I am Tyler Durden, czyli pora skończyć szaradę.

Nadszedł dzień prawdy…

Mysz lubi myśleć, że gra ze swoimi Czytelnikami w otwarte karty. Pomijam, iż nie przypominam sobie byśmy kiedyś razem grali w karty, niemniej Mysz chciałaby myśleć, że jest z Wami szczera. I nie mówimy tutaj o popkulturowych recenzjach czy serialowych przemyśleniach – w tych kwestiach Mysz właściwie zawsze mówi co myśli. Ewentualnie, czasem tylko łagodzi niektóre co bardziej krytyczne komentarze. Mam na myśli zakres bardziej osobisty.

Oczywiście, nie od dziś wiemy, że odbiór popkultury w dużej mierze zależy właśnie od kwestii bardzo osobniczych – indywidualnych doświadczeń, przeżyć i przemyśleń. Stąd właściwie w każdym Mysim tekście, mniej lub bardziej, przewija się wątek osobisty. Także na Asku Myszy często zdarza się odpowiadać na dość osobiste pytania – o życie codzienne, przemyślenia związane z bieżącymi wydarzeniami na świecie, mniej lub bardziej intymne szczegóły… Innymi słowy: wydawać by się mogło, że Mysz nie ma przed Wami wielu tajemnic.

Jednak w dzisiejszej notce muszę Wam się do czegoś z bólem serca przyznać: I haven’t been completely honest with you.

House_everybodylies

Motto dzisiejszej notki.

Mówi się, że polska blogosfera składa się z dość niewielkiej liczby wzajemnie polecających się blogerów, ale jej popkulturowa gałąź wygląda niczym zjazd krewnych i znajomych Królika. W rzeczywistości, krąg wzajemnej adoracji prezentuje się jeszcze poważniej: istnieją blogerzy, którzy piszą więcej niż jednego bloga. Tajemnicą poliszynela (czy też jak mówi Mysz „poliszynszyla”) jest fakt, iż Mysz się do takowych blogerów zalicza.

Pewnie zastanawiacie się dlaczego nigdy wcześniej o tym nie wspomniałam. Cóż, self-esteem issues robią swoje i Mysz nie była pewna czy tego drugiego bloga ktokolwiek będzie chciał czytać. Wszak wnikliwe notki na temat popkultury nie każdemu muszą odpowiadać. Tym bardziej jeśli pisząca je osoba miewa problemy z językiem polskim, a przecinki stawia równie wielkopańskim gestem, co Kenneth Branagh adaptuje Szekspira (czyli niejako mimochodem).

Część z Was pewnie już się domyśliła w czym rzecz. Tak, Mysz przyznaje tu i teraz, że w sekrecie przed wszystkimi od lat prowadzi bloga Zwierz popkulturalny.

Zwierz logo

Nie na darmo w Zwierzowym logo pojawia się gryzoń. To wszystko spisek!

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego notki na Mysza Movie pojawiają się tak rzadko?… Wbrew pozorom nie wynika to z lenistwa. Gdzieżby! Mysz po prostu zajęta jest ślęczeniem nad kolejnymi notkami, którymi codziennie zaczytują się rzesze spragnionych popkultury czytelników (ze szczególnym uwzględnieniem produkcji brytyjskich). Dziwiło Was, dlaczego na Mysza Movie tematyka zbacza w stronę hiper-długich analiz kultowych filmów z lat 90-tych, niepokojąco-obsesyjnie szczegółowych konkursów wiedzy o animacjach Disneya, lub dogłębnej krytyki różnych adaptacji „Carrie” Stephena Kinga?… Mysz, w ramach odskoczni od szerokiej rozpiętości tematów jakie porusza na Zwierzu popkulturalnym, tutaj pozwala sobie na zajmowanie się naprawdę niszowymi zagadnieniami, poświęcając im wręcz nieprzyzwoitą ilość czasu. Zamiast spać – przy dwóch blogach i tak nie bardzo jest czas na sen – Mysz nocami ogląda zapomniane seriale, poluje na niezależne filmy i przeprowadza ekstensywny research, którego nie powstydziłoby się FBI. A wszystko to po to by po napisaniu kolejnej notki na Zwierza, w ramach relaksu, usiąść do powolnego i pracowitego dłubania przy nowej, obrzydliwie długiej notce na Mysza Movie.

