All your brains are belong to us. iZombie 1×06

Mysz ma dużo przemyśleń na temat iZombie, postanowiła więc spisać je w postaci szybkiego recapu.

UWAGA: spoilery do iZombie 1×06 oraz wcześniejszych odcinków

Scena otwierająca odcinek, z Majorem leżącym na stole sekcyjnym – genialne zagranie, które zmusza widza do trzech reakcji: Ack, Major nie żyje! Ack, Major jest zombie! Ack, to wszystko ściema, Major przyszedł do Raviego po pomoc.

Swoją drogą, późniejsza scena, gdy Liv zszywa Majora szalenie mi się podoba. Pokazuje fajną dynamikę między postaciami, śliczny uśmiech Roberta Buckleya i nieco poszerza naszą wiedzę o Majorze (np. to z jaką wyrozumiałością i lekkością dopytuje Liv o jej nowego absztyfikanta – you just know, że to jedna wielka ściema i Major wcale nie jest taki wyluzowany i pogodzony z sytuacją jak mogłoby się wydawać.

Rozgryzłam kto zabił w pierwszych paru minutach, ale tak to jest jak się ogląda kultowego horrory z lat 90-tych. Kojarzysz potem aktorów po twarzach – a jeśli w scenie tłumu, pojawia się jedna bardziej znajoma twarz, odds are, wróci jako podejrzany, albo okaże się zabójcą. Swoją drogą – shout out dla Ginger Snaps, czyli cudownego filmu o wilkołakach skąd skojarzyłam Jessego Mossa.

Brawa dla scenarzystów za urocze i naturalne rozpisywanie scen między Lowellem i Liv (btw: their pairing name is Livwell – how cute is that?). Rozbroiła mnie zwłaszcza wiadomość, którą Liv zostawia Lowellowi na poczcie głosowej („zapomniałam, że mogę ci powiedzieć prawdę – zjadłam nieświeży mózg”). Kudos również za rozegranie ich pierwszej „randki” totalnie kameralnie – ona w niewyjściowej piżamie (ubabranej sproszkowanymi chipsami <3 ), on przychodzący z lekarstwami, bo się o nią martwi. You gotta love a guy that makes house calls and brings drugs. I ma brytyjski akcent ;)

iZ_Lowell_smile

How can you not love that precious smile? :3

Szalenie ujmująca jest również ich wymiana zdań odnośnie sytuacji Lowella – tego że musiał zrezygnować z występów na żywo (Mysz podejrzewa, że to wstrętny wytrych ze strony twórców, żeby wykręcić się od zaserwowania nam śpiewającego Bradleya Jamesa; speaking of singing: w trakcie randki Livwell, w tle leci moja ukochana piosenka Hoziera – „Like Real People Do”. W kontekście serialu, tytuł piosenki jest szalenie adekwatny, tym bardziej że sporo piosenek Hoziera zawiera nieco pogrzebowe motywy). Bradley ślicznie zagrał emocjonalną wrażliwość Lowella w tej scenie. Serce mi drży na samą myśl o tym, że Liv, nawet bez zbytnie starania się, nie tylko rozumie jego problemy (sama musiała zrezygnować ze swoich marzeń i aspiracji) ale także autentycznie z nim empatyzuje. Biorąc pod uwagę, że Liv jest pierwszym zombie które Lowell poznał – ergo: pierwszą osobą z którą może na temat swojej sytuacji pogadać – nic dziwnego, że poczuł on do naszej bohaterki natychmiastową miętę. Then again, totalnie rozumiem wahanie Liv (zwróćcie uwagę, że w scenie, w której Ravi mówi Majorowi, że Liv „nie jest sama”, na twarzy Majora wyraźnie widać zawód i zranienie; on także się nie pogodził z ich rozstaniem, a jego wesołe, luzackie zachowanie przy Liv to tzw. „putting on a brave face„). Niemniej cieszę się perspektywą większej ilości Livwell na ekranie. Tym bardziej, że scenarzystki serialu są wielkimi fanami: a) Bradleya Jamesa, b) mężczyzn bez koszulki, c) tzw. „make-out scenes„. Opłaca się obserwować ekipę serialu na Twitterze ;)

Ciekawe wypada też zacieśnianie się innych wątków: mamy spotkanie Clive’a i Blaine’a; a także skrzyżowanie się dróg mamy Liv (oraz, perspektywicznie, brata Liv) z Blainem. Mysz dostała też bodaj dostateczny dowód na to, że Blaine jest „your basic bad guy” i raczej nie ma szans na jego odkupienie. Nie po akcji z wiertłem. W sumie szkoda, bo liczyłam na tragicznie love story niczym z Veronici Mars. Z drugiej strony co, jak co, ale granie złych wychodzi Davidowi Andersowi prześwietnie. Liczę na to, że Rob Thomas zrobi z niego interesującego, niejednowymiarowego bad guya.

