I moustache you a question, czyli Poirot i jego wąsy.

Słynny belgijski detektyw Hercules Poirot ma wąsy. Wszyscy to wiedzą. Ale czy na pewno wiemy, jak one powinny wyglądać?

Są takie elementy wizerunku popularnych postaci, które jednoznacznie nam się z nimi kojarzą. Dick Tracy w trenczu i fedorze. Sherlock Holmes w deerstalkerze i z fajką. Hercules Poirot z wąsikiem i melonikiem. Ale czy aby na pewno właśnie te elementy powinniśmy mieć w pamięci? A co jeśli zostały nam zaszczepione?

Zwierz popkulturalny na minionym Coperniconie omawiała bardzo ciekawą kwestię. Chodziło mianowicie o słynną koszulę pana Darcy’ego. Clou całej prelekcji skupiało się na tym jak element obecny w  jednej ekranizacji dzieła Jane Austen wpłynął na wszystkie kolejne adaptacje tego dzieła. Ba, wpłynął niejako retroaktywnie na postrzeganie oryginału. Obecnie nie wyobrażamy sobie kinowej czy serialowej wersji „Dumy i uprzedzenia” bez mokrej koszuli pana Darcy’ego. Mimo iż Austen nigdy nie wrzuciła swego bohatera do jeziora.

Podobnie jak Agatha Christie nie posłała swego detektywa do balwierza. To znaczy posłała. Ale nie do tego, o którym wszyscy myślą, gdy przywołują w pamięci obraz słynnego belgijskiego detektywa. Let me explain.

Kręcenie nosem (z wąsem)

Przy okazji premiery materiałów do nowej adaptacji „Morderstwa w Orient Expressie” w reżyserii sir Kennetha Branagha, przez Internet przetoczyła się fala głośnych wątpliwości. Niektórym nie pasowało wykorzystanie w trailerach konkretnego utworu („Believer” Imagine Dragons). Innym znów przeszkadzał szybki, energiczny montaż, sugerujący bardziej współczesny kryminał. Słychać było również wątpliwości co do silnego francuskiego akcentu Branagha.

Jednak najgłośniejsze obiekcje podniosły się w znacznie bardziej prozaicznej kwestii. Mianowicie wąsów Poirota.

Poirot

W nowej wersji kryminału grany przez Branagha detektyw paraduje z siwym, komicznie wręcz sumiastym wąsem. Jak się okazuje, dla wielu fanów poprzednich wcieleń Belga, jest to element absolutnie nie do przełknięcia. Przecież wszyscy wiedzą, że wąsy Poirota były jego dumą i chlubą; zawsze były wypielęgnowane, służyły jako jego wizytówka i znak rozpoznawczy. Gdzie więc schludny i dystyngowany detektyw, a gdzie sir Ken z przyczepionym wąsiskiem sznaucera?

Rzecz w tym, że Branagh ma argumenty przemawiające za takim a nie innym wyborem. Wbrew pozorom to nie rozmiar czy kształt wąsa Branagha winien tak bardzo przeszkadzać purystom. Mysz postara się wyjaśnić dlaczego. I dowieść, że nie tylko naczelny brytyjski reżyser-szekspirolog powinien się ze swoich zarostowych wyborów tłumaczyć. Okazuje się bowiem, że z biegiem lat wielu zbliżyło się do literackiej wizji małego Belga. Ale żaden nie trafił w sedno.

Gdy Poirot pojawia się po raz pierwszy w „Tajemniczej historii w Styles”, jego wąs jest „very stiff and military”. Jest to nieco dziwne. Czemu? Ponieważ Poirot niejednokrotnie w swej literackiej karierze krytykował takiż właśnie regulaminowy wąs u kapitana Hastingsa, swojego przyjaciela i częstego towarzysza, byłego wojskowego. Raz nawet określił tenże przypominający szczoteczkę do zębów zarost mianem „koszmaru”! Możemy jednak wybaczyć detektywowi ten początkowy brak elegancji. W swym debiucie Poirot jest wszak uchodźcą z Belgii, który nie ma grosza przy duszy. Nie dziwota, że nie stać go na ekstrawagancję, jaką jest pokaźny wąs.