Nie oszukujmy się – niektórzy już dawno przejrzeli Mysi fortel. Porównania między obydwoma blogami (czy wręcz oskarżenia o plagiat) pojawiły się dość szybko po narodzinach Mysza Movie. W sumie trudno się dziwić – zmęczony i zaspany mózg Myszy często nie rejestrował, że piszę na oba blogi notki o podobnej tematyce. Gorzej: Myszy czasem zdarza się wrzucić na blogi dwie różne recenzje tego samego filmu! Tu, naturalnie, mogą się pojawić obawy, że Mysz cierpi na DID (dissociative identity disorder), ale prawda jest taka, że Mysz po prostu szalenie lubi bawić się w adwokata diabła i pisać teksty, które analizują film z każdej możliwej strony – zarówno tej ślepo-entuzjastycznej, jak i nieco bardziej krytycznej.

devils advocate copy

Nawet niewinne, szare Myszki miewają diabelskie zapędy…

„No dobra” – powiecie. – „Ale Myszu, przecież Zwierz Popkulturalny to Kasia Czajka. Poznaliśmy ją na konwencie, gdzie miała bardzo fajną prelekcję o fangirlingu!… Przecież widzieliśmy Was razem na Serialkonie!”

Cóż, macie poniekąd macie rację. Rzeczywiście istnieje ktoś taki jak Kasia Czajka. But she’s not who you think she is. Myślałam, że uda mi się uniknąć wyjawiania całej rozpiętości mojego Sekretnego Planu, ale skoro już przyznaję się do machlojek, muszę ujawnić wszelkie szczegóły, nawet te zbaczające ku moralnie szarej strefie.

Rzeczywiście, trudno byłoby Wam wmówić, że Zwierz – znany także jako Kasia – to po prostu wytwór Mysiej wyobraźni, wykreowany na potrzeby drugiego bloga. Tu jednak zasadza się geniusz całego misternie skonstruowanego planu: otóż Katarzyna C. (prawdziwe nazwisko utajone dla dobra zainteresowanej) jest w istocie aktorką, wynajętą przez Mysz do odgrywania roli autorki bloga Zwierz popkulturalny. Katarzynę znalazłam dzięki ogłoszeniu na Gumtree.com – swego czasu portal ten służył przede wszystkim polskim emigrantom z UK, co zresztą tłumaczy, skąd Katarzyna ma tak dużą znajomość brytyjskiej kultury. Swą wiedzę, a także ogromny urok osobisty i poczucie humoru, Katarzyna z powodzeniem wykorzystuje do podszywania się pod wykreowany przez Myszę twór, jakim jest Zwierz popkulturalny. Mysz przyznaje, oczywiście, że bez Katarzyny cały plan spaliłby na panewce – Mysz nie sądzi by Zwierza popkulturalnego dało się tyle lat prowadzić bez przypisania do bloga konkretnej osoby, która mogłaby pojawiać się na konwentach i wszelkich spotkaniach blogerskich. Wszak w Internecie od dawna funkcjonuje powiedzenie „pics or it didn’t happen” – na wszystko musi być konkretny, najlepiej naoczny dowód. Katarzyna C. stała się dla Myszy takim chodzącym dowodem.

Oczywiście, nie obyło się bez tzw. growing pains. Mysz i Katarzyna musiały spędzić razem obsceniczną wręcz ilość czasu, aby Katarzyna mogła ‚wczuć się’ w wykreowaną przez Myszę postać. Na szczęście, Katarzyna ma umysł lotny i bystry, więc z biegiem lat wcielanie się w Zwierza stało się to dla niej niemal równie instynktowne co oddychanie. Niemniej obie panie wciąż mają bardzo częsty kontakt – wszak prowadzenie bloga to poważna sprawa i nawet drobne sprawy trzeba czasem z Siłą Wyższą konsultować.  Naturalnie, proces ten nie obył się bez strat w ludziach: zarówno Mysz jak i Katarzyna po dziś dzień odczuwają skutki uboczne swej niebezpiecznie bliskiej relacji. Jeśli ktokolwiek był świadkiem tego, jak Mysz i Katarzyna rozmawiają ze sobą na żywo, nie raz widział tzw. „zwrotne sprzężenie umysłów”, podczas którego obie panie spontanicznie przechodzą na język złożony z niekoherentnych pisków, wieloznacznych gestów i pozornie randomowo wymienianych tytułów filmów. Owszem, bywa to nieco męczące, zwłaszcza dla otoczenia, ale Mysz może Wam z ulgą wyznać, że da się z tym jakoś żyć.

Katarzyna C.

Nie powiem: śliczną „spokeswoman” sobie Mysz wybrała :3

Mysz ma nadzieje, że nie czujecie się tą wielką konfabulacją oszukani. Mysza Movie miało być dla Myszy swoistą odskocznią – takim blogowym „wentylem bezpieczeństwa” – i gdyby nie powolutku wzrastająca popularność bloga (nobody’s more surprised than me), nie byłoby potrzeby trzymać czegokolwiek w sekrecie. Mysz bezsprzecznie przyznaje, że zawaliła sprawę – pozwoliła sytuacji wymknąć się spod kontroli, a gdy zorientowała się, że należałoby powiedzieć prawdę, było za późno: wymyślony przez Myszę Zwierz zaczął żyć własnym życiem. Mówiąc wprost: kłamstwo może i ma krótkie nogi, ale takiego małego gryzonia jak Mysz, to konkretne kłamstwo zwyczajnie przerosło.