Nie wiem natomiast, co sądzić o takim a nie innym ujęciu tematu gamingu. Troszkę mam dosyć zajeżdżania stereotypu, że gaming jest dla nieudaczników (Liv nazywają gaming „this crap„, a także cały odcinek sugerujący, że gamerzy to albo samotni socjopaci, albo niedorosłe dzieciaki) i że to jakieś „gorsze” hobby. Po ekipie iZombie spodziewałam się więcej – tym bardziej, że Buckley i Rahul (Major i Ravi) są zapalonymi graczami. Stąd między innymi ten motyw w ogóle do serialu zawitał.

Bo ja wiem… spodziewałam się jakiegoś fajnego morału na koniec – czegoś w stylu „gry wcale nie są takie straszne” albo „okej, zaczynam rozumiem czemu ludzie się tym jarają”. A zamiast tego dostajemy wyświechtany motyw pt. „nie zamykajmy się na nowe doświadczenia, wyjdźmy z domu, zacznijmy żyć”. Rozumiem, że taki morał świetnie leży w kontekście postaci Liv, ale naprawdę spodziewałam się po Robie Thomasie & Co. trochę więcej oryginalności.

Natomiast muszę oddać cesarzowi co cesarskie: ukłon do komiksu w postaci terrierołaka (i wdzięcznym imieniu Arf Vader ^_^) wywołał u mnie pisk radości.

Pytania na koniec:

  • Czyli jednak Lowell nie zdobywa swojego pożywienia od Blaine’a, jak teoretyzowała Mysz. W sumie… to dobrze. Złożone postacie są fajne, ale wolałabym żeby Lowell pozostał w miarę pozytywną postacią, bez jakichś większych grzechów na sumieniu.
  • Team Liv/Major czy team Livwell? A może team trójkąt? (wśród fanów krąży podejrzenie/plotka, jakoby Lowell mógł być bi)
  • Ravi wspomina o zostawianiu pączków „for the early crew„. Jakoś nie wpadłam na to, że w kostnicy pracują dwie zmiany (zakładam, że dzienna i nocna?). Ciekawe czy kiedykolwiek poznamy „drugą” zmianę. Jak myślicie?
  • Gdzie podczas całego gamingowego maratonu Liv była jej współlokatorka?
  • Skoro Liv rozgryzła, że Blaine ma coś wspólnego z zaginionymi dzieciakami, czy zrobi coś by go powstrzymać? I czy zdąży, zanim Major wdepnie w jakąś straszną aferę?

izombie1061

PS. Doczytałam, że Rob Thomas chodził na studia z twórcami Once Upon a Time, co oznacza, że istnieje szansa na gościnny powrót Dzwoneczka. That is, jeśli uda się ustalić szczegóły związane z grafikiem Rose McIver :)

  • Same here, jeśli chodzi o przekaz gamingowy. W chwili, w której Ravi entuzjastycznie tłumaczy Liv, że to zabawa dla ludzi pracujących już miałam nadzieję, że Rob Thomas objawi światu prawdy nieobjawione, a tu wyszło nie dość, że przekłamanie (gadający NPC-e? etc.), to jeszcze brak jakiegokolwiek pozytywnego komentarza. Powiem szczerze, ten odcinek podobałby mi się znacznie bardziej, gdyby tak mocno nie uderzył mi w moje gamingowe serce :(

    Also, Livwell. Czy Rob Thomas też nazwał Lowella celowo? :D

  • Lowell kupił mnie butelką ostrego sosu :). Nie widziałam ostatniego odcinka jeszcze, ale rozumiem że wyjaśniają nurtujące mnie pytania, skąd Lowell bierze jedzenie (i kapitan policji. To jest bardzo ciekawy wątek, jak on stał się zombie i jak się żywi. Flaga na szafce sugeruje, że zginął podczas wypełniania obowiązków. Czemu kapitanowie policji zawsze mają interesujące wątki :D?).

