Ranking czołówek seriali. When fast-forwarding is not an option.

Często przewijały czołówki seriali, ale niektóre z nich to istne dzieła sztuki. Mysz wymienia kilkanaście swoich najulubieńszych czołówek.

Po czym można poznać dobrą czołówkę serialu?… w tej kwestii jest niemalże tyle opinii, co ludzi którzy seriale oglądają. Dobrą czołówkę poznaje się po świetnie dobranej muzyce, ciekawym designie, walorach artystycznych, wymyślnej grafice komputerowej, sprawnym przedstawieniu postaci i/lub udanym przedstawieniu klimatu serialu… Dla Myszy na dobrą czołówkę składają się właściwie wszystkie te elementy. Jednak prawdziwie wybitne intro Mysz poznaję po tym, że nawet znając je na pamięć, za każdym razem ogląda je w całości, bez przewijania. Przykładowo: nie wiem ile z Was ogląda True Blooda, ale ja wciąż pamiętam jak ogromne wrażenie wywarła na mnie czołówka tego serialu, gdy widziałam ją po raz pierwszy. O jej mocy i wysokim poziomie świadczy, że mimo 5-ciu sezonów wciąż się nią tak samo zachwycam i z równie wielką przyjemnością ją oglądam.
Dziwną prawidłowością jest, że seriale komediowe rzadziej mają naprawdę dobre czołówki. Oczywiście są chlubne wyjątki jak Bondowsko-graficzne intro do skasowanego już serialu Chuck, czy chociażby zmieniająca się z sezonu na sezon czołówka Weeds. W wielu rankingach „best of” czołówek wymienia się również The Big Bang Theory i Community.
Mysz jest zdania, że ta rozbieżność między serialami dramatycznymi a komediowymi wynika stąd, że czołówki tych drugich bardzo często mają podobny schemat. Chodzi oczywiście o format a’la Friends, gdzie do przedstawienia poszczególnych postaci wykorzystuje się w czołówce klipy z serialu. Podobne czołówki, również w jakiś sposób „prezentujące postacie”, pojawiały się w m.in. Dawson’s Creek, Gilmore Girls, Smallville, a ostatnio także w Smash. O dziwo podobny format czołówki pojawia się także w serialach dramatycznych z gatunku procedurals: Bones, Criminal Minds, CSI, czy nawet Hawaii Five-0.
Zauważcie jednak, że czołówki tych właśnie seriali – tych które „prezentują” swoje postacie – bardzo rzadko pojawiają się w rankingach na najlepsze intra. Dzieje się tak ponieważ obecnie panuje moda na zupełnie inny format czołówki – bardziej wymyślny, dopracowany. Nie trudno wszak skompilować kilka klipów z serialu i nazwać to czołówką. Obecnie więc seriale idą w innym, bardziej artystycznym kierunku. Czołówki przestały służyć jako skrótowe przedstawienie/przypomnienie postaci, a stały się małymi dziełami sztuki, które w piękny lub intrygujący sposób oddają charakter danego serialu, jego specyficzny klimat.

Stąd więc na Mysiej liście brak seriali komediowych: bo takie „prezentujące” czołówki, oprócz tego że są mało „artystyczne”, szybko się nudzą. Przecież skoro oglądamy serial regularnie to dobrze znamy grające w nim postacie i nie musimy sobie ich za każdym razem przypominać. Ale miniaturowe dzieła sztuki, jak te wymienione poniżej, nigdy się nie nudzą. W tym tkwi ich urok i siła.
Poza rankingiem, ale warte wspomnienia: Carnivale, The Borgias, The Tudors, Boardwalk Empire, Mad Men.
Honorable mention: Shameless.
Choć to serial dramatyczny format jego czołówki – przedstawiający nam postacie w różnych sytuacjach – nawiązuje do seriali komediowych. Słusznie zresztą, bo w Shameless komedia nieodłącznie trzyma z tragedią, a czołówka serialu sprawnie i z humorem przedstawia chaos, jaki nieodmiennie towarzyszy tytułowej „bezwstydnej” rodzinie Gallagherów. Mysz uśmiecha się za każdym razem gdy tę czołówkę ogląda.
 
10. Teen Wolf
Śmiejcie się, śmiejcie. Każdy kto nabija się z tego serialu z pewnością go nie ogląda. Gdyby go oglądał wiedziałby, że wbrew wszelkim pozorom – jak np. byciem serialem stacji MTV – jest to naprawdę świetny, zabawny, ciekawie napisany, sprawnie nakręcony serial fantasy. To tak jakby zbywać True Blooda jako dobry, mocny serial tylko dlatego, że opowiada o wampirach. Teen Wolf mimo bycia serialem dla nastolatków naprawdę wart jest obejrzenia. Może przepięknie zrealizowana – i opracowana – czołówka do drugiego sezonu serialu przekona Was, że Teen Wolfowi naprawdę powinno się poświęcić uwagę. Chociażby dla półnagich panów, którzy często biegają po planie *mruga zawadiacko*
 9. Lie To Me
Sprytne – i przejrzyste wizualnie – ukazanie, o czym jest serial. Fakt, że czołówka ta odrobinę przypomina Myszy teledysk do „Black or White” Michaela Jacksona tylko dodaje jej uroku.
 