Poirot

Jednak w „Morderstwie w Orient Expressie” czytamy już:

 „Two men below her window were talking French. One was a French officer, the other was a little man with enormous moustaches. She smiled faintly. She had never seen anyone quite so heavily muffled up.”

Agatha Christie – Murder on the Orient Express

Nie jest to zresztą jedyny raz, gdy wąs Poirota określany jest mianem „majestatycznego”, „pokaźnego” czy wręcz „ogromnego”. Istnieje przynajmniej 15 odniesień w różnych tekstach Christie, które jednoznacznie malują nam wielkość tego zarostu. Skąd więc wśród widzów – i czytelników! – wziął się obraz niskiego, krępego Belga ze schludnym, delikatnie podkręconym czarnym wąsem?

Z winy Davida Sucheta.

Poirot

Aktor ten nie bez powodu znany jest jako „longest standing Poiroit”  – przez lata najwięcej razy wcielił się w postać słynnego detektywa. I to właśnie jego wizerunek najsilniej zakodował się w świadomości widzów. Mówiąc obecnie o Herculesie Poirot trudno przywołać w wyobraźni obraz kogokolwiek innego. Dla Myszy jest to o tyle ciekawe, że zawsze było mi bliżej do wersji granej przez Petera Ustinova w Death on the Nile. A przecież ten brytyjski aktor miał ponad 180 centymetrów wzrostu! O wiele za dużo, jak na odtwarzanie roli mierzącego 1,64m Belga. Czasem jednak nie mamy wpływu na to, jak nasza wyobraźnia odmalowuje pewne postaci.

O wąsie Sucheta-Poiota można powiedzieć wiele: był charakterystyczny, perfekcyjnie ułożony, nienagannie wypomadowany i niewątpliwie starannie podkręcony. Ale nijaką miarą nie można go określić mianem „ogromnego”. Zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę inne wcielenie małego detektywa – Alberta Finneya.

Aktor ten wcielić się w sprytnego Belga w pierwszej filmowej adaptacji dzieła Christie w 1974 roku. Pisarka miała zresztą okazję zobaczyć jeszcze ten film (zmarła w 1976 r.).

 „It was very well made except for one mistake I cannot find in my heart to forgive. It was Albert Finney as my detective Hercule Poirot. I wrote that he had the finest moustache in England—and he didn’t in the film. I thought that a pity. Why shouldn’t he have the best moustache?”

Agatha Christie; za: Gwen Robyns – The Mystery of Agatha Christie

Poirot

Jeśli Christie nie odpowiadał wąs przyozdabiający twarz Finneya, to co dopiero powiedzieć o jeszcze chudszym wąsiku Sucheta?

Co więcej na oficjalnej stronie AgathaChristie.com możemy znaleźć niniejszy opis Poirota:

 „Perhaps even more famous than the man himself, is his moustache. Luxurious, magnificent, immense, and dedicatedly groomed, the moustache precedes Poirot into a room; it’s a unique talking point, it’s provocative, and it has a character all of its own.”

AgathaChristie.com

Biorąc pod uwagę tak wyśrubowane kryteria wychodzi na to, że ani Finney, ani Suchet nie oddali rzeczywistego rozmiaru słynnego zarostu. Mysz wątpi też, aby wiarygodnie oddał osobę Belga Alfred Molina, który wcielił się w Poirota w telewizyjnej, współczesnej ekranizacji „Morderstwa w Orient Expressie” w 2001 roku. Przy czym mam tu na myśli wyłącznie jego wysoką, przeciętnie zarośniętą fizjonomię, odstającą od obrazu Belga. Bo co do talentu aktorskiego Moliny nie należy mieć wątpliwości ;)

Poirot

Ale nie tylko rozmiar wąsa był istotny. Liczył się także jego podkręcony kształt:

 „He went out of the compartment and returned a few moments later with a small spirit stove and a pair of curling tongs.
‘I use them for the moustaches,’ he said, referring to the latter.”