  • Oj Myszo kochana jesteś odpowiedzialna za kolejne moje uzależnienie :P Wczoraj spóźniłam się do pracy z tej okazji, że koniecznie musiałam zobaczyć odcinek szósty po tym jak skończył się piąty! Naprawdę miałam nieprzyjemną ochotę, że Major okazał się martwy :( No nie lubię gościa. Jest taki papierowy. Moim zdaniem najgorzej napisana postać w serialu. Typowy idealny amerykański chłopiec do kochania i podziwiania. Strasznie takich typów nie lubię.

    Już jestem team Livwell! To chyba najbardziej urocza nazwa paringu ever.
    Szczerze mówiąc na serio wkręciłam się w serial właśnie od odcinka piątego, kiedy pojawił się Lowell. Aktora uwielbiam po jego roli w Merlinie, a sam wątek romantyczny też zapowiada się ciekawie. Widać, że Liv czuje do niego miętę (z wzajemnością), ale na pewno nudny pan idealny ex fiance wkroczy im w drogę. Jak? Szczerze to już lubię ten serial, ale nie podejrzewam twórców o wielką oryginalność scenariusza, więc prawdopodobnie Major stanie się zombie (po walce z Blainem na przykład) i nic nie będzie stało na przeszkodzie, żeby mogli być razem z Liv. Lowell się bohatersko usunie, ona będzie rozdarta i już mamy wielką dramę na zakończenie sezonu ;)
    Mam nadzieję, że jestem kiepskim jasnowidzem ;)

    Też się zastanawiałam gdzie się podziewa współlokatorka Liv, ale z drugiej strony w poprzednim odcinku coś było, że wyjechała i brat Liv miał zakaz wchodzenie do jej pokoju. Nie pamiętam już, czy wróciła. Aha i ciekawe jak Liv jej się wytłumaczy z rozpierduchy po kung fu w jej pokoju :P Chyba, że to był pokój Liv… za dużo odcinków na raz ;)

    Rzeczywiście sprawa gamingu była potraktowana trochę stereotypowo, ale z drugiej strony pokazano dwie strony medalu. Ludzi, którzy angażują się w świat gier za bardzo i bardziej zależy im na wirtualnym życiu, a nie na tym realnym (znam osobiście co najmniej jednego takiego gracza) i takich, dla których to element codzienności i rozrywki (Major i Ravi), a także pokazano typowe stereotypowe myślenie Liv, która zmieniła zdanie (chyba?). Nie podobało mi się tylko pokazanie tego przeciwnika zmarłego faceta (nie pamiętam imienia) jako dzieciaka… nie mogła to być na przykład zwykła dziewczyna, albo zwykły facet, albo nawet taki Major czy Ravi, a nie znowu akcja pod tytułem „bo gracze to dzieci” i „groźny avatar w necie, a dzieciak w świecie”.

    Też nie wpadłam na to, że mogą być dwie zmiany! Jestem strasznie ciekawa, czy kiedyś się spotkają i heeeeeeloł czy nie zauważają ubytków w mózgach? ;)

  • O właśnie obejrzałam ten odcinek! Bardzo sympatyczny, pięknie komiksowy serial. Ale w ogóle się nie zorientowałam, że Blaine’a odwiedziła mama Liv, muszę chyba uważniej oglądać ;-)

  • A kapitan nie jest na usługach Blaine’a? I od niego ma mózgi? Dlatego ja zrozumiałam, że został specjalnie zmieniony w zombie, żeby Blaine miał na posterunku kogoś swojego.

  • Dorota D.

    Jak się dowiedziałam o powstaniu kolejnego serialu Roba Thomasa to się tak mocno ucieszyłam. Jednak czekałam z obejrzeniem kilka odcinków, bo nie należę do fanów oglądania jednego odcinka tygodniowo.