Nie odmawiam Wam prawa do ewentualnego rozgoryczenia, ale zanim wylejecie na Myszę wiadro pomyj za niecne wykorzystywanie Bogu duch winnej aktorki, Mysz śpieszy wyjaśnić, że Katarzyna C. jest za swoją pracę sowicie wynagradzana. Jak myślicie, dla kogo są te wszystkie żelki, którymi obdarowujecie Zwierza?… Mysz za żelkami nie przepada. W rzeczywistości jest to zapłata dla Katarzyny, która taką formę rekompensaty wpisała sobie w umowę. I żeby nie było: nie jest to niewolnicza umowa niczym z 50 Shades of Grey, w której Mysz kontroluje każdy aspekt życia Katarzyny. Ma ona swoje życie poza byciem twarzą Zwierza popkulturalnego. Przykładowo, na co dzień pracuje w redakcji szanowanego czasopisma. Serio! Brakujące przecinki na Zwierzowym blogu to Mysi trick, mający urealnić postać Zwierza. Wszak wykreowana postać nie może być zbyt idealna – zgodnie z prawidłami literackimi, natychmiast stałaby się niewiarygodną (i nieznośną) Mary Sue. Z kolei w wolnych chwilach, Katarzyna zajmuje się degustowaniem jedzenia w Żoliborskich kawiarniach oraz dzierganiem swetrów z sierści świnek morskich (tak, Józia i Irenka rzeczywiście należą do Katarzyny – Mysz is more of a cat person. Also: an allergy person). Innymi słowy: to zupełnie normalna dziewczyna, taka jak Ty, czy Mysz. No, może nie Mysz – wszak nikt normalny raczej nie prowadzi dwóch blogów.

50Shades

Spotkania Myszy i Zwierza nie mają może erotycznego kontekstu, ale i tak są bardziej ekscytujące niż spotkania Any i Christiana.

Zaraz oczywiście pojawią się niedowiarki, które stwierdzą, że to niemożliwe – Mysz nie może prowadzić naraz dwóch blogów, w tym tak przecież popularnego Zwierza. Ale czy rzeczywiście? Wszak z równie wielkim przekonaniem można twierdzić, iż nikt nie powinien być w stanie pochłaniać tyle popkultury co Mysz. A jakoś mi się to udajem i to bez użycia T.A.R.D.I.S. czy Zmieniacza Czasu. Wynika stąd, że dla chcącego nic trudnego – wystarczy odpowiednie zagospodarowanie czasu, inteligentnie ułożony Sekretny Plan, sensownie rozplanowany budżet tegoż Planu, dobry casting i voila! Możemy prowadzić dwa blogi i cieszyć się profitem. Jeśli za profit uznamy ciężkie niewyspanie, popkulturową sieczkę w mózgu i zaczątki wrzodów.

Mysz pragnie tę notkę wykorzystać by podziękować Katarzynie za jej wytrwałą, wieloletnią pracę. Nie każdy byłby w stanie sprostać wysokim wymaganiom Myszy względem postaci Zwierza. Zapytajcie dowolnego pisarza, któremu zekranizowano powieść – autorzy niechętnie rozstają się ze swoją wizją. Na szczęście, Myszy się z Katarzyną poszczęściło. Nie tylko udało się znaleźć idealną ‘twarz’ dla Zwierza, ale równie sympatyczną osobowość. Mysz przyznaje, że przez lata charakter Katarzyny zdołał w ogromnym stopniu odcisnąć swoje piętno na postaci Zwierza popkulturalnego. Wiele z tego co obecnie przyszło się uważać za cechy charakterystyczne Zwierza popkulturalnego, wzięło swój początek właśnie z zachowań i manieryzmów Katarzyny C. Ale jak już wspominałam, tak to jest jak się spędza z kimś tyle czasu – ludzie zaczynają nieświadomie upodabniać się do siebie. Chociaż, po namyśle, chyba dobrze, że tak się stało. Dzięki temu, z biegiem czasu, Katarzyna mogła niemal na wyłączność przejąć od Myszy odpowiadanie na Zwierzowym Asku, a także odpisywanie na blogowe komentarze. Stąd jeśli kiedyś zobaczycie jak Mysz się ze Zwierzem kłóci pod jakąś notką na zpopk.pl, nie wpadajcie w stupor – Mysz nie przeżywa załamania nerwowego, a jedynie prowadzi żywiołową wymianę zdań z Katarzyną :)

Sleeping mouse

Mysz jest już zmęczona kłamstwami.

