2×09-10 „Luther Braxton” (1) / „Luther Braxton: Conclusion” (2)

Ojej, jak to dobrze, że nie oglądałam Blacklista regularnie, tylko zrobiłam sobie mini-maraton dwóch odcinków. Gdybym musiała tydzień czekać na nowy odcinek po tym cliffhangerze z 2×09, chybabym okorowała zębami biurko ze stresu.

Jejku-jej, jaki to był fantastyczny dwuczęściowy odcinek! Cały motyw z odkopywaniem wspomnień u Lizzie, kwestia tego jak Red jest zamieszany w jej przeszłość… poezja! I jeszcze ten twist na koniec a’propos króliczka! <3

Fajnie było też zobaczyć Davida Strathairna i Rona Perlamana (poznałam go od razu, po brodzie ^^). Ogromnie lubię gdy moje ukochane seriale dostają fajnych guest starów.

Na marginesie: nadal utrzymuję, że ten serial ma jeden z najlepiej dobieranych soundtracków jaki zdarzyło mi się słyszeć w telewizji. Nie mogę się przestać uśmiechać, że wykorzystali „Blood On My Name” The Brothers Bright.

The Walking Dead 5×09 „What Happened and What’s Going On”

Contrary to the title, Mysz kompletnie nie wie co się dzieje. Bohaterowie niby ze sobą rozmawiają, ale używają jakiś pustych, nic-nieznaczących frazesów, które nic nie wnoszą, a jedynie totalnie konsternują widza. O co im właściwie chodzi?… Mysz nie ma pojęcia. Ale wie, że dawno się tak na odcinku TWD nie wynudziła :/

Forever 1×15 „The King of Columbus Circle”

<3 <3 <3 Odcinek o odnajdywaniu rodziny, w którym dowiadujemy się, że Henry i Abraham są daleko ze sobą spokrewnieni! Shut up, I’m not crying, it’s just raining on my face!

A tak na poważnie: jaki fajny odcinek, jaka fajna intryga, jakie fajnie morderstwo! Nie powiem, fakt że w odcinku na moment pojawił się ubóstwiany przez Myszę polski aktor, Olek Krupa, mógł mieć pewien wpływ na wyjątkowo pozytywny odbiór tego odcinka. Ale co ja poradzę? Forever to taki uroczy, niepoważny, cudownie odprężający serial ^_^

Update: Krupa ma niezły tydzień, najpierw występ w Forever, teraz w najnowszy odcinku Blacklist (2×11) :D

Forever_HenryAbe

Shameless US 5×05 „Rite of Passage”

Somebody hold me. Ian i Mickey łamią mi serce :(((((

Castle 7×14 „Resurrection”

Po pierwsze: cholerny cliffhanger, grrrrr!

Po drugie: WOW. Dawno nie było tak dobrego odcinka Castle’a. NAPRAWDĘ DAWNO.

Powrócił 3XK, czyli nie dość że jeden z najlepszych bad guys tego serialu, to także jedna z Myszy ulubionych postaci (can’t help it, mam słabość do Michaela Mosleya – oglądajcie go w Sirens US!). Do tego dostajemy również powrót Dr. Neiman, czyli combo fix, dwa w jednym. Do tego świetnie rozpisana, przepysznie poplątana intryga, i twist fabularny, który zacisnął się na szyjach bohaterów niczym zręcznie zapleciona pętla. Delicious. Mysz dawno już nie była tak podekscytowana na nowy odcinek Castle.

Face Off 8×05 „Sounding Off”

Aaa, Jill Wagner z Teen Wolfa! I wrócił RJ z poprzednich sezonów <3

Is it just me, ale czy jest to pierwszy odcinek gdzie coachowie mogą „bronić” swoich uczestników zanim sędziowie wydadzą ocenę?… z jednej strony to fajny myk, bo można zwrócić uwagę sędziów na interesujące aspekty techniczne make-upów, które nie są widoczne na pierwszy rzut oka. Ale z drugiej strony… czemu wprowadzać to dopiero teraz?