    Aktualnie jestem po maratonie tych 6 odcinków i nie mogę przestać się cieszyć jak małe dziecko. Brakowało mi VM, a iZombie radzi sobie świetnie w wypełnianiu tej pustki.
    Do tego czytanie, oglądanie każdej kolejnej rzeczy na temat serialu wywołuje małe wybuchy radości. W tym serialu wszystko jest takie jak powinno, uwielbiam każdego bohatera (Ravi i Blaine <3), każdą scenę, każdy ukłon w stronę widza. yay.

    ps. Myślałam, że jestem Team Livwell, dopóki nie przeczytałam o opcji nr 3, która mi się spodobała.:) Ogólnie mam nadzieje, że Bradley zostanie w serialu już jako stały bohater, bez względu na to czy będzie z Liv czy też nie.

  • Linda

    Popacz, a ja nie pomyślałam, że Major może być martwy na początku odcinka. Ale za to na końcu piątego, jak mamy końcówkę, że jest miło przyjemnie i w ogóle, a potem do kostnicy wnoszą zamknięty [!] worek z ciałem, to przyznam że przeszło mi przez myśl, że zrobią nam paskudny cliffhanger na koniec i trupem w worku okaże się być Major O_0 Tak to jest jak się nie patrzy uważnie na spis obsady i nie pamięta, kto był na ile odcinków zapisany ;P W sumie nawet trochę ucieszyłabym się z takiego zagrania, bo to byłoby naprawdę mocne zakończenie, a do Majora przyznam jestem na razie średnio przywiązana. No nic, może przyjdzie z czasem. Also: świetna ta grafika z ,,Major head wound” ;P To plansza z serialu czy fanowskie dzieło? Jeżeli z serialu, to nie mam pojęcia jak ja to zdołałam przegapić, a jeśli fanowskie to… to tak, zajebista jest ;D

    Nie shipuję wprawdzie Liv z Majorem ani z Lowellem [głównie dlatego, że raczej niezbyt często zdarza mi się shipować postacie w sensie romantycznym, a jeśli już się trafi, to zwykle na zasadzie a),,jaka to cudownie niezdrowa i poplątana relacja”, b),,jaka to przekomiczna relacja”, c)totalny random, całkiem bez sensu i wzięty z jakiejś przypadkowej sceny ;P], ale podoba mi się relacja między Liv a Lowellem, to, że mogą być ze sobą szczerzy tak, jak nie mogą w sumie z nikim innym [rozmowa telefoniczna, kiedy Liv w połowie wymówek przypomina sobie, że może tym razem powiedzieć prawdę, strasznie mnie ujęła], ale w sumie nie jestem pewna, czy mają coś ze sobą wspólnego poza doświadczeniami zombiezmu [if this is a word ;p], i czy gdyby spotkali się w normalnej sytuacji, zwróciliby w ogóle na siebie uwagę. Więc nie jestem pewna, czy chcę, żeby wyszedł z tego jakiś romans, ale na pewno ciekawi mnie, jak zostanie poprowadzona ta dwójka.
    Hmm, te plotki/teorie o Lowellu będącym bi są oparte o coś konkretnego, czy to po prostu pobożne fanowskie życzenia? Nieważne zresztą, bo dzięki temu, że to napisałaś, coś o czym i tak chciałam napisać, zabrzmi odrobinę mniej od czapy, więc hej, dzięki ;P No więc. If Lowell is bi, they -need to- cast Collin Morgan as his ex-boyfriend ;D C’mon, to się nie może nie stać ;p Także ten. To ja się już może zamknę ;>

    Blaine’a pokochałam praktycznie od jego pierwszej sceny, a już na pewno od jego pierwszego odcinka, zimny, sarkastyczny drań to bardzo mój typ postaci ;p Tyle że ja nigdy nie oglądałam Veroniki Mars, więc w życiu pozagrobowym nie przyszłoby mi do głowy, że mogą chcieć robić go na postać, która miałaby kiedykolwiek dostać odkupienie- ot kolejny ,,ten zły”, ciekawie napisany i fenomenalnie zagrany, ale wciąż. Więc trochę się zdziwiłam, jak przeczytałam twoją teorię, ale pomyślałam- no nic, zobaczymy, co scenarzyści wymyślą. [Chociaż jeśli mam być szczera, to po cichu miałam nadzieję, że twoja teoria się nie sprawdzi, za bardzo lubię Blaine’a jako villaina ;>] Ale masz rację, po tym odcinku raczej nie ma wielkich szans na to, nawet w tej scenie z wiertarką powiedziałam cicho do ekranu ,,Yyyup, there goes your redemption” ;P Szczerze liczę na konfrontację jego i Liv w następnym odcinku, bo wprawdzie mieli póki co tylko ze dwie czy trzy sceny wspólne, to już było widać że mają fenomenalną chemię. O, i pytanie na koniec: w którym momencie mama Liv spotkała się z Blainem? Bo nie kojarzę w tym momencie
    .
    Tl;dr, serial jest świetny, bad guy jeszcze lepszy, a ja znowu napisałam komuś konkurencyjny recap w komentarzu ^^