Agatha Christie – Murder on the Orient Express

Być może więc we właściwym kierunku poszli inni, mniej znani odtwórcy tej roli?

Tony Randall w parodii książki „A. B. C.” pt. The Alphabet Murders z 1965 roku poszedł bardziej w styl tzw. „pencil moustache”. Z kolei w 1986 roku prześcignął go Ian Holm. Przyszły Bilbo Baggins w Murder by the Book wcielił się w Poirota, który w telewizyjnej historii opartej na życiu Agathy Christie zjawia się na progu zaskoczonej autorki. I jak widać po zdjęciu musiał chyba czerpać inspirację z kształtu wąsów Salvadora Dalego. A może dobrym kierunkiem był dystyngowany, nieco dandysowaty wąs Mansaia Nomury z japońskiej telewizyjnej adaptacji „Morderstwa…” z 2015 roku?

Trudno stwierdzić.

Poirot

Ale w wypadku wątpliwości warto znów przyjrzeć się słowom samej Christie:

 „Hercule Poirot addressed himself to the task of keeping his moustaches out of the soup.”

Agatha Christie – Murder on the Orient Express

Mysz jakoś sobie nie wyobraża, by Randall, Holm, Nomura, czy Molina mieli problemy z dystyngowaniem spożywaniem płynów – nawet tak uwielbianej przez Belga gorącej czekolady. Mimo wszystko z zupną konsumpcją największe problemy mieliby pewnie Finney i Suchet. Ale raczej ze względu na przednią długość wąsa, ewentualnie jego gęstość, a nie całościową pokaźność. Przy czym tu zależy to od tego, który „rocznik” Poirota-Sucheta weźmiemy pod uwagę. Warto wszak pamiętać, że jego staż w tej roli doprowadził do kilku różnych wcieleń słynnego wąsa.

No dobrze, ale co z tego wynika?

Otóż to, że jeśli wziąć pod uwagę wszystkie te czynniki, wąs Branagha wcale nie wydaje się taki kuriozalny–no, może poza tą szczątkową kozią bródką. Owszem, jest przekomicznie duży, bujny i zadziornie podkręcony na końcach, ale trudno mu odmówić charakteru. Jest, jak sugeruje oficjalna strona Christie, „prowokujący” i z pewnością rozpętał już niejedną zażartą dyskusję. A przecież o to właśnie w wąsie Poirota chodziło. Był swoistą dystrakcją, która sprawiała, że ludzie myśleli o Belgu jako o śmiesznym, małym dandysie. Wąs sprawiał, że nie doceniano jego wybitnego intelektu. Dzięki temu mógł bez podejrzeń prowadzić swoje śledztwa.

Mysz być może przypisuje tu Branaghowi nieco zbyt wielkie zasługi. Ale jestem przekonana, że specjalnie ozdobił swego bohatera tak pokaźnym zarostem. To reżyser, który nie raz już pokazał, że potrafi wczytać się w znany tekst i wyciągnąć z niego nową, ciekawą interpretację. Często właśnie w niewielkim szczególe. Płaczący książę w Cinderella to wciąż mój ulubiony od-reżyserski dodatek w otherwise dość bezosobowym filmie. Tak więc Mysz chętnie się przekona, jak Branagh zamierza zetrzeć wyryty w wyobraźni widzów wizerunek Poirota-Sucheta.

Poirot

Ciekawszym elementem wydaje mi się fakt, że Branagh zrezygnował z nadania Herculesowi ciemnego owłosienia. Bohater Christie znany jest z tego, że od lat farbuje zarost; w „Rendez-vous ze śmiercią” jedna z postaci zwraca nawet uwagę, że wąs Poirota jest wręcz „podejrzanie czarny”. Z kolei im Poirot jest starszy tym częściej narzeka, że wieloletnie zabiegi barwiące nadwątliły zdrowie i wygląd jego wąsów. Jeśli wziąć pod uwagę tę dbałość o wygląd – oraz prawdopodobny lęk przed widocznym starzeniem się – decyzja Branagha, by pozostawić Poirota siwym wydaje się interesująca.