Niesamowicie do mnie przemówił ten odcinek w kwestii pomysłu, aby oprzeć design postaci na specjalnie opracowanych dźwiękach. IMHO, daje to większą dowolność i pozwala na większa kreatywność niż sugerowanie się visual cues. Oprócz nieudanego make-upu Reginy i Adama (trzeba było słuchać Adama i zrobić zajebistego cyborga!), wszystkie makijaże w tym odcinku były fajne. Nawet skrytykowany przez sędziów make-up Anthony’ego i Darli – Myszy bardzo podobał się pomysł z wykorzystaniem wielu głosów jako inspiracji do ‚twarzowego’ makijażu. Ciekawie wypadł też demoniczny makijaż Juliana i Bena, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę jakie problemy mieli z osiągnięciem jakiegoś konsensusu. Myślę też, że za mało pochwał padło pod adresem makijażu Emily i Jamie – ich ptasio-dinozaurowa wojowniczka idealnie pasowała do wylosowanych dźwięków i była nie tylko makijażem świetnie opracowanym, ale także cudownie zrealizowanym.

Laury zwycięstwa (zresztą totalnie zasłużenie) zgarniają Stephanie i Kelly. Ich 50’s clockwork housewife była BEZBŁĘDNA!

FaceOff_SoundingOff

No dobra, a jak tam Wasze wrażenia, kochane Robaczki?

DODATKI:

  • Trailer do nowej komedii Judda Apatowa, Trainwreck. Dam jej szansę, bo ma fantastyczną obsadę. Bill Hader, Amy Schumer, znajome twarze z SNL?… Count me in!
  • Piękny cover „Nothing Else Matters” Metallici w wykonaniu Lissie, podchwycony w trailerze do nowego serialu Netflix, Bloodline.
  • Trailer Magic Mike XXL. Jestem płytka ^^
  • Wrzucałam na fanpage, ale w razie gdyby kogoś ominął – trailer do The Man from U.N.C.L.E. od Guya Ritchiego, z Armiem Hammerem i Henrym Cavillem. Idę na to, musowo! :)

PS. Mysz zdaje sobie sprawę, że u początków bloga istniała podobna seria notek (tzw. „Ser-skrót”) i pośrednio jest to powrót do podobnego formatu. Ser-skrót był jednak w miarę regularną serią. Skróty będą nieregularne i totalnie uzależnione od Mysiego widzimyszęmisię :3

  • O przypomniałaś mi, że mam wrócić do „Elementary”. Podziękował :)

  • Castielle

    Pomysł ze Skrótem jest świetny!! Takie przemyślenia z bieżących odcinków są bardzo fajne i nie trzeba na nie zbyt długo czekać więc jak najbardziej na plus :)
    Wątek Abe’a i jego historia w Forever jest tak cudowny i w ogóle ostatni twist z tym spokrewnieniem z Henrym wywołał uśmiech na mojej twarzy <3 ten serial ma takie świetne postacie, o które widz care about, że jak mi go skasują to się zasmarkam z rozpaczy :(
    Muszę wrócić do Elementary bo mnie gdzieś przytrzymało na 7 odcinku…

    A dzięki Myszy zaczęłam oglądać Face Off! Best decision this month <3 Clockwork housewife była perfekcyjna! A make-up Anthony'ego i Darli według mnie był bardzo kreatywny i dobrze wykonany, zdziwiłam się, że sędziowie go skrytykowali o.O! I też uważam, że ptasia wojowniczka otrzymała za mało pochwał, imo była zaraz po creapy doll. Bardzo dobrze współgrała z dźwiękiem.