  • No właśnie dziwi mnie to, tym bardziej, że (jak pisałam) Buckley i Rahul są gamerami i zarażają innych ludzi z ekipy miłością do gier. Nie można było -tego- w odcinku pokazać?

    Also: ship-name wymyślili fani (i tak najlepsze ma Ravi i Liv – Ravioli. Od „Ravi” i „Olivia” ^_^), ale Thomas przyznał, że Lowell jest ukłonem w stronę aktora Chrisa Lowella, który grał Piza w Veronice :3

  • IMHo, szefa przekabacił Blaine. W sensie specjalnie go zmienił, bo mieć wtykę w policji, która w razie czego będzie kryła jego niecne działania.
    A co do tego, skąd Lowell bierze pożywienie – może jestem zbyt podejrzliwa, ale wciąż węszę, czy Lowell aby nie skłamał. W sensie, nadal podejrzewam Roba Thomasa o próbę połączenia wątków Lowella i Blaine’a (czyli, że Lowell tak naprawdę bierze mózgi od Blaine’a). Ale jeśli nie mam racji, będę tym szczęśliwsza – nie chciałabym, żeby między Lowellem a Liv źle się działo :3

  • O to to, Mysz podejrzewa podobnie. To wszystko niecny, sprytny plan Blaine’a. Jest istnym mastermindem (hehe) zbrodni :D

  • A, bo mama Liv się do tej pory w tylko jednym odcinku pojawiła, więc łatwo było o niej zapomnieć. No chyba, że tak jak Mysz ma się na punkcie serialu obsesję ;)

  • My z Lubym teraz robimy rewatch VM, więc wyobraź sobie jaka jestem szczęśliwa, taplając się w dwóch serialach Thomasa i wyłapując podobieństwa między nimi :3
    Cieszę się, że też tak mocno i tak kompletnie ekscytujesz się serialem. „iZombie” to moje ukochane, serialowe maleństwo – dawno mnie tak mocno nie wzięło na żadną produkcję i nawet nie masz pojęcia, jaką mam frajdę z tego, że mogę się z innymi dzielić tą radością. Im nas więcej, tym weselej :)

    PS. Na razie Bradley ma, podobno, angaż na 5 odcinków. Ale Mysz trzyma kciuki, żeby okazało się to wierutną bzdurą. Bradley totalnie powinien być w co drugim odcinku (bo jakby był w każdym to mógłby nam się przejeść ;D).
    PS2. Shipuję właściwie każdą męską postać w „iZombie”. I to niekoniecznie z Liv ;)

  • Będę bronić Majora własną piersią. Owszem, u Thomasa takich „Golden Boy” często widzimy, ale równie często okazuje się, że skrywają oni mroczne sekrety i są o wiele bardziej złożeni i skomplikowani, niżby się wydawało. U Majora widać to chociażby w odcinku 6 – gdy Ravi mówi mu, że „Liv nie jest sama”, widać zmianę w mimikę, która, IMHO, bardzo wyraźnie pokazuje, że Major wcale nie jest pogodzony z obecną sytuacją, i wcale nie pogodził się z rozstaniem z Liv. Także jego upór by na własną rękę prowadzić dochodzenie w sprawie zaginionych dzieciaków pokazuje, że nie jest taką idealną postacią – jest uparty, wręcz hardy, ma też problemy z impulsywnością (scena w której atakuje wielkoluda w skateparku). Nie namawiam do pokochania Majora, ale sugeruję, by jeszcze go tak totalnie nie przekreślać.