Przy czym argument, że wąs Poirota-Branagha nie jest zadbany, Mysz uważa za kuriozalny. Taki bujny, ufryzowany zarost to nie przelewki i choć może wyglądać śmiesznie, na jego pielęgnację trzeba przeznaczyć naprawdę dużo czasu. Który książkowy Poirot z chęcią poświęcał, czego potwierdzeniem są chociażby wspomniane wyżej żelazka do fryzowania. Ba, w książkach Belg przyznaje się również do częstych wizyt u fryzjera. Innymi słowy robił wiele, byle tylko wywrzeć odpowiednie wrażenie na swoim otoczeniu.

Pytanie więc brzmi, czy siwy kolor wynika z osobistych preferencji Branagha, który mógłby już nieco dziwnie wyglądać z kruczoczarnym owłosieniem? Czy raczej jest to sugestia, że -ten- Poirot jest inny, starszy, pogodzony z upływem czasu?

Temu zdaje się przeczyć tak naprawdę najważniejsza różnica „wąsowa” między interpretacją Branagha, a książkowym Poirotem:

 „By the step leading up into the sleeping-car stood a young French lieutenant, resplendent in uniform, conversing with a small man, muffled up to the ears, of whom nothing was visible but a pink-tipped nose and the two points of an upward curled moustache.”

Agatha Christie – Murder on the Orient Express

Poirot

Hercules Poirot zawsze miał na uwadze pogodę, jak przystało na mężczyznę przykładającego ogromną wagę do wyglądu. Christie niejednokrotnie wspomina, że podczas zimnych londyńskich wieczorów czy podróży w śnieżne rejony Europy, Poirot chodził okutany po czubki swych belgijskich uszu. Równie ogromnych zmartwień dostarczały mu wilgotne czy gorące klimaty bardziej tropikalnych krajów. Wówczas wąs detektywa miał brzydki zwyczaj markotnieć i gubić swój precyzyjnie ufryzowany kształt.

Można więc ekstrapolować, że nieobecność szaliczka u Branagha nie wzięła się bez przyczyny. Ta nonszalancja wobec warunków pogodowych zdaje się pasować do tego, co sugerują nam trailery. A mianowicie: This ain’t your grandmother’s Poirot. Ta inkarnacja detektywa jest aktywna. Nie dość, że na złość kanonowi odmraża sobie wąsy, to jeszcze bryka po śniegu i ochoczo paraduje po dachu pociągu. Tym samym Branagh zaprzecza bodaj najbardziej istotnej cesze tej postaci: wygodzie.

 „It is the brain, the little gray cells on which one must rely. One must seek the truth within — not without.”

Agatha Christie – The Mysterious Affair at Styles

Poirot

Poirota, jak i pannę Marple, od innych literackich detektywów zawsze różniło to, że wolał nie wychodzić z domu. Pokładał na tyle wielką ufność w swoich umiejętnościach, że często rozwiązywał zagadki kryminalne nie wstając z pluszowych objęć głębokiego fotela. Wszak częsta finałowa szopka z Poirotowymi wyjaśnieniami nie sprowadzała się tylko do chęci zabłyśnięcia intelektem. Istotna była także wygoda. Żadnego kłopotliwego jeżdżenia, by poinformować wszystkich o rozwikłaniu zagadki; żadnego ganiania za mordercą.

Jak więc ma się do tego Branagh, który pomyka po dachu pociągu? I na ile pełen akcji montaż drugiego trailera wynika z potrzeby nakręcenia widowni na pełen zwrotów kryminał, a na ile ze zmiany wizerunku wygodnickiego detektywa o pamiętnym wąsie?… Time will tell.

Tak więc póki co Mysz ma prośbę. Jeśli nie zamierzamy za niezgodność z kanonem wytykać Branaghowi chociażby wzrostu, odczepmy się chwilowo również od jego zarostu. Kto wie, co z niego ciekawego wyniknie.