  • Och, wróć koniecznie! 3 sezon bywa chwiejny, zwłaszcza na początku, ale ostatnie kilka odcinków było naprawdę świetnych :)

  • Świetny pomysł na wpis – mnie samej coś takiego chodziło po głowie, ale wtedy próbowałam złapać kilka srok za ogon i w efekcie wszystkie mi uciekły. ;)

    FLASH
    „Flasha” zaczęłam oglądać 4 dni temu i w dwa wieczory nadrobiłam braki edukacyjne. Często łapię się na tym jaki ten Barry Allen jest fajny i że ojcem Flasha jest pierwszy Flash. :) Już spędziłam kilka chwil na przeszukiwanie YT pod kątem Gustina. Zdążyłam zapomnieć, że był w „Glee” do czasu sceny karaoke w poprzednim odcinku. ;)

    SUPERNATURAL
    Jeszcze nie widziałam ostatniego, ale „About a boy” było cudowne. Dylan Everett jest niesamowity – trochę przypomina mi z urody innego mego ulubieńca – Callana McAuliffe’a. Tekst o Swift do dzisiaj mnie bawi, tak wrył mi się w psychikę. Chętnie jeszcze raz zobaczę starego Deana w bieberowym ciele. :)

    Nadgoniłam Flasha i myślę czy by tu nie rozpocząć „Forever” oraz „Agentki Carter”, bo kilka seriali czeka na swoją chwilę chwały. Niedawno zdałam sobie sprawę, że zupełnie zapomniałam o „Sleepy Hollow”.

    Uwielbiam zwiastun do „Kryptonim U.N.C.L.E.” (tak, film ma już polski tytuł). Może tym filmem Warner odbije sobie straty jakie poniósł przez „Jupiter: Intronizacja”. Przy „Magic Mike XXL” w ogóle moja płytkość osiągnęła niebywałą gładkość – ten rok minie mi pod znakiem Tatuma, ja to wiem.

  • Nie wiem jak będzie z czekaniem, bo Mysz nie planuje tych notek w żadnej regularnej formie, ale raz na jakiś czas będą się takie Skróty pojawiać :)

    Hopefully, Forever nie zostanie skasowane. Bo rzeczywiście jest to serial, który się niejako na widza „zasadza” – niby oglądasz do kotleta, a ani się obejrzysz, zaczyna ci zależeć na postaciach. Pomijam już jak intrygującą postacią jest Adam. Jego wprowadzenie w ostatnich odcinkach było fantastyczne!

    Yay! Kolejny fan Face Offa! ^_^ Czasem mam wrażenie, że sędziowie specjalnie wyszukują w niektórych make-upach wady, tylko po to, by móc jakiś makijaż umieścić w bottom looks :/

  • Ja nawet o tym nie myśląc robię czasem serialowe notatki w notatniku, a potem po paru miesiącach je kasuję, bo zaśmiecają mi komputer. Skróty to dobry pretekst, żeby mieć z tych notatek trochę pożytku :)

    Grant w „Glee” <3 Szkoda, że ze względu na rolę we Flashu, Gustin nie może gościnnie wystąpić w Glee, ale nie zamierzam narzekać, bo Barry jest przeuroczą, szalenie sympatyczną postacią, i cieszę się, że po zniechęceniu się wobec Arrowa (Oliver jest taki poważny i chmurny, że aż mam ochotę go walnąć), mogę oglądać inny komiksowy serial z uśmiechem na paszczy.

    "About a Boy" było fantastycznym odcinkiem, a Everett rzeczywiście troszkę przypomina McAuliffe'a. Swoją drogą tego drugiego chyba zaraz zobaczymy w "Robot Overlords" :D

    Ja utknęłam w Sleepy Hollow gdzieś na początku s2. Chwilowo odkładam go na wolny moment. A zarówno "Forever" (nieco w stylu "Castle") jak i "Agent Carter" (które ma tylko parę odcinków, bo jest mini-serią bardziej niż serialem) warto dać szansę ^^

    Tatum <3 Huh, nie wiedziałam, że Warner tak się przejechał na Jupiterze. Przecież to taki rozrywkowy, ładny film O_o

  • Świetny pomysł! Zawsze uważałam Cię za tytana pracy z tymi notkami o rozmiarze moich opowiadań i oczami wyobraźni widziałam ile Cię muszą kosztować.
    Jedyne do czego bym się przyczepiła to do nazwy. Wydaje mi się jakaś taka bezosobowa i małomyszowa. Ale to tylko moje marudzenie ;)

  • Grant jest fantastyczny jako Barry (że aż przyjemnie mi na samą myśl o tym) i myślę, że równie dobrze spisałby się jako Peter Parker. Stąd kibicuję mocno Melissie Benoist by jako przyszłej Supergirl.