8. Six Feet Under
Ojej, swego czasu czołówka ta śniła mi się po nocach. Nie dość, że Six Feet Under to świetny serial o naprawdę trudnej tematyce – śmierć, utrata bliskich, kwestie wiary i przekonań, etc. – to na dodatek ma on przepięknie zrealizowaną czołówkę. Jej zamysł, kolorystyka, kadrowanie… wszystko głęboko do mnie przemawia. A połączenie tego z tematyką śmierci tylko jeszcze bardziej pogłębia wrażenie, jakie ta czołówka wywiera. Szkoda, że niewiele osób o niej pamięta.
7. The Walking Dead
Zazwyczaj intro TWD pojawia się we wszelkich rankingach w pierwszej piątce. Mysz jednak ma do tej czołówki na tyle duże zastrzeżenie, że specjalnie umieściła ją tak nisko. Oczywiście przyznaję, że zarówno muzyka jak i obrazy (czy też sceny) użyte w czołówce TWD są poruszające i od razu wywołują wrażenie niepokoju, które często nam w serialu towarzyszy. Zauważyłam jednak, że z każdym obejrzeniem czołówka serialu staje się coraz bardziej nużąca. No bo ile razy możemy się bać tego samego trupa wyskakującego z tej samej szafy?… podobnie jest z creepy klimatem TWD – prędzej czy później się do niego przyzwyczajamy. A wtedy, mimo niepokojącego piękna jakie serial ze sobą niesie, zombie jakość przestają nas ruszać.
6. Sons of Anarchy
Oto przykład na to, jak „przedstawić postacie” bez jednoczesnego ich pokazywania. Pojawiające się w czołówce przedmioty/symbole są na tyle niejasne by zaciekawić nowego widza i natychmiast wprowadzić go w klimat serialu, a jednocześnie dla stałego wyjadacza serialu są na tyle rozpoznawalne, że służą niemalże jako portrety postaci. Połączmy to z niesamowitą muzyką (“This Life” Curtis Stigers) i otrzymujemy mocne, ostre uderzenie, które od razu daje nam do zrozumienia, że z Synami Anarchii nie ma żartów.
PS. Niestety klip jest kiepskiej jakości.
5. True Blood
Czysta krew otwiera pierwszą piątkę z bardzo prostego powodu – właśnie dlatego, że serial miał już pięć sezonów zdążyłam się już z czołówką „osłuchać”. Wciąż mnie zachwyca swoim absolutnie upiornym, zatęchłym, bagiennym klimatem, ale niestety wysiada przy nieco nowszych, „świeższych” serialach.
4. Dexter
Okej, wiem jak to wygląda – True Blood z pięcioma sezonami na miejscu piątym, a Dexter z siedmioma na miejscu czwartym? Myszu, gdzie tu sens, gdzie logika?… odpowiedź brzmi: nigdzie. Bo w wypadku piękna nie ma mowy o logice. A tak jak czołówka True Blooda ma niesamowity klimat, czołówka Dextera jest przy tym piękna. Nasycenie kolorów, niemalże mikroskopowe zbliżenia, przemyślany kontrast między tym co myślimy że widzimy, a tym co naprawdę jest nam pokazywane… te wszystkie elementy czołówki Dextera sprawiają, że ląduje on wyżej niż ta True Blooda. Mimo całej mojej sympatii dla wampirów z Luizjany, seryjny morderca z Miami wygrywa to starcie.
Ciekawostka: firma odpowiedzialna za czołówkę Dextera – Digital Kitchen – odpowiedzialna jest także za intro True Blooda i Six Feet Under.
 
3. American Horror Story
Mysz przyznaje bez bicia: czołówkę AHS ogląda tylko raz, a potem już za każdym razem ją przewija. Ale niech właśnie to świadczy o jej zajebistości – jest ona tak upiorna i przerażająca, że nie jestem w stanie jej oglądać bez nieprzyjemnych dreszczy. Podziwiam wszystkich, którzy mogą intro AHS oglądać nie szczękając zębami. Ja nie jestem w stanie. Właśnie dlatego uważam, że zasługują na wysokie miejsce w rankingu – bo ma tak mocny klimat.
2. Game of Thrones
Przyznać się – kto zgadywał, że Gra o tron znajdzie się na pierwszym miejscu? *chichot* Akurat pierwsze miejsce jest zarezerwowane dla bardzo subiektywnego wyboru (z którym pewnie mało kto się zgodzi). Natomiast GoTzasługuje na drugie najwyższe miejsce, bo… cóż, bo tak. Wszyscy znają tę czołówkę i wiedzą, że jest niesamowita – graficznie, wizualnie, muzycznie… także pod względem „prezentacji” sprawdza się świetnie, bo przecież ukazuje nam krainy, w których toczy się akcja serialu. Jakby na to nie patrzeć, czołówka GoT to tak zwane „full package” i niczego nie jestem jej w stanie zarzucić.
A teraz przyznać się: kto pauzuje intro po kilka razy, by móc przyjrzeć się wszystkim wymyślnym trybikom, maszynom i gadżetom?… bo Mysz przez tę skłonność niemalże doszczętnie wytarła sobie klawisz spacji w laptopie ^__^
1. Elementary
Jak już mówiłam, wybór intra do Elementary na pierwsze miejsce jest kompletnie subiektywny i pewnie zostanę za to zakrzyczana. Nie mogłam się jednak powstrzymać. Dawno żadna czołówka nie wywarła na mnie takiego wrażenia – jest intrygująca, piękna wizualnie, niesamowicie oddaje klimat serialu (przede wszystkim osoby głównego bohatera), a co więcej wspaniale komponuje się z wykorzystaną muzyką… Cóż mogę rzec? Elementary wygrywa!