Geez, what else?… Prawdopodobnie kołacze Wam po głowach jeszcze mnóstwo pytań:

  • Dlaczego Mysz w ogóle komentuje niektóre notki na Zwierzu?
    Odpowiedź: dla podbijania liczby komentarzy, oraz w ramach zapewniania Katarzynie czegoś do roboty. Czasem mam wyrzuty sumienia, że dziewczyna zwyczajnie się nudzi :)
  • Czy Katarzyna i Mysz przyjaźnią się w prawdziwym życiu?
    Odpowiedź: tak, choć Mysz nadal nie jest pewna, czy Katarzyna nie przyjaźni się z nią tylko dla stałego dopływu żelków.
  • Czy Luby także jest wynajętym aktorem?
    Odpowiedź: nie. Ale może być a figment of my imagination. Tego jeszcze nie wykluczyliśmy…
  • Kto tak naprawdę lubi mopsy: Mysza czy Katarzyna?
    Odpowiedź: Katarzyna. Mysz osobiście woli terriery i sznaucerki, ale ugięła się pod natłokiem e-maili i smsów od Katarzyny, pełnych zdjęć słodko-smutnych mopsistych.
  • Dlaczego powstał podcast Zombie vs Zwierz, skoro Mysz już ‚daje głos’ w Myszmasz Podcast?
    Odpowiedź: Mysz – ustami Katarzyny – mówi w Zombie vs Zwierz o tym, o czym nie chcą rozmawiać chłopaki z Myszmasza. Przed każdym nagraniem podcastu, Katarzyna i Mysz konsultują co i jak ma zostać powiedziane. Nie pytajcie mnie jednak, skąd Katarzyna wytrzasnęła tego Pawła. Mysz nie ma pojęcia. But I totally ship it :P

…na te – oraz inne pytania – postaram się w miarę możliwości odpowiedzieć w komentarzach lub na Asku. Pamiętajcie jednak, że pisząc w Internetach do Zwierza popkulturalnego macie obecnie 100% szans, że odpowie Wam Katarzyna, a nie Mysz!

Mam nadzieję, że nie poczuliście się tą rewelacją zbytnio zaszokowani i że nie postanowicie porzucić czytania ani Mysza Movie, ani Zwierza popkulturalnego.

Don’t think of it as a lie— pomyślcie o tym, jak o zakończeniu Fight Club, gdy dowiadujemy się kim jest Tyler Durden. Jasne, znajomość twistu kompletnie zmienia odbiór filmu, ale nie zmienia faktu, że pozostaje on fantastyczną produkcją. Tak więc Mysz liczy na to, że mimo całej tej mistyfikacji, pozwolicie Myszy dalej być Waszym internetowym Tylerem Durdenem ;)

TylerZwierzPS. Aha, ostatnia uwaga odnośnie dzisiejszej notki – link.

  • magnolia

    <3 <3 <3
    (sorry za lakoniczność ;))

  • Bergman

    To nawiązanie do Fight Club.. <3

  • Hm, a kto w takim razie odtwarza Mamę Zwierza :)?

  • minimysz

    I Babcię, nie zapominajmy o Babci :-)

  • Albo Katarzyna ma rozdwojenie osobowości, albo przekupiła żelkami swoją prawdziwą rodzinę, by pomogła rozszerzyć konfabulację ;)

  • Rodzina żelkożerców ;). Podoba mi się ta wizja.

  • No cóż, nie każdy zwierz jest myszą, ale każda Mysz jest Zwierzem?
    To by tłumaczyło, dlaczego Zwierz nie istnieje. Albo istnieje w dwóch odsłonach. Zależy jak na to spojrzeć. Also: I knew it!
    A tak mimochodem: czekam bardzo niecierpliwie na notkę o iZombie, dychając do tego serialu miłością wielką i chcąc się dowiedzieć, co Zwierzomysz (Myszozwierz?) o tym sądzi <3.

  • <3
    "Nie wiem skąd wytrzasnęła tego Pawła" :D :D :D

  • Notka o iZOMBIE miała być jutro, ale się zapętliłam w researchu (jak to Mysz). Będzie w piątek :)
    A co do istnienia/nieistnienia Zwierzomyszy – nikt z nas nie istnieje. To wszystko Matrix ;)

  • Poza łyżką. Łyżka istnieje ;).

  • Also, bo zapomniałam napisać, Al Pacino z uszami robi mi już drugi dzień z rzędu :D.