    A co do zaspania do pracy: #SorryNotSorry :D

    Jest lepsza – Ravi i Liv mają nazwę Ravioli (od „Ravi” i „Olvia”). HOW CUTE IS THAT?!?!?! :3

    Rzeczywiście, odcinek 1×05, był jak do tej pory najlepszy. I to nie tylko ze względu na urok Bradleya, ale także przedstawienie kolejnego zombie, a także ze względu na zmianę, które to pojawienie się wprowadza w życiu Liv. Także fakt, że nasza bohaterka powoli coraz bardziej „ożywa” (pun not intendend) sporo zmienia w ‚energii’ serialu. Niemniej, nie ma się co oszukiwać – Bradley jest jedną z głównych zalet produkcji (then again, podobnie było swego czasu z Jasonem Dohringiem w roli Logana w Veronice Mars).
    A co do tego, jak rozegra się wątek ewentualnego trójkąta – nie mómy hop. Wszystko się jeszcze może zmienić. Np. w Veronice Mars w pierwszych kilku odcinkach wprowadzone jest love interest, które równie szybko znika, by już nigdy się nie pojawić. Mysz ma wiele zaufania do Thomasa i jego scenarzystów. Prędzej obstawiam rozwiązanie a’la „Grimm”, czyli że ewentualnie Ravi odkryje lekarstwo na zombie-izm Liv i to do niej będzie należała decyzja, czy chce się wyleczyć i być z Majorem, czy zostać zombie i być z Lowellem (albo oboje mogą się wyleczyć, a wtedy to już totalny dylemat kogo wybrać). Podejrzewam również, że jeśli zostanie wykorzystany motyw „lekarstwa”, może się ono okazać jedynie krótkotrwałym remedium, a nie permanentnym wyleczeniem. Ale to wszystko tylko fanowskie spekulacje. Pożyjemy, zobaczymy :)

    Aaaa, masz rację! Peyton może być nadal „wyjechana”. Jakoś totalnie o tym zapomniałam. Co tylko świadczy o tym, że w „iZombie” powinno być więcej kobiecych postaci. Współlokatorka albo matka, pojawiająca się od czasu do czasu to za mało. A żeńskich „ofiar” czy podejrzanych to już w ogóle nie liczę. Chciałabym, żeby Liv z biegiem serialu dorobiła się np. przyjaciółki-zombie :3
    PS. Kung-fu rozpierducha była na pewno w pokoju Liv :)

    No właśnie nie wiem, czy Liv zmieniła zdanie względem gamingu. I tak jak, owszem, pokazano (już nie raz) w serialu Raviego i Major grających w gry, niemniej boli mnie, że wydźwięk odcinka był wobec gamingu jednak dość negatywny. Scenarzyści mogli ciut bardziej podkreślić, że takie „normalne” podejście do gier, jakie mają Ravi i Major jest czymś pozytywnym. Ale może się czepiam ;)
    Zgadzam się natomiast, że fajnie by było, gdybym którymś z gamerów była dziewczyna. To znaczy, mieliśmy Liv jako gamerkę (Rose była w tych scenach taka urocza <3 ), ale to nie to samo :D

    Kto wie – może na drugiej zmianie też pracuje zombie? I może Liv znalazłby tam przyjaciółkę? *snuje dalej fanowskie teorie*

  • Akurat Rob Thomas ma brzydki zwyczaj robienia masakrycznych cliffhangerów (właśnie skończyłam rewatch pierwszego sezonu Veronica Mars i przypomniałam sobie jakim chamskim cliffhangerem kończy się s1). Jak pisałam niżej, będę bronić Majora jako postaci – nie tylko dlatego, że Robert Buckley jest szalenie sympatycznym i czarującym aktorem – niemniej rozumiem, że chwilowo nie jest najbardziej emocjonującym bohaterem. Nie nastawiałbym się jednak na jego szybkie „pozbycie się” z serialu – z tego co wiem, Thomas ma dla niego zaplanowanym naprawdę ciekawy story-arc.
    A co do grafiki – nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że jest to grafika zlecona przez producentów. Jeśli dobrze pamiętam, w Internecie można znaleźć podobną grafikę do każdego dotychczas wypuszczonego odcinka. Nie jestem jednak w 100% pewna, czy są to oficjalne ilustracje :)