    Jakimś cudem przegapiłam „Robot Overlords”, ale tak to jest jak się bazuje bardziej na filmwebie niż imdb. Po prostu polska baza jest dla mnie bardziej przyjazna, ale to nie znaczy, że jej w 100% ufam. Dzięki za tytuł, bo chłopaka uwielbiam od „I am number four” i trzymam za niego kciuki.

    Widziałam pierwszy odcinek drugiego sezonu i jakoś wszystko siadło. Chyba nie lubię tego nagromadzenia komplikacji, bo przyłapałam się na tym, że chętniej bym oglądała procedurala gdzie Abbie i Ichabod zwalczają zjawiska paranormalne.

    „Agentka Carter” jest jak najbardziej na celowniku, trzeba tylko odpowiedniego momentu. Tak się składa, że w ogóle nie oglądam „Agents of SHIELDS” (nie chce mi się tych kropek wstawiać) – chyba wystarczy mi Marvel na arenie kinowej. Ale miss Carter kusi przede wszystkim stylistyką.

    Doniesienia z BO są dość jasne. Nie wiem jak ten weekend wypadnie, ale już mówi się o klapie.

  • Dorota D.

    Boże, Shameless to chyba będzie moje odkrycie roku. Serial ma tak cudownie zarysowane postaci, że nie mogłam się oderwać. Każdy ma swój charakter, nie ma płaskich bohaterów. Historia wciąga od pierwszych sekund. W ciągu tygodnia obejrzałam wszystkie sezony. To co się dzieje w relacji Ian-Mickey aż boli, ale bardzo mi się podoba jak rozwinęli ich wątek. Nie mogę się doczekać kolejnych odcinków. Strasznie lubię fajnie rozpisane wątki gejowskie w serialach. Muszę wyszperać kolejne seriale, które będą mi łamać serce pod tym względem. Powrót pana Jimmy-Steve-Jack też mnie cieszy.

  • Zwykle super-długie są wynikiem fazy obsesyjnej. Wtedy pisanie to przyjemność, ale rzeczywiście ich przygotowanie zajmuje chwilę czasu. Sądzę jednak że czasem warto ten czas zainwestować, patrząc ile osób miało frajdę z notki o Carrie czy Jumanji :D
    Luby zasugerował, żeby nazywało się „Mysie szorty” i żeby ilustracją była para szortów z Myszką Miki. Ale nie wiem czy skorzystam z tej propozycji :P

  • Smuci mnie, że więcej osób nie ogląda Shameless (ten serial jest niemal bezbłędny i -tak dobry-), ale z tym większą radością witamy kolejną fankę :)
    Pod względem ciekawych wątków LGBT, Myszym drugim po Shameless czołowym przykładem jest „Spartacus” stacji STARZ. Tam również pojawia się jedna z najlepiej, najbardziej poruszająco pokazanych relacji gejowskich. Co prawda dopiero od drugiego sezonu ‚wzwyż’, ale warto cały serial obejrzeć. To jeden z Myszy najulubieńszych seriali ever.
    Ian i Mickey łamią mi serce, a przy tym nie da się ich nie kochać :D

  • Dorota D.

    Właśnie zauważyłam, że albo ludzie nie wiedza w ogóle o tym serialu albo jest mała grupa ludzi, która ma kompletnego bzika na tym punkcie. xD

    I taaak, normalnie mam małą obsesję na punkcie państwa Gallavich.

    Nad produkcją Starz zastanawiałam się od dłuższego czasu, ale ten argument przeważa szalę. Spartacus then. :)