I gdy następnym razem będziemy burczeć pod wąsem, że coś nam się nie podoba, upewnijmy się, że robimy to z właściwych powodów. A nie dlatego, że tak nam każe przyzwyczajenie ;)

PS. A tak w ogóle pod względem bujności wąsa i tak wygrywa Poirot z serialu anime Agatha Christie’s Great Detective Poirot and Marple :D

Poirot 

  • Och, ach, och, Myszu, co za cudowna notka. Aż nie mogę się nadziwić, skąd Ty te wszystkie cytaty powyciągałaś.

  • Mam „Murder on the Orient Express” w ebooku :) Reszta pochodziła z tzw. Internetu, głównie AgathaChristie.com, gdzie mają całą podstronę o wąsach Poirota z różnymi ciekawostkami ^_^

  • O ile nie sądzę by Branagh zdetronizował w mym serduszku Sucheta, to mi się ten jego wąs bardzo podoba i chętnie zobaczę go w akcji. Może trochę staromodny, kojarzy mi się z Franzem Josefem, ale jaki ma charakter!

  • Cóż za wspaniały pomysł na tekst! :D Choć argumenty są przekonujące, a ja sama nie jestem przywiązana do wyglądu Poirota w wersji Davida Sucheta, to jednak do nowych wąsów nie mogę się przekonać, bo wg mnie wyglądają zbyt sztucznie – jak doklejone.

  • Rzeczywiście jest w nich pewien element niewiarygodności, ale liczę na to, że gdy zobaczymy, jak wąsy ruszają się wraz mimiką Branagha, wrażenie sztuczności zniknie. A przynajmniej tak właśnie Mysz owym wąsom kibicuje :)

  • Prawda? Jest niemal jak osobna postać! I rzeczywiście nadaje mu bardzo staromodny sznyt. W ogóle jestem jego Poirota ciekawa. Liczę na naprawdę niezły film.

  • Proponuję umówić się na wspólny seans i empirycznie zweryfikować charakterność wąsa :)!

  • oretavia

    Mniejsza już o wąsy, siwiznę i brak niskiej, korpulentnej sylwetki, ale Poirot biegający po śniegu i walący kogoś strzelbą w jednym urywku trailera jest dużo większym odstępstwem od wizerunku detektywa. Taki wysiłek przeznaczony jest dla szarych komórek Poirota, nie dla jego mięśni. Mały Belg ma siedzieć w wagonie restauracyjnym, wcinać słodkości, pić gorącą czekoladę, przepytywać pasażerów i obsługę oraz dokonywać bystrych obserwacji. Nie twierdzę, że mi się to nie podoba, bo chętnie zobaczę nowe wcielenie detektywa. Postać Herculesa Poirot ma już tyle lat, owinięta jest tyloma warstwami różnych adaptacji filmowych i telewizyjnych, że czas najwyższy na modernizację. Cieszę się, że Branagh wybrał najbardziej znaną historię z kariery tego detektywa – to będzie ciekawie wpływać na odbiór filmu, w końcu większość widzów zna rozwiązanie tej zagadki, Morderstwo w Orient Expresie to klasyka kryminału i chyba najbardziej znana historia Agathy Christie. To jak z ekranizowaniem/wystawianiem Szekspira. Wszyscy znają historię, więc ocenia się nie CO opowiada film/sztuka, tylko JAK opowiada. Będzie ciekawie.

  • zpopk

    Boże mimo, że sama uważam że Sir Kenowi coś umarło na twarzy to ten wpis jest pięknem dobrem cudownością pięknością wspaniałością, kochanością. Zapisuje i podlinknę niedługo bo toż to cudo.

  • Czy coś wiadomo na temat tego, czy to charakteryzacja i doklejane wąsy, czy może prawdziwy zarost sir Kennetha? Dla mnie przede wszystkim wyglądają dosyć nienaturalnie…

    Szkoda, że Capaldi nie miał wąsa w odcinku „Mummy on the Orient Express”!