    [totalnie rozumiem sposób shipowania „c”; a co do „a” – Rob Thomas w Veronic Mars pokazał, że świetnie pisze takie niezdrowe, pokręcone, ale wciągające relacje, którym trudno nie kibicować; tak więc możliwe, że jeszcze się do „Livwell” przekonasz :D]
    Rzeczywiście, argument o tym, że poza zombie-izmem, Liv i Lowell mogą mieć niewiele wspólnego jest bardzo sensowny. Then again, wielokrotnie widzieliśmy w serialach relacje, które opierały się jedynie na chemii między postaciami, a niekoniecznie na wspólnych zainteresowaniach. Sądzę że wspólne zombie-przeżycia mogłyby być punktem wyjścia do wspólnego „przeżywania” podobnych emocji, a to potrafi być bardzo silnym elementem wspólnym. Poza tym, jeśli Liv i Lowell mogą być ze sobą otwarci i szczerzy jako zombie, mogą – właśnie jako zombie – zbierać wspólne doświadczenia. Bo ja wiem… np. wspólnie eksperymentować w kuchni, szukając najlepszego przepisu na móżdżek. Wszak współ-dzielone zainteresowania, zwłaszcza wykonywane razem, najlepiej łączą ludzi w pary ;)
    Honestly… nie wiem. Śledzę twórców i ekipę serialu na Twitterze i tam podłapuję różne smaczki, choć akurat nie ten o orientacji Lowella. Ten uszczknęłam z Tumbla, gdzie śledzę kilkoro innych, podobnych sobie obsesyjnych fanów, w tym dziewczynę, która tydzień temu obejrzała odcinek 1×07 w pre-release i (podobno) widziała jakieś fragmenty scenariuszy. Nie wiem na ile to prawda, i nie wiem na ile prawdą jest pogłoska o Lowellu, ale niemniej fajnie sobie pomarzyć i pospekulować. I choć wątpię by dało się Colin do „iZombie” przyciągnąć, podoba mi się Twój tok rozumowania :D

    Jak widać, im dalej w serial tym więcej widać różnic między Veronicą Mars, a iZombie. Moje początkowe teorie co do roli, jaką ma odegrać Blaine okazały się niesłuszne, ale wcale mi to nie przeszkadza – David Anders jest ŚWIETNY w graniu złych. I choć troszkę żałuję, że nie będzie miał nieco bardziej złożonej, niesztampowej roli (a w „The Revenant” gdzie też grał ożywieńca, miał właśnie taką niejednoznaczną rolę), bo dzięki temu mógłby pokazać jakim jest wszechstronnie uzdolnionym aktorem. Ale nie będę narzekać – im więcej Andersa w serialu, nie ważne czy jest „do odkupienia” czy po prostu jest „tym złym”, tym lepiej. Mrau :3

    Mama Liv to ta kobieta, które weszła do Meat-Cute pod koniec odcinka, by kupić mięso i dopytać się o pracę dla jej syna (brata Liv). Blaine z nią przez moment rozmawiał :)

    PS. You must be new here :D Super-długie komentarze to stały element Mysiego bloga. Może niekoniecznie zachęcam do pisania ich pod -każdą- notką, ale gdy dotyczą recapów, zawsze wywołują u mnie uśmiech. Wszak deliberowanie z innymi fellow-fans to jedna z największych frajd bycia fangirl :)

  • Też nie chcę, oni są taką uroczą parą! Kapitan rzeczywiście może być w zmowie z Blaine’em, to by wiele tłumaczyło.

  • Tylko żeby się w pewnym momencie nie okazało, że nasz Mastermind (I see what you did there!:D) nie panuje nad swoją hordą ;). A jak obstawiacie, pani z mięsnego jest żywa czy niekoniecznie?

  • Też mnie zabolało, ale w sumie to się zgadza z charakterem Liv. Ona na pewno nigdy nie uważała gier za dobrą zabawę, raczej za stratę czasu. Ravi i Major to chyba nasza jedyna szansa na pozytywy o graniu,

  • Pani z mięsnego? Nieżywa, IMHO. Jak inaczej mogłaby przyrządzać gourmet potrawy i mieć pewność, że nie smakują (słowami Blaine’a) jak jodyna? :D

  • Dużo ostrych przypraw i żadne zombie się nie pozna :). Jeśli jest nieżywa, to ciekawe jak z Blainem na siebie wpadli. On ją traktuje dość po partnersku, więc chyba nie jest „ojcem”.

  • Może to ona stworzyła jego? Ewentualnie Blaine rzeczywiście jest jej „tatą”, ale darzy ją szacunkiem ze względu na jej talenty kulinarne :)